środa, 10 października 2012

Dlaczego tak?

Drugi post dzisiaj - wbrew dobrym blogowym obyczajom i zdrowemu rozsądkowi. Ale co mi tam..! Rozchodzi się o to, że plecy mnie bolą (Lepsza Połowa pracowała nad zaległym tłumaczeniem i w konsekwencji, nie mogąc usadzić spracowanego odwłoku przed komputerem nim skończy, nie tylko narżnąłem, ale i porąbałem - tego samego dnia - czego w tym roku jeszcze nie robiłem...), przy rozpalonym Herculesie jest cieplusio, konie napojone i nakarmione wyrzucone na pastwisko, przypomną się dopiero rano. Ogólnie: pora grzybieć i kapcnięć, aż nadejdzie Sen, brat Śmierci...

Ale - nierozważnie, a specjalnie dla Kiry, zacząłem poszukiwania owego niemęskiego, resentymentalnego "jebał was pies" z pierwotnego tekstu "Pierwszej Brygady"(1). Nie znalazłem - ale znalazłem mnóstwo innych, skądinąd przecież dobrze znanych pieśni (Ojciec mi je śpiewał - w większości - gdy byłem mały... swoją drogą: dlaczego oczy do grzybów i do karabinu po nim odziedziczyłem - a głosu i słuchu muzycznego: ni du du..?).

No i powstaje w związku z tym pytanie, które NA PEWNO już wielu przede mną zadawało: dlaczego te pieśni są (w większości) takie rzewne i smutne..? Rozumiem, że przez ostatnie ćwierć tysiąclecia głównie bierzemy w zad - ale, na Boga, przecież nie na każdym kroku! Zwykle, nim ostatecznie weźmiemy w zad, zdarza się pierwej kilka "dni krwi i chwały" - więc czemu "Warszawianka" jest takim wyjątkiem, a przeważają pieśni - piękne przecież - ale zdecydowanie mało "tyrtejskie"(2):











Dobra, starczy, choć jeszcze długo by tak można - no i teraz (jak już Państwo wytrzecie pawia z ekranu po takim nadmiarze...) pytanie: to jest "nasze", bebechowo - wątpiowe, jak by Witkacy powiedział - ale chce się po wysłuchaniu takiej pieśni brać kamulec i lecieć naparzać z Ruskimi albo z Adolfami..?

Mnie jakoś - raczej smutno się robi, a momentami - wręcz pacyfistycznie...

Profesor Bobola uznałby to za przejaw "moralnego rozbrojenia Naszego Umęczonego Narodu". A przecież żadna "obca siła" nam takich melodii i takich słów nie dyktowała! No owszem, owszem - u Piłsudskiego pałętało się trochę pociotków po Frankistach (3), ale przecież - inni wcale nie śpiewali bardziej bojowo i "męsko"..!

To w takim razie: dlaczego tak..? Ma ktoś jakiś pomysł?

I - od razu druga kwestia: ktoś kojarzy jeszcze jakiś inny "folklor wojskowy" równie rzewny i sentymentalny co polski..?

Co powiedziawszy, piję Państwa zdrowie (ostatnim chyba dzisiaj...) łyczkiem "Blended Scotch Whisky" z Tesco - ale nie z tego z Kozienic, tylko z... Białobrzeg, gdzie nam taki przybytek dopiero co otworzyli, a w niedzielę przejeżdżałem obok..!
----------------------------------------------------------------------------------------------------
(1) Pytanie dla dociekliwych: kto kojarzy w jakim kontekście owo "jebał was pies" się pojawiło - i jaki to ma związek z Kielcami..? Dodam, że (w moim, aktualnie poniekąd "stołecznym") w Radomiu - fakt ten wywoływał i wywołuje do tej pory - niemałą uciechę...

(2) Z faktu, że nie mam złudzeń co do "pożyteczności" tego lub jakiegokolwiek innego gosudarstwa - nie wynika, że mnie łopot flagi i szum husarskich skrzydeł nie przyprawia o dreszcze... Tyle - że ja sobie zdaję sprawę z faktu, że to mój paleolityczny atawizm, przywiązania do własnej hordy się w ten sposób odzywa - i, jak z wieloma innymi atawizmami - nie mam z nim najmniejszego zamiaru walczyć!

(3) Skądinąd - nie wiem nic prawie o izraelskiej muzyce wojskowej. Może to jest jakiś trop i jakiś ślad pokrewieństwa dałoby się wykryć? O ile ktoś coś wie...

16 komentarzy:

  1. Cóż, spotkałem się ze stwierdzeniem że polskie "kompania śpiew!", stojące w przeciwieństwie np. do brytyjskiego bębniarza/dudziarza wynika z tego że w XVIII i XIX nie mieliśmy tak na prawdę "gassudarstwiennej" armii i zamiast oficjalnych armijnych marszy mamy przyśpiewki powstańców i twórczość romantyków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chcemy już od Was uznania
    Ni Waszych mów, ni waszych łez!
    Skończyły się dni kołatania
    Do waszych serc, jebał was pies!

    To jedna z wersji kolejnej zwrotki.
    Co ma wspólnego z Kielcami? - chętnie się dowiem.
    Jak tu nie wpadać w nostalgię, kiedy jesteśmy samotni, otoczeni wrogami z każdej strony. Jedyni bracia - Węgrzy za dwoma granicami (kiedyś za płotem). Właśnie słucham relacji z Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. I znowu wyć się chce, za swoim, za Polską zagarniętą... albo "brać kamulec i lecieć naparzać z Ruskimi albo z Adolfami.."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst znałem, zresztą podawałem go w linku w komentarzu pod poprzednim wpisem - chodziło mi o "wersję zaśpiewaną" tej zwrotki, czego oczywiście nie znalazłem: a to ze zrozumiałych względów!

      Związek z Kielcami jest dwojaki. Po pierwsze, oryginalnie był to marsz jednej z kieleckich straży pożarnych. Po drugie - tekst jest skutkiem oczywistego niepowodzenia z 1914 roku, kiedy to stateczni mieszczanie biskupiego grodu Kielce pozamykali okiennice i siedzieli w domach ani głowy nie wychylając, gdy "Kompania Kadrowa" defilowała im pod oknami w nadziei, że to ich pobudzi do "powstania"...

      W Radomiu co najmniej od 1926 fakt, że "Kadrowej" aż do Radomia domaszerować się nie udało (maszerowała sobie w ślad za dywizją austriackiej kawalerii kierującą się w ogólnym kierunku z Krakowa na Dęblin - więc Radom był nie po drodze...), więc odwiecznie z Kielcami konkurujący Radom nie skompromitował się podobnym zachowaniem - wywołuje niejaką radość. Niby to mało istotne, ale kto wie, czy miałby Radom państwową fabrykę karabinów, gdyby nie ten "obsuw" Kielczan..?

      Usuń
    2. To do Archaniołów i Ludzi - jak już sobie weźmiemy te zagarnięte Litwy i Ukrainy, to Niemcom Ziemie "Odzyskane" oddamy?

      Usuń
    3. Spójrz na mapę. Ile nam zabrano, ile nam dano. Ziemie zachodnie przez wieki nie były nasze, więc nie ma co się unosić. Że teraz tam gospodarujemy i Polacy mieszkają ? - prawda. A to, że na ziemiach zagarniętych mieszkali Polacy - i mieszkają do dziś - to nie ma znaczenia? To, że minęło tyle czasu, to znaczy, że mamy zapomnieć? Wiesz, że są jeszcze ludzie przesiedleni, którzy przechowują klucze od mieszkań i domów we Lwowie, Stanisławowie, itd? Zresztą to czcza dyskusja. Mogliśmy odzyskać Litwę i Ukrainę, kiedy się Związek Radziecki rozpadł. Niestety ówczesny prezydent nawet palcem nie kiwnął i po prostu zrzekł się po cichu tego tego co nasze. Jakim prawem? Poczytaj jaki wysiłek pokoleń i bogactwo zostały nam zagarnięte, a potem usiądź i zapłacz.

      Usuń
    4. Ja też potomek przesiedlonych jestem, ale jakoś tak wyszło, że o tych sprawach się w domu nie mówiło...Babcia nie, ojciec nie. No to się ta ciągłość emocjonalna u nas przerwała. Ja czuję sentyment do wschodnich stron, ale nie widzę możliwości powrotu tam. Z drugiej strony - nie widzę możliwości oddania Niemcom tych ziem na których teraz mieszkam. Sytuacja ta jest dla mnie - dziwna. Ale co robić?

      Usuń
    5. Bo przesiedlenia przymusowe są zawsze nieludzkie. Mam nadal w Wilnie rodzinę, która została "u siebie". Chociaż przestało funkcjonować pojęcie własności - nie musieli opuszczać znanych sobie stron. Trwają tam od pokoleń. Pisząc to co na początku, brałam pod uwagę dorobek kilkusetletni - bogactwo rodzin, które stanowiło o bogactwie i sile kraju. Dziś jesteśmy (nadal okradani) ubogimi krewnymi Europy. Biedakami, na których spaśli się Szwedzi, Niemcy, Rosjanie, Austriacy. Tego majątku zagrabionego nikt nam nigdy nie odda - i mogłaby chociaż ziemia, która jest bogactwem sama w sobie znów do nas wrócić...

      Usuń
  3. Kiedy bierze sie wojne powaznie to trudno sie weselic. Podobnie rzewne piesni wojskowe maja zreszta Rosjanie (Swiaszennaja wajna) i Niemcy (Horst Wessel).

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.youtube.com/watch?v=_a7FU_qescU

    http://www.youtube.com/watch?v=TTx9jluxpuE&feature=fvwrel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie mam słuchu - ale jednak odnoszę wrażenie, że to inna zupełnie kategoria muzyki...

      Usuń
    2. No to polecam zurawiejki np "Lance do boju, szable w dlon....".

      Usuń
    3. Żurawiejki to zapożyczenie z tradycji rosyjskiej kawalerii. A znowu piosenki niemieckie są... ja wiem, piwne? Bo melodia czy to "Horst Wessel", czy to "Panzer Lied" kojarzy się albo z grupą żołnierzy na przepustce, albo kolumną maszerującą z poligonu. Jest co prawda jeszcze "Ich hatt eine kammeraden", ale ona też ma inny charakter niż polskie piosenki. A co do rosyjskich, walc "Na sopkach Mandżurii" jest względnie blisko do polskich utworów, ale nie dość że bodajże Polak był autorem słów, to jeszcze ma w sobie tą "rosyjską duszę".

      Usuń
  5. Sposób na zmianę piesni wojennych na bardziej radosne (bo o zwyciestwach) jest prosty - trzeba wygrywać. A to również prosto zrobić - przegrywamy na wszystkich frontach od momentu gdy Warszawa została stolicą. Zmienić stolicę - zmienią się pieśni :)
    Adam

    OdpowiedzUsuń
  6. http://www.youtube.com/watch?v=m4rPKvAcfIk&feature=related, http://www.youtube.com/watch?v=UqxdKQNvyJY, wesołe i smutne do wyboru. Również interesujące komentarze na youtube na temat muzyki i nie tylko

    OdpowiedzUsuń
  7. Może pieśni są smutne i historia nasza jest przeplatana licznymi tragediami - nie wnikam tu w ich przyczyny.
    Ale na pocieszenie powiem, że wciąż trwamy jako naród i państwo. Wyobraźmy sobie na przykład takich wygodnickich Francuzów czy "poukładanych" Niemców którzy mieli by być skazani na podobne dzieje.....
    Ciekawe jak wiele z tych nacji by przetrwało w warunkach podobnych do naszych ?

    My Polacy jesteśmy trochę jak Franek Dolas z "Jak Rozpętałem II Wojnę Światową". Zawsze się podnosimy i kombinujemy jak tu wypłynąć, pomijam, że sami rzucamy sobie pod nogi kłody o które się potykamy. W sztuce ekwilibrystyki życiowej jesteśmy chyba mistrzami świata.

    Pozdrawiam, Tomek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może źródłem tej rzewności nie jest ponad dwustuletni ciąg klęsk, ale starszy odeń gatunek dum, reprezentatywnie reprezentowany przez niezliczone wersje "Pieśni o żołnierzu tułaczu"? Jacek Kowalski pisał kiedyś dużo na te tematy dla Kresy.pl:

    http://www.jacekkowalski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=127&Itemid=78

    Ze znanych mi pieśni wojennych innych narodów najweselej, choć w różnym stylu, prezentują się angielskie i francuskie. Jako przykłady polecam British Grenadiers i niezrównaną Chanson de l'oignon.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...