sobota, 15 września 2012

Być jak Ghandi

Mohandas Ghandi trafił na okładkę magazynu „Time“ w 1931 roku po tym, jak w roku poprzednim zorganizował „marsz solny“: w proteście przeciw wysokiemu podatkowi od soli, prawie pół miliona Hindusów przyłączyło się do marszu, który zakończył się na plaży w Dandi odparowaniem z morskiej wody garści soli – i tym samym – złamaniem narzuconego przez kolonizatorów monopolu. Mimo aresztowania za ten akt złamania prawa (razem z 60 – 90 tysiącami zwolenników zresztą…), Ghandi wygrał: Brytyjczycy musieli z nim negocjować – monopol solny został zniesiony, władze kolonialne pogodziły się też z promowaniem przez Hindusów własnej, konkurencyjnej w stosunku do metropolii wytwórczości.



Nie mam wątpliwości, że podobna akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa we współczesnej Polsce nikomu tytułu „człowieka roku“ nie przyniesie. Choćby dlatego – że nie da się jej zorganizować. Polacy są ze swojego rządu całkowicie zadowoleni. 6 złotych za litr oleju napędowego to, ich zdaniem, cena umiarkowana i sprawiedliwa, a zawarte w niej podatki należy wręcz podnieść. Nie stanowi też dla Polaków najmniejszego problemu zapłacenie 10 złotych za paczkę najtańszych papierosów (których jakości lepiej nie komentować…). Zapowiedź dalszego podnoszenia akcyzy od wyrobów tytoniowych, „uszczelniania rynku tytoniowego“ i ograniczeń w sprzedaży tytoniu (zakaz produkcji papierosów smakowych, ujednolicenie opakowań itp.) – wszystko to wzbudza masowy entuzjazm i sprawia, że słupki poparcia dla rządzących dynamicznie rosną!

Ironizuję..? Ależ bynajmniej! Ja to, proszę Państwa, piszę całkowicie serio i jestem głęboko przekonany, że mam rację. Donald Tusk ma przed sobą jeszcze całe dziesięciolecia rządów – pierwej się zestarzeje na urzędzie lub zostanie przewodniczącym Komisji Europejskiej, niż przgra wybory!

Gdyby było inaczej, to przecież Polacy, w tylu powstaniach, wojnach i buntach zaprawienie – roznieśliby znienawidzoną władzę w strzępy w ciągu pięciu minut, czyż nie..? Skoro tego nie robią, widomy stąd znak, że są całkowicie zadowoleni. Mało tego! Że wręcz: pałają entuzjazmem!

Bo gdyby nie pałali entuzjazmem, to środki „obywatelskiego nieposłuszeństwa“ wobec rządowej tyranii, są nader proste – prostsze chyba nawet niż te, które w marcu – kwietniu 1930 roku zastosował Ghandi!

Co zrobiłby rząd, gdyby same tylko chociaż małe i średnie firmy masowo przestały odprowadzać VAT i inne podatki? Wytrzymałby miesiąc takiego protestu..? A przecież, żeby to zrobić, wcale nie trzeba łazić gdzieś w indyjskim upale, jak ci biedni ludzie w 1930, nie trzeba tkać bawełny wieczorami, jak wtedy zalecał Ghandi (młodszym wyjaśniam: w Indiach, choć trudno to sobie wyobrazić, nie było wtedy ani internetu, ani nawet telewizji…), czy odparowywać sobie własnej soli… Całą akcję „obywatelskiego nieposłuszeństwa“ można przeprowadzić, nie ruszając się od biurka i nie wylogowując się z fejsbuka…

Jakoś jednak – nic takiego się nie dzieje i dziać się nie chce! Wniosek? Polacy najwyraźniej są całkowicie zadowoleni, a wręcz: kochają Donalda Tuska..!

Co zrobiłby rząd, gdyby Polacy przestali nagle kupować paliwo na legalnych stacjach, odprowadzających VAT i akcyzę? Nierealne..? Ale sam znam co najmniej dwa miejsca (a nie powiem, jakie…), gdzie można paliwo bez VAT-u i akcyzy (w każdym razie: bez polskiego VAT-u i polskiej akcyzy…) kupić. Na tyle, żeby jakoś tam przebiedować przez tydzień lub dwa – to by wystarczyło… A czy rząd by cały tydzień, czy nawet dwa bez tego VAT-u i akcyzy przetrwał..? Śmiem wątpić…

Jakoś jednak – nic takiego się nie dzieje i dziać się nie chce! Wniosek? Polacy najwyraźniej są całkowicie zadowoleni, a wręcz: kochają Donalda Tuska..!

Zdaję sobie sprawę, że porównanie tak czystego i prostego symbolu jak sól z tytoniem, to trochę ryzykowna sprawa. Nałóg tytoniowy jest na pewno obrzydliwy, śmierdzący i szkodliwy dla zdrowia (co prawda, współcześnie nie brak i takich, co twierdzą, że sól jest szkodliwa tak samo, jeśli nie bardziej!). Nie o to chodzi jednak – to tylko przykład!

Udowodniłem czynem, a nie głupim gadaniem czy próżnym strzępieniem klawiatury, że uprawa tytoniu jest łatwa. Po prostu: wyhodowałem kilka krzaczków tej rośliny – wyszły nader okazałe, choć nie mieliśmy wcześniej ani grama doświadczenia w tym zakresie, a nasz ogródek powstał dosłownie na wysypisku śmieci. Każdy zatem, kto tylko ma kilka metrów gruntu – może sobie wyhodować własny tytoń!

W pełni ekologiczny, czysty, bez jakichkolwiek „polepszaczy“ – i, naturalnie, bez podatku. Przerobienie go na papierosy też nie jest, umówmy się, wielką filozofią… Co Ministerstwo Finansów zamierza wkrótce zmienić. Bądźmy jednak realistyczni: co rząd i jego służby będą mogły zrobić, jeśli takich ogródków w całej Polsce powstanie w przyszłym roku – setki tysięcy..?

Tyle, że tak się na pewno nie stanie. Albowiem – sami nie palimy i nagła „klęska urodzaju“ trochę nas zaskoczyła, poczyniliśmy zatem badanie potencjalnego rynku – okazuje się, że Polacy bardzo chętnie płacą te 10 zeta za najtańszą paczkę i z rozkoszą będą płacić więcej. Jeszcze dziadek naszego sąsiada – wedle jego wspomnień – uprawiał machorkę i na piecu zawsze suszyło się kilka liści. Ów dzielny człowiek przy tym, robiąc to za PRL – ryzykował więcej niż my dzisiaj, bo i władza była mniej dupowata i przepisy surowsze. A paczka „Popularnych“ czy „Radomskich“ kosztowała wtedy, w przeliczeniu na dzisiejsze – ile…? Złotówkę..? Mniej nawet, w końcu złotówka to dawne 10 tysięcy…

Mimo to – jakoś mu się to wtedy kalkulowało. Dziś, mimo że sama uprawa tytoniu nie jest już żadnym przestępstwem (wykroczenie skarbowe zaczyna się od pocięcia wysuszonych liści dopiero…) – nie tylko nikt tego nie robi, ale nawet – sadzonek machorki, czyli tytoniu bakun, tradycyjnie uprawianego u nas na wsi co najmniej od XIX wieku – nie udało się nam nigdzie kupić, musieliśmy sadzić Virginię i drugą odmianę, to od nazwy stanu, który zaczyna się na „T“, a potem ma dużo „n“, „s“ i „e“ w dziwnych konfiguracjach. Bo przecież: o ile łatwiej jest pójść do sklepu i kupić..?

To jest tylko przykład. Jeden z wielu. Działalnością antypaństwową bowiem – biorąc pod uwagę modne ostatnio definicje „nowoczesnego patriotyzmu“, które koncetrują się na tym, aby płacić podatki (mam tu do „państwowców“ pytanie: koniecznie trzeba to robić z uśmiechem na ustach – czy można jednak, choćby po cichu, choćby ukradkiem, choćby na stronie – skrzywić się z boleści..?) – jest każda czynność, której nie towarzyszy wystawienie dokumentu sprzedaży (faktury VAT, rachunku uproszczonego lub paragonu) i odprowadzenie należnego fiskusowi podatku. Tak więc ilekroć tylko robimy coś sami (albo za czteropak… czy za wzajemną przysługą między sąsiadami…), choć moglibyśmy to samo kupić i podatek zapłacić – postępujemy antypaństwowo i antypatriotycznie.

O wiele zatem łatwiej jest być dzisiaj jak Ghandi, niż nawet było w (ponurym skądinąd…) roku 1930! Cóż – kiedy chętnych jakoś brak..?

No ale cóż zrobić, cóż zrobić..? Wniosek? Wniosek może być tylko jeden: Polacy najwyraźniej są całkowicie zadowoleni, a wręcz: kochają Donalda Tuska..!

26 komentarzy:

  1. W świecie gdzie ja żyję niemal każdy gdzie tylko można miga się od vat-u, zus-u, akcyzy, itp. Normalnie prawie każdy w moim otoczeniu jest jak ten Ghandi*- więc o co chodzi?

    *oczywiście ja uprzejmie i publicznie deklaruję, że podatki i parapodatki państwowe sumiennie opłacam jakby kto się pytał ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, że Twoi znajomi się swojego "gandhyzmu" wstydzą i ukrywają się z nim. O tyle słusznie, że zamordyzm każdy rząd jest w stanie wprowadzić w każdej chwili, przy entuzjastycznym wyciu tłumów zresztą (nic tak nie "kręci" tłuszczy jak możliwość dokopania "posiadaczom"!) - a kto się pierwszy wychyli, na pewno dobrze na tym nie wyjdzie. Ale, gdyby tak wszyscy naraz..?

      Usuń
    2. może i się nie wstydzą, ale raczej nie napiszą o tym w internecie

      po co się wystawiać?

      Usuń
  2. Pamiętam, ile było dymu sprawie ACTA... To był prawdziwy zryw!

    Tylko że jednorazowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic takiego nie pamiętam :-/

      Usuń
    2. Nie pamiętasz, jak (głównie młodzi) ludzie wylegli na ulice???

      Usuń
    3. W Boskiej Woli nikt nie wylegał...

      Usuń
    4. Świat jest trochę większy...

      Usuń
    5. Niby tak, ale czy to czyni go mądrzejszym..?

      Usuń
    6. A czy jest mądrością utożsamianie świata ze swoim podwórkiem? Może warto wyjrzeć poza swoją zagrodę?

      Usuń
  3. Rzad robi to madrze - powolutku. Nie podwyzsza od razu danego podatku do porzadanego poziomu, a rozklada ten proces na lata (np. VAT). Z ogolnym przeslaniem trudno sie nie zgodzic - stac nas w koncu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie każdy może miec tytoń w ogródku - u mnie nie rośnie - i nie pytaj "dlaczego" - nie rośnie i już !!
    Próbowałam . Ziemia nie ta, klimat nie ten - fakt , że w zachodniopomorskiem tytoniu się nie widuje ani nie widywało - przeciwpałożnie do np. Bieszczadów - gdzie tytoń ma co druga chałupa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale już pod Grudziądzem było całe zagłębie...

      Usuń
  5. Nie masz racji. Zorganizowac sie da i to calkiem latwo, co pokazaly demonstracje w sprawie ACTA. Tak jak Kira napisala, kilkaset tysiecy ludzi wyleglo na ulice roznych miast.

    A ludzie masowo znow wyjda na ulice z tego samego powodu co i zawsze wychodzili: jak przestana miec co wlozyc do garnka albo jak im w srodku zimy zaczna odlączac media za niezaplacone rachunki.
    W 2013 roku w Bolandzie bedzie bardzo kiepsko od strony gospodarczej, wiec ten rok albo nastepny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce jest dobrobyt, naprawdę jest dobrze... jestem już znudzony tymi doomerskimi wpisami i komentarzami jak to jest źle, albo jak to będzie gorzej.

      Rozumiem, że pierniczenie głupot jest dla niektórych sensem istnienia w blogosferze.

      Co jak mogę powiedzieć:

      Ludzie, obudźcie się po prostu.

      Usuń
    2. RO:
      skoro taki dobrobyt jest i tak dobrze to dlaczego - jak sam pisales na swoim blogu - musiales sie napowrot przeniesc i zamieszkac z wieksza rodzina pod jednym dachem?

      Usuń
  6. Mam wrazenie, ze Polacy ogolnie zniewiescieli i to sie odbija takze w braku inicjatywy oraz odwagi by otwarcie zaprotestowac przeciwko posunieciom wladzy. Przyczyna moze tez byc schlopienie ogolu spoleczenstwa. Chlop jak wiadomo jest cierpliwy i tepy. Sklonny raczej do tego by absorbowac dopusty losu niz by nim przeciwdzialac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kiedy TY realnie zaprotestowałeś? wyszedłeś na ulicę - zacząłeś krzyczeć publicznie, czy może zebrałeś ekipę protestujących

      co zrobiłeś przeciw nadużyciom władzy?

      (uzewnętrznianie się i rzucanie grzmotów w internecie, umówmy się, NIE jest żadnym działaniem)

      Usuń
    2. Nawet z tym nie jest najlepiej: kiepski ruch na tej stronie, najlepszym tego dowodem...

      Usuń
    3. Kiepski ruch na tej stronie jest jedynie dowodem na to, ze zbytnio sie Jacku oderwales od rzeczywistosci.
      Musze przyznac, ze zszokowalo mnie zaprzeczenie faktom tj. temu, ze ludzie setkami tysiecy wyszli na ulice w sprawie ACTA. Mozesz sie zgadzac lub nie z tym, kiedy znowu i z jakiego powodu wyjda - to kwestia dykusyjna i tylko przyszlosc pokaze, kto mial racje.

      Ale zaprzeczanie temu, co juz sie wydarzylo? Dlatego ze "w Boskiej Woli" nikt na ulice nie wyszedl? No daj spokoj. w ten sposob tracisz wiarygodnosc i co za tym idzie czytelnikow.

      Usuń
    4. Widziałaś i policzyłaś te "setki tysięcy"..?

      Usuń
    5. Aha, czyli telewizja kłamie nawet wtedy, kiedy coś po prostu pokazuje. Widzisz setki ludzi... no ale to musi być manipulacja. :))) Ech, panie Boska Wola, niech Pan pozostanie przy "niedziałaniu". ;)

      Usuń
    6. Nie chcę się wdawać w analizy tej konkretnej "sprawki", bo brak mi po temu danych. Ale czy to nie dziwne, że Tusk, tak męsko nieustępliwy i stanowczy gdy chodzi o kibiców, dopalacze, pacjentów i z kim tam jeszcze wojował - w tej akurat sprawie ustąpił tak łatwo..? Co więcej: ustąpił - i nic mu się nie stało! Nie tylko władzy nie stracił, ale wręcz mu słupki wzrosły (dopiero ostatnio podobno spadają...)? Albo to jest jakiś zupełnie nowy fenomen, nieznany wcześniej naszym dziejom - albo cała afera była tylko na niby - ot, dla przećwiczenia policji przed Euro, albo dla chwilowego "dopompowania" tego durnia Palikota..?

      Ogólnie: nie wierzę w świat wirtualny. "Masowe protesty" zwoływane fejsbukiem i sms-ami brzmią mi groteskowo i nieautentycznie wręcz z założenia (co może wynikać z wieku, to prawda... ale też: jak łatwo tymi środkami manipulować, jeśli tylko ma się po temu środki? A rząd je przecież ma i wcale się z tym nie kryje - polecam lekturę "Prawa telekomunikacyjnego"!). I sprawa ACTA dowodzi, że mam rację: bo jeśli nawet protest był i był autentyczny - to wypalił się jak petarda, nie zostawiając śladu. Prowokowane, obstawione agenturą, angażujące ledwo kilkadziesiąt tysięcy ludzi w całej Polsce strajki w 1980 - mimo to, przeorały świadomość całego pokolenia. Bez fejsbuka i sms-ów!

      A dzisiaj? Wydawać się może, że "pójście na protest", albo "pójście pod pałac", czy "śmierć JP II" to po prostu jeszcze jedna atrakcja rozrywkowa, jeszcze jeden pomysł na wolny wieczór. Ot: dziś idziemy do kina, jutro na koncert, w piątek do knajpy, a po drodze wpadniemy zaprotestować pod kancelarią/złożyć kwiaty pod pałacem - bo tak pisali na fejsie...

      Może jestem starym zgredem, ale ja tego nie kupuję! JEŚLI ci ludzie rzeczywiście myślą w ten sposób - to oni i ja stanowimy różne gatunki hominidów, podobne tylko wyglądem zewnętrznym. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego, a nawet - NIE CHCĘ ich rozumieć: po co mi to..?

      Ale, prawdę powiedziawszy, teoria manipulacji wydaje się po prostu prostsza...

      Usuń
    7. Tusk ustąpił właśnie dlatego, że protest był ogromny i niemal - totalny. A że się "wypalił"? Przecież ACTA nie weszło w życie. Trudno Cię zadowolić.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...