sobota, 18 sierpnia 2012

Mglista obsesja

Kiedy otworzyłem dziś rano drzwi chatki, żeby iść sprowadzić konie z pastwiska na śniadanie, zobaczyłem mniej - więcej taki widok:
W pierwszej chwili przestraszyłem się, jakże ja teraz stado znajdę w tym mleku - ale nasze czterokopytne stanęły na wysokości zadania i wyłoniły się z tumanu ledwo zagwizdałem.
 
Ponieważ nie od dziś mam obsesję na punkcie fotografowania mgły (z reguły mi się to jednak nie udaje...) - gdy tylko uporałem się z porannym obrządkiem i wygoniłem konie z powrotem na pastwisko - pobiegłem po aparat.

Niestety, w tym czasie mgła zdążyła się podnieść. Powyższe zdjęcie nie oddaje rzeczywistości - nim bowiem zdążyłem dopasować ISO i uzyskać względnie satysfakcjonującą ostrość - było już raczej tak:
To przynajmniej, skoro już byłem w gumiakach (rosa ostatnio nader obfita rankami) i trzymałem w ręku aparat - cyknąłem nasze grzeczne (acz leniwe i żarłoczne...) stadko:
Knedliczek nawet na sekundę oderwał się od trawy i spojrzał w moim kierunku, witając się ze mną po raz drugi tego dnia.
Podobnie jak Buba

Ogólnie jednak, towarzystwo nie miało najmniejszego zamiaru odrywać się od zieleniny:
W różnej postaci zresztą:

Nie wiem, czy już się chwaliłem, że nam w ogródku obrodziły poziomki..?
Ostatnio mało było słońca, to niesłodkie i niewielkie - ale wszystko jeszcze przed nami!

Za to arbuz zakwitł:
Prawdę pisząc, nie sądzę, aby zdążył zaowocować: zakwitły już wrzosy, dawno już po żniwach, cała przyroda jest o 3 - 4 tygodnie "ahead of schedule". Sądzimy, z Lepszą Połową, że oznacza to bardzo wczesną, długą i ostrą zimę. Dlatego z takim uporem rżnę ostatnimi czasy młode sosenki (a dziś dobrałem się i do brzózek, o czym poniżej...): we wrześniu może już na to nie być czasu!

Poza tym, większość ogródka wymaga wypielenia, co powyżej widać jak na dłoni. Niestety: nie ma na to czasu...

Tytoń za to prezentuje się wyśmienicie:

Raz, że rozkwitł na większą skalę,  dwa - że zdążyłem go w zeszłym tygodniu wypielić!

Pod tytoniem znalazłem kilka dni temu pierwszą w historii naszego rancza dziką pieczarkę. Dziś zebrałem kilka takich z Wielkiego Padoku. Wygląda na to, że koniozagównienie okolicy wreszcie osiągnęło pożądane stężenie - i już nie będę musiał rozsiewać pieczarek hodowlanych, co do tej pory robiłem co roku!

Poza tym, jestem zwyczajnie zmęczony. Lepsza Połowa zresztą też. Drugi tydzień na cztery ręce rżniemy i rąbiemy drewno oraz przerabiamy różne ziemiopłody - wszystko w ramach przygotowań do spodziewanej, wczesnej zimy...

Przez mijający tydzień rżnąłem drewno cztery dni z siedmiu: w niedzielę jednak zbieraliśmy czeremchę (i przyjmowaliśmy gości). We wtorek lało (ale odwiozłem sąsiadowi jabłka do skupu). W środę było święto (ale zrobiłem pedicure 3/4 koniostanu, a to jest robota, przy której pot po dupie cieknie...).

Drogą transakcji kupna - sprzedaży nabyliśmy dziś czwarty balon na wino: planujemy nastawić wino z czarnego bzu, którego kilka krzaków ugina się pod owocami w okolicy. Lepsza Połowa zebrała dziś wiadro owoców czeremchy, z których jutro zrobi sok, który dolejemy do nastawionego kilka dni temu baniaka. Tego użyczonego przez sąsiada.

Mimo braku grzybów, jak co roku o tej porze, trapi nas plaga grzybiarzy - osobliwie: durnych miastowych. Akurat nosiłem dziś pocięte kęsy młodej brzózki do przyczepy, gdy takie coś wyłoniło się z gąszczy. Ani "dzień dobry", ani "do widzenia", ani "be", ani "me". Stoi tylko taka, miastowa pinda i patrzy na mnie, jak niosę te kęsy - jakbym co złego robił! Jaki miałem wybór? Spojrzałem na nią wzrokiem czystym, ufnym, jasnym i pewnym - jakbym właśnie nic złego nie robił. I poszła sobie...

5 komentarzy:

  1. Obłędne zdjecia GMŁY :D Konie słitaśne. Z ta zimą to zgadzam się po całosci. Juz 2 tygodnie temu widziałam odlatujące klucze ptasząt a i babie lato po obliczu mem nadobnym mnie smyra. Bleee. Pozdrowienia po Całości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź nie kadź. O fotografowaniu będzie we wrześniowym "KT" - a pomysł właśnie z mojej w tym względzie nieumiejętności się wziął...

      Usuń
  2. Dajcie spokój z tą zimą...ja jeszcze c.o. nie mam...:(
    Mgły są piękne....
    pozdrwaiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej bierz Silniejszą Połowę za ucho, niech co prędzej to ogrzewanie zakłada.

      Myśmy nasz pierwszy komin budowali 14 października 2009, jak przyszła akurat pierwsza zadymka śnieżna - sprzedawszy pierwej obrączki, żeby kupić potrzebne materiały - i wcale nam nie było słodko, gdy okazało się, że w mokrym, palić się nie chce...

      Nikomu nie życzę takiej przygody!

      Usuń
  3. Podziwiam zdjęcia mgły - bardzo mi się podobają, zwłaszcza to drugie jest super.
    Konie jak już zauważyła Ludka są słitaśne, nic dodać nic ująć.
    Pozdrawiam, Tomek

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...