czwartek, 9 sierpnia 2012

Z pamiętnika bimbrownika – cz. 1

Oj, ta seria wpisów, mam nadzieję, będzie długa! Na razie bulgocze. W jednym bulgocze wino czeremchowe – w drugim: jeżynowe. Jak się udadzą (przekonamy się za niespełna dwa miesiące…) – będą do picia. Jak się nie udadzą – nasz dobry sąsiad już się zaofiarował z ich przerobieniem na coś mocniejszego. Tudzież, wypożyczył nam trzeci baniak, sporo od naszych większy – pewnie od jutra zaczniemy go przygotowywać do napełnienia kolejnym nastawem czeremchowym, bo rozmiar urodzaju na owoce czeremchy jest już w tej chwili bliski klęsce i niejeden, a kilka takich balonów dałoby się napełnić!

Wino czeremchowe robimy inaczej niż w przepisie. Jakoś pomysł miażdżenia owoców razem z pestkami zawierającymi cyjankale do nas nie trafił. Zamiast tego, wyposażyłem Lepszą Połowę w sokownik (na promocję do „Pierdonki“ rzucili…) – a Ona nie wahała się go użyć!

 baniaczek czeremchowy

Toteż i wino czeremchowe, na samym soku z wodą i cukrem pędzone (sok z sokownika bardzo jest zagęszczony – normalnie, do picia trzeba go rozcieńczać: za to ani śladu w takim soku „goryczy“, na którą skarżą się inni czeremchowi winopędcy… Sok, ręcznie pestki wydłubując, co wielce było żmudne, robiła zresztą Lepsza Połowa już rok temu – a i owoce, jak sobie dobę przestoją po zerwaniu – pychota!), już się nawet powoli klaruje. Aczkolwiek w nocy z poniedziałku na wtorek tak się wzburzyło, że trzeba je było rano zimną wodą na zewnątrz polać i wstawić pod prowizoryczny daszek w dawnym, nie używanym obecnie magazynku na owies, co by się wyszumiało. Wyszumiało się – i wróciło z wygnania do chatki (choć, tak ogólnie – mamy problem z metrażem i nie wiem, gdzie docelowo wszystkie te baniaki umieszczę: przyjdzie chyba i w tej sprawie pójść na współpracę sąsiedzką..?).

Teraz na wygnaniu jest wino jeżynowe, które robiłem w zasadzie tak, jak w przepisie stoi, z tą tylko różnicą, że nie mamy wagi – i, ewidentnie: przesadziłem z ilością jeżyn, przez co wczoraj nad ranem znalazłem baniak w czerwonej kałuży stojący: od tej pory bulgoce sobie w bezpiecznej odległości od naszej podłogi (na szczęście i tak stało na gumoleum, ale…). Dwa mniejsze baniaki w ostateczności włożę potem do hydroforni – tam jest w miarę stała temperatura, a mimo ostatnich opadów, nie zanosi się na razie na to, aby miało nam hydrofor zalewać: susza zresztą jeszcze się nie skończyła, czego najlepszym dowodem jest całkowity brak grzybów.

 baniaczek jeżynowy

Przy okazji wizyty u sąsiada (zaprosił nas na kawę, bośmy go na targ podrzucili – a że wygadaliśmy się o winach, to się z baniakiem i z ewentualnym przerobem zaofiarował…) – mieliśmy okazję poczuć działanie Tchnienia Wielkiego Manitou. Też ekologiczny produkt i nawet zdrowotny, choć Minister Zdrowia twierdzi inaczej: ale sponiewierał nas tak, że dopiero wieczorem odpuściło trochę… Auuu! Żeby tak tatusiem i mamusią prawie o ziemię..? Pewnie wszystko z nieprzyzwyczajenia i nadmiaru, na co dzień, świeżego powietrza. W każdym razie: nie spodziewałem się w tej materii tak szybkiego i tak błyskotliwego sukcesu – od tej pory niektórzy goście odwiedzający Boską Wolę mogą liczyć na dodatkowe atrakcje – jeśli tylko zechcą, oczywiście. Serdecznie zapraszam!

 baniaczek sąsiada - na razie jeszcze: pusty

Macie Państwo jeszcze jakieś pomysły na przetwory z czeremchy i z jeżyn? Może ktoś chciałby baniaczek dla siebie nastawić..? W ostateczności – w okolicy jest podobno 30-metrowa szopa do kupienia, nie miałem wprawdzie na razie za co (kłopoty, kłopoty, kłopoty – z różnych spodziewanych zleceń dodatkowych na takie czy inne prace pisemne, nic poza Wilanowem nie wypaliło na razie – moja Ukochana Redakcja też przeżywa kryzys i pierwszy raz, odkąd się przyjaźnimy, zalega z zapłatą…) jej kupić i przenieść – ale: może się dogadamy..? Szopa podobno tylko 300 złotych…

 gałązka czeremchy - z której już DWA RAZY zrywałem dojrzałe owoce

Zadanie do wykonania dla nas niezależnie od powyższego: dowiedzieć się, na jakiej zasadzie działa wystawiana na Allegro maszynka do cięcia makaronu i ziół. Ktoś z Państwa wie? Bo ciasto na makaron rozumiemy jak tnie – ale zioła..?

 a Stado sobie...

Rosa powoli zanika, więc zanim mnie znowu coś rozproszy, odciągnie albo sponiewiera – podczepiam przyczepę i jadę rżnąć małe sosenki: zapas drewna mamy na razie zawstydzająco mały jak na tak zaawansowaną porę roku...

7 komentarzy:

  1. No to już wiem co to Tchnienie Wielkiego Manitou. :D Z tym rżnięciem w każdej płaszczyźnie to będzie chyba problem ;p Proponuję z wolna i ostrożnie ;p
    Z chęcią posmakuję wody ognistej, ale tipi bedzie niezbędne. Zgon nastąpi szybko :-)

    PS. Proszę o podpowiedź w kwesti dojazdu na maila

    OdpowiedzUsuń
  2. Wino dobre to wychodzi niestety tylko z wingoron a i to trzeba sie zdrowo nameczyc - bo nie kazde winogrona sie nadaja, trzeba wiedziec, kiedy zrywac i co potem z nimi robic. Nie jest to rzecz prosta.

    Z owocow, ktore podales, dobrze wychodzi tylko bimber albo nalewka. Do czego metoda prob i bledow moja rodzina z Polski, a na wsi mieszkajaca, doszla. Nie oni zreszta jedni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam... Dlaczego tanie wino jest dobre? Bo jest tanie... i dobre!

      Usuń
  3. Do krojenia w drobny mak proponuję gilotynę do papieru. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gilotyny do papieru też nie mam. A maszyna do makaronu, jeśli RZECZYWIŚCIE może też ciąć zioła - wydaje się rozwiązaniem bardziej uniwersalnym...

      Usuń
  4. Ja bym nie ufała pomocy sąsiedzkiej w kwestii przechowania baniaczka. Sąsiadowi to bezpieczniej jest zostawić pełen portfel, niż pełen baniaczek. Przynajmniej mojemu :-) Też się zmagam z brakiem miejsca, a dom mam spory. Bulgoczą mi już 4 baniaki 15 litrowe- mniszek i czereśnie, ale najlepsze jeszcze przed nami- winogrona. Nie mówiąc o urodzaju jabłek, z których powstanie coś mocniejszego :-) Potem będę się zmagać z barakiem miejsca na pełne butelki :-) Ciężkie jest życie, hem..., hem... producenta :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz sąsiad preferuje piwo. No i pali jak smok - ale i w tej kwestii sądzę, że można mu zaufać. Bo to niespotykanie uczciwy człowiek jest (i pracowity - czwarty potomek w drodze..!).

      O miejscu na pełne butelki, jako żywo - nie pomyślałem!

      Ale nic to! Będziemy wypijać na bieżąco...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...