poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Początek

Jak już wspominałem, od kilku dni pod tytoniem pokazują się pieczarki. Których tam jako żywo bynajmniej nie rozsiewałem - więc dzikie! A raz nawet zebrałem kilka takich na Wielkim Padoku, który poza tym, wydawał się w tym roku całkowicie bezgrzybny - susza suszą, ale już mnie to zaczynało martwić, bo po żałosnej tej wiosny trawie, byłby to kolejny dowód wyjałowienia naszej ziemi. Osobliwie, gdy i po ostatniej ulewie wszystko, co znaleźliśmy to była... para koźlaków!

Dziś, zaraz po porannym obrządku Lepsza Połowa wysłała mnie pozbierać pieczarki na śniadanie. Pieczarkę pod tytoniem zdatną do konsumpcji znalazłem jedną, bardzo malutką. A że Lepsza Połowa była na mnie nieco poirytowana, bo w trakcie obrządku zrobiłem przerwę na sfotografowanie nieco nietypowego zjawiska na nieboskłonie:
(lepiej powiększyć, żeby zobaczyć o co chodzi...)

to już poszedłem - bez wielkiej nadziei - poszukać ich też na Wielkim Padoku.

Pieczarek, owszem - nie znalazłem. Ale doszedłem tylko do pierwszej brzózki i musiałem wracać, bo mi się w koszulę nie mieściło to, co znalazłem. To zabrałem (z punktu rozchmurzoną...) Lepszą Połowę i kobiałkę i taki tam spacerek, w towarzystwie Krystyny sobie zrobiliśmy przez pół Wielkiego Padoku i najbliższe okolice:
Na talerzu to, co znalazłem pod pierwszą brzózką, reszta w kobiałce. Śniadanie już się smaży, mniam, mniam.

Zaraz znoszę ze strychu suszarkę do grzybów - a potem jadę rżnąć młode brzózki (no, może jedną młodą sosenkę też zerżnę) - a Lepsza Połowa obiecała zająć się czarnym bzem. Wczoraj cały dzień spędziła przy sokowniku, wytaczając sok z czeremchy, który już zasilił nasz baniak (ten pożyczony od sąsiada). Jeszcze jedna taka porcja kilku litrów soku tam wejdzie - potem trzeba będzie wymyślić inne zastosowanie, bo czeremchy urodzaj iście gargantuiczny!

A to dopiero początek, oj początek...



4 komentarze:

  1. Bliskości do grzybowego eldorado pozazdrościć:-))) Od nas to ho!Ho, a może i dalej, a pieczarki totalnie robaczywe rosną. Ale nic to. Za to malin pod dostatkiem i głóg dobrze się zapowiada:-)))
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń

  2. A miało grzyba w tym roku nie być. A tu... niespodzianka :-)
    Nadzieje wracają.

    Pozdrawiam
    EM

    OdpowiedzUsuń
  3. Grzyby przepiękne, niebo obiecujące, a zbiory wspaniałe.
    Podziwiam wszystkich, którzy umieją sami takie cuda, jak te soki sami przyrządzać.
    Pozdrowienia dla Lepszej Połowy i zdrówka od tych wszystkich soków!

    OdpowiedzUsuń
  4. Taż to najprawdziwsze prawdziwki, piękne, i to pod swoimi brzózkmi; zazdraszczam; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...