czwartek, 21 lutego 2013

Irytacja i niemoc

Jak zawsze, gdy sprawy nie idą we właściwym kierunku, ogarnia mnie rosnąca irytacja. To się może źle skończyć: rozbiłem szybkę od Herculesa, rozbiłem samochód - co jeszcze mi pozostało do rozbicia..?

Najgorsze, że nic nie mogę zrobić! Plan na dzisiaj jest prosty: czekamy na przelew zaskórniaków Lepszej Połowy, które pewnie nadejdą wieczorem - a potem trzeba będzie pouzupełniać, w miarę możliwości, najbardziej podstawowe braki w zaopatrzeniu. W międzyczasie, oprócz zwykłych zajęć gospodarskich, powinienem co prędzej napisać coś dla "Końskiego Targu" - bo inaczej już na marcowy numer z niczym nie zdążę.

I co? I nic! Napisałem wprawdzie ostatnio tutaj kilka tekstów, które - mimo różnych drobnych błędów, za wytknięcie których serdecznie Szanownym Komentatorom dziękuję - napełniają mnie estetycznym zadowoleniem i nie są, jak sądzę, całkiem bez sensu merytorycznie. Mógłbym z nich zrobić jakiś "twórczy kolaż" (w przeciwieństwie do "NCz!", któremu jest chyba wszystko jedno - "Koński Targ" drukuje tylko materiały oryginalne, tj. takie, których nigdzie indziej nie możecie Państwo przeczytać...).

Tylko po co? Czas gadania o Skaryszewie się skończył. Kiedy ukaże się marcowy numer "KT", czyli za tydzień - sprawa ta będzie już nawet w środowisku koniarskim coraz to mniej istotna. Po głośnych i medialnych akcjach przyjdzie czas na wydeptywanie sejmowych korytarzy, mozolne urabianie mediów i przygotowywanie akcji "Skaryszew 2014". Nic widowiskowego, nic czym można by się chwalić. Próbowałem naszemu środowisku przekazać prostą zdawałoby się wiadomość, że jeśli i tym razem postąpimy tak jak zawsze, tj. zapomnimy o sprawie co najmniej do stycznia przyszłego roku - to niezależnie od tego, jak dobrze oświetlony i monitorowany będzie plac targowy w przyszłym roku, ile edukacyjnych ulotek zostanie rozdanych i jakie pokazy rozczyszczania kopyt zostaną zorganizowane - i tak w mediach zostanie to pokazane tak samo jak w tym roku, albo i gorzej. I wciąż jest całkiem możliwe, że przyszłoroczny targ w ogóle się nie odbędzie - choć, wygląda na to, że nasze małe, re-voltowe pospolite ruszenie jednak, walcząc dzielnie, trochę zbiło Tarę z pantałyku, bo mimo tak wspaniałej okazji jaką dał im koń Maciek swoim upadkiem - wydają z siebie sprzeczne sygnały...





Oczywiście, wszyscy się ze mną zgadzali. No bo jak się nie zgodzić? I - równie oczywiście - mam dojmujące przeczucie, że wielkie gówno z tego wyjdzie! Co innego zgadzać się, potakiwać - a co innego dutki z kieszeni wyciągnąć. Zwłaszcza, gdy "Skaryszew 2013" dopiero co się skończył, można się rozluźnić, przyszłoroczny jarmark wydaje się tak rozkosznie odległy, a wzburzone (i zmącone) wody "opinii publicznej" zdają się uspokajać...

Tak więc: nie chcę pisać do "KT" o Skaryszewie, bo nie widzę w tym krzty sensu. Chciałem jednak zdobyć materiały do artykułu o koniach zimnokrwistych właśnie podczas targu. Nie udało się - i raczej już się to nie uda, przynajmniej nie dziś. A jutro będzie najprawdopodobniej już za późno - nie zdąży się ze składem. Ech...

1 komentarz:

  1. No... Chyba dobrze zdiagnozowałeś. I komentarzy pod wpisem na temat też brak. Co diagnozę potwierdza. Mnie brakuje jakiejkolwiek wiedzy podstawowej na temat jarmarku w Skaryszewie. W mediach wymienia się raczej opinie i obelgi na temat. Nota bene, usłyszałam ostatnio na spotkaniu koniarzy od pewnego weterynarza, że filmy o przerażających transportach koni z Polski do Włoch kręcone były w Rumunii.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...