wtorek, 5 lutego 2013

Dowód przestępstwa

Wczoraj było lepsze światło. Bardziej złote. Niestety - nie miałem czasu na oddawanie się przyjemnościom rano, a gdy już wróciłem do domu, niebo zasnuły chmury, a wkrótce potem - lunął deszcz. Toteż, gdy dzisiaj ponownie znalazłem niebo prawie bezchmurnym, wydając rano naszym czworonogom owies - nie mogłem się doczekać świtu. Po co? Ano po to:

Przy okazji, zupełnie niechcący, zdobyłem dowód przestępstwa. Wręcz, można powiedzieć - przyłapałem sprawcę na gorącym uczynku! O, proszę:


Charakterystyczny dla tego rodzaju przestępców jest całkowity brak wstydu, czy chociażby - zmieszania. No i co z tego, że próbowałam opuścić wyznaczoną strefę zamkniętą? Tam jest stara, zgniła trawa, od której na pewno dostanę znowu sraczki i będziesz mi musiał kruszyć do owsa węgiel na grilla. Ale przecież - po to jesteś, czyż nie..?

Co innego facet. Ten, nawet gdy nie daje się złapać za kopyto - na wszelki wypadek: ukrywa się za brzozą...


Natomiast szefowa, czyli Piękny, Dzielny i (Czasami) Mądry Koń Lepszej Połowy - zareagowała na przyłapanie koleżanki z typową dla siebie, wyniosłą obojętnością:



Jak już tam byłem, to zrobiłem też zdjęcie (już niedługo...) Najmłodszej. Po namyśle jednak, zrezygnowałem z jego upubliczniania. Najmłodsza raczyła była akurat utytłać się w błocie jak nie-boskie stworzenie. Od kopyt po uszy.

Wprawdzie każdy prawdziwy koniarz wie, że konie dzielą się na czyste i na szczęśliwe (nasze konie są zdecydowanie szczęśliwe! Czyste co najwyżej - bywają. I to bardzo krótko...). Nie-koniarze jednak tego zdecydowanie nie wiedzą.

Co mi przypomina opowieść znajomego o tym, jak to "obrońcy zwierząt" zrobili nalot na pewną bezstajenną hodowlę w rejonie Częstochowy - pod zarzutem, oczywiście, "męczenia zwierząt". Właściciel nic nie mówiąc, zabrał ich samochodem do stada, pasącego się gdzieś na rozległych łąkach i pyta: który koń waszym zdaniem jest zaniedbany?

Panienki z TOZ po dłuższym namyśle wskazują - no właśnie - utytłanego w błocie siwka.

Na co właściciel wyjmuje z bagażnika sztucer, przykłada siwkowi lufę do głowy i strzela. A potem pyta: jeszcze jakiś koń jest tu zaniedbany..?

Oczywiście - więcej "zaniedbanych" koni już kontrola nie znalazała...

Opowieść wygląda mi na legendę. Ale jest to legenda w pewien perwersyjny sposób krzepiąca. Stąd ją przytaczam. 

Tymczasem zdążyło się już nie tylko zachmurzyć, ale i - wcale tęgo popadać. Dobrze, że zdążyłem posprzątać padok przed deszczem. Nawet przywiozłem z Zaprzyjaźnionej Stodoły kolejną belkę siana. Pozostaje tylko rozładować przyczepę - z czym zwlekam, bo trochę siana jeszcze czworonogom z poprzedniej belki zostało.

Od rana łeb mi napier...la, jakby go kto na kowadło położył i młotem walił. Dwie kawy, proch - i wciąż to samo. Albo to ta dziwna pogoda, albo przemęczenie - albo Lepszej Połowie nareszcie udało mi się sprzedać wirusa i zaraz padnę plackiem...

7 komentarzy:

  1. http://metromsn.gazeta.pl/Lifestyle/1,126513,13348392,Koncza_na_smietniku_i_jako_pokarm_dla_wezy__Prawniczka.html Żeby tylko konie obrońcy zwierząt traktowali jako "tylko przytulanki". Wzięli się też za króliki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty myślałeś, że te puchate, długouche stworzonka z zabawnymi noskami są... do jedzenia???!! O, Ty, potworze..!

      Przecież do jedzenia jest w bród kosmicznej Prany - dla każdego starczy...

      Usuń
    2. @Jeremak:

      Po prostu króliki są traktowane jako zwierzę domowe; większość ludzi w naszej kulturze jest też przeciwna jedzeniu kotów i psów. Podobnie jest ze świnkami morskimi- w np. Peru jest to normalne zwierzę hodowlane, trzymane na podobnej zasadzie co kury.

      Usuń
    3. Króliki to najlepsze jedzenie, kto nie je niech żałuje. To są zwierzęta gospodarskie, a nie pety. Problemy zaczynają się właśnie, kiedy ktoś chce zwierze na peta, a później mu się znudzi. Jeśli ma zwierzę gospodarskie które ma wartość użytkową to coś z nim zrobi sprzeda/zje, ale na pewno nie wyrzuci na śmietnik jak "przytulaka".

      Usuń
    4. Chciałbym zwrócić uwagę co rozpętało się w komentarzach w miejscu na którym zobaczyłem tą informację o miniaturkach: http://www.facebook.com/pages/survivaltechpl/127551790639561
      Klikamy "Zobacz więcej komentarzy" (nie trzeba się logować, czy rejestrować) i czytamy jaki "najazd" powstał na Survivaltech, czyli ludzi kompetentnych i rzeczowych, dla których praca jest pasją (czytam teksty P. Supernata które zamieszcza na swoim blogu)

      Usuń
  2. Akurat królik to jeden z 4 gatunków które widziałem zabijane i rozbierane: poza nim to jeszcze krowy, świnie i kury. Tyle że ja z takiej rodziny jestem, że jeszcze siedząc w wózku napatrzyłem się na krowy ubijane i rozbierane na mięso, więc jak zacząłem chodzić, podobno goniłem kota żeby zrobić z nim to samo. A później "za młodego nastolatka" raz czy dwa zdarzyło mi się trzymać linę przy podrzynaniu gardła krowie (a chyba nawet byczkowi), zanim "biznes" się skończył. Więc dla mnie metoda "młotem w głowę, a potem nożem przez szyję" jest metodą normalną. Poza tym. Jeśli już ktoś trzyma węża w domu, to czym ma go karmić? Krakersami? O, właśnie, kolejna grupa do ataku: hodowcy węży i wielkich pająków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypuśćmy węże na wolność! Oraz pająki.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...