poniedziałek, 5 listopada 2012

Z pamiętnika bimbrownika, cz. 5 - Życie kawalerskie nabiera koloru...

Koloru, jak to ktoś określił przy poprzedniej okazji - burgunda. Przy pomocy sąsiada (zastanawialiśmy się z Lepszą Połową jak to zrobić inaczej, nie posiadając specjalistycznej pompki...), który podrzucił mi trochę siana - rozlałem duży baniak z winem czeremchowym.

Uff.. ale się nagle miejsca zrobiło w chatce!

Wino jest... czeremchowe. Moim zdaniem dobre, od sklepowych "jaboli" o klasę lepsze - a że z bardzo wyrazistą, typowo czeremchową goryczką..? Taki jego urok. Od poprzedniej wersji jest z pewnością mocniejsze - grzeje w kościach aż miło!

Nie liczyłem dokładnie, nie było na to czasu - ale z pewnością wyszło ponad 40 butelek różnej objętości:
Większość dnia zajęła mi podróż do Grójca i z powrotem. Są już pierwsze owej podróży efekty: sympatyczny pan Rafał odkrył ogromną dziurę w chłodnicy (no ba!). Odkrył także, że silnik pracuje bez zarzutu i na razie nic nie wskazuje na to, aby łykał olej czy płyn chłodniczy (mówiłem mu, no ale - jaki fachowiec wierzy w takich sprawach laikowi..? Też nie wierzę, jak byle kto twierdzi że wie, gdzie koń ma głowę, a gdzie ogon...).

Mamy zapas podpałki do pieca i kocich puszek - teraz już, jakiś czas przynajmniej - nie zginiemy. Nic się wprawdzie nie wyklarowało jak chodzi o możliwość ZAROBIENIA na ów konieczny remont (a nie tylko pożyczenia pieniędzy) - że jednak odbyłem kilka rozmów i żadna nie była "na nie" - to chcąc nie chcąc - poprawił mi się humor. Nie tylko od naszego "boskowolańskiego burgunda"...


2 komentarze:

  1. Swego czasu, rok w rok, mój brat nastawiał kilka balonów wina. Stawialiśmy potem takie baniszcze na szafce w kuchni: brat zasysał gumową rureczkę i spuszczał ją do wiadra stojącego na podłodze. Pompka nie była potrzebna. Trzeba było tylko uważać żeby rurka do mętnego gruntu w balonie nie sięgnęła. Oczywiście po drodze należało wielokrotnie sprawdzić jakość wina - przed butelkowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas system domowy był podobny. Rureczka, którą należała zaciągnąć, a potem już leciało. I próbować też trzeba było wiele.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...