środa, 30 stycznia 2013

Siedź w kącie – znajdą cię!

zwykła mawiać moja babcia. Jest to oczywiście nieprawda. Tak to mogło działać w dawnych, dobrych, feudalnych czasach, gdy król, książę, albo i dziedzic miejscowy – znalazłszy w którymś ze swoich poddanych niepospolity talent, podnosił go do grona możnych i nagradzał połową królestwa i ręką córki (swoją drogą: a co – jeśli córka była brzydka, a szewczykowi – paskudnie woniały nogi..?). A i to jednak – chyba raczej w bajkach!



Normalnie karierę robią ci, którzy potrafią się wypromować. Jest to swoją drogą aż przykre! Przez babcię, a może też i przez jakieś perwersyjne połączenie neuronów pod czaszką – zwykłem na nachalne suflowanie mi poglądów czy produktów – reagować przekorą. Długo nie mogłem uwierzyć, że większość ludzi wcale tak nie robi.

Fakty jednak są nieubłagane. Gdy w moje dawne prezentacje zielarskie wplatałem ironię, dystans, dowcip – nie sprzedawałem nic. Gdy emanowałem prostym (a dla mnie samego – fałszywym od początku do końca) zachwytem wobec produktu – ludzie kupowali. Wiecie jaki jest chwyt NLP zachęcający do zakupu? Proszę bardzo: Wspaniały (tu precyzyjna nazwa produktu) można dziś nabyć tutaj za jedyne (tu nie mniej precyzyjna cena). Koniec. Dalibyście się na to nabrać? Ja – w żadnym razie!

A jednak – to działa. Ludzie są prości. I wcale, a wcale – ta ich umysłowa prostota mnie do nich nie przekonuje… I to jest mój błąd – bo karierę robią ci, którzy potrafią się wypromować przez to, że – jak to kiedyś wyznał Kwachu – lubią ludzi. Stąd też: zwalczam w sobie zarówno wrodzoną, jak i nabytą doświadczeniem mizantropię jak wiem i mogę – niekoniecznie z dobrym rezultatem, bo nie jest to łatwe.

Promować się koniecznie trzeba. Świadczy też o tym moje doświadczenie dziennikarskie. Praktycznie rzecz biorąc – niezmiernie trudno jest powiedzieć, czy coś takiego jak „obiektywna prawda“ w ogóle istnieje, czy nie. Pracując jako dziennikarz – zawsze spotykałem li i jedynie różne „wersje“. Co jednym śmierdziało nieznośnie – dla innych było tylko przejściowym pogorszeniem składu powietrza. Te same zdawałoby się fakty – wyglądały zupełnie inaczej, w zależności od tego, kto je opowiadał.

Pod tym względem rzetelna praca dziennikarska ma wiele wspólnego z pracą detektywa. Inna sprawa, że gdy minął mi młodzieńczy zapał i z „Gazety Kociewskiej“ trafiłem do „Super Expressu“, rychło się przekonałem, że nikt ode mnie żadnych detektywistycznych talentów nie oczekuje. „Prawda obiektywna“, gdy do niej dotrzeć – bardzo często jest pospolita, szara i pozbawiona jakichkolwiek znamion sensacji (na przykład: owszem – śmierdziało – ale to było tylko przez chwilę, a w ogóle, to brat szwagra kolegi ma anse do wójta, bo nie dostał posady w urzędzie…). Natomiast „wersje“ – są kolorowe, krzykliwe, a co najważniejsze – pozbawione utrudniających wyrobienie sobie przez czytelnika tzw. „własnej opinii“ – niuansów i półcieni.

W ramach „wersji“ zawsze są ci źli i ci dobrzy. Z dobrymi czytelnik może się utożsamiać, a złych – potępiać. I może poczuć się lepiej, bo skoro utożsamia się „z tymi dobrymi“ – to i sam jest, ma się rozumieć – dobry!

Prasa zatem – i inne media – z upodobaniem sprzedają swoim czytelnikom/widzom/słuchaczom – kolorowe, krzykliwe, sensacyjne i pozbawione niuansów „wersje“. Bo to się sprzedaje!

Nawet tzw. „dziennikarstwo śledcze“ nie na tym polega współcześnie, aby do jakiejkolwiek „obiektywnej prawdy“ dochodzić – tylko na tym, aby odnaleźć i uprawdopodobnić nową, jeszcze bardziej sensacyjną „wersję“! Na przykład taką, w której dotychczasowi „dobrzy“, okazują się „złymi“ – co zwykle, między nami pisząc – jest aż nadto łatwe…

Po co to Państwu piszę – że zadam sakramentalne w takich postach pytanie..?

W nawiązaniu do rozwijającej się na forum Re-Volta.pl dyskusji o Skaryszewie, ma się rozumieć.

Siła oszołomów od akcji „Stop Skaryszew“ polega na tym, że są zorganizowani, mają pieniądze, kontakty – i potrafią swoją „wersję“ sprzedać mediom ogólnopolskim. Przede wszystkim – tym „niebranżowym“. No bo w „końskim“ piśmie trudno jednak zapodać tak jawne bzdury, jakie ci manipulanci szerokiej publiczności zapodawać zwykli.

W tym leży ich siła. Biznes ten sam się napędza i sam się finansuje. Dzięki prezentacji kolorowej, sensacyjnej, krwawej „wersji“ w mediach – fundacje organizujące akcję „Stop Skaryszew“ mają pieniądze z datków. Pieniądze z datków pozwalają im na utrzymanie struktur, które przez cały rok ciężko pracują na ostateczny, pijarowy sukces – czyli: kolejną akcję „Stop Skaryszew“.

Kiedy już uda się zamknąć targ w Skaryszewie – oczywiście fundacje się nie rozwiążą. Znajdą sobie nowy, jeszcze bardziej radykalny cel – i, działając tak samo jak działały do tej pory – nie spoczną, póki nie postawią na swoim.

To jest czołg. Buldożer. Nazwijcie to jak chcecie – idzie o zobrazowanie spustoszeń, jakie ten modus operandi wywołuje w tzw. „opinii publicznej“.

Obrona, obawiam się, jest już od dawna spóźniona i startuje z pozycji tak bliskiej przegranej, jak to tylko możliwe. Czy to jednak oznacza, że należy się poddać i czekać z założonymi rękoma, aż „oszołomy“ zrobią swoje..?

Oczywiście – nie. Może nie uda się obronić Skaryszewa – ale może, jeśli uda się nam powołać własne fundacje, własne struktury, własny pijar – to nie dopuścimy np. do zakazu hodowli mięsnej koni? A jeśli i w tej kampanii przegramy – to może chociaż do zakazu użytkowania koni pod siodłem i w zaprzęgu – nie dopuścimy?


Oni są lepiej zorganizowani. Organizowanie „akcji“ jest ich sposobem na życie – nie mają poza tym żadnych innych zobowiązań i niczym innym się nie zajmują, z tego żyją. To jest ich siła.

Ale za to – my, koniarze – mamy więcej do stracenia. Dziś Skaryszew – jutro zakaz hodowli mięsnej – pojutrze zakaz użytkowania koni w jakikolwiek sposób. Oni nie mogą się zatrzymać, nie mogą przestać, nie mogą odpuścić – muszą, przypominam, działać wciąż i wciąż muszą stawiać coraz to bardziej radykalne postulaty. To jest ich sposób życia, gdyby przestali to robić – będą po prostu i całkiem zwyczajnie: bezrobotni, bez środków do życia.

My nie możemy sobie pozwolić na taki luksus, bo musimy, w pierwszej kolejności, dbać o swoje zwierzęta, gospodarstwa, rodziny, biznesy – a, powiedzmy to sobie uczciwie, na potop datków od niezwiązanych z branżą laików na rzecz akcji „Stop Głupocie“ – nie ma co liczyć. Dla nas zatem, taki nieustanny pijar – to będzie nie sposób na życie, a jeszcze jeden koszt – i wcale nie taki oczywisty i nie taki pilny w porównaniu do nierównie ważniejszych wydatków na siano, kowala czy weterynarza.

Nie ma co liczyć na PZHK. Ta postkomunistyczna jaczejka potrafi dbać wyłącznie o własne stołki, a do rozpoznania prawdziwego zagrożenia – jest organicznie niezdolna przez wzgląd na przyrodzone matołectwo, graniczące z debilizmem. Akcja „SOS dla Stad“ jest tego najlepszym dowodem – nie dość, że od początku do końca chodziło tam tylko i wyłącznie o stołki dla kolesi – to w dodatku: skończyło się na niczym (już nawet strona tej "akcji" - zmieniła właściciela, bo jakieś ogłoszenia o maszynach tam wiszą...), bo ci idioci po prostu – nie potrafią robić takich rzeczy, to przekracza ich mentalne możliwości.

Możemy liczyć tylko na siebie. Jak napisałem na forum – mogę się włączyć w przygotowanie „briefu“ dla dziennikarzy nie-branżowych przed tegorocznym jarmarkiem. Ale przecież – sam go nie zrobię. Sam go też nie porozsyłam (to trzeba zacząć robić na jakiś tydzień przed targiem) – bo trzeba znać prywatne maile lub faksy dziennikarzy, którzy mogą się tym tematem zainteresować, wysyłanie tego na maile „ogólnoredakcyjne“ mija się z celem, nikt tego nawet nie przeczyta. Bazy danych teleadresowych mają rzecznicy prasowi i pijarowcy z firm i instytucji – ja od dawna już nie zajmuję się czynnie tą branżą, zresztą – zawsze byłem tylko podwykonawcą i nie zajmowałem się bezpośrednimi kontaktami z dziennikarzami.

Powstaje pytanie: czy ktoś z Państwa – czuje to zagrożenie o którym piszę – i widzi sens takiego zbiorowego działania..? Czy będziemy się bronić? Czy potrafimy się zorganizować?

98 komentarzy:

  1. czytam , czytam i myślę nad głupotą ! STOP ? jak odwrócic role , moje pokolenie kupowało koninę w dużych sklepach miesnych Poznania. trzeba wrócic do tego co polskie ,co smaczne .Jesli ma być inaczej ,kto zgasi światło w pustej stajni ?Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba działać. Mam jednak czarne myśli w tej sprawie. Parę godzin minęło od publikacji tego wpisu, od postu na Re-Volcie jeszcze więcej - i co? I nic: pogadać sobie lubimy. Ale zrobić coś? Jeszcze, nie daj Panie Boże, z paru groszy "wyskoczyć"..?

      Właśnie dlatego - terroryści ZAWSZE mają przewagę...

      Usuń
    2. Panie Jacku. Doprawdy. Pisze Pan na poziomie 5letniego dziecka śmiejąc się ze współczesnych dziennikarzy śledczych pogrąża Pan siebie. Nie umie Pan przytoczyć żadnych dowodów? Jaki ma Pan dowód na to że ktokolwiek z uczestników akcji zarabia na niej i z niej żyje? Na dowody Pana słów czekam do jutra później zgłaszam sprawę do prokuratury. będąc bądź też podając się za dziennikarza ma Pan zapewne wiedzę co to jest zniesławienie?!?!?!

      Usuń
    3. http://www.stop-skaryszew.pl/index.php/en/

      "Donation

      „Horses from Skaryszew” action is still going, but we would like to remind that money cannot be collected by individual people. Only correct form of donation is transfer of money to the Foundation’s account with title ‘Stop Skaryszew donation’. Please remember – we have to act according to the law. Donation is a voluntary way of supporting the organisation."

      Usuń
    4. Nic by mi nie sprawiło większej frajdy niż taki proces. Zwłaszcza, że wygram go w cuglach.

      Obawiam się jednak, że groźba jest bez pokrycia (tu, mam nadzieję - wejdę na ambit i jednak coś z tego będzie?). No, chyba że uważacie się Państwo za "naczelny organ władzy Rzeczypospolitej Polskiej"? Bo tylko w takim przypadku byłoby ewentualne, hipotetyczne "zniesławienie" - ścigane z oskarżenia publicznego...

      Usuń
    5. Zastanawiająca jest Pana niefrasobliwość. Wolę ją jednak nazywać nieznajomością prawa. Odpowiedzialność za zniesławienie w prasie przewiduje art. 212 kodeksu karnego:
      § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
      § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.



      Usuń
    6. A kiedy pytam o DOWODY że którakolwiek z organizacji żyje z targów - chciałabym zobaczyć rachunki o tym świadczące, wypłaty pieniędzy fundacyjnych, przelewy na prywatne konta, dowody w postaci zdjęć, filmów, na ktorych widac jak wydaje się pieniądze z datków na prywatny użytek. Każdy DZIENNIKARZ odpowiedzialny za swoje słowa zanim opublikuje taki tekst ma DOWODY. jeśli nie ma pokrycia swoich słów - naraża się na proces ścigany z oskarżenia publicznego. Link do prośby o pomoc niczego nie udowadnia. Co więcej - sama widziałam rachunki za konie, które w ubiegłym roku wykupiły fundacje - według mojej wiedzy juz dołożyły do ich utrzymania i leczenia drugie tyle, ile zebrały na ich wykup. Proszę usunąć ten post. Dla Pana dobra to piszę. Inaczej spotkamy się w sądzie.

      Usuń
    7. O Anonimowy/Anonimowa mozesz sie przedstawic, czy sprawe cywilna do sadu wniesiesz jako Anonim?

      Co do konkretow... Macie (Tara) wielu sponsorow... Stawiam dolary przeciw orzechom, ze kogos na etacie, umowie macie zatrudnionego. Dodatkowo wasza dzialalnosc umozliwia prowadzenie ciekawego i bardzo atrakcyjnego stylu zycia. Z konmi, na wsi. Jak to moze nie byc korzysc?

      Usuń
    8. po pierwsze - nie reprezentuję Tary, jestem osoba prywatną. Po drugie - nie mając konta w google mogę być tu tylko anonimem. nie będę zakładać konta google tylko po to żeby dyskutować z panem jednym lub drugim. po trzecie wreszcie - czekam na dowody że fundacje z datków na skaryszew utrzymują przez cały rok swoje struktury. jeśli się pisze - trzeba być odpowiedzialnym za słowo. mam nadzieję że doktliwie Pan to zrozumie po wyroku - najbardziej ucierpi zapewne Pana DUMA WSZYSTKOWIEDZĄCEGO DOMOROSŁEGO GRAFOMANA

      Usuń
    9. Cała prawda o waszym targu http://www.youtube.com/watch?v=nuT_lAYNVsk&list=UUPOJK1WmFX4DgoOmLVOls9A&index=6

      Usuń
  2. Najlepiej, gdy człowiek nie odnosi z akcji mających na celu jakieś dobro moralne, korzyści. Tak się nie powinno zarabiać na życie. Podobnie jak nie powinno być zawodu "poseł".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnienie grup ludzi zawodow zajmujących się mobilizowaniem opinii publicznej wokół pewnych spraw jest faktem co najmniej od 50 lat (w tzw. "świecie zachodnim" bynajmniej).

      Jak chcesz temu praktycznie zaradzić..?

      Usuń
    2. Nie zamierzam nawet. Nie mój problem. To oni będą mieli problem, bo nie da się do końca ulepszać świata.

      Usuń
    3. Ho, ho! Zanim do tego dojdzie - życie biologiczne na tej planecie zaniknie...

      Usuń
  3. Głos rozsądku jest bardzo potrzebny. Konie są mi bardzo bliskie, ale nie rozumiem tej nienormalnej presji na zrobienie z nich piesków kanapowych... Wypuśćmy kury i tygrysy z klatek, otwórzmy bramy rezerwatów, niech słonie poczują wolność i swobodę na ulicach, jedzmy trawę, bo w ten sposób nie skrzywdzimy żadnego stworzenia - a przepraszam, kosząc trawę odbieramy dom robalom...
    Człowiek niszczy naturę - zniszczmy człowieka. Tylko jak te konie wtedy przetrzymają zimę?

    P.S. Nie mam maila do żadnego dziennikarza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tu w ogóle nie chodzi o żadne konie. Tylko o kasę.

      Zastanawiałem się przez chwilę, dlaczego równie zajadle jak koniarze nie są prześladowani myśliwi? Przecież nie to, że hodują zwierzęta na rzeź - ale sami je zabijają!

      Ale:
      1) Myśliwi są z definicji uzbrojeni. Zadzieranie z nimi byłoby niebezpieczne.

      2) W dodatku - w sporej większości - wywodzą się z dawnych "siłowników" i nomenklatury. Tym bardziej niezdrowo byłoby z nimi pogrywać.

      3) Działają w rozproszeniu (więc ciężko znaleźć jakiś uchwytny symbol...), a z upolowanego jelonka, którego na ogół nikt, poza samymi myśliwymi nie ogląda - ciężko jest zrobić łzawą historyjkę, która mogłaby PRZEZ DŁUŻSZY CZAS ekscytować siksy z Wilanowa i umożliwiać dojenie ich z kieszonkowego - jest to zatem cel dla "oszołomów" niepraktyczny, bo trudny do "wyrażenia pieniężnego"...

      Usuń
    2. Nie powiedziałbym, na myśliwych też jest duża nagonka; o prześladowaniach koniarzy dowiedziałem się z tego bloga, natomiast narzekania na myśliwych słyszę dość często (często pojawia się, najprawdopodobniej zerżnięta z internetu, historia o myśliwym, który zastrzelił komuś ze znajomych opowiadającego psa, gdy ten był wyprowadzony na smyczy).

      Usuń
    3. A widzisz! Być może zatem - takich sekowanych przez nieubłagany postęp środowisk jest bardzo wiele: tylko jedno o drugim nic nie wie..?

      Kiedyś głośno było o ruchu ojców - notorycznie krzywdzonych przez sędziny orzekające w sadach rodzinnych.

      Ktoś wie, jak to się skończyło? Bo głośno być przestało...

      Usuń
    4. Naprawdę tak głośno? Żyję, wliczając internat, siódmy rok bez telewizji, więc nie jestem na bieżąco. Z tego, co kojarzę, to sprawa była porównywalna do emerytur rolników czy też (ostatnio) wakacji nauczycieli.

      Btw dlaczego PSL nie zrobi z przeciwnikami hodowli koni porządku? Skoro potrafią wywalczyć KRUS...

      Usuń
    5. PSL jak na razie dość skutecznie blokuje tego rodzaju inicjatywy ustawodawcze (np. - w Polsce JESZCZE można hodować zwierzęta futerkowe - nie wszędzie w Europie jest to możliwe!). Bardzo zresztą wybiórczo - bo np. gęsi na pasztet tuczyć w Polsce nie wolno - Bóg wie czemu..?

      PSL jednak stosuje rosyjską mądrość życiową: "tisze jedjesz - dalsze budjesz". Co na dłuższą metę prowadzi do stałej erozji pozycji tej partii - co widać i w sondażach i w wynikach wyborczych.

      Gdyby PSL znalazł się poza koalicją rządową - grozi nam zjawisko lawinowego uchwalania ustaw ograniczających działalność rolną. A to dlatego, że w świadomości społecznej "rolnicy" są "źli" - i PSL NIC nie zrobił, aby to zmienić.

      A przecież - tak się w końcu MUSI wydarzyć, to tylko kwestia czasu - i żadna "zdolność koalicyjna" nic tu nie ma do rzeczy!

      Swoją drogą: dlaczego lokalny PSL nie zaprosił mnie jeszcze do współpracy..? Przecież byłbym dla nich prawdziwym skarbem ("my precioussss..." )!

      Nic innego - jak tylko: nie wiedzą jeszcze o moim istnieniu!

      A przecież mam Czytelników w Stromcu i w Boskiej Woli! Proszę Państwa! Proszę przy najbliższej wizycie w maglu czy w sklepie przekazać wiadomość: chętnie pomogę..!

      Usuń
    6. PSL to partia niejako mafijna- decydują koneksje rodzinne. Dla localsów zawsze niestety będziesz jak Tom Hagen w "Ojcu Chrzestnym". Proponuję, abyś się zakręcił koło córki któregoś z gospodarzy ;)

      A na serio to widać za mało wódki/piwa z tubylcami pijesz :P

      A jeśli chodzi o rolników, to jak zwykle wszystko zależy. Inny stosunek do nich musiał panować na lewackim UW i w korpo, inaczej mówią o nich moi znajomi z PG, którzy sami w znacznej mierze pochodzą ze wsi; na myśliwych narzekają też zwykle ci, którzy nie mieli z nimi kontaktu...

      Usuń
    7. My tu jesteśmy na takich peryferiach, że właścwie - na końcu świata. Stąd i kontakt "z wielkim światem" na przykład naszej gminy - mamy nader sporadyczny. Odniosłem jednak wrażenie, że lokalnie PSL funkcjonuje dopiero na szczeblu powiatu - w gminach decydują układy jawnie rodzinno - towarzyskie, bez żadnych szyldów.

      Usuń
    8. Jestem przeciwna przymusowemu (przez rurę) tuczowi gęsi. I jak komuś to przeszkadza, to widać, że jestem skuteczna. A jeszcze niczego nie zrobiłam. A jak zacznę robić, czyt. szkodzić ludzkiemu bydłu, to się pewnie raban podniesie, że chcę zmieniać świat. Bzdura. Ja tylko walczę o to, co DLA MNIE ważne. A wy?

      Usuń
    9. A my uważamy rozkosz jedzenia pasztetu strasburgkiego za wartośćo wiele większą niż Twoje dobre samopoczucie.

      Zaś za określenie "ludzkie bydło" należy Ci się batem w mordę.

      Wet za wet. Skończyła się tolerancja dla poparańców!

      Usuń
    10. To, co uważacie, nie ma większego znaczenia. Liczy się to, co robisz. Ktoś, kto uważa, że jego racja jest obiektywnie słuszną, przypomina mi innych takich, których historia już pogrzebała... ale wcześniej uczynili wiele zła.

      Usuń
    11. Z wielką przyjemnością zatem - uczynię wiele zła.

      I jeszcze zoaczymy, kogo historia pogrzebie!

      Usuń
    12. Kasując cudze komentarze i głosząc takie dziecinne tezy fanklubu się nie dorobisz.

      Usuń
    13. "Ja, Kira" - jest, jak chodzi o "dziecinność" - nie do pobicia. Jak bardzo bym się nie starał!

      Usuń
    14. Ja nie udaję, że WIEM. Piszę za siebie. Ty starasz się tworzyć jakieś obiektywne i niepodważalne teoryjki na temat dobra i zła, by w końcu tupnąć nóżką jak małe dziecko i wrzasnąć: "Z przyjemnością uczynię wiele zła". Jeszcze niedawno porównywałeś idealistów i aktywistów do hitlerowskich (i nie tylko) ideologów. Teraz widać, że sam byś się nie cofnął, by robić to samo - tylko że wciąż UDAJESZ, że działasz w imię obiektywnych zasad. To mnie dziwi.

      Nie przeszkadzam już waszej dostojności. Ten post i Twoje komentarze przestały być (nawet!) zabawne.

      Usuń
    15. "Udaję", "wymyślam" - Ty naprawdę masz jakiś problem...

      I nie jest moją sprawą diagnozować - jaki!

      Usuń
    16. @Kira:
      Wszystkie nasze działania mają na celu zaspokojenie naszych potrzeb, w tym też i altruizm- w postaci lepszego samopoczucia. Tuczenie gęsi nie jest w żaden sposób obiektywnie okrutne, bo to pojęcie nieostre, odnoszące się do niewymiernych uczuć, będących w tym przypadku dziełem neuronów lustrzanych, z rozpędu działających wobec przedstawiciela innego klanu paleolitycznych łowców (bo do tego wyewoluowały). Tak naprawdę nie chodzi o jakieś zasady (bo tych de facto nie ma), a o chęć przerwania tego niemiłego uczucia.

      Usuń
    17. Ależ naturalnie. Stąd się biorą wszystkie nasze zasady, także społeczne. Nie jest miło zostać zabitym, okradzionym, nie jest miło być we własnym mniemaniu suk...em. Nie jest miło być odrzuconym. Nie jest miło... etc, etc.

      I ja - w przeciwieństwie do WIĘKSZOŚCI ludzkości - to rozumiem. I przyznaję się do tego. Działam w imieniu własnych zasad.

      A jak ktoś bez przerwy pisze, że ktoś nie ma racji - i koniec, kropka, to ja pytam: gdzie dowody?

      Możemy jedynie zbierać zwolenników naszej sprawy.

      Usuń
    18. PS. Posiadanie zasad moralnych jak najbardziej wiąże się z subiektywnym poczuciem słuszności.

      Usuń
    19. @Kira:
      Skoro rozumiesz to, dlaczego nazywasz "bydłem" ludzi, którzy po prostu nie czują tego co Ty? Faktycznie trochę to dziecinne ("Asia jest głupia bo nie lubi samochodów!")...

      Usuń
    20. @Tomasz Gbur

      Tłumaczę cierpliwie (po raz setny) i będę tłumaczyć (taka już jestem szlachetna), że każdy ma swoje dobro, a co za tym idzie - swoje zło. Czyli - swoich wrogów. Ważne, by wypowiadać się ZA SIEBIE, a nie w imieniu jakichś obiektywnych wartości. Bo to nie przejdzie.

      Nie ma się co dziwić, że ktoś opowiada się za zabijaniem koni czy tuczeniem gęsi lub... przeciwko. Trzeba zaakceptować ten fakt, jednocześnie jednak robiąc wszystko, co można, by swojego ideologicznego przeciwnika zwalczyć. Czy to jest niejasne?

      Jacek Kobus nie robi niczego, by pozyskać nowych zwolenników. A mógłby - gdyby jednak pokazał, że sam nie jest zwolennikiem dręczenia zwierząt. Ale jemu to cierpienie wisi. No to nic dziwnego, że nikt nowy się do niego nie przyłączy.

      Usuń
    21. Znowu się mylisz: z pewnością bowiem, mogą się do mnie przyłączyć inni, którym też - cierpienie zwierząt, jak to raczyłaś określić - wisi.

      Chyba, że zakładasz, iż ludziom, z konieczności, "cierpienie zwierząt" - wisieć nie może..? W takim razie jednak - popadasz w sprzeczność z własnym relatywizmem...

      Z którym się zresztą nie zgadzam. Z podobnych bowiem, co kol. Tomasz Gbur przesłanek, wysnuwam jednak odmienne wnioski - otóż wcale NIE JEST WSZYSTKO JEDNO, jakie wartości się wyznaje i jakie cele sobie stawia.

      Wartości i cele mogą albo służyć życiu i przetrwaniu gatunku - tak, jak nas o tym poucza biologia, a zwłaszcza socjo-biologia - albo wprost przeciwnie. Nie jest łatwo dojść, jakie wartości i jakie cele spełniają te kryteria - nie jest to przecież niemożliwe. O czym napiszę obszerniej jutro...

      Usuń
    22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    23. Niestety, obstajesz uparcie przy tym, że każdemu musi zależeć na przetrwaniu gatunku. Mnie zależy na przetrwaniu porządnych ludzi, nie "ludzkiego bydła". I na pewno nie jestem aż tak wielkim wyjątkiem, by nie zyskać poparcia.

      Jeśli moja postawa jest sprzeczna z tzw. prawidłami natury - niechże ją i sama natura wyreguluje. Ale jakoś się na to nie zanosi.

      Usuń
    24. Dopóki nie masz dzieci - właśnie: zanosi się na to...

      Usuń
    25. Ty też nie masz.

      Różnica między mną a Tobą jest taka, że Ty ciągle się pewnym rzeczom dziwujesz i buntujesz, tupiąc nóżką. Ja się natomiast wściekam - i dalej robię swoje.

      Usuń
    26. Naprawdę COŚ robisz..? Bo mam wrażenie, że głównie smęcisz. Podczas gdy ja jednak parę rzeczy w życiu już zrobiłem...

      A że akurat nie udało mi się zrobić dzieci? Nie każdy może. Nie dlatego ich nie zrobiłem, że mi tego poglądy zabraniają - tylko: nie złożyło się.

      Usuń
    27. Ha! A komu poglądy zabraniają mieć dzieci???

      Jeśli coś zrobiłeś, to czuj satysfakcję. Tak jak czują satysfakcję przeciwnicy targu w Skaryszewie. O to właśnie chodzi w życiu.

      Usuń
    28. Przeciwnicy targu w Skaryszewie, świadomie lub nieświadomie, zagrażają przetrwaniu naszego gatunku - a z całą pewnością: podkopują cywilizację, która do tej pory okazywała się optymalną dla jego homeostazy.

      W zupełności wystarczy to dla obiektywnego usprawiedliwienia użycia najgwałtowniejszych środków - żeby ich powstrzymać.

      Usuń
    29. @Jacek Kobus

      Hitler też pewnie uważał, że ma obiektywną rację, kiedy dowodził, że istnieją rasy wyższe i niższe. Cóż, niektórzy tak muszą. Na szczęście nie każdy ma taką władzę jak Hitler. A mnie dorosły facet, a bawi się w Matkę Naturę (ciekawe, że ona sama jednak takich problemów wyregulować nie zamierza) dawno przestał bawić.

      Usuń
    30. PS. Tak samo już mnie nie śmieszą wszelcy "obrońcy cywilizacji". Wolałabym, żeby trzymali się własnej piaskownicy albo pisali bajki - jak to kompletni fantaści.

      Usuń
    31. Hitler był pozbawionym rozumu romantykiem, zaprzedanym zwolennikiem Ideologii Czynu. Niestety, ta choroba pleni się nie tylko w Niemczech, ale też i w Polsce: a że niekoniecznie w postaci rasizmu akurat?

      W każdym razie - Hitler z Mickiewiczem i niejakim Stefanem Bobrowskim (to był pozbawiony mózgu i sumienia wariat, który wywołał powstanie styczniowe) - rozumieliby się niemal bez słów.

      Ja bym ich wszystkich zamknął w psychuszce...

      Usuń
    32. Tak jak niektórzy chcieliby zamknąć zwolenników tuczu. Zieeeew. Dobranoc.

      Usuń
    33. PS. A, i jeszcze jedno - sam teraz nawołujesz do CZYNÓW. Zrób coś z tym brakiem logiki, łatwo się pogubić.

      Usuń
    34. Mi los zwierzat, w tym koni nie wisi - chce by byly zabijane. Takich butow czy kurtek motocyklowych, jakie sie robi z konskiej skory nie zrobi sie z niczego innego.

      Podobnie z pasztetem strasburskim...

      Usuń
    35. Równoległa dyskusja o futrach i zabijaniu zwierząt toczyła się tutaj: http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,785.9840.html i na trzech kolejnych stronach.

      Usuń
  4. "bo karierę robią ci, którzy potrafią się wypromować przez to, że – jak to kiedyś wyznał Kwachu – lubią ludzi."
    Takie bzdety wymyślili life mentorzy, którzy życie znają jedynie z promowania swojej ideologii, a Kwach mówiąc to dał jedynie dowód doskonałego wytresowania.
    IMO ważne jest aby ciebie lubili ludzie, nie odwrotnie, ty natomiast powinieneś odpowiednio wykorzystać tą sytuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toyotomi Hideyoshi jest najlepszym przykładem człowieka, który z pewnością z żadnymi "life mentorami" nie miał do czynienia, a zrobił oszałamiającą karierę (od prostego chłopa do faktycznego władcy Japonii) - właśnie dlatego, że był przez wszystkich powszechnie lubiany. A był lubiany - bo sam lubił towarzystwo ludzi i umiał ich sobie zjednać.

      Mizantropom jest trudniej. Ile można udawać..?

      Usuń
    2. Ja nie przepadam za ludźmi, nie jestem przebojowa, nie znoszę się do nich łasić - i jest mi z tym cholernie trudno.

      Usuń
    3. Powtarzając co drugie zdanie "Ja, Kira" - raczej się fanklubu nie dorobisz...

      Usuń
    4. Współczuję tym, którym na tym zależy. To ma być mizantropia?

      Usuń
  5. Jedyna skuteczna obrona przez takimi stowrzyszeniami moze polegac na:

    "Nawet tzw. „dziennikarstwo śledcze“ nie na tym polega współcześnie, aby do jakiejkolwiek „obiektywnej prawdy“ dochodzić – tylko na tym, aby odnaleźć i uprawdopodobnić nową, jeszcze bardziej sensacyjną „wersję“! Na przykład taką, w której dotychczasowi „dobrzy“, okazują się „złymi“ – co zwykle, między nami pisząc – jest aż nadto łatwe…"

    No wiec sugeruje, zebys dokladnie taki artykulik walnal (chociaz trzeba wic sie pewnie bedzie jak Palikot zeby nikt sprawy do sadu nie wniosl...) - zeby to cale towarzystwo skompromitowac. Latwe, szybkie i chwytliwe, stawiajace ich w zlym swietle. Jesli uda sie to umiescic w jakims szmatlawcu to bitwa wygrana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest takie proste. Kilka dni temu przecież zrobiłem coś na kształt - natychmiast ujawniłem informacje, które do mnie dotarły.

      Nie będę jednak wymyślał kompromatów nieistniejących. A nic bliższego o tym towyrzystwie nie wiem, bo się z nimi nie zadaję. Poza tym - nie uważasz, że to jednak jakoś... mało estetyczna metoda..?

      Usuń
    2. Oczywiscie, ze to malo etyczna i estetyczna metoda, ale jak sam napisales - niezwykle skuteczna. Obawiam sie rowniez, ze im bardziej ekstremistyczna i oblakana organizacja - jedyna skuteczna.
      Pokonac ich mozna wlasna bronia.

      Przypomina to bardzo sytuacje agresywnej recydywy. Mozna probowac do nich przemawiac, socjalizowac, zawiazywac stowarzyszenia, pomagac etc. ale niestety jedyne, przed czym maja respekt, to naga sila. Wiec taki bandyta najpierw musi dostac porzadnie w ryj a potem zostac upokorzony, zeby w ogole cokolwiek zrozumial.
      Niestety :(

      Usuń
    3. Toteż właśnie propaguję użycie wobec zwolenników hasła "Stop Skaryszew" swoistej "przemocy symbolicznej". Żeby w ogóle zacząć się przed nimi bronić - musimy przestać siebie uważać za winnych i szukać we własnym obozie jakichś wad - tylko napiętnować "ONYCH" jako oszołomów i wariatów. Nic to nie ma wspólnego z racjonalnością, ale cóż - ludzki mózg tak właśnie działa.

      Nie bez przyczyny wkleiłem w tym tekście ten właśnie filmik, który wkleiłem.

      Taktycznie - szarża przedstawiona w filmie Jacksona jest bez sensu. Nikt nigdy nie używał i nie mógł użyć tak zmasowanej i tak głęboko uszeregowanej jazdy, bo byłoby to samobójstwo - nie mając żadnej możliwości manewru, prędzej sami by siebie potratowali, niż w ogóle dojechali do jakiegoś przeciwnika. Orki z krótkimi halabardami i widłami są nie mniej śmieszne.

      Ale psychologicznie - ten moment przygotowania do szarży, gdy wszyscy wrzeszczą "Death! Death!" - to jest właśnie to!

      Fizyczna, a choćby i słowna konfrontacja "nie leży" w naturze człowieka "ot tak" - na zawołanie. Do tego trzeba się przygotować, wyłączając pewne części mózgu. Najlepiej w ogóle wszystkie - poza odpowiedzialnymi za motorykę...

      Usuń
  6. W razie czego mozesz liczyc, ze to na mojej stronie rozglosze (nie tej o dupie Maryny).

    OdpowiedzUsuń
  7. faktycznie mocno dzialaja, oto co dzis znalazlam na branzowym portalu (warto zwrocic uwage na to, kto zamiescil ogloszenie):
    http://ogloszenia.ngo.pl/x/840359

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałem już na forum. No cóż: zbyt łatwo się klika na komputerze czasami...

      Usuń
  8. Większego popaprańca nie spotkałam nigdy... Można nie być wojującym obrońcą zwierząt, można na wiele rzeczy oko przymykać, ale żeby mieć w sobie tyle pogardy i nienawiści do ludzi, co autor tych pseudo wypocin... ręce opadają. Gdybyś był choć w 1/10 dziennikarzem, za jakiego się mylnie uważasz, wiedziałbyś, że istnieje cos takiego- jak rzetelność. Nie uczyli? A może nie kończyłeś studiów dziennikarskich, to schowaj się naprawdę w ten kąt... Bo widzisz, prawdziwych dziennikarzy szlag trafia, gdy to czytają...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh Jacek, poczytaj najpierw, potem epitetami ludzi obrzucaj... To, że niektórzy ludzie mają większą zdolność empatii nie robi z nich jeszcze oszołomów. Chyba w tej akcji chodzi o to, by nagłośnić problem zaniedbywania zwierząt, w tym przypadku koni, co jest przecież prawnie zabronione. Nawet jeśli mają tak czy siak zginąć w rzeźni, powinny żyć w normalnych warunkach, nie cierpieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ one, w ogromnej większości - żyją w warunkach zgodnych z odnośnymi normami. I nie cierpią. A przynajmniej - nie cierpią więcej, niż jest to niezbędne.

      NIE ISTNIEJE coś takiego jak "problem Skaryszewa", "problem hodowli rzeźnej", czy "problem transportu koni". Są to zjawiska od początku do końca wymyślone.

      Wymyślone przez cwanych manipulatorów w celu dojenia kasy.

      Usuń
    2. Wymyśla to Pan, próbując wszystkich którzy nie pozostają na to obojętni, bo nie pozwala im na to sumienie, sprowadzić do poziomu "dojarki do kasy". Czy wydaje się Panu, że "cwani manipulatorzy", jak ich Pan nazwał, sami za tym wszystkim stoją? Sami przywożą swoje okaleczone specjalnie konie, by pod lasem porobić sesję zdjęciową upychania ich do ciężarówek, by potem mieć czym z ludzi pieniądze zdzierać..? Jak to nie istnieje problem transportu koni? Może zamiast wygłaszać takie frazesy, poświęci Pan chwilę na zapoznanie się z tematem? Ja widziałem te transporty. Widziałem, jak konie wysypują się martwe z tira - z jakiego powodu padają w transporcie, skoro nie ma żadnych nieprawidłowości? Wszystko jest cacy, bo tak Pan chce to widzieć, niestety prawda wygląda zgoła inaczej. Każdy z wspomnianych przez Pana "problemów" istnieje naprawdę, czy Pan to akceptuje, czy nie. Mógłby sobie Pan oszczędzić szkalowania ludzi, którzy coś robią, by to zmienić. Nie wszyscy zasłaniają oczy, zatykają uszy i twierdzą, że nic złego się nie dzieje.
      Nie tylko polskie organizacje o tym donoszą, słyszał Pan o kampanii 8h w ogóle? Dalej Pan twierdzi, że długodystansowy transport żywych zwierząt to nie problem??

      Usuń
    3. Tak się składa, że jestem między innymi, także - zawodowym przewoźnikiem koni.

      Wybaczy Pani - ale opowiada Pani taki bzdury, że Goebbels by się tego nie powstydził!

      Od lat nie było w Polsce upadku konia w czasie transportu. Za to różne fundacje wielokrotnie doprowadziły do śmierci w męczarniach zwierzęta, na których eutanazję uparcie się nie zgadzały - bo to by oznaczało konieczność przerwania zbiórki pieniędzy "na leczeni"...

      Co niby Pani "widziała" - czy też: co się Pani wydawało, że Pani widzi..?

      Bzdury, kłamstwa, pomówienia!

      Usuń
    4. Czyli, mało, że przewoźnik koni, to jeszcze "dziennikarz" śledczy, który wie, co dzieje się z każdym transportem koni, zwłaszcza z tymi "pod osłoną nocy"... Ręce opadają. Nie kompromituj się więcej człeku

      Usuń
    5. Bzdury, kłamstwa, pomówienia, to tylko i wyłącznie twoja taktyka...

      Usuń
    6. Gdyby doszło do upadku konia w transporcie, automatycznie zajęłaby się tym prokuratora - i sprawa byłaby głośna, jeśli nie w całej Polsce, to przynajmniej - w środowisku koniarzy.

      Tak, jak wypadek z udziałem dorożki w Poznaniu, czy wcześniej - podobne wypadki w Krakowie.

      Ponieważ nic takiego mi się o uszy nie obiło - twierdzę i będę się przy tym twierdzeniu upierał - że zarówno tak zwane "nocne transporty" (który NIKT, poza nawiedzonymi "ekologami" nigdy nie widział), jak i rzekome "końskie trupy wysypujące się z TIR-ów" - to zwykła bajka, której jedynym celem jest zmiękczenie serc i potrfeli naiwnych laików.

      Jeśli macie Państwo dowody na istnienie jakichkolwiek "nocnych transportów" - to Waszym obowiązkiem prawnym jest je dostarczyć do właściwego urzędowego lekarza weterynarii i do prokuratora.

      Nic takiego nie robicie, zamiast tego - zaśmiecacie umysły naiwnej młodzieży jakimś rzekomym "okrucieństwem". Jak taką postawę nazwać?

      Usuń
    7. Nie jestem ani członkiem Tary, ani młodzieżą. Moi znajomi (koniarze) od lat jeżdżą do Skaryszewa ( i tym podobne miejsca), wiele z tych tez potwierdzają. Kto zgłosił by konia, który upadł w transporcie, przewoźnik, kierowca? No bez żartów...

      Usuń
    8. I co zrobią z pół tony, albo i toną mięsa? Rozbiorą i zjedzą, czy zakopią w ogródku..? Ech...

      "Znajomi potwierdzają" - ale sama nie widziałaś, prawda..?

      Cóż - może czas zmienić znajomych..?

      Usuń
  10. Witam. Jestem aktywistą działającym na rzecz akcji STOP SKARYSZEW. Mam kilka pytań, mianowicie: skąd ma Pan informacje, które zamieścił Pan w niniejszym artykule? Chodzi mi oczywiście o część artykułu dotyczącą akcji, głównie o stan pieniężny, zakres działania poszczególnych fundacji zaangażowanych w akcję (z niniejszego artykułu wynika, że fundacje te zajmują się jedynie Skaryszewem). Interesuje mnie również pochodzenie informacji dotyczącej źródeł dochodów osób zaangażowanych w akcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra. Pomińmy zbędne etapy pośrednie. Mój adres do doręczeń: Boska Wola 75, 26-804 Stromiec. Z niecierpliwością czekam na pozew. Póki się nie spotkamy w sądzie - na żadne tego rodzaju pytania odpowiadać nie mam najmniejszego zamiaru.

      Tylko proszę bez błędów w nazwisku!

      Usuń
    2. Dziękuję. Więcej pytań nie mam.

      Usuń
  11. Autor tego plebejskiego wywodu dla mnie nie jest osobą, która kocha zwierzęta. Dużo o tym panu się dowiedziałam w różnych stajniach. Szczegóły może kiedyś na wokandzie sądowej.
    Osoby, które kochają zwierzęta nie piszą takich bzdur. Nie jestem przeciwniczką koniny.
    Jestem przeciwniczką złego traktowania zwierząt, które w Skaryszewie ma właśnie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Plebejski wywód"?

      Znaczy - że Wy jesteście - szlachta..?

      O tempora, o mores..!

      Usuń
    2. Jacek Kobus, sorry, ale na tym polega Twój błąd: uważasz się za wszechwiedzącego. Kolejny dowód na szkodliwość filozofii...

      Usuń
    3. A twierdzisz tak w związku z..?

      Usuń
    4. W związku z tym, że jedynie swoje doświadczenia i obserwacje uważasz za prawdziwe. Lubisz pisać o głupocie, ale czy nie jest tak, że za głupie uważasz wszystko, co Tobie nie pasuje?

      Usuń
    5. Touche!

      Tylko jeden drobiazg: osamotniony to ja się mogę wydawać tutaj - gdy najeżdża na mnie kilkoro "aktywistów".

      Zajrzyj na Re-Voltę. Tam jest dokładnie odwrotnie...

      Więc: akurat w TEJ sprawie - Twoja obserwacja nie jest słuszna.

      Usuń
    6. Ale ja mam to gdzieś. Wygra silniejszy.

      Usuń
    7. Nie masz gdzieś. Gdybyś miała "gdzieś", to by Ci było wszystko jedno, czy jakieś stanowisko popiera jedna osoba, czy dziesięć. A nie jest Ci wszystko jedno. Jesteś tak samo słaba i podatna na sugestie propagandy, jak każdy inny...

      W ogóle, ten Twój "witalizm" to potwornie prymitywne stanowisko. Do niczego dobrego to na dłuższą metę prowadzić nie może.

      Usuń
    8. Nie pierwszy raz wypowiadasz się na temat spraw, o których masz nikłe pojęcie.

      Usuń
    9. 1. Twoja ignorancja działa przeciw Tobie. Nie jesteś ani trochę "jedyna" i ani trochę "wyjątkowa". Takich, którzy tożsame lub podobne poglądy wyrażali, było w historii FILOZOFII multum. Nie znając ich - wpadasz w pułapki, w które i tamci wpadali - w aporie, nielogiczności, sprzeczności wewnętrzne. I nawet nie jesteś tego świadoma. A czyni to Twoje wywody - śmiesznymi...

      2. Ogólnie, wyrażasz się mętnie. Co to znaczy "silniejszy"? Z całą pewnością jestem od Ciebie "silniejszy". I co z tego? Domyślam się tylko, bo wyraźnie NIE POTRAFISZ tego sformułować, że wyznajesz swoistą odmianę fatalizmu, którą najlapidarniej sformułował bodaj de Maistre: "Bóg jest po stronie silniejszych batalionów". Gdyby nawet tak było - to jest to opinia dość płaska i mało wnosząca. No bo co wynika z konstatacji prostego faktu, że "jest jak jest"..? A do tego cała sprawa się sprowadza...

      3. Wieloryba też się nikt nie pytał, czy jest rybą czy ssakiem, nim danu ma takie imię. Nie muszę bynajmniej "siedzieć w Twojej głowie", żeby klasyfikować i nazywać Twoje poglądy - tak, jak mi się kojarzą...

      Usuń
    10. Czasami czuję się wyjątkowa, ale czy jestem? Oglądam czasami program "Tabu" na National Geographic HD, w którym pokazują ludzi skrajnie odmiennych od tych, jakich spotykamy na co dzień. A jednak dla mnie ich odmienność nie jest czymś na tyle dziwacznym, bym nie mogła uznać, że nie ma dla nich miejsca w społeczeństwie.

      Kiedy to niby wykazuję się ignorancją? Ani Twój post, ani komentarze nie mówią mi niczego konkretnego o świecie, czego bym nie wiedziała (czyli o takim Skaryszewie - zero informacji).

      Usuń
  12. Jest film z Agamaja.

    OdpowiedzUsuń
  13. Sorry, panie Kubus, ale mam wrażenie, iż przy całej swej elokwencji, bagatego języka, ewoluuje pan wstecz?Brak ludzkich uczuć jakimi są wrażliwość i współodczuwanie, nadrabia pan agresją, nienawiścią i nagonką na organizacje prozwierzęce, które walczą o poszanowanie życia zwierzęcia, które jest symbolem wolności i to nie tylko pańskiej wolności, ale całej Polski. To typowe dla mięsożecy i koniojada. Nic dodać nic ująć... Szczerze wspólczuję takich poglądów. Propaguje pan szowinizm gatunkowy, a to jest sprzeczne z człowieczeństwem. Na koniec kilka cytatów naprawdę mądrych i sławnych ludzi;
    „Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym w jaki sposób obchodzi się on ze swymi zwierzętami”.
    Mahatma Gandhi (1869-1948)

    Działalność ekonomiczna musi być podporządkowana świadomościekologicznej, a nie odwrotnie. (…) Świat zwierzęcy oraz wszystko, co rośniei przekazuje życie, ma swoje prawa na tym świecie, prawa, które człowiekmusi szanować, nawet jeśli ze wszystkich sił zabiega o własne przetrwanie.Walka przeciwko grabieżczej eksploatacji przyrody i zanieczyszczaniu środowiskajest zatem nakazem chwili i wezwaniem w istocie ponadczasowym.
    Robert Gordis
    Okrucieństwo jest najbardziej naturalną przywarą tępoty umysłu.
    H.W.Nevinson (1856-1941)
    Czy autorów tych słów, nazwie pan również oszołomami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwłaszcza Ghandi, skądinąd znany także jako autor wiele mówiącego bon motu: "nic nie jest tak kosztowne, jak stworzenie pozorów prostoty i naturalności" - to same oszołomy.

      Umiejętność budowania zdań złożonych i znajomość ortografii jeszcze nie czynią intelektualisty - potrzebny jest jeszcze jeden drobiazg: zdolność myślenia...

      Usuń
    2. Anonimowy - na tym proponuję zaprzestać, bo za chwilę dowiesz się, że Jan Paweł II to oszołom...

      Usuń
    3. Pewnie że oszołom. Jak chodzi o tzw. "naukę społeczną Kościoła" - to jest to stek bzdur. "Nauka" ta zresztą, nie ma żadnej mocy wiążącej dla katolików - dogmat o nieomylności papieskiej bardzo precyzyjnie określa zarówno zakres przedmiotowy, jak i tryb wydawania takich orzeczeń, które są "nieomylne".

      Z całą pewnością - wegetarianizm JESZCZE nie jest artykułem wiary w Kościele. Byłoby to zresztą jawnie sprzeczne z Tradycją i z Pismem...

      Usuń
    4. Nie miałam na myśli nauki Kościoła, o żadnym wegetarianiźmie też nie wspominałam. Chodzi o człowieka i to co robił dla ludzkości. Skoro takich ludzi, jak wspomniani w tym komentarzu i odpowiedziach nazywa Pan oszołomami, to naprawdę nie dziwię się Pańskim poglądom na inne - nie do końca jak widać Panu znane kwestie... Jednak z dwiema z nich muszę się zgodzić. Mianowicie:
      1. pierwszą częścią niniejszego artykułu, w której z rozbrajającą szczerością dokonuje Pan analizy partactwa w dziennikarstwie. Dziennikarzem co prawda nie jestem i trudno mi ocenić trafność przedstawionej przez Pana genezy tego zjawiska ale co do samej istoty zjawiska - strzał w dziesiątkę, czego Pan jest doskonałym przykładem;
      2. pozwolę sobie Pana zacytować: "Umiejętność budowania zdań złożonych i znajomość ortografii jeszcze nie czynią intelektualisty - potrzebny jest jeszcze jeden drobiazg: zdolność myślenia..." - nic dodać nic ująć. Tutaj szanownego autora też podam za trafny przykład. Z tą kwestią zgadzam się do tego stopnia, że sama rozważam możliwość zapomnienia zasad ortografii i stosowania zdań złożonych, żeby przypadkiem nikt nie postawił mnie na równi z Pańskim światopoglądem. Miłego popołudnia życzę.

      Usuń
    5. A czego niby takiego dokonał "dla ludzkości" dajmy na to Ghandi - poza wywołaniem krwawej wojny i zmuszeniem milionów ludzi do ucieczki z własnych domów..?

      Usuń
    6. Skutecznie walczył o prawa mniejszości narodowych w Afryce Południowej. Na przykład. No ale walka o prawa strony słabszej nie jest zgodna z Pańskimi poglądami... Przepraszam - mój błąd...

      Usuń
    7. Nie "miejszości narodowych", jak to Pani dyplomatycznie ujęła, tylko o prawa Hindusów - bo prawa ludu Xosa czy Zulusów nic go nie obchodziły, wręcz - o co trudno mieć do niego pretensje, bo na palcach jednej ręki można było w tamtych czasach policzyć ludzi, którzy mieli inne zdanie - miał ich za "podludzi", rodzaj pośredniego szczebla pomiędzy człowiekiem, a zwierzęciem...

      Usuń
    8. ''Umiejętność budowania zdań złożonych i znajomość ortografii jeszcze nie czynią intelektualisty - potrzebny jest jeszcze jeden drobiazg: zdolność myślenia...'' - wyjął mi pan to z ust panie Kubus :)

      Usuń
  14. Szanowny Panie,

    Pan wdroży:

    http://ewastankiewicz.wordpress.com/2012/08/14/grzegorz-rossa-co-robic-poderznac-moskowii-gardlo/

    Z poważaniem,
    Grzegorz Rossa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...