środa, 26 września 2012

Come back

Prawdę pisząc, najchętniej wziąłbym się za pielenie ogródka (którą to pracę zaplanowałem sobie na dzisiaj). Niestety, po mglistej nocy, świat się zarosił tak, że aż do gumiaków się wlewa:
Z konieczności zatem - trochę Państwa, jak to Lepsza Połowa zwykła mawiać - "pomęczę".

W pierwszej kolejności, chciałbym podziękować Ludce, Tupai i Kamphorze za wyróżnienie:

Fakt, że tak długo nie dziękowałem, nie jest wyrazem lekceważenia, tylko zaaferowania - nie wiedziałem bowiem, co mam z tymi nagrodami zrobić? Warunków, jakimi opatrzona jest ta nagroda spełnić żadną miarą nie mogę: ani nie przychodzi mi do głowy aż 6 rzeczy których moglibyście o mnie nie wiedzieć, ani też, nie umiałbym wybrać zaledwie 15 ulubionych blogów - tym bardziej, że najulubieńszymi są bardzo rzadko aktualizowane lub wręcz zarzucone już w pewnych wypadkach, które i tak "trzymam" na blog rollu, a po których w żadnym razie nie można się spodziewać przedłużenia tego "łańcuszka".

Żeby choć gestem w kierunku obu Szanownych Blogerek się wykazać, zdradzę Państwu jeden sekret.

Otóż, tak naprawdę - jestem nieśmiały. Tego może nie widać, bo nie da się ukryć, że lubię sobie pogadać, a i ćwiczyłem naprawdę długo i naprawdę ciężko, żeby umieć to robić - ale, choć równie długo i równie ciężko ćwiczyłem także i śmiałość, w dalszym ciągu przed każdym publicznym wystąpieniem (a byłem przecież prezenterem sprzedaży bezpośredniej...), a czasem nawet przed rozmową w cztery oczy lub przez telefon - paraliżuje mnie trema. Owszem, na ogół z powodzeniem sobie z nią radzę (z wyjątkiem relacji romantycznych z kobietami, co do których, póki nie pojawiła się Lepsza Połowa, eee... 16 lat temu? - nie radziłem sobie wcale a wcale...) - ale fakt, że po tylu latach nic się w tej materii nie zmienia (a walczę z tym zjawiskiem niemal odkąd pamiętam - od szkoły podstawowej co najmniej...), nieodmiennie mnie samego zadziwia...

Przez poprzednie dwa dni, operując świeżo odebraną z serwisu piłą (panowie z serwisu potraktowali mój problem lekceważąco, ograniczając się do "regulacji" - i już, na słuch tylko czuję, że awaria wkrótce się powtórzy... No ale nic: gwarancję mamy na 3 lata, chcą naprawiać do upadłego - będą naprawiali do upadłego - skoro nie chciało im się zrobić raz a porządnie..?),  oraz moją niezawodną siekierą, powiększyłem nasz zapas drewna z 70 do 90% objętości wiaty na drewno. Kolejnym ładunkiem przekroczymy 100%: a chcę w tym roku, spodziewając się zimy wczesnej, ostrej i długiej, zgromadzić co najmniej 130 - 140% "normalnego" zapasu. To dopiero powinno pozwolić na palenie do kwietnia, bez konieczności dożynania zimą dodatkowych brzózek. Co zresztą, okaże się w praktyce, bo jak do tej pory, ile bym drewna jesienią nie zgromadził - nigdy jeszcze do końca sezonu grzewczego nie starczało...

Sąsiad przywozi w sobotę sadzonki truskawek. Pyta się nas, czy nie chcemy trochę. Po prawdzie, już wiosną planowaliśmy jakieś 40 do 60 krzaczków truskawek jesienią posadzić tam, gdzie w tej chwili rośnie jeszcze len i mięta. Problem polega na tym, że len jeszcze całkiem nie dojrzał, w tej chwili, zdaje się, byłby dobry na włókno - gdyby był trochę wyższy - bo nasionom jeszcze tydzień lub dwa do pełnej dojrzałości brak. Mięty w ogóle nie chcemy likwidować, choć sądzę, że trzeba ją trochę ograniczyć, bo rozrosła się znacznie ponad nasze porzeby. Tak czy inaczej - trzeba doprowadzić ogródek do kultury, dopiero po tym będzie można zdecydować, czy chcemy te truskawki, czy zaopatrzymy się w nie sami, z innego źródła później.

Tytoń, którego śmierć wieściłem przedwczoraj - jednak się pozbierał i żyje. Padły za to całkiem pomidory, dynie, resztki ogórków i arbuz. Spore straty odnotowała też Lepsza Połowa na spirali ziołowej.

Nasze pyrki, posadzone na końskim nawozie na "byłej pustyni", brutalnie traktowane przez nieznaną nam bliżej zarazę, a potem zbuchtowane przez dziki, czego już, w rozpaczy będąc, nawet nie opisywałem, jeszcze trzy tygodnie temu, gdyśmy jeden krzaczek próbnie wykopali, nie obiecujące żadnego zgoła urodzaju - po wrześniowych deszczach obrodziły nader obficie ogromnymi i bardzo smacznymi bulwami. Znakiem tego: głodem nas tu nie wezmą!

W poniedziałek dotarł do nas baniaczek przysłany przez Isabelle z forum Re-Volty. Serdecznie dziękujemy, zalewa drożdżowa już mętnieje, dziś napełniamy go  czeremchowym moszczem! Zawartość rewanżowej paczuszki już przygotowana, nadamy ją, gdy tylko będziemy w Warce...

Na koniec - najważniejsze. Otwieram ci ja, jak co środę, stronę "Najwyższego Czasu!" - i co widzę? Ano - Kolega Nadredaktor wreszcie, po ponad pół roku od ostatniej mojej na tych łamach bytności - docenił jeden z ostatnich, także i tutaj prezentowanych tekstów. Ihaaaa! No po prostu: I'm back! W sensie, że w jakimś tam obiegu jednak się odnajduję - z czego cieszę się, jak to na Kociewiu mawiają, jak goły w pokrzywach, to prawda - ale w sumie: czemu mam się nie cieszyć..?

Polecam też - do ściągnięcia ze strony "Końskiego Targu", lub do obejrzenia na fejsbukowym profilu tejże gazety: pełną wersję mojego artykułu o fotografowaniu koni, którego skrót ukazał się był drukiem we wrześniowym numerze.

To tyle, mili moi parafianie: nim się uporam z publikowaniem wpisu, pewnie rosa wyschnie, będzie można brać się do roboty...

6 komentarzy:

  1. PanieJacku prosze o kontakt nie moge sie dodzwonic Asia Hirsz 601225640

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam nieśmiałego :)
    A nagroda jak nic Ci się należała :)
    pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
  3. Nagroda jak najbardziej sie nalezala, jak zauwaza kolezanka Tupaja :)
    No patrz Jacku, my sie znamy internetowo juz jakies chyba 11 lat?... a ja bym wcale nie powiedziala zes niesmialy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 11 lat? Oj chyba nie! W 2001 to ja mało internetowy byłem - na "starej" Volcie pojawiłem się po przywiezieniu dziewczynek z Rosji, a to był rok... 2006? W maju dokładnie. Zresztą - za radą bery7...

      Usuń
    2. No popatrz, a to zupelnie jakby ze dwadziescia lat bylo... ;)
      Ale cos mi sie wydaje ze wczesniej sie na volcie pojawiles, bo w 2006 roku to ja juz na wyspie siedzialam, i chyba tak czesto na forum nie bywalam wowczas.

      Usuń
    3. A jednak! Jak chcesz, mogę spróbować odszukać moje pierwsze posty (o ile je odzyskano po "wywaleniu się" starej Volty...).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...