poniedziałek, 25 czerwca 2012

Stromiec, 24 czerwca 2012 - i: tryb alarmowy w Boskiej Woli!

W najgorętszej porze dnia, kiedy i tak nic sensownego nie da się zrobić (przynajmniej - w niedzielę...), wpadliśmy wczoraj na chwilę do stolicy naszej gminy, do Stromca, gdzie właśnie odbywał się festyn z okazji 770-lecia osady i parafii (św. Jana Chrzciciela oczywiście). Z tej okazji, Lepsza Połowa cyknęła kilka widoczków:

Nad wsią dominuje bryła neogotyckiego kościoła, ukończonego w 1910 roku.
Na wieży jest carillon oraz zegar - o który się w dawniejszych czasach, gdy częściej tędy przejeżdżaliśmy, regularnie kłóciliśmy z Lepszą Połową. Jest bowiem tak kiepsko oświetlony, że wieczorami można tylko zgadywać - jaki czas pokazuje. Teraz, od dawna już nie załatwiamy żadnych spraw urzędowych, to ani do Stromca, ani przez Stromiec - nie po drodze nam jeździć (wszystkie "miejskie" sprawy bliżej i poręczniej załatwić w Warce, przez Warkę też jest najkrótsza droga do Warszawy...).
Prawdę pisząc, gdyby to był nasz kościół parafialny (a nie jest) - to pewnie byśmy go częściej nawiedzali niż kosmodromopodobną budowlę w Bożem. No cóż: mała jest moja wiara, że mi takie drobiazgi przeszkadzają - nieprawdaż? Nic jednak na to nie mogę poradzić - świątynia w Bożem jest tak paskudna, że Lepsza Połowa odmówiła nawet jej sfotografowania - a i tutejszemu proboszczowi do standardu, do którego przyzwyczaił nas ś.p. ks. infułat dr Zdzisław Król z naszej warszawskie parafii Wszystkich Świętych na pl. Grzybowskim (jedyna ofiara katastrofy smoleńskiej, którą znaliśmy osobiście) - nie mogę powiedzieć że daleko: jedno z drugim nic zgoła nie ma wspólnego!

Zwiedzając odnowione (jak widać, nie do końca jeszcze!) otoczenie kościoła w Stromcu po raz pierwszy zetknęliśmy się wczoraj z nazwą "Zapilicze":
Wygląda mi to na czysto biurokratyczny wymysł - bo właściwie: z jakiej niby perspektywy jest to "Za - Pilicą"? Z perspektywy Warszawy, tak? No, ale przecież do "województwa mazowieckiego" (bo w żadnym razie nie do "Mazowsza" jako krainy etnograficznej!) nasza gmina należy dopiero od czasów premiera Buzka. Wcześniej tu było województwo radomskie, jeszcze wcześniej gubernia radomska, a przed rozbiorami - część Małopolski. Ani z punktu widzenia Radomia, ani z punktu widzenia Sandomierza czy Krakowa - wcale nie leżemy za Pilicą, tylko PRZED!

Z kościelnego tarasu można podziwiać panoramę wsi i otaczających ją pól:
W pobliżu zaś - może kogoś z Państwa to zainteresuje - wygląda na to, że wcale fajna chatka do rozbiórki:
Skądinąd, druh nasz serdeczny Radek ma (po matce) bardzo korzystnie położone gospodarstwo tuż pod Stromcem - i co roku wypala dziesiątki litrów ropy tylko po to, żeby tam dojechać maszynami i wrócić. Dawno mu mówiłem, że powinien to sprzedać - idealnie by się nadawało na hodowlę koni na ten przykład! Na razie jednak - nie chce o tym słyszać. Ogólnie jednak - ciekawych parcel w okolicy nie brak.

Festyn odbywał się na tzw. "stadionie wiejskim", przy ul. Radomskiej - a więc, przy drodze na nasze ulubione Siekluki.


Ponieważ jednak było naprawdę duszno i gorąco, miejsca pod parasolami brakowało, a Lepsza Połowa za nic nie chciała się dać namówić do wystartowania w konkursie na "Miss Festynu" - zwinęliśmy się bardzo szybko, starannie omijając najbardziej mnie kuszące stoisko z wyrobami cukierniczymi miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich (po 2 zł solidny kawał "kucha"!).

Nie ominęliśmy tylko stoiska biblioteki gminnej, która pozbywała się zbędnych książek - po 1 zł sztuka (ale wybór nie był wielki...).

No i tu przechodzimy do dramatycznego clou dzisiejszego wpisu. Ponieważ zwinęliśmy się naprawdę szybko - zostało jeszcze z pół godzinki do popołudniowego podlewania ogródka. Ułożyłem się zatem na hamaku z piwkiem i świeżo nabytym czytadłem (wiem, wiem - powinienem pracować, ale...). Nic nie widziałem, bo hamak tak jest ustawiony, żeby mieć oko na wiatę i konie, a nie na drogę (od tej strony zasłaniają go gęste zarośla) - słyszałem tylko silnik samochodu.

Lepsza Połowa twierdzi jednak, że od strony wsi nadjechał biały mercedes coupe. Zatrzymał się przy Wielkim Padoku. Wysiadł z niego facet - podszedł do ogrodzenia i spróbował, czy słupek się rusza...

Uuuuu! Wprawdzie ślady opon nie zgadzały się z tymi sprzed miesiąca - ale kto powiedział, że nasz złodziej homerycki nie ma sąsiada, który też może budować ogrodzenie..?

Przeszliśmy zatem w "tryb alarmowy". To znaczy - siedziałem dość długo wieczorem i poszedłem spać dopiero, gdy silny wiatr i pierwsze krople deszczu jednoznacznie wskazywały, że zapowiadana zmiana pogody staje się faktem (nie sądzę, aby złodziejom chciało się moknąć...) - pozostawiając jednak włączone zewnętrzne oświetlenie. Zbudziła się za to Lepsza Połowa, która stróżowała do rana.

Przez ten czas siłą rzeczy obmyślałem głównie różne mniej lub bardziej okrutne metody obezwładnienia oczekiwanych napastników i dalszego z nimi postępowania.

Przeszło mi dopiero teraz.

Ale - pilnować dobytku trzeba będzie. Nawet, jeśli to fałszywy alarm - choć: doświadczenie na to nie wskazuje...

5 komentarzy:

  1. Zaopatrz się w jakąś pałę, broń, kastet. Gołymi rękami nic nie zdziałasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby..?

      Prawdę pisząc, to po długim wczoraj namyśle doszedłem do wniosku, że najbardziej morderczym narzędziem, jakie tu posiadam jest nasza Wendi.

      Mercedesem mi po polnej drodze nie uciekną. Chyba, że porzucą samochód i dadzą drapaka na piechotę - wtedy będę miał samochód, a to już coś!

      A jeśli spróbują uciekać, to zrobię z nich harmonijkę - i będę miał i (wrak) ich samochodu - i samych złodziei...

      Usuń
  2. witam
    to zrozumiałe, że wybor książek wystawionych przez bibliotekę jest niewielki, bowiem książki te właśnie z powodu zniszczenia lub nieczytania są ubytkowane.Zapraszamy autora blogu do biblioteki, na pewno zaspokoi swoje oczekiwania :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę Pani!

      Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że przecież nie mogliście całej biblioteki wyprzedać - i nie mam przecież do Pań żadnych pretensji z tego powodu, wręcz przeciwnie, bardzo się cieszymy, że była okazja poznać i tak tanio czytadła kupić :-)

      A do biblioteki tak można bez zameldowania na terenie gminy..?

      Usuń
  3. witam Szanownego Pana
    oczywiście, że można bez zameldowania bezpłatnie korzystać ze zbiorów,komputerów i internetu. Przecież kultura to nasze wspólne dobro.
    zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...