wtorek, 20 listopada 2012

Brunon K. - bohater niedzisiejszy..?

Od razu na wstępie napiszę prosto z mostu, że nic a nic w te rewelacje ABW i prokuratury nie wierzę. A bo to pierwszy raz, gdy różne służby jawne, tajne i dwupłciowe wypinają pierś po medale, a portfel po premie..?

Ale nawet jeśli miałaby to być prawda - to jest to prawda zwyczajnie zbyt piękna, aby mogła być naprawdę prawdziwa!

W relacji Onetu bowiem, jawi się Brunon K. jako bohater całkowicie niedzisiejszy. Jak ktoś żywcem przeniesiony sprzed przynajmniej półwiecza!

Co miał był bowiem rzekomy niedoszły zamachowiec czynić? Ano - gromadził broń, materiały wybuchowe. OK - to normalne, wszyscy zamachowcy, doszli i niedoszli, siłą rzeczy muszą tak robić, żeby w ogóle móc dokonać zamachu. Przy odrobinie złej woli ze strony zwykłego stójkowego - można o taki "czyn zabroniony" posądzić dowolnego kolekcjonera z militarnym feblikiem. Żaden dowód na autentyczność przestępczego zamiaru to w rzeczy samej nie jest.

Dalej: miał był "werbować członków zbrojnej grupy". Ciekawe, czy przy tym zamawiał piwo takim charakterystycznym gestem, co to u niektórych wywołuje natychmiast skojarzenia..? I ile tego piwa było..?

Wreszcie: miał był jeździć do Warszawy i "rozpoznawać" miejsce przyszłego zamachu. Czym się właściwie "rozpoznawanie miejsca przyszłego zamachu" różni od na ten przykład - zwiedzania..? Ja w czasach studenckich kilka razy tanie wino w krzakach pod Sejmem z kumplem mym, Siłą, łoiłem z gwinta. Można nas było na tej podstawie oskarżyć o zamach na Władzę Ustawodawczą..? A pewnie że tak! Wprawdzie butelki zawsze wyrzucaliśmy do kosza - ale przecież, mieliśmy je przy sobie przed opróźnieniem i wyrzuceniem - a taka butelka to groźna broń, osobliwie w zetknięciu z miękkimi czaszkami naszych, pożal się Panie Boże, prawodawców...

No i właśnie - tu dochodzimy do konkluzji. Zdaniem bowiem ABW i prokuratury, miał był tajemniczy Brunon K. planować zamach na Sejm, rząd i prezydenta w jednym...

Kaj się taki ulógł..? - że zapytam, siląc się na gwarę śląską (to przez to imię, "Brunon", tak mi się kojarzy...).

To on nie wiedział, że takie spontaniczne, oddolne zamachy na ważnych polityków są już od dawna passee, że od półwiecza właśnie - terroryści z prawdziwego zdarzenia, terroryści profesjonaliści- wyciągnęli jedyny logiczny wniosek z obowiązującej, demokratycznej ideologii i nie atakują już Władz Państwowych (skądinąd, zwykle dobrze chronionych - to i zamachy na nie, o ile jakaś służba jawna, tajna lub dwupłciowa, nie ma w tej materii innych planów - kończą się zwykle tak... jak w przypadku Brunona K., czyli na niczym!)? Od półwiecza co najmniej - celem podstawowym dla terrorystów z prawdziwego zdarzenia, terrorystów profesjonalistów jest (co przecież logiczne!) Władza Najwyższa - czyli, całkiem przypadkowo, acz, z punktu widzenia powodzenia zamachu i bezpieczeństwa zamachowca nader fortunnie, bezbronny na ogół - tzw. "elektorat". Zwykli przechodnie, pasażerowie metra czy pociągu, pracownicy biurowca, strażacy.

Urwał się Brunon K., jak nie przymierzając, z próby czytanej "Nocy Listopadowej", czy innego "Wyzwolenia"!


Jeśli to wszystko prawda, a nie tylko niezręczna (bo zbyt piękna, by była naprawdę prawdziwą...) próba wypięcia piersi do medali, a kieszeni do premii - to przyjdzie zmienić intonację z którą wypowiadamy frazę jaki kraj - tacy terroryści!

Jak tu się jeszcze jakiś Hibernatus, po półwieczu ze snu zbudzony zaplątał i nie wie, o co chodzi - pokazuję i objaśniam.

Otóż zaraz po 11 września roku pamiętnego, po Warszawie kursował taki oto dowcip:



- Siedzą pijaczkowie pod Pałacem Kultury i patrzą w niebo. A po niebie lata wokół Pałacu motolotniarz. Lata, lata - aż wreszcie rzuciło nim, zakręciło - i wyrżnął w ścianę. Na co jeden pijaczek do drugiego: jaki kraj - tacy terroryści...

Nie sądziłem, że dożyję czasów, gdy frazę tę trzeba będzie wymawiać z mieszaniną nabożnego podziwu i zdumienia...

7 komentarzy:

  1. Bo to taki terrorysta jak z koziej d... waltornia :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby tylko sprzed 50 lat: to historia prawie że XIX wieczna: mamy samotnego rewolucjonistę wierzącego że wystarczy usunąć przywódcę, aby "sprawa" odniosła zwycięstwo, chcącego samodzielnie rzucić bombę, lub strzelić do "cara", oraz jest i Ochrana, której agenci to połowa jego "spisku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiek XIX to rozkwit tego rodzaju "spisków" - ale, powiedzmy, dopiero po II wojnie zdecydowanie odeszły do lamusa - a nowoczesne "wojny asymetryczne", nader rzadko już się do takich narzędzi uciekają, jeśli w ogóle (i to raczej ten silniejszy poluje na wrogiego lidera - niż odwrotnie!).

      Ogólnie: potwornie niewiarygodnie ta historyjka wygląda...

      Usuń
  3. tak głupio zrobione przedstawienie, tak sztubacko, że załamka co my za ABW mamy. Chyba, że celowo głupio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mądrzej nie potrzeba?

      Natomiast dla sprawiedliwości i równowagi należy przyznać, że hipoteza "zamachu w Smoleńsku" jest, wobec kompletnego braku sensownego motywu - nie mniej szalona...

      Usuń
  4. No ! Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo!
    A cholercia czasy wallenrodyzmu nam wracają. I to jeszcze jakiejsik dr, znaczy się docent. Mocno ksztalcony, z małymi dziećmi. On to na pewno na Sejm chciał się miotnąć. Tyż piknie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przecież trzeba było coś wyciągnąć coś czym pożywią się media w sytuacji kiedy temat przegłosowania ustawy o GMO jest na prawdę nie wygodny.
    Swoją drogą raczej nie spodziewałabym się takiego działania po chemiku, na tej uczelni jest o wiele więcej innych ludzi, którzy całkiem jawnie mówią o niedoskonałości prawa i decydowaniu przez rząd o sprawach których nie znają. Na ten samej uczelni jeden z przedmiotów nosi nawet nazwę "bioterroryzm"... Studentom zwraca się także uwagę, że jeśli już rzucać we władze jajami to tylko zbukami. Podstawową prawdą, którą się wykłada to to, że państwo ma obywatelom zapewnić "igrzysk i chleba", więc nas już wiele nie dziwi. Od igrzysk powinien być kto inny. My mamy "wielką misję" napchania brzucha ludzi tym czego chcą, nie ważne, że marnej jakości. Trzeba też wiedzieć jak produkować delikatesy dla elit, choć nas nazywa się ścierwojadami, bo żywimy się szynką za 20zł.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...