sobota, 13 października 2012

Z pamiętnika bimbrownika, cz. 4 - wino z owoców czarnego bzu

Wykazałem się przy tym winie cnotą cierpliwości - fermentowało od sierpnia i już od kilku tygodni "nosiło mnie", żeby baniaczek rozlać i sprawdzić jak smakuje. Ale wytrzymałem. Aż do wczoraj. Lepsza Połowa z kolei, wykazała się cnotą pracowitości: nie tylko wytoczyła sok z owoców czarnego bzu w sokowniku, ale też - przegotowała potem ten sok, żeby mieć pewność, iż sensacji żołądkowych nie spowoduje.

I to chyba był błąd...

Winko ma dość oryginalny, intensywny kolor:
i... to w zasadzie wszystko, co można o nim dobrego powiedzieć! Zapachu praktycznie nie ma. Smaku..? Też nie. Ot - lekko gorzkawy kwasek na samym czubku języka - a potem już nic.

Mocne jest - to trzeba mu przyznać. Wygląda na to jednak, że równie dobrze mogliśmy zrobić "1410" z samego cukru i drożdży - mniejszym nakładem sił.

No cóż: rodzice kochają swoje dzieci - nawet, jeśli im się mały dawnik trafi... Więc i to winko, z pokorą i radością przyjmujemy. A nuż się trochę poprawi po odstaniu w butelkach? Destylować go nie bardzo jest sens, bo to był tylko 5-litrowy baniaczek, więc wozić te 4 litry, któreśmy ostatecznie w butelkach zamknęli Bóg wie gdzie do przepędzenia - zbyt kosztowne. Do przepędzenia będzie duży baniak sąsiada, z czeremchówką - o ile się nie uda, jak poprzednie wino czeremchowe.

Ale o tym przekonamy się za jakiś tydzień, może dwa.

Baniaczek po czarnym bzie już się odmacza, pewnie jutro lub pojutrze nastawimy w to miejsce wino z jarzębiny, kóra od dawna czeka zamrożona w tym celu (swoją drogą po miastach jarzębiny wciąż stoją przystrojone w owoce - a u nas już na początku września musiałem się nieźle nachodzić, żeby torebkę jarzębiny uzbierać - dlaczego tak się dzieje..?).

W przyszłym roku spróbujemy zrobić wino z kwiatów czarnego bzu. A jeśli będziemy robić wino z owoców tej rośliny - to chyba zrezygnujemy z gotowania soku: może zostanie w nim wtedy jakiś smak..?

4 komentarze:

  1. Przegotowywać? przesada. Już fakt, że sok z sokownika, a nie tłoczni wpływa na smak wina. Najlepiej najpierw owoce zasypać cukrem i zostawić aby odstały w zamkniętym naczyniu. Wydzielą wtedy naturalny sok, który najlepiej zlać i wlać do przyszłego winka, a resztę ewentualnie do sokownika. Poza tym, bez, jak i aronia czy czeremchę dobrze jest potraktować jako dodatek koloryzujący i nadający charakterystyczny smak do innych soków, np. jabłkowego, który stanowi główną bazę. Wtedy jest ok, i barwa i smak, zawsze różny i fajnie złagodzony.
    Pozdrawiam, Ewa S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zauważyliśmy, że gotowanie to przesada. A do decoupage'u trzeba dojrzeć: na razie nie mamy czego kolorować bzem lub czeremchą - a też i w fazie eksperymentów woleliśmy robić, w miarę możliwości, proste wina - żeby "wyczuć materiał". Pierwsze odrobinę "kombinowane" bulgocze od dwóch tygodni: bazą są dzikie gruszki - ulęgałki, z dodatkiem dzikich jabłek i tarniny.

      Jabłoni owocujących sami nie mamy - jabłka wprawdzie niedrogie, ale po co płacić za nastaw, skoro czeremchy (amerykańskiej...) mieliśmy za darmo nieograniczoną ilość?

      Usuń
    2. Hmmm.. wg wszelakich znanych mi zródeł sambunigryna rozkłąda sie jedynie w czasie potrzebnym na całkowite wyschnięcie owocu lub w temop powyżęj 86 deg C.

      ostatnio wyczytałem jescze takei cuś, ale jescze nie zweryfikowane: pójde zweryfikowac do lepszych nizli ja chemików

      "zatem wystarczy do miksu z owoców czarnego bzu dodać trochę związków żelaza, najlepszy jest tiosiarczan sodu (E539 substancja antybrylująca używana w przemyśle spożywczym).
      http://www.food-info.net/pl/e/e500-600.htm

      Tiosiarczan sodu reaguje z cyjankami (reakcja jest katalizowana przez enzym rodanazę zawartą w jagodach bzu czarnego). Tiosiarczan sodu jest używany jako odtrutka na zatrucia cyjankiem (reakcja katalizowana przez rodanazę zawartą w wątrobie).

      Całość podgrzać do 40 stopni C, inkubować ok. 10 minut, i gotowe do spożycia, nie ma obawy o sambunigrynę i cyjanek.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...