sobota, 27 października 2012

Naiwność..?

W latach 70-tych to była gwiazda pierwszej wielkości. Nawet miałem kota, na którego wołałem "Boniek"! Poza tym, podobno konie wyścigowe posiadał był - no, czemuż by chłopa nie lubić..?

Ale coś takiego:
Przecież wiadomo, że polskiej piłki zbawić się nie da?

Cóż: już po tym, jak Holender Leo Benhaker stał się bożyszczem tłumów objąwszy posadę trenera piłki kopanej orzekłem, że Polakom potrzeba monarchii - tylko monarchę trzeba koniecznie importować z zagranicy!

Na szczęście - nawet w tak paskudnym miejscu jak Niż Środkowoeuropejski (czemuż, ach czemuż nie wyemigrowali nas przodkowie w komplecie - na przykład na Nową Zelandię..?), autorytet monarchy rzadziej doznaje nieodwracalnego uszczerbku, niż autorytet trenera reprezentacji czy prezesa związku piłkarskiego - który to związek, należąc do jawnej mafii, zwanej "Fifą" czymś innym niż sitwa "przyjaciół i znajomych królika", zajmujących się chlaniem, ćpaniem, dupczeniem i przekręcaniem rządowych pieniędzy - być z definicji nie może!

 Co, oczywiście, Szanowni P.T. Autorzy Demotywatorów doskonale już przewidzieli:
Bo co tu jeszcze komentować? O taką posadę jak fotel prezesa PZPN człowiek przyzwoity nie zabiega: zaprawdę bowiem - fucha szefa mafii narkotykowej, to przy tym - zacne i czcigodne zajęcie!

Jak bym miał być mega złośliwy i mega konsekwentny, to bym dodał, że o fotel premiera rządu RP też człowiek przyzwoity zabiegać nie powinien - bo się albo wygłupi, albo zeszmaci, trzeciej drogi nie ma...

Ale że są jeszcze ludzie którzy bez nadziei na gratyfikację - uciekają się przy takiej okazji do aktów strzelistych i wyrazów nadziei..? Ot - potęga naiwności..!

Tymczasem wokół śnieg, gwałtownie opadłe z drzew liście, plucha. Konie pod wiatą. My przy piecu. Pasek klinowy (%!:=:_:!_"/"§?+=!!!) znowu do góry nogami, ale pierdolę - na śniegu kładł się pod samochodem nie będę! Zresztą: prąd ładowania jest, temperatura silnika w normie - leję na to..! Koćkodan, gdy go litościowa Pani zostawiła w chatce na czas naszego wyjazdu na targ - nawalił do wanny. Na lunczyk konie dostały (drugi dzień z rzędu) po garści świeżej lucerny, prosto spod śniegu - a my: zebrany wczoraj szpinak (którego i tak od cholery zostało pod śniegiem...).

Popijam winko z owoców czarnego bzu, poczytują co tam na forach i co Państwo u siebie piszecie - i nic, ale to kompletnie nic mi się robić dziś nie chce...

2 komentarze:

  1. Ten śnieg dziś przez cały dzień mnie dobił...
    Dobrze, że chociaż córka z koleżanką trochę odśnieżyły.
    Naiwnie wierzę, że ten śnieg jeszcze stopnieje i będzie cieplej chociaż kilka dni.
    Obym miała rację.
    A zepsuty mam Livebox, muszę jutro jechać i wymienić, w poniedziałek wymiana przez informatyka mnie czeka, bo telefon nie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czymkolwiek jest "Livebox" (a nie mam pojęcia co to!) - życzę Ci powodzenia!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...