środa, 20 lutego 2013

Duma i uprzedzenie

Koń Maciek został wczoraj rano uśpiony. Tłumy tzw. „obrońców zwierząt“ leją teraz nad nim krokodyle łzy – choć 99,97% z nich zna tego zapasionego kasztana tylko ze zdjęć, a i pozostali: raczej nie mieli czasu przywiązać się do jego osobistych przymiotów ducha i ciała…

Może to dlatego, że większość „obrońców zwierząt“ to jednak dziewczęta (a czasem nawet i – kobiety). Podobno, wedle jakiejś zamierzchłej, patriarchalnej teorii, którą sobie z młodości jak przez mgłę przypominam (kto by się ośmielał powtarzać takie rzeczy w dobie triumfującego feminizmu?), kobiety kochają bezwarunkowo i nie „za coś“, tylko częściej nawet „pomimo czegoś“. Zresztą – nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem – pytajcie o to Daimyo, może on ma jakiś pomysł.

Dla mnie to jest od początku do końca teatr i nic więcej. Koniem znanym ze zdjęć to ja się mogę ewentualnie zachwycić, jeśli będzie urodziwy – ale przecież nie będę nad nim płakał, czy szat rozdzierał, gdy padnie – jeśli nie mam po temu powodu. Zasłużonych reproduktorów zawsze żal, ale Dalibóg – dlaczego miałbym płakać po Piyadzie, skoro na oczy go nigdy nie widziałem i nawet nie posiadam żadnego spośród jego licznych potomków..?

Maciek niczym się nie wyróżniał poza tym, że coś mu się stało w Skaryszewie. W czasach normalnych nikt by go nie męczył transportami Bóg wie gdzie – tylko zaraz na miejscu rozdzielono by jego tuszę. A grile rozstawione na targu miałyby nową porcję świeżonki. Nie widzę w tym nic zgoła zdrożnego, strasznego czy „nieludzkiego“ – jak mi zaraz jakieś chore na głowę „wrażliwe serduszka“ pewnie zarzucą. No – nie widzę – i już!

Co się właściwie Maćkowi stało – w dalszym ciągu nie wiadomo. Trudno by mi było nawet skatalogować wszystkie „wersje“, które po necie krążą. Najczęściej jednak powtarzają się dwie, obie oparte na jakichś w miarę uchwytnych podstawach faktycznych. Z faktu bowiem, że koń doznał na targu paraliżu – wielu wyciąga wniosek, że dotknął go mięśniochwat. Natomiast oficjalnie podana przyczyna eutanazji to uraz rdzenia kręgowego – z czego dla odmiany „obrońcy zwierząt“ dedukują, że Maćkowi przydarzył się wypadek podczas rozładunku.


Ten fryz (czy "fryz"?) wszedł do przyczepy bardzo ładnie. Ale na początku nie wyglądało, że będzie łatwo...

Niewątpliwie uraz rdzenia kręgowego (całkiem prawdopodobny, gdy koń np.: przewróci się na plecy spadając z trapu) może powodować i najczęściej powoduje paraliż. Problem polega na tym, że jednak uraz rdzenia kręgowego najczęściej (a przynajmniej – nigdy nie słyszałem o innym przebiegu takiego zdarzenia…) powoduje paraliż OD RAZU. Tymczasem, trudno sobie wyobrazić, aby Maciek był rozładowywany po 8.00, czy nawet później (nie patrzyłem na zegarek, ale akurat byliśmy w pobliżu, gdy histeria wokół Maćka zdawała się rozpoczynać – a obchód targu zakończyliśmy około 9.30…). Z całą pewnością w tym miejscu o tej porze nikt nowo przybyły rozkładać się nie mógł, bo alejka była nabita na amen. To co – stał w przyczepie i dopiero po 8.00 próbowano go wyprowadzić? Nie twierdzę, że to niemożliwe (bo też i nie widzę NIC ZŁEGO w opcji „urazu transportowego“: takie rzeczy się zdarzają i to właśnie – byłby zapewne „niemożliwy do przewidzenia wypadek“…) – ale jest to, jednak, nielogiczne.

Natomiast hipotetyczny mięśniochwat w połączeniu ze stwierdzonym urazem rdzenia kręgowego stwarza pole do domysłu, który dla mnie jest już wręcz makabryczny: otóż wyobrażalny, logiczny i możliwy jest taki ciąg zdarzeń, w którym zapasiony i przegrzany koń dostaje mięśniochwatu w jakiś czas po wystawieniu na chłód skaryszewskiego poranka (i to akurat jest WINA jego właściciela: bo konia nie zahartował, przekarmił, przegrzał i nie zadbał o zapewnienie mu komfortu cieplnego…). Wokół sparaliżowanego na skutek mięśniochwatu konia wybucha napędzana przez „ekologów“ histeria. Fundacje „wykupują“ Maćka (podobno za 3200 złotych?). Decydują się go przetransportować gdzieś (w dalszym ciągu nie wiadomo gdzie – na Dolny Śląsk? Na Służewiec?).

Załadunek, rozładunek, a także sam transport sparaliżowanego konia, który leży – to potwornie trudna i potwornie ryzykowna operacja. Właściwie – nie powinno się tego robić przy pomocy „normalnego“, „zwykłego“ sprzętu transportowego. Właśnie dlatego – że uraz kręgosłupa jest w tych okolicznościach – bardzo prawdopodobny…

Ponieważ nie wierzę w to, że fundacje zapewniły do tego transportu specjalny ambulans (czy taki w ogóle w Polsce jest?) – wcale bym się nie zdziwił, gdyby ów uraz rdzenia kręgowego, który finalnie zdecydował o przerwaniu cierpień Maćka, był SKUTKIEM decyzji o przetransportowaniu go gdzieś (nie wiadomo gdzie…).

Co powinno się zrobić z Maćkiem? Już napisałem: kiedy po dłuższym czasie nie udało się doprowadzić do ustąpienia paraliżu – należało go na miejscu dobić i skonsumować. KAŻDE inne działanie, było tylko przysparzaniem mu niepotrzebnych cierpień. Fundacje postąpiły najgorzej jak mogły – i to, niestety, nie jest wyjątek, tylko raczej reguła w tym pełnym hipokryzji i teatru biznesie.

Jak było naprawdę, zapewne nigdy się nie dowiemy. Chłop, który był właścicielem Maćka i jego sąsiedzi z targu, będą zapierać się w żywe oczy, że Maciek z pewnością się nie przewrócił przy rozładunku (choć, gdyby się nawet i przewrócił – to przecież w tym ich winy – NIE MA! Konie czasem się przy rozładunku przewracają. Na stromym trapie częściej niż na mniej stromym – ale to nie jest żadna zależność przyczynowo – skutkowa, tylko statystyka…).

Fundacje oczywiście w życiu się nie przyznają, że niepotrzebnie przez dobę torturowały już prawie martwego konia. Weterynarze, którzy mieli do czynienia z Maćkiem, raczej nie złożą żadnych oficjalnych wyjaśnień – byłoby to dla ich praktyki nazbyt ryzykowne. Jesteśmy skazani na domysły.

Jedno w tym wszystkim jest pewne – fundacje zrobią, co się da, aby razem z Maćkiem pogrzebać także i jarmark w Skaryszewie. Właśnie dlatego tak obszernie o tym napisałem…

Natomiast tak naprawdę, do dzisiejszego wpisu zainspirowały mnie reakcje moich sąsiadów i znajomych (np. pana spod Jedlińska u którego byłem wczoraj po siano…). Wszyscy, jak jeden mąż, zgodnie uważają, że Maćka jego poprzedniemu właścicielowi odebrano i jeszcze – ukarano chłopa jakąś straszną karą, co najmniej pieniężną.

Z jednej strony, jak już pisałem na forum – to może i dobrze, przynajmniej nikt nie wpadnie na pomysł, żeby na targ konie w stanie terminalnym przywozić w nadziei, że fundacje takie właśnie – wykupią.

Ale z drugiej strony, taka reakcja naprawdę BARDZO ŹLE świadczy o stanie umysłów – po obu stronach tej barykady zresztą.

Zwykle bardzo trudno jest wyśledzić genezę różnych mentalnych zboczeń, predylekcji i przesądów. Tu jednak, wzorzec nie tyle szlachecko – pańszczyźniany, co inteligencko – chłopski (a więc to, w jaki sposób, w jakieś 100 lat po upadku I Rzeczypospolitej wyglądały, przetworzone przez celowe działania zaborców, stosunki między polską „elitą“ – pożal się Panie Boże – a polskim „ludem“) – bije wprost po oczach.

Po 100 czy nawet 150 latach celowego antagonizowania dworu i wsi, po karykaturalnym uwłaszczeniu które wcale nie rozwiązało owego „feudalnego węzła“, tylko odarło go z wszelkich cech symbiozy i kooperacji, pozostawiając w to miejsce gołą zawiść – z jednej strony pojawiła się pogarda pomieszana z pełnym poczucia wyższości dążeniem do „oświecania“ (naturalnie – bez pytania „oświecanych“ na co i po co im to całe „oświecenie“…) – a z drugiej: głęboko i bardzo dobrze ugruntowana nieufność. Dla chłopa każdy miastowy to jakaś „władza“ – zawsze wroga, zawsze knująca coś aby chłopa oszwabić i obedrzeć ze skóry.

Wydawałoby się, że po tylu dziejowych burzach, po fizycznej eksterminacji owej dawnej, post-szlacheckiej elity, po wielkiej migracji ze wsi do miast – ten stosunek już się nie odrodzi. A jednak! A jednak – córki i wnuczki chłopów spod Radomia wyzywają swoich pozostałych na wsi kuzynów od „gumofilców“ i „rzeźników“. Prawnuczki pańszczyźnianych chłopów spod Łowicza czy Sandomierza – unoszą się inteligenckim przeestetyzowaniem na widok wiejskiego stroju, twarzy, sznurków, samochodów i brudnych koni. Ludzie, których ojcowie lub dziadowie po przybyciu do miasta, za przeproszeniem, srali na balkonie, bo nie mieli stodoły, za którą dałoby się pójść – ośmielają się coś tu wypisywać o „plebejskich tekstach“.

Ktoś kiedyś stwierdził, że „etos szlachecki“ zaraża i że potomkowie pańszczyźnianych teraz utożsamiają się z husarzami spod Kircholmu. To nieprawda! Ów „etos szlachecki“ takim, jakim był naprawdę – jest już nazbyt odległy w czasie, aby o jego odrodzeniu w jakimkolwiek sensie, z sensem mówić. Mamy do czynienia z pastiszem. Z pastiszem zapośredniczonym poprzez literaturę XIX i XX wieku (skądinąd: nikt już tej literatury nie czyta – to prawda – ale, wydaje się, że dość już lektur sfilmowano, aby nie miało to znaczenia…). Nie żadna „szlachta“ nam się odradza – tylko owa kaleka, karykaturalna „elita“ sanacyjna, do „szlacheckości“ w śmieszny bardzo sposób pretendująca. Owa „elita“ przez Gombrowicza, wbrew intencjom chyba – tak wiernie sportretowana.

Jeśli tak ma w przyszłości wyglądać „górne 7%“ polskiego społeczeństwa – to zabawa w państwo polskie faktycznie nie ma już większego sensu. Z taką elitą nie tylko niepodległości nie utrzymamy – z taką „elitą“ to my nie zbudujemy porządnego wychodka, o autostradzie nie wspominając…

Napiszcie, że nie mam racji – bo inaczej pójdę i zakopię się pod śniegiem, takie to dołujące…

53 komentarze:

  1. nowa wersja jest - podana na fp stop głupocie, pewnie zbyt szybko, ale wypłynęła w poście tego nerwowego człowieka:
    Adam Makarewicz: koń został uderzony z ogromną siłą w kręgosłup tak robią handlarze doprowadzają zwierzęta do ogromnych cierpień przed ich pozbyciem się na rzeź i taka jest prawda na tym drańskim folwarku jest chamstwo i obłuda bo zwierzę nie jest rzeczą i jednak są lekarze weterynarze i są przeciwni takiemu procederowi na targach śmierci bo tego nie da się inaczej nazwać głupota i draństwo i nie odpowiedzialność ludzi organizujących ten targ śmierci i za to bendą podiente kroki do ujęcia sprawców tego brutalnego procederu handlu końmi w taki brutalny sposób i wyłapanie mafi handlarzy ktura działa w całej Europie .

    bo działa mafia, która przygotowuje konie do "rzezi" czyli traktuje je "z karata" - cóż z komentować? tylko się śmiać, bo na apel do rodziców aby nie popełniali błędów wychowawczych prowadzących do powstania takich pacynek ...za późno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga dorotko,

      mam nadzieję, że przed podejmowaniem "kroków" prawnych skierujesz się najpierw do szkoły podstawowej by zgłębić arkana polskiej ortografii... Proszę również byś podała adres swej podstawówki, bo PRAWDZIWYM SKANDALEM JEST, ŻE JĄ UKOŃCZYŁAŚ - zdecydowanie to wymaga podjęcie pewnych "kroków"!

      Usuń
    2. Drogi Daimyo, przeczytaj jeszcze raz wypowiedź powyżej- toż >>dorota<< cytuje wypowiedź jednego z nawiedzonych przez fundacje dzieciaków..

      Usuń
    3. To samo miałem napisać: strzelasz Wojtek na oślep!

      Swoją drogą - nie jestem pewien, czy ów "Adam Makarewicz" to aby nie prowokacja. Ludzie rzeczywiście są tacy głupi?

      Podobnie jak czytając wpisy innego prawdopodobnego "słupa" - tego, co to werbuje chętnych do "fizycznej rozprawy z handlarzami" - odnoszę wrażenie, że ABW jednego Brunona K. mało...

      Usuń
    4. Drogi Daimyo, może sam się cofniesz do szkoły podstawowej, aby poprawić umiejętność czytania ze zrozumieniem ;)

      Usuń
    5. Już wystarczy. Przy takim natężeniu emocji, można się pomylić. A trzeba bywać na fan page akcji "Stop Głupocie", żeby od razu wiedzieć, o co tu chodzi. Ten wątek dyskusji (pomyłka Wojtka) - zamykam!

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Nie pozostaje mi nic tylko popełnić seppuku...

      Usuń
    8. ;) oj zapomniałam dodać "cytuje w wersji oryginalnej" ;) to samo i jemu napisałam i że obawiam się o swoją starość jeśli tacy jak on będą na nią płacić i mną się zajmować.

      czy to prowokacja? nie sądzę. po jakości (merytorycznej i ...ortograficznej), ilości wpisów (na stop skaryszew i stop głupocie)- tak - ludzie potrafią być aż tak głupi, zaślepieni ... przerażające

      Usuń
    9. "Jesteśmy żadnym społeczeństwem, jesteśmy jednym, wielkim sztandarem narodowym!" C.K.N.

      Usuń
  2. Po co ci autostrada, żeby do tego wychodka dojechać? To już lepiej niech jej nie będzie. Na temat konia wypowiadać się nie będę. Nie byłam, nie widziałam, a "mowy nienawiści" staram się nie czytać w żadnej formie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czepiałbym się autostrady, bo mi faktycznie raczej niepotrzebna - ale jakoś nie widzę szans, żeby "Oni" po prostu zostawili nas w spokoju i dali robić swoje. Bynajmniej. Im się bardzo podoba wtrącać się, regulować, odbierać, karać - a że krzty sensu w tym nie ma..?

      Usuń
  3. lumpeninteligencja i wykształciuchy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego trzeba walczyć, bo to już przestaje być walka "o koniki", zaczyna się wojna z ludźmi, którzy ośmielają się używać mózgu... Stworzenie precedensu, jakim było by zakazanie spożycia koniny może prowadzić do zakazu jedzenia mięsa w ogóle. Wiem, że to nie realne i żaden ustawodawca tego nie usankcjonuje. Nie mniej jednak, zaczynam się bać... Bać "eko-świrów", bo ludzi myślących inaczej traktują jak Hitler żydów... Czuję się zagrożona.

      Usuń
    2. Nie ma kwestii CZY wprowadzać przymusowy wegetarianizm. Istnieje wyłącznie pytanie KIEDY i W JAKI SPOSÓB ten, jawnie przecież deklarowany przez zwolenników "zrównoważonego odwrotu" ludzkości - cel zrealizować...

      Usuń
    3. Dlaczego straszysz przed nocą? Nawet jeśli tak uważasz, to na "litość Boską", oszczędź! Nic nie widziałam, nie przeczytałam i już zapomniałam!!!

      Usuń
    4. @Jacek Kobus:
      Zbyt wielu ludzi lubi jeść mięso, aby coś takiego przeszło. Co innego hodowla koni- underground de facto, którego brak (prawie) nikogo nie obejdzie; nawet w lewackiej Skandynawii ograniczenie przez rządy dostępu do alkoholu spowodowało rozkwit bimbrownictwa.

      Usuń
    5. "Nawet konklawe można doprowadzić do ludożerstwa, byle postępować cierpliwie i systematycznie".

      Czy 10 lat temu, ba! Czy dwa lub trzy lata temu - komuś przyszłoby do głowy, że "tematem dnia" w Polsce mogą być - tzw. "małżeństwa" homoseksualistów..? A jednak! Społeczeństwo, tak rzekomo tradycjonalistyczne - dało się wytresować i w tej chwili za dziwadło uchodzi ten, kto ośmiela się (co pewnie jeszcze wielu po cichu myśli, tylko boją się przyznać) obrzydzenie wobec "pedałów i lesb" demonstrować...

      Myślisz, że z mięsem będzie inaczej? Nie jest przypadkiem, że zaczynają od branż niszowych, które mało kogo obchodzą. W tej chwili chyba już nawet karalny jest ubój psów czy kotów na smalec (psi smalec używany był w medycynie ludowej jako lek) i skóry - i ten zakaz rzeczywiście, mało kogo obchodził, prawda?

      Holandia likwiduje swoją kwitnącą hodowlę futerkową, jedną z największych na świecie - ale pewnie, w skali całej ich gospodarki, był to drobiazg i "mało kogo obeszło".

      Mało kto je koninę, mało kto je mięso z nutrii - jednego i drugiego, zakazać będzie łatwo, jeśli tylko bezpośrednio zainteresowani nie wykażą się refleksem i determinacją.

      I tak, od rzemyczka, do koniczka...

      Uwaga1: z tego NIE WYNIKA, iż owo "systematyczne i cierpliwe działanie" ma jakiś jeden, centralny ośrodek kierowniczy, centralny spisek - to się robi subtelniej, dyktując mody, memy, stereotypy...

      Uwaga2: o wiele łatwiej jest ukryć aparaturę do robienia bimbru - niż "podziemny" chlewik na świnki - a koni ukryć już kompletnie nie sposób!

      Co więc będzie łatwiejsze do upilnowania..?

      Usuń
  5. Poprawka - pod Łowiczem nie było chłopów pańszczyźnianych, przez co okolica ta wyróżnia się do dzisiaj. Autor raczy doczytać dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, przyznaję i przepraszam. Zapał retoryczny mnie poniósł (w wydaniu książkowym się zmieni...). W dobrach arcybiskupich, potem znacjonalizowanych, a tworzących "Księstwo Łowickie" - pańszczyzny nie było. Chłopi płacili czynsz pieniężny. Stąd m.in. - wczesny rozwój sadownictwa i ogólna zamożność tego regionu.

      Usuń
  6. Obrońcy zwierząt przeginają, ale autor wypowiedzi przegiął znów w drugą stronę. Z tekstu wynika, że autor uważa, iż brak dobrostanu i higieny zwierząt w gospodarstwach wiejskich jest czymś dobrym (a może źle to zinterpretowałam...). Na podstawie własnych doświadczeń uważam, że gospodarze są często zbyt ignoranccy. Uważają dobrostan i higienę za rzeczy zbędne. Jestem studentem weterynarii i bywam na gospodarstwach z lekarzem. Pewnego razu widząc bydło, stojące w 3-miesięcznym oborniku, zapytałam owego lekarza, dlaczego nie zwróci panu gospodarzowi uwagi. Odpowiedział, że nie warto, bo oni nie chcą słuchać i machają na wszystko ręką. Nie jestem zagorzałym obrońcą zwierząt czy wegetarianinem, ale moim zdaniem takie akcje "animalsów" zmotywują gospodarzy do rozwoju swoich metod hodowlanych. Wszak choroby zwierząt gospodarczych są wszędobylskie i zazwyczaj wynikają właśnie z braku higieny. Autor wypowiedzi zatruwa niepotrzebną nienawiścią swoich czytelników.
    Drugą kwestią jest pomysł podziału tuszy i wrzucenia świeżej koniny na grilla. Obawiam się, że autor nie do końca to przemyślał, gdyż postąpienie w taki sposób z pewnością zaogniłoby walkę obrońców zwierząt i wzbudziło uwagę mediów. Jednak zgadzam się z tym, że konia należało poddać eutanazji na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niepotrzebna nienawiść"? Dobre sobie!

      Droga Anonimowa Studentko Weterynarii. Zapewne zajrzałaś tu po raz pierwszy i nie wiesz, że trafiasz w samo Jądro Ciemności, do bloga, gdzie spotykają się frustraci, wykolejeńcy, ludzie niedzisiejsi tacy, którym "pociąg odjechał" - ze mną, jako Namiestnikiem Księcia Ciemności na czele. Wypowiedzi rozsądne, zrównoważone i ZGODNE Z POWSZECHNIE PANUJĄCYM TOKIEM MYŚLENIA - nie są tu doceniane!

      Zacznijmy może od tego: skąd wiesz, że choroby zwierząt gospodarskich wynikają właśnie z braku higieny? Z nadmiaru higieny, to owszem - parę chorób zdaje się wynika: np. alargie (a są już konie, które mają alergię na... pyłki traw!). Ale z braku higieny? Z braku higieny to wynika zahartowanie i odporność.

      Po drugie - nie uważam za "normalne", w jakimkolwiek sensie tego słowa, że w ogóle istnieją jakieś organizacje "obrońców zwierząt" - i bardzo chętnie "zaogniłbym walkę" z nimi - aż do ostatecznego zniszczenia.

      Po trzecie - nie uważam, iżby "brak dobrostanu i higieny" (w granicach zdrowego rozsądku - a mam wrażenie, że te dawno już zostały przekroczone...) był czymś dobrym. Jeśli jednak nie zrozumiałaś tekstu, który m.in. o tym opowiada, DLACZEGO "gospodarze są często zbyt ignoranccy" i DLACZEGO postępując tak, jak to się na ogół robi, nie uda się tego zmienić - to wybacz: wersji dla przedszkolaków nie zwykłem tworzyć - to Wy, moi Czytelnicy, musicie dorosnąć do mnie (i z satysfakcją stwierdzam, że jednak coraz częściej tak się dzieje - gdy mnie, np. łapiecie na błędach...) - ja nie mam najmniejszego zamiaru się zniżać...

      Usuń
    2. Jak się Gombrowicza nie czytało, bo dopiero na maturze oceniana była "umiejętność czytania ze zrozumieniem", to nic dziwnego, że obecna "elita" nawet ta w trakcie studiów weterynaryjnych, jest marna. Ale stadem baranów łatwiej rządzić... Aby tylko tekst pod zdjęciem nie przekraczał pięciu wierszy i zawierał jakąś łzawą inwokację, to z pewnością odniesie większy sukces medialny, niż twój blog. Ale, proszę, nie zakopuj się pod śniegiem, bo nam wszystkim ciężko, a dobrze wiedzieć, że są jeszcze normalni i wykształceni...

      Usuń
  7. Widzę, że jest Pan dość egocentrycznym, zapatrzonym w siebie i lubiącym się kłócić człowiekiem, dlatego też dalsza dyskusja zapewne nie ma sensu.

    Chciałabym jedynie zauważyć, że alergie u LUDZI biorą się często z przesadnego dbania o higienę. Natomiast alergie u KONI mają głównie podłoże w złej jakości słomy lub siana (chodzi mi tu o grzyby). Grzyby wytwarzają zarodniki, które są wdychane przez zwierzęta. Prowadzi to do reakcji alergicznych. Alergie na pyłki i kurz często powstają przy okazji alergii na grzyby (grzyby powodują wzmożenie reakcji alergicznej na pyłki i kurz). Dlatego też argument był nie do końca na miejscu. To czy koń jest czysty czy brudny nie ma tu znaczenia. Raczej zależy to od higieny pasz niż higieny zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dość egocentrycznym"..? Ależ, Droga Anonimowa Studentko - zapewniam Cię, że moje ego spokojnie zapełniłoby Wielki Kanion Kolorado. Po co pisałbym bloga, gdyby było inaczej..?

      Oczywiście masz rację, że jakość paszy się pogarsza. Na to jednak nic się nie poradzi - nie ma powrotu do koszenia kosą i ręcznego zbioru siana (a tylko wtedy byłoby ono bez piasku i grzybów...). Pogarsza się też środowisko życia koni - bo coraz więcej czasu spędzają w zamknięciu, a coraz mniej - przy pracy lub na pastwisku, albo chociaż - na wybiegu. Cóż poradzić? Cywilizacja..!

      Tym niemniej, jeszcze poradniki gospodarcze sprzed 50 lat zalecają trzymać obornik przez zimę pod bydłem (oczywiście nie pod końmi! - dodaję, dla jasności sprawy, bo mam wrażenie, że zbyt bystra to Ty nie jesteś...) - bydło ma cieplej, a obornik traci mniej azotu...

      Usuń
    2. "moje ego spokojnie zapełniłoby Wielki Kanion Kolorado. Po co pisałbym bloga, gdyby było inaczej..?"


      prosto jasno i na temat

      " nie ma powrotu do koszenia kosą i ręcznego zbioru siana"

      jak cywilizacja pierdyknie to będzie powrót, w epoce postpeakoilowej na pewno

      Usuń
    3. Cóż: taka prostota ducha jak u naszej Anonimowej Studentki, niestety, działa na mnie jak płachta na byka...

      A co do siana - długośmy o tym jeszcze na Agepo debatowali. Zdaje się, że spora większość ludności będzie jednak wolała z głodu zdechnąć, niż pokalać się pracą na roli..?

      Usuń
    4. Ale mi tu dobrze... Wiecie, zrobiło mi się tak jakoś nostalgicznie, bo przypomniały mi się czasy liceum i dyskusje z polonistą, dziennikarzem z wykształcenia... Ech, już myślałam, że to szczególne połączenie inteligencji i złośliwości z dystansem do samego siebie wymarło...

      Usuń
    5. Tylko się nie rozpędzajmy! Stanowczo wolę się spierać, niż wysłuchiwać pochwał. Pochwały mnie... onieśmielają..?

      Usuń
    6. To dla równowagi: "sraty, pierdaty!" Tą ciętą ripostą zwykłam ucinać niezręczne dyskusje z moimi nieletnimi dziećmi... Czy ty się nie cieszysz, że ktoś czyta, mimo, że nie ogląda Panoramy? Na tym blogu komentarze różnych ludzi czytam z upojeniem i radością... Tempo życia nie daje się spotkać "na żywo" i cieszyć rozmową, to co se poczytam, to moje!!!

      Usuń
    7. Ależ cieszę się, cieszę się bardzo! Każdy komentarz, każdy nowy obserwator i każdy wzrost liczby odwiedzin - mile łechce moją próżność.

      Skądinąd, wiemy już jednak, że jest ona bardzo wielka. Chcesz, żeby się nawet w Wielkim Kanionie Kolorado nie zmieściła..?

      Usuń
    8. To i ja połechcę tę próżność, tym samym sprawie też przyjemność sobie! Cieszę się, że trafiłem na taki blog w którym prezentowane opinie są bardzo zbieżne z moimi. A już myślałem, że jestem jak ten rozbitek, a w koło tylko szalejące bałwany ;-)
      Na kanwie tych wypowiedzi proponuję zobaczyć jakie boje toczą niedouczeni zieloni (mam nadzieję szanowna Studentko, że Ciebie to nie dotyczy) z krakowskimi dorożkarzami lub jeszcze bardziej agresywnie z fiakrami spod Morskiego Oka.
      I może warto zwrócić uwagę kiedy ten konflikt się zaostrza. Tym, którym nie chce się grzebać po internecie i czasopismach podpowiem, że jest to termin przed rozliczeniem rocznym PITów (1% na organizacje publiczne) oraz tzw. sezon ogórkowy, kiedy dziennikarze są spragnieni sensacji.
      Z drugiej strony, Studentko i wszyscy zafrapowani losem zwierząt, spróbujcie namówić eko-supermenów do reakcji na źle traktowanego kota lub psa w zapyziałej wsi (np. podhalańskiej lub bieszczadzkiej). Obawiam się, że ich zainteresowanie jest odwrotnie proporcjonalne do trudności sprawy...
      Tyle na dziś, bo się niepotrzebnie zdenerwowałem.
      Zapraszam do intensywnego przeciwstawiania się głupocie "aktywistów ekologicznych", tam gdzie przekraczają oni granice zdrowego rozsądku. Niestety, dzieje się tak coraz częściej!

      Usuń
    9. O dorożki też już wojnę stoczyłem. Nie na blogu, tylko w "Końskim Targu" (luty 2010 roku), "Najwyższym Czasie!" (nr 51 - 52 z 19 - 26 grudnia 2009 roku) i na forum Re-Volta.pl: http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,7910.0.html

      Usuń
  8. Jeszcze się nie zagrzebuj. Jeszcze trzeba walczyć. Tych, co myślą choć trochę jest w Polsce prawie połowa - tylko nie potrafimy się przebić. I o to trzeba walczyć.
    Jesteśmy republiką bananową, ale przecież żywot kacyków nie jest wieczny, tak nie jest wieczna ich władza.
    Ja walczę. Dzień po dniu wychowuję swoje dzieci tak, żeby nie zginęło to, co ważne. Szukam ludzi myślących podobnie - byśmy nie zginęli rozmyci strumieniem głupoty.
    Nie ważne kto teraz ma głos - to i tak są zdobywcy Nagrody Darwina. Trzeba tylko pilnować, żeby nie pociągnęli za sobą reszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda wypowiedź, jak powyżej daje nadzieję lub w ostateczności przyjemność czytania...

      Usuń
  9. Jakiś czas temu właśnie dyskutowałam ze znajomą na temat fundacji, które wykupują konie, bo faktycznie jeśli jest się na bieżąco w temacie, to można by się zastanowić nad tym czy nie robią oni tym koniom większej krzywdy próbując ratować na siłę, i za wszelką cenę, czasem zdarzają się przypadki gdzie ewidentnie widać, że to zwierze cierpi, i lepiej byłoby je uśpić niż na siłę leczyć. Może te fundacje powinny zmienić nieco sposób pomocy i wyjść do hodowców (może jakaś forma edukacji) Jeśli chodzi o załadunek i rozładunek koni to faktycznie jest to ciężki orzech do zgryzienia i moment, który zawsze napawa mnie strachem, ja preferuję tak jak było w poprzednim poście metodę na lonżę ale i przy rozładunku może się zdarzyć, że koń ujedzie na własnej kupie, źle postawi nogę, i o tragedię nie jest trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie pokazuje, że różne fundacje coraz częściej działają na dobro założycieli, a nie celu. Przy okazji spełniają też potrzebę niektórych "parcia na szkło" - ważne, że zaspokaja się ich potrzebę (sławy?) popularności. Już jakiś czas temu pisałam, że gdyby Tara dbała o konie, to zamiast rozróby w Skaryszewie, postarałaby się o zaplecze służące dobru koni na tym targu, oraz zaczęłaby działania uświadamiające rolników.
      A przede wszystkim powinna działać dla dobra ludzi zajmujących się końmi, a nie przeciw nim.

      Usuń
  10. Drogi Autorze!

    Jestem za eutanazją ciężko rannych lub chorych (nie do wyleczenia) zwierząt, tak jak jestem za PRAWEM do eutanazji dla ludzi. Cierpienie nie uszlachetnia - ono UPADLA. Każdego. Ale kiedy czytam teksty typu "nie uważam za "normalne", w jakimkolwiek sensie tego słowa, że w ogóle istnieją jakieś organizacje "obrońców zwierząt"", to coś mi się wydaje, że dobro koni jest dla Ciebie mniej ważne niż zachowanie statusu quo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrostan koni może się poprawić TYLKO w ramach status quo. W każdym razie, zmiany które proponują "obrońcy zwierząt" są zwyczajnie głupie i będą, w razie wprowadzenia, dawały wyłącznie złe skutki.

      Usuń
  11. To ja jestem jakimś dziwnym miastowym, bo bym chętnie świeżego konia z rusztu zjadł (maćkowina?).

    Zresztą bez przesady z tą miastowością, większość populacji prawa zwierząt ma gdzieś. Wstręt przed własnoręcznym zabijaniem karpia to jedno ale walczyć o jakiegoś konia Maćka? Kto ma na to czas? Jak w sprawy o których nie mają pojęcia angażują się panienki z wielkim serduszkiem to ciężko oczekiwać racjonalnego działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot, widzisz, Rafał... Niestety te panienki z wielkim serduszkiem wykorzystywane są przez fundacje bez serca w ogóle i wtedy skutkiem są takie akcje, jak ratowanie końskiego truchła...

      Usuń
  12. „tylko koni, tylko koni, tylko koni żal” – z piosenki Stana Borysa. I tyle na temat przypadku konia Maćka. Stało się i po prostu szkoda.
    Dobrze, że zabrał głos w dyskusji adept zawodu lekarza weterynarii i choć został skarcony przez autora nie można nie przyznać mu odrobiny racji. Każdy, kto hoduje jakiekolwiek zwierzęta musi zetknąć się ze śmiercią swoich podopiecznych. Zawsze taki przypadek skłania do refleksji i analizy niezależnie czy było to zwierzę wielkości konia czy choćby kura. Czy zwierzę hodowane dla pożytku czy tylko jako domowy pupilek. Niestety to człowiek w większości wypadków popełnia błędy i to on będąc absolutnym opiekunem zwierzęcia ponosi całkowitą za to odpowiedzialność. Nie przekonują mnie argumenty, że brak środków bywa powodem złego traktowania zwierząt czy złych warunków, w jakich przebywają. To raczej brak wiedzy, umiejętności i osobistego podejścia, a może wręcz zamiłowania i kultury ich właścicieli, powoduje, że żyją w złych warunkach. Uważam, że w domu ze studnią na podwórku i wychodkiem na zewnątrz można przyrządzić zdrowsze jedzenie niż w nowo wybudowanej willi naszpikowanej nowoczesnymi urządzeniami, czego miałem okazję nie tak całkiem dawno doświadczyć. Wszystko w rękach, umiejętnościach i wiedzy ludzi.
    Wrażliwość tego studenta pewnie jeszcze nie raz wystawiona zostanie na próbę podczas wykonywania swego zawodu i z pewnością nie raz zweryfikuje swoje idealistyczne obecnie w tej materii poglądy. Ja osobiście od kilku lat współpracuję z doktorem o prawie czterdziestoletnim doświadczeniu i nie będę cytował jego bardzo krytycznych wypowiedzi na temat nieprzemyślanych przepisów(głównie unijnych) dotyczących zwierząt, ich rejestracji, chowu czy przydomowego uboju. Uważam jednak, że lepiej zapobiegać niż leczyć bo to wychodzi taniej a i strat nie ma.
    PS: Bardzo się cieszę z istnienia takich miejsc jak targ w Skaryszewie, bo to i tradycja i miejsce spotkań hodowców i możliwość wymiany myśli i doświadczeń. A to, w jakim celu ktoś kupuje zwierzęta czy do hodowli czy na ubój czy na kanapę mało mnie obchodzi dopóty nie zabrania tego prawo. Dobrze byłoby gdyby tzw. obrońcy praw zwierząt bardziej merytorycznie i organizacyjnie zaangażowali się w zabezpieczenie takiego przedsięwzięcia niż bezmyślnie i z zacietrzewieniem posługując się wyświechtanymi sloganami podważali sens jego istnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Obrońcom zwierząt" absolutnie nie zależy na tym, aby nastąpiła jakakolwiek poprawa jak chodzi o tzw. "dobrostan" koni - czy to w Skaryszewie, czy gdziekolwiek indziej.

      Czy po akcji z koniem Maćkiem ktoś myślący może mieć jeszcze jakieś w tej mierze wątpliwości..?

      Zresztą, to przecież logiczne - gdyby "dobrostan" się poprawił - to co by robili "obrońcy zwierząt"?

      Usuń
    2. Broniliby ... roślin?

      Usuń
    3. Jacku - później będą zabierać konie, bo są grube, a to przecież zagraża życiu i zdrowiu...

      Usuń
  13. Panie Jacku, tak liczyłam na poznanie szanownego pana na targu, niestety nie doczekałam się pana dociekliwej postaci ujrzeć. nie dostąpiłam zaszczytu porozmawiać z tym jakże oświeconym wszystkowiedzącym dziennikarzem-hodowcą-poetą niemalże. wciąż jednak liczę, że spotkamy się w sądzie. nie mogę wprost uwierzyć że pan gdzieś publikuje, że pan nazywa sam siebie dziennikarzem. fakt - teraz zdjęcia może robić każdy, pisać tez może każdy wystarczy zaklikać sobie darmowy blog na google i ... już!! nie trzeba umieć pisać po polsku, nie trzeba znać form dziennikarskich, nie trzeba przejść przez zajęcia z prawa prasowego czy etyki. dlaczego mnie to oburza? bo wiele lat się uczyłam jak być dziennikarzem, jak pisać, jakie to odpowiedzialne zadanie - kształtowanie opinii i budowanie wzorców. na szczęście ten niszowy blog i pana szczekanie nie dociera do takiej liczby odbiorców jak np panorama, pytanie na śniadanie czy tok fm. więc proszę szczekać. w sumie to zabawne jest kiedy ratlerek szczeka na doga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż: akurat Ty, Droga Anonimowa Dziennikarko - nawet w miarę ortograficznie piszesz. Co jest wyjątkiem na tle większości "obrońców"! Z interpunkcją już gorzej - ale kto się tym przejmuje w czasach internetu, nieprawdaż? Merytorycznie jesteście wszyscy ciency jak papier toaletowy. Cóż więc Wam w tej sytuacji zostaje?

      Tylko jedno: "ilościowa przewaga" w mediach, wedle starej, sprawdzonej metody towarzysza Goebbelsa. Ale i to się zmieni - poczekajmy tylko trochę...

      Czekam i czekam na ten pozew lub doniesienie do prokuratury - i coraz bardziej umacniam się w przekonaniu, że nigdy się nań nie doczekam. Właśnie dlatego, że merytorycznie - to Wy nic nie wiecie. Ani o koniach, ani o przepisach regulujących ich chów czy transport, ani nawet - o prawie prasowym. Po prostu: dzieci. Zabłąkane dzieci. Prowadzone przez lunatyczną grafomankę!

      Usuń
    2. Kurczę blade!!! Nie pamiętam ile lat temu ostatnio oglądałam "Panoramę", a "Pytanie na śniadanie", to proszę wybaczyć, ale chyba tylko emeryci oglądają, bo chyba jest w porze, kiedy większa część opinii publicznej jedzie, lub jest już w pracy... "Tok FM"... Mieszkam niedaleko Agory i nawet w garażu podziemnym jest dobry zasięg... Ale, że słucham tylko w samochodzie, do dużo nie słyszę... Cholera, jestem wobec tego w mniejszości, i pomimo, iż lubię i nawet miałam dogi, to "psia mać" pozostaje mi p...przony ratlerek!!!

      Usuń
    3. Idę własne, zbłąkane dzieci do łóżka gonić, bo cholera, drogi same znaleźć nie potrafią. Skończyliśmy "Dzieci z Bulerbyn", teraz męczymy "Doktora Dolittle" i znów "Panoramy" nie obejrzę!!! Psia mać!!!

      Usuń
    4. Na chwilę odkładając na bok ironię: nie są nasi "wodnistoocy prześladowcy" przesadnie mądrzy. Sądząc po liczbie "lajków" - jest ich pi razy drzwi 15 razy więcej niż nas. Sądząc po dostępie do mediów: to nas w ogóle nie ma. Co prawda, jest coś takiego jak "milcząca większość" - i niewątpliwie ta właśnie "milcząca większość" objawiła się we własnej powłoce cielesnej (przyznaję, że mało... metroseksualnej..?) w Skaryszewie - gdzie grupka "obrońców zwierząt" ginęła na ogół bez śladu w tłumie.

      Tak, czy inaczej - goebbelsowską "przewagę ilościową" niewątpliwie mają. Co powinni w tej sytuacji robić?

      Podstawowe zasady propagandy dają im dwie możliwości: albo zmiażdżyć nas przytłaczającym atakiem inwektyw, pomówień, gróźb, insynuacji - albo przemilczeć. Takie - głupie - indywidualne zaczepki - to dokładnie najgorsze, co mogą (z ich punktu widzenia oczywiście) - zrobić. I widać skutek - już parę osób "zmieniło front". Coraz więcej w ich wypowiedziach niekonsekwencji. Czasami nawet spuszczają z tonu.

      Dlatego, że urządziliśmy Termopile, opierając się 15-krotnej przewadze..?

      Nie sądzę. Raczej - oni się o własne nogi potykają. I to jest nasza główna nadzieja!

      Usuń
    5. Ja tam wolę myśleć, że Termopile... Oczywiście że przemawia przeze mnie próżność, ale co mi tam!!! "Jestem piękna, prawcie mi komplementy!"

      Usuń
    6. Chciałabym też powiedzieć, że mądra, ale nie mam śmiałości... Aż tak próżna nie jestem...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...