piątek, 22 lutego 2013

Dupa blada (i zmarznięta)

Całkiem źle nie jest. Przynajmniej artykuł dla „KT“ powstał (pytanie jeszcze, czy się Redakcji spodoba?). Zaskórniaki Lepszej Połowy dotarły, więc ani nasze zwierzęta, ani my – na razie z głodu nie umrzemy.

Tak poza tym jednak, to nawet (!) na prognozę pogody liczyć nie można. Jeszcze wieczorem rzeczona prognoza przewidywała bezchmurne niebo na krótki moment dzisiejszego poranka.

Liczyłem tedy na to, że uda mi się uchwycić na matrycy cyfrowej i pokazać Państwu ostatki (mam nadzieję!) pysznej urody naszej boskowolańskiej zimy. Tymczasem świt wstał blady, pochmurny, mętny wręcz – i nic nie zapowiada zmiany na lepsze w tej materii. Zdjęć zatem nie będzie.

Zimno za to jak, za przeproszeniem, w Suwalskiem. W dodatku, przeżyliśmy wczoraj chwile grozy: oto nasz kabelek grzewczy, rozmrażający kran pod wiatą – wziął i przestał działać.

Okazało się, że ukręcił się przewód (wykonany z miękkiego plastiku – ewidentnie nie przeznaczony do częstej zmiany pozycji i wystawienia na mróz…), tuż przy wtyczce. Spędziłem upojne półtorej godziny późnym już dość wieczorem, próbując to naprawić. Udało mi się – gdy zdemontowałem wtyczkę z kabla zasilającego oświetlenie w hydroforni, bo wolnej nie znalazłem. Teraz trzeba zakupić dwie wtyczki – jedną, dla tamtego kabla i drugą na zapas, bo cholera wie, kiedy coś podobnego znowu się zdarzy. Przydałoby się też dłutko, którego nie mam, a o którym od dawna myślę ciepło – nowa wtyczka jest większa od poprzedniej, nie chowa się w dziurę w ścianie wiaty, zaraz któryś z czterokopytnych ją obgryzie.

Wyjazd do Warki, do bankomatu, był pierwszą od wypadku próbą dla naszej biednej Wendi. Samochód pełen jest trzasków, brzęków, stuków – cholernie to nieprzyjemne! Lampę w miejsce potłuczonej mam mieć dziś popołudniu. Trzeba odgiąć z powrotem wgięty do środka zderzak (wciąż się zastanawiam, skąd wezmę dostatecznie długą dźwignię – niby mam sposobną rurkę, ale leży gdzieś głęboko pod śniegiem…), tudzież fragment maski. Czym się zajmę, gdy się choć ciutek ociepli.

Takoż i nasza wypróbowana i sprawdzona pasta do zębów dziś popołudniu ma być w aptece. Czyli, razem: wtyczki, dłutko, lampa, pasta – wychodzi, że jest sens do Warki jeszcze i dziś pojechać, a nie czekać do jutra, jak pierwotnie planowaliśmy. Ale – jeszcze zobaczymy. Zawszeć to strata paliwa (jutro będzie targ, to i marchewkę dla koniowatych by się kupiło – i warzywka dla nas). Poza tym – nie chce mi się. Za zimno. Brrr…

w ramach walki z zimą...

Przeciw zimie zbuntowała się nasza kota zewnętrzna, Krystyna. Przede wszystkim – stanowczo odmawia wchodzenia na strych, gdzie do tej pory spędzała całe nocy i większość zimowych dni. Ponieważ na zewnątrz przyjemnie nie jest, to pcha się drzwiami i oknami do chatki. Lepsza Połowa zlitowała się i dwie ostatnie noce Krystyna spędziła z nami, niby to polując na mysz, którą wypatrzyła pod wanną. Skończyło się to oczywiście – jak zawsze, jak zawsze – rozgrzebaniem kosza na śmieci (ale długo się przed tym powstrzymywała…) i wyrzuceniem kota na dwór.

Poza tym, nieopatrznie nabyłem w Auchan (obok którego przejeżdżałem ostatnio jakiś tydzień temu) dwie puszki kociej karmy „z dziczyzną“ – no i nasza Krystynka nie mniej stanowczo niż wchodzenia na strych, odmówiła też jedzenia czegokolwiek innego, to jest – „normalnych“ puszek, które zwykle kupujemy w Lewiatanie, bo tam jest najtaniej (tak, wiem: to śmiecie, bardzo szkodliwe dla zdrowia kotów, powinniśmy je karmić czystym mięsem albo specjalistyczną karmą kupowaną w internecie – tylko ciekawe, skąd ja niby miałbym na to wziąć pieniądze – i dlaczego nasze koty – fizycznie przynajmniej: tryskają zdrowiem..? Włącznie z naszą staruszką, Sylwestrą..? Co do wychodzenia kotów na zewnątrz, to uprzejmie informuję, że życie i zdrowie gilów, sikorek, drozdów, jaszczurek i gryzoni – jest mi obojętne w stopniu doskonałym, a nawet – jak o myszy chodzi – to wcale im dobrze nie życzę…).

18 komentarzy:

  1. czy ta pani na zdjęciu jest po mastektomii lewej piersi? jakoś tam jej się dziwnie wszystko układa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary, coś kiepsko z Twoim wzrokiem... :)

      Usuń
    2. Cholera. Dłużej szukałem stosownego zdjęcia niż pisałem ten pościk: żeby i letnio było i wyzywająco, ale nie dosłownie - a tu się trafiają tacy, co oczywistych szczegółów anatomicznych nie dostrzegają..?

      Usuń
    3. Cóż... ma ma i to całkiem sporo...

      Usuń
    4. Ale ta lewa jakoś dziwnie się załamuje, jest zupełnie niesymetryczna z prawą. Jeśli nie mastektomia to jakiś fotoszop musiał zadziałać.

      Usuń
    5. Wpisz sobie w Google hasło "Yuliya Mayarchuk" a znajdziesz wystarczającą ilość jednoznacznych dowodów na symetryczność i naturalność WSZYSTKICH pierwszo- i drugorzędnych cech płciowych tej pani...

      Ale wizytę u okulisty zalecam w pierwszej kolejności!

      Usuń
  2. Ona zdecydowanie ma dwie piersi i nawet spore.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio tj. od tej zimy gotuję psom i kotom, bo odmówiły surowizny, dlaczego, to już je trzeba by spytać, a w półprodukty zaopatruję się w Biedronce i przed Biedronką, bo u nas są przed nią mięsne z kurzyną, są tam szyjki po 1,10 za kilogram i porcje rosołowe ze skrzydłami i sporą częścią mięsa po 2,99 do tego kluseczki rosołowe i marchewka, bo kaszą gardzą, a co kilka dni takie porcje + warzywa i mam wywar lub rosół dla nas, a do reszty dosypuję kluski rozgniatam marchewkę i są pyszności dla darmozjadów, ewentualnie jeszcze ćwiartka z kurczaka za 4,99 za kg też w brew pozorom się opłaca, bo tam dużo mięsa jest. Generalnie trzeba się naszukać, ale można tanio znaleźć mięsko, czasem kości schabowe bardzo mięsite, tylko wtedy trzeba dużą ilość od razu kupić i zamrozić. Według moich obliczeń, to wychodzi najtaniej względem jakości do ceny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, korpus gęsi za 2,99 to my w tej chwili SAMI zjadamy. Koty, owszem, dostaną jakieś resztki z tego. Ale kupować to dla nich specjalnie..?

      Usuń
    2. A ile Cię puszki kosztują miesięcznie, poza tym są jeszcze szyjki tanie, no i ja też często z części tych porcji albo w galarecie robię, albo skrzydełka do drugiego dla nas odcinam:-)

      Usuń
    3. 15 - 20 złotych. Plus dychę na chrupki.

      Usuń
    4. To teraz policz kg szyjek 1,10, opakowanie klusek 1,19, plus dwie marchewki i gaz, na którym musisz to ugotować, wychodzi z tego gar średniej wielkości - dla dwóch kotów wyżerka na cztery dni jak nic! Tylko szyjki trzeba trafić...

      Usuń
    5. @konik polski
      Tak jak robisz jest znacznie lepiej dla zwierząt. Zwykła karma nawet ta niby markowa jak Pedigree, Chappi, Kittycat, Whiskas zawiera mnóstwo konserwantów, poza tym jest za tłusta. Efektem jest w późniekjszym wieku występowanie mnóstwa chorób, u kotów np. schodzi skóra z głowy, psy chorują na trzustkę, wątrobę, choroby skórne.
      Alternatywą są rzecz jasna drogie karmy, choćby Hill's czy Orijen, jak tylko kogoś na to stać...

      Usuń
    6. To że gardzą kaszą, to dobrze, bo psy nie powinny jeść kaszy, taka dieta może się skończyć skrętem żołądka. Mogą natomiast jeść ryż, oczywiście nie sam.
      Kości schabowe, tak jak każda wieprzowina też nie powinna być im serwowana.

      Usuń
  4. Chciałabym zauważyć, że kobiety też tu zaglądają i chętnie byśmy powalczyły z zimą :)) No cóż nam kiedyś weterynarz powiedział, że koty nie mogą jeść ryb :)) Nasza kotka jest wybredna, ale za to kocur pochłania wszystko i w każdej ilości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawałem "rozgrzewajki" dla pań - ale to nie takie proste: macie zbyt różne gusta! Facet to jednak dużo mniej skomplikowane stworzenie - nawet, jeśli na co dzień woli szczupłe, śniadoskóre brunetki, przecież się na widok cycatej blondynki nie obrazi. Wy zaś, zawsze narzekacie: zbyt umięśniony - albo zbyt intelektualny - i jak tu trafić..?

      Usuń
    2. Dla wybrednych pań proponuję klasykę: Paul Newman, Gregory Peck... :)
      Blondynka ładna, wszystko na miejscu, tylko pozazdrościć ;)

      Pozdrawiam,

      Justyna

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...