czwartek, 1 listopada 2012

Grzybobranie "in memoriam"

Jak to zwykle bywa, gdy się planuje siedzieć cicho - nie sposób wydzierżyć. W tej chwili, od godziny już - zgodnie z prognozą pogody - leje. Konie siedzą pod wiatą, gdzie dałem im siana. Za wyjątkiem Małego Złego, które znowu wylazło za płot - i teraz moknie gdzieś w lesie. Jej problem! Na kolację na pewno się stawi...

Wszystko zaczęło się od tego, że rano musiałem obejść ogrodzenie Wielkiego Padoku nim wypuściłem tam czterokopytne. I znalazłem po drodze dwa prawdziwki. Całkiem jeszcze "na chodzie"!

Żeby jakoś rozruszać Lepszą Połowę, której nie jest lekko - zabrałem ją potem około południa do koni z jabłkami i przy okazji wziąłem łubiankę i nóż. I proszę bardzo: kto odważy się powiedzieć, że pod śniegiem grzyby nie rosną..?
Lepsza Połowa nazwała to "grzybobraniem in memoriam". Jej matka, o której niespodziewanej śmierci dowiedzieliśmy się wczoraj wieczorem - pasjami lubiła zbierać grzyby. Na pewno by się Jej taki zbiór spodobał...

4 komentarze:

  1. ...in memoriam.
    Jakże adekwatnie. Kto odważy się powiedzieć, że grzyby nie wiedzą, kiedy wyrosnąć?

    OdpowiedzUsuń
  2. "post faktum" ...u nas podobnie ale z opieńkami.Wyrazy współczucia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Składam moje kondolencje Lepszej Połowie.

    OdpowiedzUsuń
  4. wyrazy współczucia

    Jadwiga ze Slonska

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...