czwartek, 10 stycznia 2013

Rytomoczydła, 10 stycznia 2013

Żal dupę ściska, jak człowiek patrzy na takie marnotrawstwo. Z zewnątrz stajnia w majątku ziemskim Rytomoczydła pod Warką (przy drodze z Warki na Grójec) nie wygląda może imponująco:


Tym niemniej - jest to jeden z lepiej przemyślanych i funkcjonalnych obiektów tego rodzaju, jakie kiedykolwiek widzieliśmy:


szeroki, bezpieczny korytarz,

27 boksów o wymiarach mniej - więcej 3,5 x 4,5 m (sporo powyżej wymaganego normami minimum - nadają się nawet na boksy porodowe...)

w tym dwa, oddzielne - dla ogierów

Strych z możliwością magazynowania siana

prosta i funkcjonalna wentylacja
wydzielona przestrzeń do czyszczenia koni (to nic, że teraz tam stoi bryczka - zwróćcie uwagę na zaczepy do uwiązu w ścianie...)
myjka (gdzieś pod tym starym sianem jest kratka ściekowa)
bardzo rozbudowane i sensowne zaplecze socjalno - gospodarcze
łazienka
paszarnia (chyba?)
to jest albo siodlarnia, albo pomieszczenie klubowe (raczej?)
a to z pewnością gabinet pani trener - została nawet oszklona szafka na leki!
Nie myślcie przy tym, że to jakaś XIX-wieczna rudera z grzybem i do wyburzenia! Bynajmniej! Instalacja elektryczna jak widać na powyższym, prawie nówka sztuka - jeszcze 7 lat temu stajnia była pełna koni, dodatkowa biegalnia obok też, łącznie stało tam około 40 ogonów.
Tylko w międzyczasie dach nad częścią socjalną (tu - z zewnątrz) zdążył się zawalić - i nim miejscowy zarządca, przesympatyczny pan Łukasz, zdążył to naprawić - taki się w środku zrobił bordello bum bum.
zabytkowa jest za to stodoła obok stajni - i na niej też się wkrótce dach zawali, co już w tej chwili gołym okiem widać...
jednak prawdziwy atut Rytomoczydeł to łąki
Radek, druh mój serdeczny, który mnie do Rytomoczydeł skierował (o czym już bodaj w październiku wspominałem) narzeka co prawda, że trawa, nie nawożona i tylko raz w roku koszona, jest tam marna

i coś w tym niewątpliwie jest - naszych, boskowolańskich padoków nie mam powodu się po wizycie w Rytomoczydłach wstydzić!

umówmy się jednak: jakie to ma znaczenie, skoro tych łąk jest... 55 hektarów? Fakt, że część za (asfaltową) drogą - ale nie bądźmy drobiazgowi...
w dodatku kanały melioracyjne w naturalny sposób dzielą cały ten obszar na (dość duże) padoki - tylko taśmę rozciągnąć i można wypuszczać konie (albo - ba ja wiem? - mięsne bydło..? Bo do mlecznego brak infrastruktury...).

Wisienka na torcie, czyli dworek w parku (za parkiem są jeszcze stawy rybne - przepływowe - tu od razu pytanie: ma ktoś pomysł, jak pozbyć się wydry..? Podobno wszystkie ryby potrafi wydusić, do ostatniej łuseczki...):
Całość: łąki, park, zabudowania, stawy, 25 ha gruntów ornych (najczęściej ugorują, w tym roku zasiano żyto), 7 ha sadu (w połowie już tak zapuszczonego, że ani jabłuszka się tam nie uświadczy - ale druga połowa jest zdatna do użytku), to razem okrągłe 100 ha. W linku do historii dworku jest zresztą mapa Google, można sobie obejrzeć.

No dobra - to dlaczego stoi to puste i niszczeje..?

Ano - są Rytomoczydła ofiarą... Wspólnej Polityki Rolnej Jewrosojuza..!

Do 2005 roku majątek dzierżawiła od p. Variselli  pani trener Dorota Kałuba. To jej dziełem jest adaptacja dawnej obory na stajnię.

Problem pojawił się, gdy zaczęto rozdzielać dopłaty. Doskonale rozumiem pana Variselli - sam nie mam pieniędzy i też zdarza mi się robić z tego powodu rzeczy, których mi wstyd, jak choćby tego, jak bardzo zawiodłem minionego lata pana Eugeniusza.

W każdym razie: z całą pewnością te plus - minus ćwierć miliona jakie można rocznie zyskać, oczywiście w ramach udziału w "programie rolno - środowiskowym" (stąd brak nawozów, oprysków, itp...) to więcej, niż mogła zapłacić za dzierżawę pani trener Kałuba. Nie ma się nad czym zastanawiać!

Logiczna jest też i z tego konsekwencja, że właściciel nie zgadza się na zawieranie jakichkolwiek umów dłuższych niż jeden rok. I to, że nic właściwie tam nie robi - no bo po co..? Dopłaty są bez ryzyka i prawie bez kosztów (tyle, że skosić trzeba...) - a weź tu ładuj pieniądze w jakiś rolny biznes: nie tylko dopłaty znikną w tym worku bez śladu (dobry ciągnik tyle kosztuje - a słabym się takiego areału nie obrobi...), ale i zamiast pewnego zysku bardzo łatwo może się pojawić strata...

Z drugiej strony: dlaczego pani trener miała rezygnować z dopłat, które wedle prawa to jej się należały, skoro obrabiała tę ziemię..?

I dlaczego ktokolwiek miałby inwestować w Rytomoczydła, skoro właścieiel (nader rozsądnie zresztą) nie zgadza się na żadną umowę dłuższą niż rok?

Koło się zamyka. Majątek skazany jest na degradację i ruinę...

Pozostaje pan Łukasz - pracowity, symaptyczny i zaradny zarządca Rytomoczydeł. Zarazem jednoosobowy personel całego gospodarstwa!

Pan Łukasz, jak twierdzi, ma wolną rękę w używaniu gospodarstwa - choć, w jakimś zakresie, jego decyzje musi zatwierdzać pełnomocnik właściciela. W jakim - to się przekonamy, jeśli będą jakieś decyzje do zatwierdzenia...

Stąd, w zeszłym roku pojawiły się w Rytomoczydłach na krótko ponownie konie - już nie w ramach umowy z p. Variselli, tylko w ramach owej "wolnej ręki". Że jednak partner nie płacił (a co gorsza - wyżywienie koni miało być po jego stronie - nie przywoził też paszy...) - szybko się ten eksperyment zakończył (pozostało po nim owo stare siano, widoczne na zdjęciach!).

Pomysł Radka, przedstawiony mi w październiku był taki, że powinienem dogadać się z panem Łukaszem, przenieść się z moimi końmi do Rytomoczydeł i wspólnie z nim otworzyć pensjonat dla koni.

Od samego początku pomysł ten mi się nie podobał i nie ma mowy, abym coś takiego zrobił. Jeśli wyprowadzimy się z Boskiej Woli - bardzo szybko nie będzie tu do czego wracać. A Rytomoczydła to stanowczo zbyt niepewny interes, żeby się w to angażować bez "planu B"!

Tym niemniej - jako się rzekło na wstępie: żal dupę ściska patrzeć na takie zmarnowanie...

Dlatego chętnie bym jednak pomógł panu Łukaszowi. Oczywiście nie ma mowy, aby inwestować tam w cokolwiek więcej niż puszka farby czy rolka taśmy do pastucha (a i to - prawdę powiedziawszy - wcale nie czuję się pierwszym powołanym do takich inwestycji..!). Tym niemniej, nawet przy takim tylko poziomie zaangażowania - jest to bardzo fajne miejsce np. na odchów źrebiąt - a też i na emeryturę dla koni (są łąki, ale jest też i stajnia z pełną infrastrukturą - i weterynarz dojedzie cały rok, bo drogę nr 730 jednakowoż odśnieżają - w drugiej kolejności, ale odśnieżają! Drogi do Boskiej Woli nie odśnieża się wcale...). Jak ktoś nie czuje potrzeby prowadzenia bujnego życia towarzyskiego w stajni, a za to ceni ciszę i spokój - to jest to w ogóle fajne miejsce na pensjonat.

A może ktoś ma stado mięsnego bydła lub kóz do odpasienia w sezonie pastwiskowym..?

Pan Łukasz rozumie, że cokolwiek bym nie zaproponował, podstawowym warunkiem realizacji jest gwarancja ze strony pełnomocnika, że biznes ten nie zostanie zamknięty z dnia na dzień "bo tak". Jeśli pojawią się jakieś perspektywy - zapytamy o konkrety.

Pytanie do Państwa brzmi: pomożecie..?

17 komentarzy:

  1. 1. Nagłaśniając sprawę - oczywiście w rejonie podwarszawskim (chyba, że np. ktoś z Niemiec czy Holandii chciałby niedrogo źrebięta odchować..?).

    2. Zgłaszając się z zapotrzebowaniami jak chodzi o użycie tych łąk...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż jeśli pana Łukasza zabraknie, miejsce może stać się "miejscówką" airsoftowców, wyszukujących wokół Warszawy wszelkie bunkry i opuszczone PGR-y. Gdybym pokazał choćby same zdjęcia stajni chłopakom z mojej drużyny, najpewniej zaślinili by się na śmierć. Ale mimo ciekawych budynków i okolicy, coś w sercu sprzeciwia się na strzelanie plastikowymi kulkami w takim dworze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ zapraszam! Na południe od drogi nr 730 rozciąga się bardzo zaniedbana łąka, z dwumetrowej wysokości burzanami, otoczona lasem i poprzeecinana niewidocznymi, bo zarośniętymi, rowami melioracyjnymi.

      Sądzę, że p, Łukasz mógłby udostępnić teren - na początek: w zamian za pomoc w uporządkowaniu terenu.

      Usuń
  3. To jest moje marzenie, nic tylko mieć kasę i działać oczywiście jak można byłoby to wykupić na własność. Tyle pięknych boksów, może uda się coś z tym zrobić, idealne miejsce na hodowlę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiła mi się o uszy kwota 20 milionów. Ale p. Łukasz twierdzi, że majątek nie jest na sprzedaż...

      Usuń
  4. Ten żal jest niestety dolegliwością ludzi hodujących...
    Mam podobnie ile razy przejezdzam koło stajni, w której jeszcze przed wojną były hodowane konie na Służewiec, a od kilkudziesięciu lat stoi pusta, ale jest wyjątkowo pięknym budynkiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam linka na temat właściciela ( o którego wszystko się rozbija), i nie rozumiem. Ponoć interesuje się końmi?.. Może trzeba by mu przedstawić jakiś plan z sensem wykorzystania tego miejsca, to by sam dofinansował? Rozumiem, że jemu akurat mamony nie brak.(?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróble ćwierkają, że dobre czasy już się skończyły - i że tak naprawdę to nie ma większej różnicy między sytuacją finansową pana Variselli a moją na ten przykład...

      Usuń
    2. No, proszę, szkoda. Piękne tereny i sympatyczna chatka.

      Usuń

  6. Przyznam, nie wygląda to ciekawie. Niestety.
    Najgorsze jest to, że właścicielowi ten stan jest na rękę. Nie ma ochoty nic zmieniać. To może być przysłowiowym "kamieniem u szyi" wszelkich inicjatyw, nawet na rok.

    Według mnie - lepiej (bezpieczniej) pozostawić to, niech zniszczeje. Trudno. Wtedy tylko będzie serce bolało. Przynajmniej nie będzie innych dodatkowych jeszcze kłopotów.

    EM

    OdpowiedzUsuń
  7. w tych rytomoczydlach m jezdzic konno a m tel do wlasciciela prosze podac jestwem z okolic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna wołam, że mniej ludzi powinno chodzić do szkoły. Jak widać po tym Anonimowym, i tak nie potrafią ani pisać, ani czytać - a bez potrzeby wydaje im się, że choć nie potrafią, to mogą...

      Usuń
  8. PIOTRSLUSARCZYK2@WP.PL4 stycznia 2014 15:49

    AUWAS WTYCH RYTOMOCZYDLACH TERAZ TO MORZNA TAM DO WAS PRZYJ I POJEZDZIC SOBIE KONNO JAK TAM JEST JAKIS KONTAKT TO PLIS NA ADRES E MAIL MOJ WWWPIOTRSLUSARCZYK2@WP.PL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezus Maria! Człowieku! Czy Ty w ogóle umiesz czytać - czy tylko klepiesz bezmyślnie w klawiaturę jak małpa..?

      Jak byś przeczytał tekst, który komentujesz, to byś nie zadawał tak idiotycznego pytania...

      Usuń
    2. JA PYTAM GRZECZNIE BO KTOS MI POWIEDZIAL ZE TU JEST JAZDA KONNA WIEC NIEWIEM JAK W KONCU CZY TOJEST NA SPRZEDAZ ZAPYTALEM ATU TAKIE ZARAZ NERWY I POCO

      Usuń
    3. Dziecko - weź, kurwa Twoja mać, przeczytaj tekst, pod którym bez sensu zostawiasz komentarze - a nie będziesz miał ŻADNYCH pytań, bo wszystko jest tam powiedziane..!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...