niedziela, 24 lutego 2013

Późnozimie

Przedwiośniem jeszcze tego nazwać nie można, ale z całą pewnością - zima osiągnęła w ciągu ostatnich dwóch dni swój etap dojrzały, a nawet - przejrzały. Czego dowody próbowała wczoraj zebrać aparatem Lepsza Połowa, gdy ja jechałem po siano (tym razem, na szczęście - udało mi się samochodu po drodze nie rozbić, choć droga była ekstremalnie nieprzyjemna - u nas, to się jeszcze śnieg chociaż trzymał, ale od owego feralnego kościoła w Bożem - ćwierć metra błota zmieszanego ze śniegiem na drodze, Wendi ledwo ciągnęła...). Niestety - szybko się jej wyczerpała bateria. A dziś, choć pochmurno, wietrzno i paskudnie tak samo jak wczoraj - to widoki już nie tak ładne, bo z drzew śnieg zdążył spaść. A chcieliśmy Wam pokazać te fantastyczne stwory i potwory, które się z dookólnych sosenek pod ciężarem śnieżnej czapy zrobiły...


Spadające z dachu sople mogą utworzyć wzór, który przy odrobinie wyobraźni przypomina dzieło sztuki abstrakcyjnej - nader ulotne, bo już teraz jest tam po prostu kupka brudnego śniegu...

Trop koćkodana

Knedlik czochra się o słupek ogrodzenia: koniowatym ciepło pod futrem...

Jakiś trop. Może koćkodan (który coś - wiadomo co - zakopał przy oczyszczalni ścieków). A może lisek który czegoś (nie wiadomo czego...) tam właśnie szukał..?

Już tydzień temu jedna z naszych wierzb pokryła się baziami. Powinniśmy byli od razu przekazać Państwu tę radosną wieść, no ale czekaliśmy na słońce i dobre światło i czekaliśmy, i czekaliśmy... I pewnie jeszcze trochę moglibyśmy poczekać!





A teraz niespodziewajka dla wszystkich fanów i wielbicieli większego i starszego spośród naszych koćkodanów. Nasza Sylwestra co rano zwykła bawić się - trwa to od kilku do kilkunastu minut i kończy się nagłym zapadnięciem w drzemkę (narkolepsja..?) - ale zwyczaj ten jest nieodmienny od lat. Jeśli Lepsza Połowa chce jeszcze trochę pospać, muszę koćkodana minimum pół godziny tulić, to wtedy tylko daje się ten niebezpieczny moment poranka przeżyć bez większych hałasów.

Krystyna, jeśli jest w domu, patrzy na to zachowanie starszej koleżanki z ogromnym zdumieniem. Przecież na zewnątrz jest tyle myszek i ptaszków, po co uganiać się za zrobionym z gazety "kulfonem", orzeszkiem czy piłką..?

Nie jest łatwo uchwycić zabawę koćkodana, przecież nie pozuje, a jeśli się porusza - robi to bardzo szybko. Ale - spróbowałem dziś rano:




1 komentarz:

  1. hmm worek orzechów na ostatnim,

    orzechy ponoć potencję podnoszą,

    także twórczą

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...