wtorek, 23 października 2012

Czym wybrukowane jest Piekło?

Jak wszyscy dobrze wiedzą – Piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. Zaś „polskie piekło“ – ma wykładzinę z bezdennie durnych, niepotrzebnych, szkodliwych, nie służących absolutnie niczemu innemu niż prywatne porachunki i żerowiska dla ludzi bliskich takiej czy innej władzy – ustawami.

Jedną z takich ustaw jest moja „ulubiona“ ustawa z 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt (Dz. U. Nr 111 poz. 724, z późn. zm.). Czytając tę ustawę – nie znajduję w niej właściwie ani jednego przepisu, który miałby choć krztynę sensu – jest za to ogromna kupa jawnego faszyzmu i kilka „paśników“ dla krewnych i przyjaciół wiadomego królika. Nie sądzę, aby ta akurat ustawa była pod tym względem jakoś szczególnie wyjątkowa – taka właśnie jest norma, przeciętna, średnia – naszego obecnego, pożal się Panie Boże – prawodawstwa…

Ustalmy na początek, jaki powinien być pod tym względem stan normalny. Otóż stanem normalnym jak chodzi o ochronę zwierząt jest… brak JAKICHKOLWIEK przepisów w tej materii. Owszem – zgadzam się: to oznacza, że zgadzamy się na nadużycia. Na to, że trafią się właściciele czy to z niewiedzy, czy z wrodzonej głupoty lub z powodu takich czy innych skrzywień psychicznych, a czasami – z biedy – nadużywający swojej przewagi nad posiadanymi zwierzętami i sprawiający im niepotrzebne cierpienia.

No i co z tego..? Dla mnie ta perspektywa jest zdecydowanie lepsza od stanu aktualnego – i, prawdę pisząc, mam gdzieś czyjekolwiek w tej materii zdanie odmienne. Nadużycia tego rodzaju to wkalkulowany koszt wolności – i nie jest to wcale koszt „zbędny“, czy też „nadmierny“.

Mniemanie, że uda się jakąkolwiek regulacją ustawową (nawet, gdyby była ona sensowniej napisana niż nasz rodzimy bubel…) wyeliminować tego rodzaju przypadki, a pisząc filozoficznie – „zmniejszyć sumę cierpienia“ – to nie warta nawet szczegółowej dyskusji utopia, kompletne urojenie, mrzonka, absurd i bzdura.

Natomiast cena jaką za ową poronioną w zamyśle próbę „naprawienia świata“ zapłacić trzeba z całą pewnością – jest jak najbardziej realna i konkretna. Jest nią realny rozrost kompetencji różnych macek gosudarstwa – tym samym też: realne ograniczenie wolności – i nie mniej realne pogorszenie stanu zwierząt.

Nikt, poza właścicielem, nie ma lepszej motywacji do tego, aby o zwierzę dbać należycie i zgodnie z regułami sztuki. Mniemanie, że wolontariusz jakiegoś „TOZ-u“ czy innego Hitlerjugend ZAWSZE wie lepiej i ZAWSZE ma lepszą wolę od właściciela – dowodzi, że albo mniemający tak stracił kontakt z rzeczywistością – albo też, że ma klapki na oczach i widzi tylko to, co chce widzieć.

W czym zresztą – nie ma niczego niezwykłego. Człowiek jest już tak zbudowany, że pojedyncza tragedia trafia mu pod czaszkę – podczas gdy statystyki nie robią na nim większego wrażenia. Cóż zatem za sztuka – wziąć taką pojedynczą tragedię, pojedyncze nadużycie – opisać je plastycznie i ze szczegółami, dokleić zdjęcie albo film z przerażonymi, zabiedzonymi zwierzętami – i tzw. „opinia publiczna“ kupiona, już głosuje jak manipulujący chce, już myśli tak, jak planowano – i już się rzuca z zębami i pazurami na każdego, kto ośmieli się fałsz tego obrazu wykazywać!

Pytanie zaś brzmi: jak często rzeczywiście takie tragedie się zdarzają? Czy istnienie lub nieistnienie inkryminowanej ustawy ma na to w ogóle jakiś wpływ? Czy po odebraniu zwierząt właścicielowi – aby na pewno ich los zawsze się poprawia..? A ileż to było doniesień o różnorakich zwyrodnieniach w schroniskach dla zwierząt – więc w miejscach, gdzie miały one, teoretycznie – znajdować schronienie (jak sama nazwa wskazuje…)?

Że co – że wystarczy rozbudować i poprawić kontrolę nad schroniskami i kontrolować gminy, które za wdrażanie ustawy odpowiadają? A kto będzie kontrolował kontrolujących? Czy też naprawdę uważacie, że status „mianowanego urzędnika państwowego“ – jest tym samym co stan łaski uświęcającej w teologii katolickiej i takowy urzędnik po prostu nie może być stronny, przekupny, niedouczony i głupi..?

Jeżeli komuś jego wrażliwe serduszko nie pozwala przejść obojętnie obok „rolnika“ trzymającego konia w ciasnej komórce i w dodatku na łańcuchu (to jest – rzeczywiste – najczęściej spotykane wykroczenie przeciw zasadom sztuki w tym akurat przypadku…): ależ bardzo proszę – droga wolna! Niechże posiadacz wrażliwego serduszka pójdzie do rolnika, uprzejmie mu się przedstawi, pogada najpierw o pogodzie, opowie o sobie, wykaże się doświadczeniem i wiedzą tak, żeby wiarygodnym być w dalszych wywodach – niech pokaże na przykładach, jak lepiej utrzymywać konie i jakie z tego wynikają korzyści tak dla konia, jak i dla rolnika – a wówczas postęp będzie rzeczywisty, trwały i naturalny!

Nie chwaląc się, ale odkąd 4 lata temu ogrodziliśmy Pierwszy Padok i pojawiły się na nim nasze konie – z roku na rok widzimy w okolicy coraz to więcej mniej lub bardziej udolnie ogrodzonych wybiegów i pastwisk dla koni i coraz więcej zimnokrwistych koni na tychże wybiegach i pastwiskach – coraz częściej też, konie te chodzą po porządnie ogrodzonym terenie bez pęt, a za to – w kantarach. Coraz ładniejszych zresztą. Idzie to naprawdę jak pożar stepu – bo 4 lata temu, w pierwszym roku naszego tutaj pobytu, nie widziałem ANI JEDNEGO tak utrzymywanego konia – a teraz, mam wrażenie, że z dobrodziejstw pastwiska korzysta już WIĘKSZOŚĆ okolicznych czterokopytnych. Jeśli nie wszystkie. Nawet właściciel Eskalopka – wypuszcza swoje ogiery na podwórko.



Wszystko to: bez słów właściwie, bo samym przykładem. Widać przecież, przejeżdżając obok naszych pastwisk, że konie w tym systemie bynajmiej nie chudną (jakkolwiek, nasze chudzielce – co zrozumiałe – entuzjazmu wśród miłośników grubych koni nie wzbudzają: i bardzo dobrze – dzięki temu przynajmniej nie mam obaw, że je nam ktoś zwinie nocą…) – a o ileż jest przy takim utrzymaniu zwierząt mniej roboty i nakładów pieniężnych, to każdy, kto dwa do dwóch dodać umie – sam sobie łatwo wydedukuje!

Zrobiłem coś dla dobrostanu zwierząt okolicznych tym sposobem? Pewnie że zrobiłem! Była mi do tego potrzebna jakaś ustawa, policja, TOZ czy inne Hitlerjugend..? Może się któryś z „wrażliwych serduszek“ czymś takim pochwalić – czy tylko ujadać i kąsać potraficie..? Nie honor Wam do rozmowy z „ciemnym rolnikiem“ się zniżać – śmierdzi Wam takowy gnojem i starym potem (nie ma co udawać: praca na roli brudzi – a myśleliście, że każdy do pracy ubiera się w gajerek od Hugo Bossa – tego, co mundury SS projektował – i pachnie perfumą od Kenzo?) – nie macie cierpliwości, żeby tłumaczyć, pokazywać, dawać przykład, wyjaśniać..? Ale to jest WASZ I TYLKO WASZ PROBLEM – i tylko o Was źle to świadczy, że inaczej niż pałką – swojej moralnej racji dowodzić nie umiecie!

Ustawa, policja, TOZ, inne Hitlerjugend – innymi słowy: pałka do bicia bliźniego za to, że nie wie albo nie potrafi postępować zgodnie z WŁASNYM interesem (szczęśliwe świnie dają lepszą wieprzowinę..!!!) – to czysty, domieszką jakiegokolwiek innego motywu nie skażony – przejaw lenistwa ze strony „oświeconych“, którzy niby to „wiedzą lepiej“ – ale nie chce im się tej „lepszej wiedzy“ w sposób zrozumiały dla normalnego człowieka przekazywać.

No to, żeby jakoś swoje wrażliwe serduszko uspokoić, żeby dalej mogło śnić błogo i pławić się w swojej mniemanej doskonałości – tworzycie sobie pałkę…

I do czego ta pałka jest używana? Ano – zgodnie z art. 7 ust. 1 ustawy, KAŻDE zwierzę może być „czasowo odebrane właścicielowi i opiekunowi“ (sąd ewentualnie stwierdza post factum, że było to działanie słuszne – i stwierdza ustanie „prawa własności“ poprzedniego właściciela…), a jeśli jest zwierzęciem gospodarskim (nota bene – w TEJ ustawie nie ma kategorii „zwierzęcia towarzyszącego“ – choć jest taka w prawie jewrosjuznym – wybór jest tylko pomiędzy „zwierzętami gospodarskimi“, a „zwierzętami domowymi“ lub „zwierzyną dziką“…), to wójt (burmistrz lub prezydent) może wskazać „gospodarstwo rolne“ – któremu takie odebrane zwierzęta zostaną przekazane.

Jednocześnie, zgodnie z art. 7 ust. 3: W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

Koleżanka blogerka Indianka twierdzi, że po donosie dwóch lesbijek z Krakowa lokalny urzędnik gminny chce w ten sposób przejąć na własność jej konie. Obawiam się, że w jej przypadku – tak samo jak w przypadku sporej części rodziców cieszących się więcej niż jednym dzieckiem – udowodnienie, że jest zbyt biedna, aby utrzymać swoje konie (cokolwiek by to nie miało znaczyć…) – będzie aż nadto łatwe.

Nie wchodząc w meritum sprawy: skoro jest taka możliwość – nie należy się łudzić, że ludzka złośliwość i niska żądza zysku z niej nie skorzystają!

A jeśli nawet ktoś nie dybie na inwentarz sąsiada – to zawsze może chcieć mu zwyczajnie, po chamsku – dokopać. Czego wybitny przypadek od pewnego czasu rozgrywał się, nim wreszcie, po licznych apelach użytkowników, Moderacja położyła mu kres – na moim ulubionym końskim forum.

Możliwości, jakie stwarza ustawa – doskonale się też nadają do tępienia wszelkiej aspołecznej odmienności i nonkonformizmu.

Przykłady możnaby mnożyć – jestem zresztą pewien, że jeśli poszukacie Państwo w swoim otoczeniu – znajdziecie sami niejeden. Rozumiem: że TO WŁAŚNIE było celem dawania gosudarstwu tej pałki do ręki..? Hę..? Milczenie? Wstyd? Nie – Wy się wstydzić nie macie czego – nieprawdaż..? Wstydzić to się mają „rolnicy“, a nie Wy – „oświeceni“, „lepiej wiedzący“ – no, Panie Boże zmiłuj się nad nami – „przewodnicy ludzkości“…

Idźmy dalej. Już definicje tego, co jest traktowaniem „właściwym“, a co „niewłaściwym“ litościwie pominę – bo też i wołowej skóry by nie starczyło na wykazanie całej bezdennej głupoty tych wziętych z sufitu pomysłów. Ale art. 12a i nastpne „artykuły dwunaste“ – aż do art. 12j – to już perełka jakich w naszym prawie niemało! Oto wprowadza się obowiązkowe „szkolenia w zakresie ochrony kurcząt brojlerów“ – wprowadzając wymogi odnośnie programu tych szkoleń i sankcje dla właścicieli kurników, którzy albo sami ich nie przejdą, albo nie zatrudnią personelu legitymującego się stosownym zaświadczeniem.

No czyż to nie jest klasyczny „paśnik“ dla kilku cwaniaczków, który wymyślili sobie, że będą zarabiać na szkoleniu w zakresie macania kur..?

Dalej uważacie, że nie macie się czego wstydzić, o „oświeceni“..? Mało Wam?

Art. 13 ust. 1: Wprowadzenie dotychczas niestosowanej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej technologii chowu zwierząt wymaga uzyskania zezwolenia marszałka województwa stwierdzającego, że technologia spełnia wymogi określone ustawą.

I co tu się dziwić, że postęp techniczny ustaje, a cywilizacja białego człowieka skazana jest na zagładę? Przecież – posługując się tym zapisem można zgnoić, zniszczyć KAŻDEGO, kto w swojej oborze dowolną wprowadzi innowację! Zresztą – co to jest „innowacja“? Każdego, kto krzywo spojrzy na urzędnika państwowego – można w ten sposób wsadzić do ciupy, byle tylko jakiekolwiek zwierzę miał…

Jeszcze? Wciąż nie znajdujecie w sobie powodów do wstydu..?

No cóż: w takim razie, od innych małp widać pochodzimy, mili moi „naprawiacze świata“!

Czy to jest aberracja, wyjątek, błąd w sztuce, wypaczenie..? Nie – to właśnie jest prawidłowość! Dokładnie tak samo wygląda „ochrona małych dzieci“ (przed ich ojcami i matkami…) – i sto tysięcy innych rzeczy, do których wtrąca się niemiłościwie nam panujące gosudarstwo, żeby je zepsuć. Inaczej wyglądać nie może. Albowiem – polskie piekło wybrukowane jest felernymi ustawami…

26 komentarzy:

  1. Zgadzam się z każdym Twoim słowem w tym wpisie.
    Zacytuję Lao-Tsy żyjacego 2500 lat temu, "Tao Te King"

    Prostota.

    Rządź krajem, czyniąc to, czego ludzie oczekują.
    Wygrywaj wojny czyniąc to, czego przeciwnik
    nie oczekuje.
    Panuj nad światem nic nie czyniąc.
    Skąd to wiem?
    Stąd.

    Im więcej w świecie ograniczeń i zakazów,
    tym ludzie biedniejsi.
    Im więcej w kraju znawców,
    tym większy panuje w nim bałagan.
    Im genialniejsze głowy,
    tym potworniejsze ich wynalazki.
    Im głośniejsze wołanie o prawo i porządek,
    tym więcej złodziei i oszustów.

    Zatem mądry lider może powiedzieć:
    praktykuję niedziałanie, a ludzie sami się o siebie troszczą.
    Lubię być cicho, a ludzie sami znajdują sprawiedliwość.
    Nie robię interesów, a ludzie sami sobie świetnie radzą.
    Nie mam pragnień, a ludzie są nieociosanym drewnem.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłumaczenie na polski, jednakowoż - liche...

      Ale z tego co wiem - dobrego jeszcze nikt nie próbował nawet zrobić: nie jest to łatwe, bo ten archaiczny i wieloznaczny tekst i dla Chińczyków wcale nie jest dziś jasny (po pisowni imion widzę, że to wydanie bazowało na tekstach tajwańskich...).

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Tłumaczenie z angielskiego książki Ursuli K. Le Guin pt. "LAO-TSY TAO TE KING". Jest to nowa angielska wersja napisana przy współpracy z prof. J. P. Seatonem, sinologiem z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Chapell Hill.

    OdpowiedzUsuń
  3. Legenda głosi, że na dworze Franza Josefa zatrudniony był urzędnik o rozumku Kubusia Puchatka. Miał on za zadanie czytać wszystkie powstające ustawy. Jeżeli zrozumiał - było ok, jeżeli nie - ustawa szła do poprawki. Czy to bajka, czy nie bajka - nieważne. Żałować należy, że dziś nie mamy takiego Hansa, która zakwestionowałby istnienie 95% ustaw, a resztę kazałby poprawić, by była zrozumiała bez wykładni prawników. Nie zapominajmy jednak, że istnienie urzędników państwowych jest ukrytą formą likwidacji bezrobocia, a lewodawstwo jest dostosowane do istnienia zjadaczy naszego chleba.
    Moje spostrzeżenie - wszystkie uwagi dotyczące praw zwierząt i ich traktowania, bezpośrednio dotyczą dzieci i podejścia do nich przez urzędników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Analogia ta bynajmniej nie jest przypadkowa...

      Usuń
  4. Oczywiście, że sporo ustaw jest głupich; a nawet jeśli wyglądają rozsądnie, to każda z nich może zostać wykorzystana przeciwko niewinnemu człowiekowi. Ale pokrzykiwanie, że nie powinno być ŻADNYCH ustaw dotyczących np. zwierząt przypomina mi wycie proaborcyjnych feministek. I tak samo jak one, tak i Ty zostaniesz sam na placu boju - może paru ultrasów Cię poprze... Rozumując tak, jak Ty, nadal pozwalalibyśmy na katowanie dzieci. Bo w końcu - jakim prawem się wtrącamy?


    "Ale to jest WASZ I TYLKO WASZ PROBLEM – i tylko o Was źle to świadczy, że inaczej niż pałką – swojej moralnej racji dowodzić nie umiecie!"

    Nie ma żadnej "moralnej racji". Ty masz swoje zdanie, Hitler miał swoje, ja mam swoje.


    "Ustawa, policja, TOZ, inne Hitlerjugend [...] to [...] przejaw lenistwa ze strony „oświeconych“, którzy niby to „wiedzą lepiej“ – ale nie chce im się tej „lepszej wiedzy“ w sposób zrozumiały dla normalnego człowieka przekazywać."

    Zakładasz, że kogoś obchodzi interes rolnika???


    Swoją drogą, wielka szkoda, że wpadasz w taki histeryczny ton. Zamiast walczyć - mażesz się. Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja histeryzuję? A kto wrzeszczy jak opętany, że "przejść nie może obok katowanego dziecka/zwierzęcia"?

      I właściwie: co Ci daje napęd, Kiro, do tego, aby się w cudze wtrącać sprawy? Nie uważasz, aby Twój pogląd na moralność był obiektywnie słuszny. Nic cię nie obchodzi "interes rolnika".

      To po jakiego chuja garbatego wtrącasz się w to, co ten "rolnik" robi ze swoim psem/kotem/świnią/krową czy potomkiem?

      Jakieś estetyczne przedelikacenie - bo "paczeć" na to nie możesz i dlatego Cię nosi, żeby zaraz coś zrobić, a najlepiej - w mordę dać?

      Masz nie po kolei w głowie - albo nam ściemniasz z tym swoim radykalnym relatywizmem a tak naprawdę, po cichutku, szczerze wierzysz, że masz rację - tylko nie umiesz jej udowodnić i dlatego się nie przyznajesz.

      I skąd wniosek, że to mnie "nikt nie poprze"?

      Raz, że nie jestem demokratą i poparcie motłochu mam w ciemnej dupie.

      Dwa, że cały ten Wasz "postęp" tak się zagalopował, że zaczyna już nawet pana Mietka spod sklepu wnerwiać - a pan Mietek ma większość w narodzie, oj ma!

      Usuń
    2. Dokładnie to samo miałem powiedzieć. U mnie na wsi jakby taka Kira przylazła i zaczęła farmazony prawić, to by na widłach ją wynieśli, i to takich tępych. Duch w narodzie nie zginął.

      Coś tam już Icek Adamkiewicz pisał o lawie z wierzchu zastygłej, co to może jednak ogniem przypalić, jak ktoś za głęboko sięgnie.

      Usuń
    3. BOSKA WOLA, niczego nie rozumiesz. Jak przeszkadzasz komuś katować dziecko, bić żonę czy okradać sąsiada - to TEŻ się wtrącasz. I zapewne jakby taki złodziej, gwałciciel czy inny ludzki śmieć zawyli: "Jakim prawem się wtrącasz?!", to pewnie byś uznał, że każdy z nich jest niespełna rozumu.

      Tu nie ma mowy o jakimkolwiek obiektywizmie, jest to samo, co w przypadku każdego innego człowieka: sumienie, wola, siła. Nie wymagam od nikogo, żeby obchodziło go moje sumienie, po prostu działam. Twoje zdanie - podobnie jak zdanie papieża, pana Mietka, złodzieja, gwałciciela czy każdej innej zarozumiałej istotki - mam dokładnie tam, gdzie Ty moje. I z rozbawieniem czytam, jak się ciskasz i ze złością tupiesz nóżką, że ośmielam się wtrącać. Taką dziecinną postawę typu "Daj mi kopać staruszkę! Ja CHCĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘEEE!" już dobrotliwie wykpiłam u siebie.

      Jeśli uważasz, że się mylę, to sam dowiedź swojej racji. Na razie nie przeczytałam NIGDY żadnej sensownej argumentacji, która zmieniłaby mój pogląd na to, co moralne, a co nie. Dlatego jestem relatywistką. Jedna strona ma swoje subiektywne zdanie, druga strona ma swoje subiektywne zdanie... I obydwie albo działają albo... przegrywają.




      ANONIMOWY, właśnie potwierdziłeś, że prawo siły jest jedynym obiektywnym.

      Usuń
    4. PS. Od razu dodam, że jeśli jednak TY, Boska Wola, przeszedłbyś obok katowanego dziecka czy zwierzęcia, to jesteś dla mnie istotą już nie zarozumiałą, a tchórzliwą lub... obojętną na zło. A tacy ludzie nie powinni moralizować, bo to czysta hipokryzja.

      Usuń
    5. Ano dokładnie- chodzi mi o P>S. Kiry.
      NA zło trzeba reagować. Chyba, że nie masz uczuć, ale wtedy to życzyłabym komuś takiemu obojętności przechodnia, który widziałby katowanie bezuczuciowca pałką.
      Nie jest złe prawo, dobrze, ze jest się w ogóle na czym oprzeć, a dzięki niektórym "wrażliwcom" udało się ocalić wiele istnień i nie dopuścić do męczarni zwierząt.
      Owszem, i mnie mógłby sie TOZ przyczepić, bo psy obecnie, ze wzgledu na stan kiesy wychodzą 3xdziennie na specer po podwórku, ajak są upięte na linkach, to chyba 3 metrowych i bywa, ze 12 godzin (choć z wodą w misce).
      Mieszkam na wsi, psy widuję w różnych warunkach. Jednemu z sąsiadów zwróciłam uwagę, ze buda się rozpada i byłoby miło, gdyby mu ja naprawili. Bez ataków, poczucia wyższości. Chyba trafiłam na lepszy sort, bo 2 dni później widziałam już budę połataną.
      Walka o prawo zwierząt do życia bez męki i niepotrzebnych cierpień jest co prawda czasem walka z wiatrakami, bo jeśli ktoś traktuje świnię za życia jako mięso to nic ani świni, ani temu stworzeniu ludzkiemu nie pomoże.
      Do niektórych trzeba trafiać innymi argumentami (np., ze złe obchodzenie sie ze zwierzem powoduje niska jakość surowca z niego pozyskiwanego), a do niektórych nie trafia nic.
      Nie mówię, żeby płakać nad każdą świnia (choć jej los jest smutny, tak jak los cieląt, kurcząt czy innych rzeźnych), ale prawo jest potrzebne, aby regulować postępowanie ludzi względem zwierząt.
      I chociaż sama, przywiązałabym do samochodu i ciągnęła do skutku gnoi, którzy urwali psu głowę ciągnąc go samochodem, wiem, ze jestem w mniejszości. A szkoda.

      Usuń
    6. Bzdury, bzdury, bzdury... Jeśli sprawianie bólu innym "czującym istotom" jest subiektywnie złe, bo nie podoba się Kirze - to ja się pytam: dlaczego właściwie się nie podoba..? Co takiego sprawia, że Kira nie może tolerować czynów, które uważa - subiektywnie tylko - za "zło"..?

      Pomijając już na chwilę problem, skąd Kira w ogóle wie, że istnieje jakiś świat zewnętrzny, który nie jest ze wszystkim i bez reszty - tylko subiektywnym urojeniem Kiry..? No, ale uznajmy milcząco, że skądś tam Kira to wie. Tym niemniej Kira - wiedząc, że istnieje jakaś rzeczywistość od niej całkowicie niezależna, zewnętrzna - dlaczegoś pragnie, aby stan tej rzeczywistość (obiektywnej, zewnętrznej) zgodny był z jej subiektywnymi (jak gorąco zapewnia) przeświadczeniami.

      I tego to już kompletnie nie potrafię zrozumieć! Skąd niby Kira ma tę bezczelność, żeby w imię subiektywnego widzimisię - żądać czegoś od obiektywnego świata..?

      A że głupio żąda i pojęcia o tym świecie nie ma - to inna sprawa... Tego rodzaju prawa dają WYŁĄCZNIE złe skutki. Innych dać po prostu nie mogą.

      Zresztą - uciekanie się do drastycznych przykładów (zabójstwo, kradzież, gwałt...) poważnie ZACIEMNIA obraz sytuacji.

      Bo, żeby wymagać od "rolnika" jakiegoś konkretnego postępowania ze świniami - trzeba najpierw wiedzieć, jak ze świniami postępować prawidłowo należy. A przecież Kira nie tylko tego nie wie - ale i, jak niedawna dyskusja o huzarach dowiodła - nie chce wiedzieć. Wystarczy, że zobaczy gdzieś krew i jak pirania - rzuca się kąsać, nawet nie próbując dochodzić skąd ta krew się wzięła, dlaczego i co to może znaczyć..?

      Innymi słowy: głupiutkim dziewczątkiem jest Kira, reagującym jak jej wrażliwe, estetyczne serduszko (bo tylko motywacja estetyczna ma to do siebie, że może z sensem subiektywnie czegoś od obiektywnego świata wymagać...) dyktuje - a w rzeczy samej, pojęcia o świecie nie ma...

      Usuń
    7. Drogi Boska Wola, nie ośmieszaj się. Jeśli rzeczywistość nie istnieje, to się nie czepiaj Kiry. Bo Kira w takim razie dla Ciebie nie istnieje.

      Nie podałeś ŻADNEGO argumentu na obronę dwóch "fantastów", którzy nie umieli zapewnić koniom właściwej opieki, sam wręcz wołałeś, że warto by pomóc. Wycofujesz się? Czy tylko powtarzasz jak katarynka: może nie byli mądrzy, ale mieli wyobraźnię... bla, bla, bla.

      Nie insynuuj mi takich pierdół, że niby chciałabym pouczać rolnika, jak ma hodować swoją trzodę. Po prostu nie podoba mi się znęcanie i zaniedbywanie zwierzęcia - a to coś ZUPEŁNIE innego niż wytyczanie wziętych z sufitu norm.

      Ty sam przyznałeś, że nic Cię los katowanych zwierząt nie obchodzi. OK, nawracać Cię nie zamierzam. Ale to JA decyduję o tym, jak JA będę postępować. Ty możesz decydować najwyżej za siebie.

      Usuń
    8. PS. Świat obiektywny istnieje POZA naszymi umysłami. Twoje oburzenie na "wtrącaczy" nie ma nic wspólnego z mądrością, za to ma dużo wspólnego z dziecinnym uporem, że niby ma być tak, jak sobie Boska Wola życzy. Tylko że Boska Wola - w przeciwieństwie do "wtrącaczy" - nie umie oddziaływać na świat, umie jedynie narzekać, że komuś innemu się chce. No i co z tego wynika? Ano - Boska Wola ma popsuty humor, bo świat nie pasuje do jego wyobrażeń, a konkretnie - ludzie nie chcą się dostosować do zasad Boskiej Woli. I po co Ci wrzody na żołądku?

      Usuń
    9. PS2. Odpowiem jeszcze tylko na durne pytanie:

      "Skąd niby Kira ma tę bezczelność, żeby w imię subiektywnego widzimisię - żądać czegoś od obiektywnego świata..?"

      Z tego samego powodu, dla którego Ty masz "czelność" mieszać łyżeczką w herbacie.

      Usuń
    10. No tak. Można dyskutować o ontologii - a można o herbatce...

      Usuń
    11. Nie odróżniasz świata rzeczywistego (do którego należy także WOLA czy SUMIENIE) od świata idei (które może owo sumienie wyprodukować - ale nie da się ich zweryfikować).

      Usuń
    12. Wola i sumienie Kiry, dokładnie tak samo jak idee, o których myśli Kira, istnieją tylko pod czaszką Kiry i w żadnym innym miejscu ani znaleźć ich, ani zbadać - nie sposób.

      Wynika z powyższego, tak ogólnie - że cierpienie dzieci i zwierząt Ci przeszkadza. Ale nie wiesz dlaczego. Chcesz, aby takowego cierpienia nie było. Ale nie wiesz jak to zrobić. Rzucasz się zatem z pięściami i pazurami, miotasz na oślep i demonstrujesz "wolę mocy" - z godną podziwu zarozumiałością każdego, kto na takie ADHD nie cierpi określając mianem "ultrasa"... Coś pominąłem..?

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Pominąłeś zdrowy rozsądek. Jak zwykle. Ultrasem jest, kto wyje, że NIGDY lub ZAWSZE. Tak jak Ty to robisz. Miota się ten, kto histeryzuje, że jemu wolno, a inni się mają odczepić, bo on sobie nie życzy, pierdu, pierdu. Czyli znowu Ty. Bezsilność wynikająca z braku argumentów - oto, co tutaj widzę.

      Nie tyle samo cierpienie mi przeszkadza, ile doprowadzanie do cierpienia. Czy to Ci się podoba czy nie, ja postępuję według własnego sumienia. I nie tylko ja. Nie zamierzałam Cię nawracać, rzecz jasna, na moje zasady, po prostu nie rozumiem, dlaczego zamiast zbierać zwolenników obojętności (bądź tchórzliwości - nie wiem, co przeważa u kogoś, kto ominąłby katowane dziecko/zwierzę), Ty ciskasz się, że ktoś ośmiela się zmieniać świat. No i dobrze, ciskaj się dalej.

      Usuń
    15. Zdrowy rozsądek prezentuje w tej sprawie przywołany w pierwszym komentarzu pod postem Lao Zi: prawdziwa zmiana dokonuje się przykładem i dobrym słowem, a nie gwałtem i mnożeniem praw.

      Owszem - Twój sposób postępowania, jako najprymitywniejszy, cieszy się niejakim powodzeniem w świecie. Osobliwie wśród posłów, ministrów czy innych idiotów przy władzy (władza przyciąga idiotów - bo jest najłatwiejszym sposobem zdobycia środków do życia i realizacji chorych fantazji...). Z tego jednak w żadnym razie nie wynika, że miałbym ten przykład naśladować!

      Ja REALNIE zmieniłem kawałek rzeczywistości. Bez ciskania gromów, bez ADHD, bez pogróżek, bez demonstrowania jakiejś absurdalnej "woli mocy". A Ty - czym realnym możesz się wykazać..?

      Usuń
    16. Boska Wola, oczywiście, że najlepiej jest zmieniać dobrym przykładem. Ale nie popadaj w te swoje skrajności. Wiele zasad było od zarania dziejów egzekwowanych siłą. To, czy jednostka uważała te prawa za dobre czy złe, to już inna sprawa. Tak po prostu było - i dobrze. Jak złodziej nie chce zaprzestać swego niecnego procederu, jak wandal nie chce przestać niszczyć - dostają w dupę. Ty się możesz użalać nad "prymitywizmem" tej metody, ale prawo siły jest przynajmniej realne, podczas gdy prawo moralne przynależy do świata idei. Tym samym Twoje oceny postępowania innych ludzi są tyle samo warte, co ich oceny Twojego postępowania - czyli NIEWAŻNE kompletnie. No i z czym zostajesz?

      Czy to Ci się podoba czy nie - musisz działać. Narzekanie, że inni zmieniają świat, i to często siłą, jest absurdalne. Dobro się popiera, zło - tępi. A że lepiej nawrócić, przekonać? To się zdarza bardzo, bardzo rzadko, jeśli nie dzielisz z rozmówcą wspólnego założenia etycznego.

      Usuń
    17. PS. No i dobrze, że zmieniasz świat wokół siebie. (Ja nie mam pod tym względem większych sukcesów.) Ale czy robisz to po dobroci, czy siłą, nie jest dla mnie istotne. Istotnym dla mnie jest, czy zmieniasz świat na lepsze, czy na gorsze.

      Usuń
    18. Użycie siły ma sens wtedy, gdy:
      a) mamy uzasadnione przekonanie, że rzeczywiście dzieje się zło - a nie ulegamy złudzeniu wywołanemu brakiem wiedzy, pospiesznością wydawania sądów czy innemu ADHD,
      b) owo zło jest takiej natury, że tolerowanie go wyrządzałoby wciąż powtarzające się, poważne szkody dla pokoju społecznego.

      Siłą świata na lepsze zmienić się nie da. Można go co najwyżej utrzymywać w stanie chwiejnej równowagi wokół jakiegoś stanu przeciętnego.

      Dowód? Ależ proszę bardzo: nie ma systemu etycznego i nie ma państwa,które by nie potępiało zabójstwa (poza ściśle określonymi wyjątkami). I tak się dzieje odkąd istnieje ludzkość. Czy ludzie przestali się w związku z tym zabijać? Czy przestaną się zabijać w dającej się przewidywać przyszłości..?

      Tymczasem "niedziałanie", którym tak pogardzasz (bo jest to zbyt subtelny sposób interakcji ze światem zewnętrznym, jak na Twoje młodzieńcze ADHD) - potrafi zmienić świat radykalnie, choć robi to metodą małych kroczków. Kobieta na przykład - z czym czasami trudno się zgodzić zresztą - jest obecnie uważana za człowieka. 2000 lat temu - było to dość nowatorskim poglądem! A mimo to, cierpliwi i pokorni kaznodzieje - z biegiem czasu, dokonali swego dzieła... Nie wiem co prawda, czy dokładnie o to, co się w tej chwili dzieje im chodziło - no, ale cóż: trudno jest naprawdę o przykłady "dóbr" bez skutków ubocznych!

      Ogólnie rzecz biorąc - przemoc jest nieefektywna na dłuższą metę. Akcja wywołuje reakcję. Stąd i terror politycznej poprawności, jaki obecnie obserwujemy - nieuchronnie wywoła odbicie się od ściany i powrót do przeciwnego ekstremum!

      Usuń
    19. Prawdziwy przełom w traktowaniu kobiet przez PRAWO dokonał się dzięki sufrażystkom. Może i był to proces rozpisany na setki lat (pierwsze feministki - prafeministki? - pojawiły się chyba już pod koniec XVIII wieku; ale nie dam głowy), lecz zdarzały się okresy gwałtowne, np. starcia z policją, protesty, etc. Czyli - trza było ruszyć tyłek.

      Jasne, że najlepiej jest zmieniać świat powoli. Ale w pewnym momencie wkracza PRAWO. A prawo zawsze, ale to zawsze egzekwuje się SIŁĄ. Obecne prawo jest wynikiem zmiany nastawienia do zwierząt zaledwie części społeczeństwa, ale nie jest to część na tyle mała, by ją lekceważyć.

      A że często dochodzi do przegięć? Że prawo może c z a s a m i zaszkodzić? Ależ tak jest zawsze! Także w przypadku ochrony dzieci. A już dzieci nienarodzonych - szczególnie. Jednak popadanie w skrajności typu "Wara od mojego brzucha" czy "Wara od mojej trzody" nie sprawdzą się. Prawo opiera się TAKŻE na moralności. A czyjej? Ano - tych, co mają wpływ na ustawodawców.

      Nie chce mi się tego kontynuować, bo żadne z nas nie zmieni swych zapatrywań. Dla mnie ważna jest skuteczność (czyli pogadać z gnojem znęcającym się nad psem mogę - ale jeśli to nic nie da, to...), dla Ciebie - wolność. Nawet ta w wersji ultra. Pewnie w realu moglibyśmy być dobrymi sąsiadami, ale kiedy przychodzi do dysputy, co jest słuszne, a co nie, bierzemy się za łby.

      Usuń
  5. Można dyskutować o cierpieniu, zbierać kolejne podpisy pod projektami ustaw czy wstawiać na FB drastyczne zdjęcia, jednak to jest na prawdę dalekie od rzeczywistości.
    Ustawy są gdzieś spisane, a nikt nie lubi nakazów i zaleceń, zwłaszcza kiedy ich nie rozumie. Do Władka czy Cześka nigdy nie dotrze się jeśli mu się powie, że ma robić tak, bo ktoś w sejmie o tym zadecydował.
    Problemem są ludzie z jednej strony Ci co nie rozumieją dlaczego ktoś w taki, a nie inny sposób postępuje ze zwierzęciem. Z innej strony są ci co mają swoje utarte zwyczaje i przekonania. Do tych wszystkich chowaczy zwierząt trzeba tak jak pisała Tupaja, czyli pokazując gdzie można w tym wszystkim znaleźć korzyści dla siebie. Przecież całkiem inaczej ma w głowie człowiek z miasta co widział tylko na YT świniaka zarzynanego w rzeźni, a inaczej ten co kilka razy na rok łapie krew na kaszankę. Jak tu taki ma się dogadać i przekonać tego drugiego do tego co jest właściwe.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...