sobota, 1 września 2012

Świniobicie

Od wiek wieków świeże mięso do spożycia zawsze było okazją, żeby się nad nim zgromadzić, pobiesiadować i zintegrować. Od czasów rewolucji neolitycznej - przy czymś mocniejszym na dodatek.

Kiedyś była to też okazja religijna: ponieważ mięso generalnie było drogie, jego spożywanie było świętem, a to nieodmiennie wymagało najpierw - ukontentowania bóstw złożeniem odpowiedniej ofiary. Najczęściej polegającej na tym, że palono na ołtarzu bóstwa najmniej jadalne fragmenty tuszy (np. skórę i kości, czasem część podrobów...), albo tylko jej część - resztę zjadali zaś ofiarnicy. Często też spuszczano na ofiarę krew zabijanych zwierząt (i stąd chyba to tabu w judaiźmie..?).

Pewnym wyjątkiem byli tu Aztekowie (i inne ludy Mezoameryki), które na ołtarzach swoich bogów zostawiali dymiące serca ofiar, przyrządzali zaś na posiłek ich kończyny: tam bowiem najłatwiej dostępnym źródłem egzogennego białka były istoty dwunożne nieopierzone... zaraz po indykach!

Wobec tak silnych związków między religią pogańską a ubojem mięsa, w wiekach średniach Kościół podejrzliwie patrzył na chłopów ubijających świnkę czy wysłużonego w pracy wołu - czy aby przypadkiem pokątnie części mięsa na ofiarę dla Swarożyca nie palą..? Tak przynajmniej czytałem.

Nie sądzę, aby dzisiaj ktokolwiek w ten sposób o śwniobiciu myślał. Ale zebrać się nad świeżą świnką i flaszeczkę pod świeżo przyrządzone mięsko obalić..?


W moich stronach rodzinnych spożywa się przy tej okazji, obok świeżej wątroby wieprzowej, smażonej z cebulką i jajkiem,  także świeżutko przyrządzone kiełbasy. Po ubiciu cielaka - obowiązkowo tatara. Nie spotkałem się natomiast z pojęciem "świeżonki" - to się wydaje koncepcją "królewiacką"... A jakie w tym względzie zwyczaje panują u Państwa..?


Sąsiad podjął nas dzisiaj świeżutką i mięciutką wątróbką z cebulką i skwarkami. I półóweczką na troje - niepełną nawet - ale on musi na noc do pracy, a my po prostu przeziębieni jesteśmy: i tak byśmy więcej rady nie dali...

---------------------------------------------------------------------------------------

Z cyklu "Onetowych głupot": polecam dokonanie samodzielnej analizy tego plugawego tekścidła.

Normalne żarówki zostały tam nazwane "nieefektywnymi źródłami światła", a fakt, że przedsiębiorczy Polacy imają się różnych sposobów aby skutecznie obchodzić totalitarny, obłudny i absurdalny zakaz (podyktowany li i jedynie interesami koncernu Philips - i kilku innych, podobnych - które zainwestowały ongiś w linie produkcyjne świetlówek i boją się, że ta niebezpieczna, nieefektywna i droga technologia im się nie zwróci: dały więc w łapę komu trzeba w Brukseli - a my z tego powodu cierpimy...), został skwitowany stwierdzeniem "Polacy oszukują"...

Powiem tak: jak bym nie miał młodych, ciężarnych kobył na utrzymaniu - to nie wiem, co by mnie przed podkładaniem bomb i strzelaniem do tych bandytów powstrzymało..?

9 komentarzy:

  1. He, he, he... w tym wypadku mięsożercy górą, tysiącleciami, nad zbiorowym raczeniem się surowymi ogórkami wiosną i smażonymi cukiniami jesienią, chyba wegetarianie jakoś nie wypracowali tak pierwotnej i głęboko poruszającej trzewia i podświadomość obrzędowości.
    Żeby dać akcent podlaski podrzucam link http://www.youtube.com/watch?v=EzUrvj81FnY&feature=player_embedded#! o kiełabososamoróbstwie na Podlasiu. Z muzyczką jak najbardziej kojarzącą się, czyli jugolską.
    Zdrówko!
    Ewa S.

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie nie lubię fazy nr 1 czyli rezania świni. Przynajmniej w okresie mojego dzieciństwa było to zwykłe barbarzyństwo gdzie świnia w okropnych cierpieniach konała. Co oczywiście nikomu potem nie przeszkadzało ją pożreć. Ech te nawyki :/

    Mam je wkodowane na mur beton i mam nadzieję, że nie ma reinkarnacji :/, bo lubię mięcho!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię mięso, ale zabijać należy szybko i bezboleśnie.

      Usuń
  3. Boska Wola, TY, taki NIEDZIAŁAJĄCY, NIEPOMAGAJĄCY - osądzasz i chcesz karać bandytów z rządu??? Toż to bardziej do mnie pasuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od karania są sądy. A zwłaszcza - Sąd Boski. Ja nie mam do tego najmniejszych kwalifikacji. Ale czasem jak mnie cholera weźmie, to bym mordował na ślepo - winny czy niewinny, wszystko jedno..!

      I dlatego, zdecydowanie lepiej jest niedziałać, co by nie przesadzić...

      Usuń
    2. A ja jednak bardziej działanie popieram. Jak przesadzisz, to i tak ci "niedziałający" nie będą śmieli Cię osądzić. :)

      Usuń
  4. Tylko czekać aż władze UE zakażą sprzedaży zapałek, bo ogień z nich emituje za dużo CO2. W zamian będzie można kupić elektroniczne zapalarki Philipsa etc. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie mam pretensji ani do Philipsa, ani do tego urzędasa w KE, który w łapę wziął. Mógł - to wziął! Prymitywne to, są doprawdy mniej prostackie sposoby zarabiania na (wczesną i wygodną) emeryturę, ale jak komuś brak wyobraźni - co poradzić..?

      Do białej gorączki natomiast doprowadzają mnie tłumaczące i usprawiedliwiające ten przekręt "wynurzenia" tow. żurnalistów. Zaiste! Nie trzeba być prymitywnym tępakiem, aby uprawiać zawód dziennikarza. Przynajmniej - w moich czasach nie było to aż tak bezwzględnie wymagane. Co, skądinąd tłumaczy - dlaczego mnie już nikt w tym właśnie zawodzie zatrudnić nie chce...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...