niedziela, 1 lipca 2012

Się kosi...

Mamy sianokosy. Opowiem o nich za jakiś czas, gdy nabiorę zdrowego dystansu do tego wydarzenia - chwilowo jest to zbyt bolesne...

Na dzisiaj prognoza pogody zapowiada nam tu 35 stopni. Już wczoraj chyba tyle było, co skłoniło nasze futrzaki do przyjęcia jedynej słusznej pozycji pod czeremchą:
Jeszcze tylko pokażę dopiero co wydepilowany (jakoś tak w przerwach między innymi, rozlicznymi zajęciami w minionym tygodniu) tytoń.

Tak wyglądał wczoraj rano. Teraz już nie jest tak ładny. Bo go wyściółkowałem mierzwą wybraną z magazynowej części wiaty, przygotowanej teraz na przyjęcie nowego siana. Na całość mi tej mierzwy nie starczyło - no, ale tak ładnie już nie jest...

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Po pierwsze: byłoby to przestępstwo karno - skarbowe.

      Po drugie: ja przecież w ogóle nie palę!

      Po co zatem takie pytania w ogóle..?

      Usuń
    2. Przecież wiadomo, że ten tytoń zostanie spalony, albo przehandlowany jako czysty tytoń "bez chemii", ekologiczny.

      Więc właściwszym pytaniem jest: po co się nim chwalić w necie, skoro jesteś osobą powszechnie znaną?

      (nie obrażę się na wykasowanie tego komentarza po przeczytaniu)

      Usuń
    3. Zawsze ten sam płaski, nudny i do niczego nie prowadzący materializm...

      Tytoń, obojętnie jakiej odmiany, to całkowicie LEGALNA roślina ozdobna, której podstawową funkcją (oprócz tego, że ładnie wygląda) jest to, że izoluje od robactwa wszelakiego. A ja robactwa bardzo nie lubię i dlatego wszędzie wokół domu chcę mieć w przyszłości tytoń. Capisci..?

      A poza tym: ze wszystkiego co posadziliśmy - tytoń po prostu rośnie zdecydowanie najlepiej. To po co się użerać z innymi roślinami, jeśli ta akurat, najwyraźniej "jest stąd" i dobrze się u nas czuje..?

      Usuń
    4. że płaski, nudny to się mogę zgodzić warunkowo - rzecz gustu - jeden lubi flaczki wołowe, drugi ich nienawidzi

      ale, że do niczego nie prowadzący materializm - to już nie do końca

      i wątpię, abyś to dał radę udowodnić

      Usuń
  2. Jacku, na Kociewiu mamy burze i strasznie parno.
    Mam tak fatalne połączenie internetowe, że kiedy chciałam kliknąć na Twój link, kliknęło na "nie zgadzam się". Z czym, na Bozię, miałabym się nie zgadzać, nie wiem!?
    To gdybyś zastanawiał się, co za głupek tak klika...

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też było parno. Było piszę, bo popołudniu zaczęły się burze. Akurat, gdy WRESZCIE, po wielu zabójczych godzinach czekania dojechał pan z prasą. Taki byłem wściekły, że mu kazałem się modlić, aby ta burza nas ominęła, bo jak przez jego spóźnienie zmoczy nam siano, to mu grosza nie zapłacę.

      I, wyobraźcie sobie, ma skubany chody w Niebiesiech! Przez wiele godzin grzmiało i błyskało dokładnie WSZĘDZIE dookoła, z każdej strony - a u nas: nic... Dopiero późnym już wieczorem poczęło lać. Teraz przynajmniej, po całej nocy mniej lub bardziej intensywnych opadów - da się oddychać. I komputer nie rzęzi wentylatorem jak zarzynany wół...

      Usuń
  3. Sianokosy w taki upał?
    Masz krzepę!
    A tytoń fajnie wygląda, chociaż najlepiej oczywiście koty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie: fajnie wygląda, prawda? W przyszłym roku CAŁY ogródek zrobimy w tytoniu!

      Oprócz, oczywiście tego, co zajmą różne krzaczory... o ile dożyją do następnego roku...

      A sianokosy to... bolesny temat na razie. Może się za chwilę zbiorę i opowiem...

      Usuń
  4. No to chyba po tej robocie kwas mlekowy wycieka nogawkami :)
    Ciekawe czy mnie to kiedyś spotka...Oby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee tam... jak sprzątaliśmy we dwoje po 600 kostek dziennie, pierwej pół dnia przewracając ręcznie wałek, bo go deszcz zmoczył - to fakt: płuca można było wypluć! Ale tak? To nawet rozgrzewka porządna nie była w tym roku...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...