niedziela, 23 grudnia 2012

Najdłuższa noc

Końca, niestety, nie było. A i najdłuższa w roku noc jest już za nami, dnia zaczęło przybywać: od razu jakoś raźniej, nieprawdaż?

TVN24 trąbi o Modlinie. Wysiłek, by zrobić z tego newsa sznur, na którym powiesi się przynajmniej prezesa, a najlepiej cały tamtejszy Zarząd - aż się potem na obliczu wysłanego na miejsce redaktora objawiał. No niestety, nagabnięta pasażerka (tu gościu zdradził, że jest hetero i że wciąż mu się chce - bo zaczepił w miarę przystojną blondynkę) zamiast puścić wiązkę bluzgów przyznała, że wie o wszystkim, nigdzie się nie spóźnia i po prostu czeka na autobus, który ją zawiezie na lotnisko zapasowe, a cała akcja przebiega wzorcowo. Błąd w sztuce Panie Redaktorze! Do takich "przebitek" to się wybiera nie przystojne blondynki (takowe rzadko miewają powody do niezadowolenia...), tylko sfrustrowanych, zagubionych facetów koło 50-tki...

Dlaczego o tym wspominam? A tak, dla przykładu. Po prostu, przy tej okazji widać jak na dłoni jak funkcjonują me(r)dia w Polsce. Jeden z moich przyjaciół twierdzi, że dziennikarze współcześnie nie są już kucharzami - nie przygotowują sami "potraw", które serwują publiczności - ale kelnerami: donoszą tylko to, co im ten, kto płaci i wymaga do podania przekaże. Żeby jakiś "news" przedostał się do "mediów głównego nurtu", najpierw ktoś musi tego chcieć i za to zapłacić. Inaczej, pies z kulawą nogą się wydarzeniem nie zainteresuje!

Kto zapłacił za ten jakże widoczny na (wciąż za mało) profesjonalnym obliczu Pana Redaktora wysiłek tym razem? Nie wiem - zresztą: to nie moja sprawa. 

Poza tym, skojarzyło mi się z wizytą naszych Przyjaciół z Warszawy wczoraj: oto oglądali sobie siedlisko w nieodległym Niedabylu i pragną przedsięwziąć kroki w celu osiąścia na hektarach. Całych dwóch na początek. Za czym poszła dyskusja o "wzniesionych grządkach", "otwartej biologicznej oczyszczalni ścieków", uprawie warzyw, krowie, kozach, drobiu, aż na koniec - padło pytanie, a czy konika do pługa i najlepiej pod siodło w jednym, dałoby się na tych dwóch (z perspektywą na trzy...) hektarach utrzymać i jakiego?

Z jednej strony, trochę nas to przeraziło. Próbowaliśmy też entuzjazm studzić. Osobliwie w kwestii owej "otwartej oczyszczalni ścieków" (od ideologii w tej kwestii stanowczo praktyczniejsza jest wizyta w Obi - na przykład - i wybór najtańszej oczyszczalni do samodzielnego składania - po prostu...). A i z tym konikiem, to nie jest takie łatwe!

Mam wrażenie, że studzenie entuzjazmu kompletnie nam nie wyszło:
Kto się bowiem oprze hasłu "wsi spokojna, wsi wesoła"?

No i właśnie dlatego, ów fizycznie wręcz wysilony "news" o Modlinie (na który zresztą trafiłem przypadkiem - w innej wersji - już wczoraj wieczorem, gdym przełączaniem kanałów próbował uchronić się przed zbyt szybkim zaśnięciem...) mi się z entuzjazmem naszych wczorajszych gości skojarzył. A to dlatego, że oglądając grymas na twarzy Pana Redaktora usłyszałem zarazem ogromny huk. To był kamień, który mi spadł z serca - że cały ten zgiełk to nie moja sprawa, nie muszę się tym przejmować, nie muszę gnać z obłędem w oczach, ani toczyć absurdalnych wojen. Uff!

No trudno: bywa zimno, bywa i głodno, przetrącony kulas wciąż drętwieje i boli - ale ci w mieście mają jednak gorzej!

Jutro odwilż, a to mi się bardzo podoba - pewnie nas odetnie od świata błoto, ale za to mniej trzeba będzie palić w Herculesie i odejdzie stres związany z rozmrażaniem kranu pod wiatą (na razie instalacja, którą pracowicie na rurę nawinąłem - działa bez pudła). Może też coś dłuższego napiszę. Gdybym jednak nie dał rady - już teraz: Wesołych Świąt Państwu życzę!

4 komentarze:

  1. Dopóki człowiek nie zamieszka na "wsi spokojnej, wsi wesołej", to nie zdaje sobie sprawy, że to duuuuuużo pracy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo nie mow nic o Modlinie, bo mi sie gorzej robi! W sierpniu do centrum Warszawy, a konkretnie na Powisle, jechalam bite trzy godziny, w tym czekajac na pociag - w Modlinie - przez dobre poltorej godziny! I powiedzialam sobie, koniec z lataniem, jak do Polski to tylko samochodem, bo Modlin mnie nerwowo wykonczy.

    Syfiaste lotnisko na zadupiu, a w kantorze kurs zlodziejski, to juz przy granicy niemieckiej maja normalny.

    Najlepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Currency Express ma "złodziejski" kurs? No popatrz, a zawsze byli tacy kulturalni...

      Zła wiadomość jest taka, że każde kolejne lotnisko może powstać tylko i wyłącznie - na jeszcze gorszym zadupiu!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...