niedziela, 21 października 2012

Klaudynka i Zulus

Czy koń może człowiekowi uratować życie? W dzisiejszych czasach - gdy raczej nie chodzi o wynoszenie rannego jeźdźca spod ognia karabinów maszynowych i dział lub rączą ucieczkę przed Tatarami..? Może!

Oczywiście nie sam - bo nie udałoby się to samemu tylko koniowi bez lekarzy onkologów, bez Zulusa i bez paru innych rzeczy. Ale też koń, mam wrażenie, swoją rolę odegrał - i to wcale nie taką niebagatelną: jako część motywacji do tego, aby wyjść z choroby, aby żyć..

Teraz nie będę Państwu tej historii opowiadał. Poinformuję gdzie i kiedy będzie można ją przeczytać - tak więc, tradycyjnie: zostańcie Państwo z nami!

Dam tylko, na zachętę, kilka zdjęć z piątku, kiedy to odwiedziłem Klaudynkę i Zulusa. Na początek ich magiczna dąbrowa:
Swoją drogą, jeśli jakiś hodowca świń z obszaru położonego pomiędzy Grójcem a Białą Rawską chciałby pomóc Zulusowi w uprzątaniu ścieżek biegowo - jeździeckich z żołędzi, zalegających tam naprawdę tonami w tym roku - to mógłby to być obustronnie korzystny interes!

Klaudynka i Zulus obiecali nas odwiedzić za tydzień (Zulus zresztą, rekonesansowo, był już u nas tydzień temu) - to i tym, jeśli ktoś z Państwa wyrazi ochotę, będzie można porozmawiać...

Na koniec - jedno tylko ujęcie głównych bohaterek opowieści, którą mam nadzieję Państwa zaintrygować i skłonić do zakupu czasopisma (tylko jeszcze nie wiem - którego i w jakim miesiącu...): Klaudynka z Mają.
Tymczasem u nas jeszcze bardziej mgliście niż wczoraj - ale nie tak ładnie, bo póki co bez słońca. Chcąc nie chcąc jednak - trzeba się zająć gospodarstwem. Tak więc - na chwilę: znikam sprzed końputera...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...