wtorek, 4 grudnia 2012

Państwo policyjne

Mogliście Państwo trochę ode mnie odpocząć - przez kilka ostatnich dni czułem się ogólnie podle, a i nastroju do zwierzeń jakoś mi brakło. Nie znaczy to, że nic się w naszym gospodarstwie nie działo. Skądinąd jednak - wszystko to było powtórzeniem tego, co już trzykrotnie działo się na początku zimy - o czym tu więc, w gruncie rzeczy, opowiadać..?

Dzisiaj zepsuł się nam stacjonarny komputer. To znaczy - nie bootuje się z tego dysku, z którego powinien. Dysk, tak ogólnie, widać, da się w nim pisać, kopiować, nawet startować z niego programy, jak tego Firefoxa, którego używam pisząc ten post (bo mi się nie chciało instalować go po raz drugi...) - tylko system się nie bootuje, a Disk Utility informuje, że wystąpił "hardware failure".

Nie jest to wielka tragedia, bo przecież twarde dyski mam dwa - i na drugim, rezerwowo, też był wgrany system. Tyle, że nie 10.5.1., a 10.4.2. I chyba na razie, niestety, trzeba będzie na nim poprzestać, bo napęd CD/DVD też zgłasza się tylko co któryś start - a o tym, żeby uruchomić płytkę instalacyjną, to i mowy być nie może ("niestety", bo np. Safari pod 10.4.2 jest ekstremalnie niestabilny!). W wolnej chwili jeszcze spróbuję z tym pokombinować. Na razie doprowadziłem maszynę do stanu względnej używalności. Uruchomiłtem też Lepszej Połowy MacBooka - z powodzeniem, tym razem blueconnect wystartował jak należy. Że jednak Lepsza Połowa nie daje mi walić w klawiaturę jak lubię (uczyłem się pisać na Łuczniku 1302 i po prostu muszę walić paluchami jak pianista w klawisze fortepianu - muszę i już, inaczej mi się myśli w głowie nie układają!) - póki się da, poprzestanę jednak na starym, dobrym Behemocie...

Tuż przed śniegiem ruszyły ponownie prace nad wodociągiem w naszej wsi - ale kopało się wyłącznie pobocze, do przydomowych ogródków nikt się z ciężkim sprzętem nie wdzierał.

Za to sąsiednia gmina, w sąsiednim powiecie zresztą - stoi w ogniu. W ogniu sporów rzecz jasna.

Jak mi relacjonują sąsiedzi zza torów - od czerwca mają im zamknąć najbliższą szkołę. Jest to jak najbardziej naturalne i właściwe: liczba dzieci spadła z ok. 90 do ok. 60 i nic nie wskazuje na to, aby miała wzrosnąć. Sąsiedzi nawet by woleli posyłać czwórkę swoich dzieci do dalej położonej szkoły: do tej najbliższej bowiem, odległej o ok. 2 km, muszą chodzić na piechotę - a gdyby poszły do szkoły w stolicy gminy, powinien po nie przyjeżdżać autobus.

Problem w tym, że wójt autobusu dać nie chce. Dlaczego? Dlatego, że autobus ma. To logiczne - gdyby nie miał, to by dać nie mógł, a on - podkreślam - nie chce. A nie chce, bo droga do wsi moich sąsiadów jest niezmiernie wyboista i podła, w sezonie roztopów regularnie rozmywana i często nieprzejezdna. Jest to przy tym droga powiatowa, stanowiąca zresztą (podobnie jak tory kolejowe, wzdłuż których biegnie) granicę dwóch powiatów - i żaden ze starostów nie ma najmniejszego zamiaru jej remontować czy utwardzać, bo po co?

Tymczasem gminny autobus jest nowy. Jeżdżąc po tak podłej drodze - szybko się zniszczy. Więc wójt, całkiem logicznie, nie chce go dać dla tych ok. 60 dzieci.

Rodzice dzieci, nader egoistycznie i krótkowzrocznie (zdaniem zatroskanego o gminny majątek wójta, ma się rozumieć...), mają w tej materii odmienną opinię - i już, w konsekwencji i do strajku okupacyjnego w szkole doszło i do jakichś zebrań, które jednak na razie nie skończyły się niczym, poza zapewnieniem, że do końca roku szkolnego, szkoła jednak będzie działać jak do tej pory.

Krąży plotka (nie do końca chce mi się w to wierzyć, ale plotka ta krąży już co najmniej od roku, więc może..?), że w budynku dawnej szkoły ma powstać ośrodek odwykowy dla narkomanów. Jak się Państwo zapewne domyślacie, budzi to ogromny wręcz entuzjazm wśród mieszkańców...

Krąży też plotka - nie do końca chce mi się w nią wierzyć, ale ten świat jest tak dziwny, że wszystko jest możliwe - iż równolegle z likwidacją szkół, ma się też w owej sąsiedniej gminie (sąsiedniego powiatu) rozbudować komisariat Policji. Trzykrotnie ma się rozbudować - do siły, łącznie, podobno, aż 18 policjantów. Czyli 6 na zmianie. Teraz jest bodaj 6 ogółem.

Gdyby to miała być prawda - to wszystko układa się w logiczną całość. Taką leninowską wręcz! Budujemy, najwidoczniej, państwo policyjne - komisariaty zamiast szkół!

Po prawdzie, to nie umiem sobie wyobrazić owych 18 policjantów po sąsiedzku inaczej, niż jako formy walki z bezrobociem na wsi. Bo co oni tu niby mieliby robić? Opozycji antyrządowej na naszej wsi, jako żywo nie ma i być nie może - gdyby się nawet wszyscy mieszkańcy razem zebrali, to jest to łącznie taka siła, że chyba nawet cały jeden przystanek autobusowy moglibyśmy wespół w zespół tak zebranym tłumem zapełnić (bo przecież nie cały autobus...).

Kradzieże zdarzają się sporadycznie, a zresztą, czy policjantów jest 6 czy 18 - co to za różnica, złodzieja przecież i tak nie złapią, o ile sam poszkodowany go nie wskaże? Najczęstsze u nas wykroczenie, to jazda rowerem po pijanemu. Rozumiem zatem, że właśnie ten rodzaj zbrodni będą owi policjanci ścigać? Poza graniem w pasjansa (o ile dadzą im komputer) i pierdzeniem w stołki..?



Może chociaż trafi się na tym wzmocnionym komisariacie jakaś dorzeczna policjantka?

Podczas monotonnych prób uruchomienia komputera w takiej czy innej konfiguracji, przekartkowałem otrzymany jakiś czas temu prezent - książeczkę niejakiego Jaimie Kinga "Najsłynniejsze teorie spiskowe". Książeczka jak książeczka. Rozrywkowa. Ale to tłumaczenie! Rany Boskie! Jestem usatysfakcjonowany, że dr Kelly sam sobie odebrał życie... pułki egzekucyjne Stalina. No: niechlujstwo na skalę, którą do tej pory kojarzyłem wyłącznie z Onetem (przy czym, przeczytawszy ostatnio na Onecie notki o odkryciach sondy Voyager 1 i próbnika Curiosity - stwierdzam, że poziom merytoryczny tego portalu wciąż jednak jest w stanie dalej się obniżać - a wydawało się to niemożliwe już wiele lat temu!).

Skąd to się bierze? Chyba wiem! Co jakiś czas zaglądam bowiem na portal Oferia, względnie na Gumtree - gdzie można przeczytać ogłoszenia o propozycjach np. tłumaczeń, pisania notatek na blogi, itp. Niby - w sam raz dla mnie zajęcie, nieprawdaż?

Ale po "5 złotych za 1000 znaków", albo "40 złotych za całość" - wolę u Radka, druha mego serdecznego, kiszonkę krowom rozdawać. Nawet, jeśli nie zarobię więcej, to przynajmniej mam szansę na poczucie, że coś sensownego zrobiłem. Ci bowiem, którzy oferują podjęcie się takich zadań za równie obelżywe stawki, z całą pewnością nie robią niczego poza operacją "kopiuj - wklej" (z ewentualnym użyciem Google Translator jak chodzi o tłumaczenie - bo ta oczywista nieporadność semantyczna rzeczonej powyżej książeczki, to jest wypisz wymaluj dzieło jakiegoś automatu, którego nikt nawet nie próbował korygować...).

Ogólne ogłupienie nie musi być nawet skutkiem jakiegoś dyabolicznego spisku. Jeśli Onet też swoje teksty zamawia na Oferii - i jeśli, kierując się prostolinijną logiką księgowego, wybiera zawsze najtańsze propozycje - to co się dziwić, że serwuje sieczkę, której już nawet nie sposób zrozumieć..?

W ramach odtrutki - po raz 355 czytam zatem "Dzienniki gwiazdowe"...

9 komentarzy:

  1. Na pracy dzennikarskiej zarobic sie nie da, jak ci juz zaakceptuja, to poobcinaja gdzie sie da :) Tak wiec nawet jak napiszesz z zsensem to oni i tak poobcinaja, i pozmieniaja, ze to sensu zadnego miec nie bedzie :))

    PS U nas nareszcie snieg!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzienniki gwiazdowe jak najbardziej! Trzeba skądś brać te DOBRE wzory.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co jest nie tak z tekstem o Voyager1?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jeśli Tobie to pitu pitu o jakiejś "autostradzie" coś mówi - to gratuluję domyślności! Dla mnie ten tekst jest tak uproszczony, że kompletnie już nieczytelny - i nie wiem, w rezultacie, co właściwie Voyager 1 zaobserwował...

      Usuń
    2. Aaaa, o to Ci biega. A nie wiesz, że Onet czyta "pospólstwo"? Laicy nie mogą się za długo skupiać na takich sprawach. W końcu "najważniejszy" jest fakt, że żona Williama zaciążyła. ;)

      Usuń
    3. @Kira
      Obawiam się, że pospólstwo nic nie czyta, nawet Onet-u. Dlaczego mieliby się wysilać, skoro można w tym czasie obejrzeć taniec z gwiazdami lub jakiś serial?

      Usuń
    4. To kto niby wali te durne komenty na Onecie? Elita? Sorry, Onet to właśnie masówka...

      Usuń
  4. Chyba jakieś lemofluidy w powietrzu się unoszą, bo nie dalej jak wczoraj sięgnęłam znów po Kongres Futurologiczny.
    Z policją zaś dziwnie się dzieje. w dużym mieście posterunki się likwidują, dzielnicowych jakby coraz mniej, to może dlatego na wsiach będzie posterunków przybywać. (na małych chyba było strach siedzieć - lepsze większe, za to bardziej liczne). No gdzieś w końcu trzeba panom mundurowym biurka wstawić. Gdzieś swoje sprawozdania, na tych zdezelowanych maszynach, o walce z przestępczością muszą pisać. A i wynikiem poprawiającym statystykę łatwiej się na wsi pochwalić. Wystarczy kilku przestępczych pijanych rowerzystów zwalczyć i już krzywa rośnie. A w mieście co - prawdziwych złodziei łapać trudno, niewykrywalność jest duża, rowerzystów jak na lekarstwo, pijany rzadko na ulicy się trafia. Statystyki lecą na łeb, bo ludzie mało się między sobą znają i problemy mają ze wskazaniem sprawców kradzieży, czy rozboju. Co innego na wsi - zawsze plotka gminna podpowie kto aktualnie bimberek pędzi, a kto sąsiadom gęsi kradnie. Wieś wszystkim łaskawa. Nawet policji.
    A swoją drogą - podobno państwo policyjne, to takie, w którym policjant zarabia więcej od nauczyciela. My to mamy już dawno...

    OdpowiedzUsuń
  5. To dobrze, że będzie u Was więcej policjantów, nie będą ludziom na wsi głupoty przychodziły do głów. :)
    A tak na serio, to zauważyłem, że rozbudowywane są najczęściej komisariaty w pobliżu W-wy, pewnie aby móc w razie konieczności szybko zasilić stołecznych.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...