czwartek, 25 października 2012

Jak wygląda kilogram grzybów?

Kilogram grzybów suszonych wygląda tak:
Szkoda, swoją drogą, że nie wpadliśmy na pomysł postawienia obok jakiegoś przedmiotu jako punktu odniesienia. Dlatego, musicie mi Państwo wierzyć na słowa: jest to spora paka!

A mamy takich, po podliczeniu wszystkiego - trzy.

Mamy wagę - znakiem tego:

a) uruchomiłem samochód (oczywicie, dalej jeździ się jak Wartburgiem - a promień skrętu mam zaiste jak TIR - ale cóż zrobić..?) - co nie było wcale takie oczywiste, bo jak mnie Dyabeł podkusił zajrzeć rano pod maskę, to paski klinowe znalazłem... przekręcone na boki! Znakiem tego: było za słabo naciągnięte. Tylko jak to możliwe, skoro dokręciłem śrubę poziomą do końca - nic a nic nie zostało wolnego, ani kawałek gwintu..? No cóż: poluzowałem, ułożyłem jak trzeba, naciągnłem jeszcze raz tak dokręcając te śruby, że mało ich nie urwałem - a teraz mam mocne postanowienie więcej pod maskę nie zaglądać! Tak, na wszelki wypadek...

b) pojechałem do wsi - głównie po to, żeby się za tańszym sianem rozejrzeć (pan Edward z Magnuszewa podrożał - i znalezienie dlań alternatywy nie byłoby złe...). Siana znacząco tańszego nie znalazłem: to nie znaczy oczywiście, że takowego nie ma, trzeba będzie kupić w sobotę "Anonse" (wczoraj, jak dotarliśmy do Warki, to ich już w sklepie nie było, a specjalnie ganiać - jakoś się nam nie chciało, nie było zresztą czasu). Pozbierałem za to mnóstwo plotek, informacji i praktycznych wskazówek życiowych. No i wagę pożyczyłem...

A propos praktycznych wskazówek życiowych - pytanie do Czytelników - koniarzy z Warszawy i okolic. Czy Waszym zdaniem jest zapotrzebowanie na 183-cią stajnię pensjonatową w promieniu 50 km od Warszawy? Aktualnie wyszukiwarka forum Re-Volta pokazuje 182 stajnie w tej odległości od Ronda Dmowskiego - a, teoretycznie przynajmniej, pojawia się szansa uruchomienia kolejnej. Otóż wedle Radka, druha mego serdecznego, którego nawiedziłem i nawet - co rzadko się zdaża - zastałem w domu: w majątku ziemskim Rytomoczydła, w połowie drogi między Warką a Grójcem stoi sobie stajnia z 27 boksami, jest stodoła przerobiona na halę i 100 ha łąk możliwych do wykorzystania jako pastwiska. Stoi to sobie wszystko i czeka zmiłowania Bożego - ale, jakby się dogadać z zarządcą..? Z którym Radek, kosząc nieopodal trawę, zdążył się zaprzyjaźnić..?

Myślę, że się tam przejedziemy kiedyś z Lepszą Połową - i wtedy będę w stanie coś konkretniejszego na ten temat powiedzieć - zwłaszcza jak chodzi o faktyczny stan całej tej infrastruktury (podobnoż pani trener Kałuba to sobie wszystko wybudowała - więc, jak dla mnie, brzmi to kusząco...). Pytanie tylko - czy jest jeszcze w ogóle popyt..?

Niestety, idzie ochłodzenie. W nocy z piątku na sobotę ma być już minus i to wcale solidny - a przez całą sobotę padać śnieg. Stąd i wyprawa po siano, bo trzeba by się zatowarować, nim nas przysypie. Stąd też - przeniosłem wszystko, co się suszyło w szklarence na strych i wejść się tam już w tej chwili nie da (a jeszcze bulgotki trzeba jutro z improwizowanej piwniczki bez dachu na strych wsadzić - jak na złość żaden bulgotać nie przestaje, a chciałem Zulusa, który ma nas w niedzielę odwiedzić, jakimś nowym winem poczęstować! Przy czym, co najgorsze - duży baniak, od sąsiada pożyczony - żadną miarę nam przez strychowe drzwiczki nie przejdzie...).

Od całej tej wymiany pasków klinowych - zdołałem się całkiem solidnie przeziębić. Tak to jest, jak się o tej porze roku spędza kilka godzin leżąc na ziemi...

5 komentarzy:


  1. Stajnia potrzebna, potrzebna... tylko z mądrą i odpowiedzialną osobą, która by cały "interes" z głową poprowadziła, bez nadmiernych oczekiwań oraz bujania w obłokach z planami na przyszłość.

    Bo mało jest takich w okolicach W-wy.

    Ale najpierw polecam dokładniej rozpytać się po okolicy, dlaczego (tak na prawdę) obiekt z gotową infrastrukturą jeździecką oraz ogromną ilością pastwisk stoi pusty? Nie wierzę w przypadek. Gdzieś tu tkwi haczyk. Czy coś nie zgrzyta na linii od właściciela majątku przez zarządcę do opiekuna stajni?

    EM

    Ps. napisałam również na R-V, więc mój komentarz tylko powtarzam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Waćpan masz dobry pomysł na biznes, to nie ma co się nim chwalić wobec narodu, bo jak faktycznie dobry to biznes - to się znajdą tacy, co Waćpana ubiegną cichcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już 182 mnie ubiegło - więc raczej trudno uważać to za odkrywczy pomysł...

      Usuń
  3. Fajna ta torba grzybków. Na sprzedaż? Po ile?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 300. A właśnie sąsiadka mi powiedziała, że podobno trzy wsie dalej BYWA skup (tylko nikt nie wie kiedy i nikt nie ma telefonu - a to jakiś facet przyjeżdża tylko...) i za kilogram suszonych prawdziwków dają nawet 400. Ale 300 jest OK - to akurat średnia z cen, jakie znalazłem w necie, no i w torbie są nie tylko prawdziwki...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...