wtorek, 18 września 2012

Nowy gatunek

Flash mob tak się ma do polityki, jak dogging do erotyki. Owszem: można podziwiać libido tych chłopców, którzy w tak skrajnie niesprzyjających warunkach (zimny, wietrzny parking albo park, gapie…), mimo to zdolni są do erekcji. Można się zdumiewać odwagą tych dziewcząt, nie tylko bezkompromisowo odrzucających wszelkie konwencje, ale też – bez zmrużenia oka akceptujących wszystkich konsekwencje tak ryzykownego zachowania (od złapania jakiegoś syfa po zwykłe pobicie…). Można nawet rozumieć, dlaczego tego rodzaju zachowania mogą przestać być marginesem marginesów i etnograficzną ciekawostką: w miarę, jak coraz to bardziej postępowe legislacje obarczają jakiekolwiek nie-anonimowe stosunki miłosne coraz to większym ryzykiem prawnym (w dodatku nader jednostronnym…) – nie tylko ekshibicjonista może dojść do wniosku, że lepiej nawet imienia partnerki nie znać…

Tylko – czy to jeszcze w ogóle jest seks? Chyba tylko dla wyposzczonych Arabów

„Flash mobem“ były protesty młodzieży przeciw ratyfikacji układu ACTA oczywiście. Układ nie został ratyfikowany. Protestujący jak nagle pojawili się na ulicach miast, tak równie nagle zniknęli – i nic po nich nie zostało. Żaden ruch polityczny, żadna zmiana na naszej scenie, żaden nowy lider czy nowa idea. Nic kompletnie. Nawet „słupki poparcia“ spadły Tuskowi tylko na krótką chwilę – a trwalej zdają się dołować dopiero ostatnio, z całkiem innych powodów.

OK – można sobie to dziwne zjawisko próbować wytłumaczyć. Jedyna „wolność“, jaka w ogóle interesuje młodych ludzi, to wolność ściągania filmów i piosenek w Siecie. Jedyna „własność“ jakiej mają okazję doświadczyć, to własność programów komputerowych. Pojęcie „sprawiedliwości“ zaś, jest tu kompletnie od rzeczy, bo ich zdaniem, sprawiedliwym jest przede wszystkim to, żeby im się żyło lekko, łatwo i przyjemnie. Więc: wokół hasła sprzeciwu wobec ACTA potrafili się zmobilizować i zjednoczyć – a reszta ich nie obchodzi. No i pięknie.

Tylko – czy to jeszcze w ogóle jest polityka..?

Jeśli tak ma wyglądać „demokracja labilna“ – to, obawiam się, bardzo szybko przedmiotem powszechnego głosowania stanie się ramówka telewizyjna głównych stacji, czy losy bohaterów seriali (pozwolę sobie bowiem nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że ci młodzi ludzie, którzy „obalili ACTA“ – telewizji nie oglądają i dlatego nie dostrzegli problemu „WSI24“: a skąd w ogóle taki wniosek..? Że przeciw „WSI24“ nie protestują? Może im to po prostu nie przeszkadza..?). Cóż innego bowiem, jest w stanie zainteresować masy..?

Innymi słowy: młodzi ludzie zmobilizowali się wokół sprawy, która obiektywnie rzecz biorąc jest kompletnie duperelna – a dla nich była „wartością naczelną“. Sprawy ważne i poważne – nic a nic tejże samej młodzieży nie interesują.

Sprawa ACTA była duperelna, albowiem w ostatecznym rachunku Sieć żadnym tam „wolnym nośnikiem informacji“ nie jest! Wyłączyć internet (tak samo jak wyłączyć komórki…) to, w razie zaistnienia takiej konieczności – jest dla rządu tyle, co pstryknąć palcami. W całym kraju lub na dowolnej jego części.

Mowy nie ma, żeby Sieć mogła się ostać jako środek komunikacji, jeśli interesy rządu będą naprawdę zagrożone – gdyby chodziło o coś poważnego, a nie o duperelę. Po prostu: zostanie wyłączona…

Dopóki tak ostateczne terminy na Władzuchnę Naszą Kochaną nie przyszły – jest Sieć, to prawda, medium dość trudnym do kontroli. W końcu lat 90-tych, gdy byłem przez krótki czas jawnym i świadomym współpracownikiem MSWiA, cały kontakt ze „światem medialnym“ ówczesnej inkarnacji Władzuchny, ograniczał się do prymitywnego przeglądu prasy, który wykonywałem co rano w gmaszysku przy ul. Batorego, używając nożyczek i kleju. Wierzę jednak, że nawet wtedy nie był to bynajmniej szczyt możliwości różnorakich policji jawnych, tajnych i dwupłciowych, które snu spokojnego Władzuchny strzegą.

Zresztą – jeśli nawet konrola i cenzura Sieci do łatwych nie należą – to już nie wyobrażam sobie nic prostszego, niż prowokacja w Sieci. A ileż to roboty, dla całkiem nawet przeciętnego i niekoniecznie wysoko opłacanego informatyka założyć tej lub owej agendzie rządowej n tożsamości na fejsie czy w innych portalach społecznościowych – i tą drogą wpływać na nastroje i zachowania „prawdziwych“ użytkowników..? Nawet ja bym tu umiał, a zgodziliśmy się, że z racji wieku i nieufności do komputerów – „geekiem“ bynajmniej nie jestem!

Jeśli to nie pomoże, to istniejące Prawo telekomunikacyjne daje agendom rządowym wszelkie środki do tego, aby w sposób całkowicie dowolny i poza jakąkolwiek kontrolą hakować, przejmować, zmieniać i kasować – jakiekolwiek dane, jakie tylko przepływają przez Sieć. Żadna zgoda sądu nie jest do tego nawet potrzebna – takie rzeczy robi się po cichutku, na zasadzie przysługi, kumpel kumplowi – sprawdźcie sobie tylko, O Naiwni, kogo zwykły zatrudniać (dla świętego spokoju i uniknięcia problemów z koncesją…) firmy telekomunikacyjne i dostawcy internetu na stanowiskach odpowiedzielanych za współpracę z agendami rządowymi.

Cała trudność kontrolowania Sieci polega li i jedynie na tym, że owych danych, portali, stron i antyrządowych (faktycznie lub potencjalnie) komunikatów – jest po prostu bardzo dużo. Niepodobnym jest w konsekwencji, aby agendy rządowe zajmowały się wszystkimi naraz, bo ludzi im do tego nie starczy – a póki co jeszcze, wydajność bootów śledzących i kontrolujących nieprawomyślną treść – nie zachwyca... Zresztą – jest to wyścig, którego z czysto technicznych względów, strona próbująca kontrolować i selekcjonować – nie ma prawa wygrać.

Więc: totalna kontrola bez luk i niekonsekwencji jest niemożliwa. Ale rozliczne prowokacje, filie Departamentu Plotki, topienie niewygodnych przekazów w morzu bełkotu, dowolne praktycznie kompromitowanie osób niewygodnych (a ileż to roboty zmontować i wrzucić w Sieć filmik dowolny..?), szerzenie paniki gdy jest po temu potrzeba, itd., itp. – to są działania, których jak najbardziej można się spodziewać w każdej chwili, nie wymaga to żadnych zmian prawnych ani organizacyjnych.

Że Władzuchna Nasza Kochana (zdaje się) tego jeszcze na szerszą skalę nie robi? Bo łaskawa jest… A może tylko – brak jej po temu fantazji..?

Ale w sytuacji zagrożenia podnieść hebel chyba będą umieli – jak sądzicie..? A wtedy – bye, bye Internecie, bye, bye fejsbuku… I co Wam przyjdzie z Waszej „labilnej demokracji“? Jak się umówicie na „flash mob“?

Raz na kilka miesięcy, zwykle wtedy, gdy podwożę nie zmotoryzowanego sąsiada do jakiegoś urzędu w Kozienicach, kupuję sobie miesięcznik „Nowa Fantastyka“. Głównie dla zawartych tamże felietonów. Jest to dla mnie główne źródło kontaktu z nowinkami współczesnej cywilizacji – któż powinien bowiem być bardziej na czasie i na bieżąco, niż fantaści..?

Od pewnego czasu dostrzegam w tekstach serwowanych przez felietonistów „Nowej Fantastyki“ coraz więcej treści, które jeżą mi rzadką i krótką szczecinę na mej łysej czaszce. Jakiś czas temu przeczytałem, że młode pokolenie, owi „wychowani na internecie“, ma już fizjologicznie zmienione mózgi w stosunku do wcześniejszej normy dla gatunku homo sapiens.



W czym by to się miało objawiać praktycznie, nie wiedziałem aż do tej pory. Teraz już wiem. Owa zmiana polega właśnie na tym, że nowy gatunek hominida, homo sapiens Zukerbergis – nie odróżnia polityki od „flash mob“, a jedyną dlań „wartością naczelną“ jest „wolność w Sieci“. Bynajmniej nie sugeruję, że te same hominidy nie odróżniają też doggingu od erotyki – ale zbieżność tego zjawiska w czasie z innymi dziwactwami ery „postnowoczesności“, każe się nad takim wnioskiem co najmniej zastanowić…

10 komentarzy:

  1. Jak kilka miesięcy temu przeglądałam treść ACTA, to tam było o prawie własności nie tylko w kontekście utworów muzycznych czy filmowych, lecz paru innych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli kiedykolwiek władzy przyjdzie pomysł odłączyć Internet, w ciągu góra doby powstanie nowy, wszędzie tam, gdzie jest przynajmniej jeden kompetentny informatyk na kilka kilometrów kwadratowych. Nie będzie może miał tylu bajerów i wodotrysków, co przy normalnej infrastrukturze, ale na zwoływanie się i rozsyłanie antyrządowych komunikatów starczy z zupełnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa proponujesz sieci mesh, co jak co one musiałyby powstać zanim net padnie - jako uzupełnienie

      tak jak wielu posiadaczy komórek wciąż ma CB-radio

      Usuń
  3. co jak co - sianie gniewnych idei i polityki w necie do działania w rzeczywistości ma się tak jak skoczenie do warzywniaka dwa bloki dalej do wyprawy gdzieś w góry

    flash moby ACTA to pierdologia a nie polityka

    OdpowiedzUsuń
  4. ACTA zatrzymała finalnie Bruksela. Tak najkrócej można to skwitować. Ale post nie koniecznie o tym :/
    @Admin-Jak długo są satelity nad nami tak długo sieć będzie istniała. Bez obaw i łaski kogokolwiek :DD


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Satelity nie są dziełem natury, tylko człowieka. Oczywiście - różni magicy od "Mission Impossible" czy innego "Ocean's Eleven" pewnie potrafią przejąć kontrolę nad tym lub owym satelitą z rąk jego twórcy. Tylko - jakie to może mieć znaczenie na większą skalę..?

      Usuń
    2. Satelita jest jedynie narzędziem. Liczy się informacja. Wiedza. A ta jest bezcenna.

      Usuń
  5. acta - srakta. Temu piosenkę zabiorą a hamerykańce by chcieli "swoje" patenty chronić. Zabawka dla bogatych.
    za to "indect" to już coś : ) Tu można każdego z osobna przypilnować. Dodatkowo bym te te crawlery nie podceniał. echeon już ładnie hula. komputery coraz mocniejsze.
    Ja tam się zaczynam bać :D
    Pozdr. CPa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co mi ten echelon zrobi? będą mnie ścigać bo zmonitorują że np. załatwiłem sobie chorwacką rakiję spoza UE?

      niech monitorują mnie

      co najwyżej udławią się nadmiarem pierdół

      Usuń
    2. O tym właśnie pisałem na Agepo: ogromna większość informacji wytwarzanych co sekunda w Sieci to "biały szum", komplenie bez znaczenia. Działania różnych "Departamentów Plotki" tylko ten stan rzeczy pogarszają. Jaka by więc nie była sprawność systemów filtrujących informację znaczącą - każdy z nich MUSI się zatkać nadmiarem danych. I to raczej wcześniej niż później - jak zbój Gębon u Lema...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...