piątek, 26 października 2012

Pożegnanie jesieni

Co prawda od wczoraj popołudnia wieje bardzo nieprzyjemny, przenikliwy, chłodny i wilgotny wiatr - ale dziś rano wiatr ten przynajmniej przegonił chmury, które od kilku dni skutecznie izolowały nas od naszej dziennej gwiazdy. Skorzystałem z tej okazji, aby pożegnać jesień - jutro ma przez cały dzień padać śnieg, przy 100% zachmurzeniu i prawie 100% zamgleniu (ciekaw jestem, jak to będzie wyglądało w praktyce - bo takiej prognozy pogody, jako żywo - nie pamiętam!):

Konie na noc zostawiliśmy pod wiatą, ścieląc ją po raz pierwszy w tym sezonie słomą i wydzielając im resztę pozostałego nam jeszcze siana. Otworzyłem im też jednak przejście na Pierwszy Padok, z czego skorzystały. Skoro tak, to na dzień, zresztą - gdyby nie ten wiatr, bardzo ładny - wygoniłem je oczywiście na Wielki Padok. Gdzie właśnie sobie drzemią, korzystając z osłony, jaką daje im zapuszczona działka naszego sąsiada:
Bardzo są śpiące nasze konie:
Tymczasem ostatni dzień podziwiać można paletę barw jesieni:
Zresztą - kto powiedział, że mamy się tym cieszyć cały dzień? W czasie, gdy tu sobie pracowicie wklejałem kolejne zdjątka do postu - zdążyły się nad nas nasunąć bure chmure i tyle całego tego złota widać!

W związku z powyższym, pora ruszyć dupsko sprzed końputra, posprzątać pod wiatą i cóż... paski nie paski, ale trzeba podczepić do Wendi przyczepę i pojechać do Zaprzyjaźnionej Stodoły po nasze siano, którego trochę tam jeszcze jest. Więcej dokupię w przyszłym tygodniu - może jakieś wpływy się po drodze trafią, a..?

Ogródek jest częściowo już przygotowany na sen zimowy:
Reszta może spokojnie poczekać aż ten pierwszy śnieg stopnieje - co wedle onetowej dla odmiany prognozy pogody, powinno nastąpić wkrótce.

Małe bulgotki wcisnę jakoś na strych:
ale co zrobić z dużym..? A uparcie bańki powietrza rurką puszcza...

7 komentarzy:

  1. Duży baniak chyba nie masz wyjścia jak zabrać do domu. U mnie pod stołem w kuchni bulgocze właśnie nastawiony w zeszłym tygodniu "jabolek".
    A tą wczesną zimą to straszą nie na żarty, osobiście jestem bardzo na NIE.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie stoją baniaczki w domu. Jako że są właśnie 4 34litrowe mocno przeszkadzają, ale dal spraw wyższych czasami trzeba się poświęcić.
    Z wczesną zimą bym nie panikował. Wykres aktywności słonecznej, na tle przewidywanego cyklu wskazuje, że powinien być ciepły koniec roku.
    http://www.swpc.noaa.gov/SolarCycle/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. No u mnie też zima zawitała, ale już wczoraj w nocy :)
    Dzisiaj rano obudziłam się a wokół biało, że szok :)
    W tej chwili śnieg już stopniał, ale ten śnieg to mnie dzisiaj mocno zmotywował do gwałtownej reorganizacji zwierzyńca ;))) Też wiata (otwarty box) dla koni wyścielona świeżą słomą, kury będą ewakuowane do ciepłej piwnicy z oknem i światłem elektrycznym oraz z czystymi, suchymi gniazdami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te gąsiorki to mnie zainspirowały... :)
    Już wiem co zrobię z jabłkami które się nie zmieszczą do słoików jako dżem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja zrobiłam naleweczkę i trzymam w domu

    OdpowiedzUsuń
  7. Zamulone konie są najcudniejsze ;p Ten błysk inteligencji na liczku ;p psiękny ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...