czwartek, 12 lipca 2012

Goście krótkoterminowi

Dzisiejsi Goście przywieźli ze sobą (a raczej - zostawili na odchodnym) burzę, nareszcie z opadami - niezbyt obfitymi, ale przynajmniej ogródka podlewać dziś już nie trzeba!

Dzisiejsi Goście zostawili też nieutulonych w żalu krótkoterminowością swojego pobytu:
- Knedliczka, który a to po (strzelistej) łydce polizał, a to buzi dał - wszystko po to, żeby sobie nową Panią znaleźć i do Czech nie wracać, gdzie już pewnie pan doktor skalpel na jego jajca szykuje...,
- Maleństwo, które wreszcie miało na każde zawołanie niewolnika we właściwy sposób (po krótkim przeszkoleniu) drapiącego tam, gdzie należy i jak należy (szkoda, że tak krótko...),
- Last but not least: koćkodana który po raz pierwszy od dłuższego czasu trafił na dwunogich słusznie i prawidłowo (aczkolwiek, poniekąd, także na skutek nieobecności czarnofutrej koleżanki, chrapiącej w tym czasie rozgłośnie na sianie pod wiatą...) oddających hołdy i wyrażających podziw Jej Wysokości.

To ostatnie jest wielką różnicą w stosunku do Gości poprzednich, którzy albo hołdy i podziw wyrażali czarnofutrej Krystynie (lizusowsko znoszącej każdemu kto popadnie świeże ryjówki...), albo przywozili ze sobą psy, których wspomnienie jeszcze do wczoraj trzymało oba nasze koty w terrorze tak, że załatwiały się pokątnie i pospiesznie i nie ruszały albo z chatki, albo spod wiaty - i gdzie tu sprawiedliwość, koćkodan pyta: tamci po kilka dni siedzieli, a ci - słuszni i prawidłowi - ledwo po dwóch godzinach już zniknęli..?

Jak ma to koćkodan w ogóle rozumieć? Musieli państwo po obiedzie dla koni, pocieszyć także lunczykiem i inne futrzaki:
Goście tak słuszni i pożądani - stanowczo muszą jeszcze wrócić! Im szybciej - tym lepiej.

A i oferta wspólnej wycieczki do Czech z Knedliczkiem jest jak najbardziej aktualna. Co prawda Radek, druh mój serdeczny, chciał też ze mną jechać w interesie poszukania czeskich jałowic - ale w sierpniu, gdy tę wycieczkę planuję, będzie szalał na swoim kombajnie po polach i raczej na to nie znajdzie czasu. A ja w towarzystwie (jakże przyjemnym i, hmm... strzelistym?) - przynajmniej na pewno nie zasnę za kierownicą - będzie też z całą pewnością dość czasu na miejscu na fotografowanie i zwiedzanie (dopowiem jeszcze, że do rodzimej stajni Knedliczka jedzie się przez Slatiniany - z zamkiem, w którym znajduje się bodaj największe w tej części Europy muzeum jeździectwa - nigdy jakoś nie wpadłem na pomysł, żeby się tam zatrzymać, a chyba warto..?).

Tymczasem objawił się (na razie - w formie pisemnej jedynie) od ponad roku już wyglądany komornik. Nie wiem co będzie dalej - nigdy nie miałem ambicji bycia najsprytniejszym szczurem w stadzie - a wrodzony fatalizm każe mi po prostu poczekać - i wypić tę czarę goryczy do samego dna...

8 komentarzy:

  1. sympatyczne zdjęcia kotów tutaj zawsze poprawiają mi humor, bardzo wdzięczne stworzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. @Jacek:
    Hm... teraz to juz za pozno, ale przeciez jeszcze rok temu mogles spokojnie przepisac ziemie na Lepsza Polowe albo kogos innego - i komornik moglby ci skoczyc i mialbys to z glowy.
    Nie moge wyjsc z podziwu nad tym, ze tego nie zrobiles wiedzac, ze sytuacja jest jaka jest...tym bardziej, ze w Polsce w razie niesplacania kredytu odpowiada sie za niego calym majatkiem, a nie tak jak w USA (w wiekszosci stanow) tylko nabyta nieruchomoscia... (to kredyty hipoteczne rzecz jasna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam kredytu hipotecznego, a też i wierzyciel póki co przynajmniej nic od moich nieruchomości nie chce (weszli mi na "zwrot nadpłaconego podatku" od Urzędu Skarbowego na razie...).

      Poza tym: naprawdę - nie czuję najmniejszej potrzeby bycia sprytnym...

      Jakoś to będzie!

      Usuń
    2. "Jakos to bedzie" powiedzial Moshe do Icka, gdy ten usilowal go namowic na ucieczke z getta".....

      Jesli to nie hipoteczny a konsumpcyjny to.... jeszcze gorzej.
      Nie licz na to, ze banki jakims zwyklym zuczkom odpuszcza. Nawet jesli rzad niewybailoutuje bankow, to ten kto zajmie ich majatek zabierze swoja wlasnosc.
      Predzej czy pozniej rozpocznie sie licytacja.

      No, ale twoja sprawa, jesli wylądujesz na ulicy i do konca zycia bedziesz musial splacac kredyt.

      Usuń
  3. Będzie dobrze...!Życzę Ci tego, mimo, że mam dziś dzień do dupy i pesymistyczne myśli na swój temat jak i ...bla bla...całej mojej okolicznej reszty (pomijając moje dziecki, psy i koty).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kociska potężne i jak widać umieją sobie poradzić z dwunogimi. Poszczuj nimi komornika, a może da się przekupić ryjówką! :))
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Goście krótkoterminowi pozdrawiają gorąco, bardzo tęsknią i nie mogą się doczekać kolejnej wizyty!

    Przed momentem dosłownie weszłam do domu, wróciłam z Puław. Zaraz zabieram się za zdjęcia!

    No i trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...