środa, 4 lipca 2012

Dzień luzu

Nasi Goście wyjechali - za oknem falami przelewa się burza, bardzo uprzejmie podlewając wypielone w tzw. międzyczasie i nawiezione świeżym końskim guanem grządki, tudzież - już mniej uprzejmie, blokując raz połączenie internetowe, a raz przekaz telewizyjny, zależenie od tego, jak się najonizowana chmura ustawi względem stosownych nadajników i naszej chatki - a my mamy dzisiaj "dzień luzu".

Lepsza Połowa gruntownie wysprzątała i zdezynfekowała całą chatką, ja sobie popieliłem dla rozluźnienia, a potem powkurzałem się, próbując uruchomić końputer którego, ze względu na upał, nie da się trzymać włączonego przez cały czas - co zajęło mi równo całe przedpołudnie i gdy już wreszcie się udało, o jakiejkolwiek pracy mowy nie było.

Tym samym - "dzień luzu" zrobił się sam z siebie. Głównie czytam wspomniany już poprzednio blog o życiu w Japonii. Nota bene: polecam ogłoszony przez Gospodynię konkurs. Super pomysł na promocję ruchu na blogu!

Aż się zastanawiam, co ja bym mógł Państwu w ramach ewentualnego, podobnego konkursu zaproponować? Może, idąc za sugestią kolegi Oszczędnego - liść ekologicznego tytoniu? Oczywiście - wyłącznie jako "produkt kolekcjonerski" - do postawienia w wazonie!

Any other ideas..?

Tytoń, po wyściółkowaniu wyglądał tak:

Wyglądał, bo od wczoraj rana, kiedy robiłem to zdjęcie urósł, dwiema kolejnymi burzami (minionej nocy i tą, która dopiero co przeszła) podlany. Mam nadzieję, że wkrótce ściana zieleni zasłoni resztę ogródka od strony południowej, a ściółki nie będzie już widać...

6 komentarzy:

  1. Takie konkursy, zwane potocznie "candy" są bardzo popularne, szczególnie na blogach rękodzielniczych. Parę razy szczęście się do mnie uśmiechnęło i stałam się posiadaczką gadżetów "hand made". Ja sama szykuję się na dniach (godzinach) do rozdania paru frywolitkowych cacuszek. Promocja bloga murowana.
    Myślę, że mógłbyś ogłosić się z darmową jazdą konną dla wylosowanej osoby. Ewentualnie faktycznie wysłać ususzony tytoń z ekologicznego gospodarstwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłopot w tym, że w tej chwili nie mamy jeszcze konia do jazdy - roundpen wciąż czeka na remont, a jak już tego remontu dokonamy, to tak z miesiąc uczciwej, codziennej pracy potrzeba, żeby nasze Trzy Gracje znowu stały się "jezdne"...

      Ale za to rośnie nam, oprócz tytoniu, cała masa innych ziemiopłodów! Że na razie "zielone"? Tytoń też za mały.

      Więc "candy" ogrodnicze będzie gdzieś tak za 6 - 7 tygodni... :-)

      Usuń
  2. Rozbierz tego kompa i wyczyść wszystko, szczególnie radiatory, sprężonym powietrzem, najlepiej z kompresora. Na wsi pewnie w co drugim domu jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałem, kilka razy...

      To jest raczej jakiś elektryczny błąd na płycie głównej, niż cokolwiek innego...

      Usuń
    2. Panie Jacku, mam pytanie trochę z innej beczki- oglądałam zdjęcia zrobione przez p. Gałczyńską- nie goli Pan grzyw swoim tekinkom? Zostawi Pan? Wg mnie to ma sens, teraz latem, widzi mi się, że te ogolone tekińce nie mają czym się bronić przez owadami, chociaż smukłość szyi na pewno jest wówczas podkreślona, ale pewnie zwierzęta cierpią...

      Usuń
    3. Ano, nie golimy. Knedliczek przyjechał ogolony i teraz nosi irokeza.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...