sobota, 16 czerwca 2012

Romeo i Apacz, Koryty 16 czerwca 2012

Najpierw był przejazd pani Patrycji na Apachi:




Potem na Apachi wsiadła jego właścicielka, pani Joanna:





A na sam koniec, dość późnym już wieczorem, pani Patrycja dosiadła swojego olimpijskiego weterana z Hongkongu, Romeo. Cieszyłem się na ten przejazd: para ta to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie spotkać można na ujeżdżeniowym czworoboku i jeden z najpiękniejszych widoków w ogóle. Prawdziwy cud, możliwy chyba tylko w jeździectwie - kiedy to harmonia jeźdźca i konia pozwala zapomnieć o wszelkich ułomnościach, jakie którekolwiek z tej pary może posiadać.

Nie zawiodłem się! Cóż z tego - kiedy nie mogę tego Państwu pokazać? Najpierw, w połowie przejazdu skończyła mi się pamięć w aparacie. A potem, już w domu, kiedy przegrywałem zdjęcia z aparatu na końputer, okazało się, że z 355 fotek, przegrało się tylko pierwszych 155 - cały zatem przejazd pani Patrycji na Romeo (no, ta połowa, którą jeszcze fotografowałem) - przepadł. A oczywiście zdjęcia z aparatu, skoro karta pamięci była już pełna, jak tylko "EOS Utility" zaraportowało zakończenie transferu danych - skasowałem. Rzecz jasna: nie patrząc wcześniej, czy się przegrały. No bo przecież zawsze do tej pory "EOS Utility" raportowało zakończenie pobierania danych dopiero, gdy faktycznie - wszystkie dane przegrało...

Smutno mi z tego powodu. Bardziej niż z powodu któregokolwiek z innych apokaliptycznych ciosów, jakie właśnie spadły na Naszą Umęczoną - w końcu to, że naszą aktualną specjalnością jest "seryjny samobójca" (za Sanacji taką samą specjalnością byli "nieznani sprawcy" - jak mi ktoś jeszcze coś powie o "przyroście demokracji" - jak mi Bóg miły: w mordę dam! Na wszelki też wypadek zapewniam - i będę od tej pory zapewniał regularnie: JESZCZE samobójstwa popełniać nie zamierzam... radzę, dla utrudnienia przyszłego postępowania dowodowego, także Kolegom i Koleżankom Blogerom podobne - fałszywe rzecz jasna, bo wiadomo, że KAŻDY chce popełnić samobójstwo - oświadczenia co jakiś czas składać...) wiadomo nie od dziś - i nie od dziś wiadomo, że piłka kopana NIE JEST polską specjalnością narodową... Więc: mnie jest smutno z powodu utraty zdjęć z przejazdu pani Patrycji na Romeo.

Tym bardziej, że my się z Romeo bardzo lubimy. Wyszeptał mi to dzisiaj na ucho w przerwach między mordowaniem gzów i mordowaniem się z upału...

Tylko Sylwestra uczciła zbliżanie się Apokalipsy ofiarowaniem nam świeżutkiej ryjówki - prosto z Lasku.

13 komentarzy:

  1. Seryjny samobojca wlasnie dopadl generala Petelickiego-o ile pamietam jednego z niewielu ktorzy byli przeciw zblizeniu Polski z Rosja.Niezle sie tam buldogi pod dywanem kotluja i jak sprawnie moment wybrali-kto by tam podczas Euro jakims generalem sie przejmowal.Czyzby kolejna wymiana ciosow miedzy bezpieczniackim watahami sie szykowala?

    A pomijajac juz wszystkie slabosci demokracji(dostrzegam je a jakze)to zadnego przyrostu dmeokracji obecnie nie ma-wrecz przeciwnie-wlasnie sie zeslizgujemy w zamordyzm i wlasnie do przeciwdzialnia temu zjawisku nawoluje.

    http://tiny.pl/hlh7d

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Piotrze

    Po pierwsze - myśli Pan, że o czym ja tu aluzją rzucałem?

    Po drugie - a bo to trzeba od razu tak dosłownie, prosto z mostu..? Raz, że to niepoetycznie - a dwa: niepolitycznie... W dzisiejszych czasach..?

    Po trzecie - jak już jesteśmy w tym temacie. O żadnych "zasługach" śp. Denata nic mi szczególnego nie wiadomo. Karierę zrobił tak samo jak śp. prof. Religa, tj. trzymał się dwóch spiżowych zasad:
    - ZAWSZE miał czas dla dziennikarzy, z któregokolwiek bądź szmatławca,
    - ZAWSZE kłapał dziobem i odpowiadał na pytania, niezależnie od tego, czy wiedział coś na ten temat rzeczywiście, czy tylko udawał (Religa stawiał diagnozę każdego przypadku medycznego, o który by się go tylko nie zapytano - czy pacjent żył, czy zmarł 2000 lat temu, wszystko jedno - i nawet widzieć go nie musiał...).

    Mnie się śp. Denat ostatni (tu zerkam na Onet, co by sprawdzić, czy się nam "body count" nie posunęło od północy - ale nie, na razie licznik stoi...) zawsze kojarzył z gen. Boulangerem (por. http://en.wikipedia.org/wiki/Georges_Ernest_Boulanger). Z tego powodu w głowę zachodzę, komu "żołnierz - samochwał" mógł być niewygodny tym bardziej, że jako się rzekło, jak już coś wiedział - to mówił od razu, do lepszej okazji nie czekając! Natomiast okoliczności podawane przez merdia są absurdalne - jak ktoś, kto zawsze miał tyle do powiedzenia, nic nie powiedział o własnej śmierci, skoro sam ją miał planować? No chyba, że się ten list dopiero w poniedziałek znajdzie (sądzę bowiem, że podobnie jak w przypadku Leppera, cała machina śledcza dopiero po weekendzie ruszy - żeby kurz opadł...), ale kto wtedy będzie weń wierzył..? No i - rozumiałbym jeszcze PO meczu (w końcu "oryginalny" Boulanger zabił się na grobie kochanki, więc to nie takie niemożliwe). Ale PRZED..?

    Po czwarte - niech Pan, panie Piotrze, zajrzy do linka, który podałem w tekście, to Pan znajdzie w bród takich, którym się "demokracja rozszerza". Bardzo to się zrobiło przez kontekst sytuacyjny ironiczne...

    Po piąte wreszcie - jest jakiś domowy sposób na odzyskanie skasowanych zdjęć z karty pamięci? Bo przyznam szczerze, że ta afera z Petelickim i afera z przgranym(i) meczami to mnie bardziej nudzą i irytują - smuci mnie raczej brak tych zdjęć pani Patrycji i Romeo... I w ogóle: o wiele chętniej bym tylko o ujeżdżeniu dyskutował! Inne tematy były tylko tak przy okazji, co by dopełnić miary goryczy...

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie. CZytałam wczoraj tego posta i zastanawiałam się o czym zmowu ta przypowieść.
    Minęło godzin kilka, niedobitki pomeczowe obudziły mnie w środku nocy, odpaliłam computra i paczam i oczom nie wierzę. No! FB dokładnie kilkoma osobami informował o Gen. Petelickim. Skwituję to jednym. Szlag! I zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy ( posiadający dzieci ) z innych bajek głośno mówią o naszym motorze demokracji - moi przyjaciele.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tutaj cos sie znajdzie
    http://alternativeto.net/software/getdataback/
    Zadziala jesli nie robiles zadnych zdjec od czasu kasowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ściągnąłem. Ale na razie nic z tego nawet nie widzi tej karty pamięci w aparacie...

      Cóż: pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze choć raz powiozę panią Patrycję i Romeo na zawody...

      Usuń
    2. Wypróbuj kilka programów- pełno tego w sieci; możliwe, że po prostu coś się krzaczy ze sterownikami. Sprawdzasz to na windowsie czy na macu? Możliwe też, że aby zadziałało prawidłowo musisz podłączyć kartę bezpośrednio do komputera, przez port, a nie przez aparat.

      Woody_90

      Usuń
  5. Dziekujemy za zdjecia Panie Jacku! I do zobaczenia niebawem na kolejnych zawodach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam pani Joanno. Cieszę się, że bez problemu znalazła Pani adres. Też mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy :-)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja na robienie zdjęć.
      I serdecznie dziękuję za bardzo miłe słowa:).
      Pozdrawiam
      Patrycja

      Usuń
  6. Alkoholicy również zaprzeczają temu, że mają problem alkoholowy! Nadal więc myślisz, że te deklaracje coś Ci dadzą?

    Nawet wiem jaki tytuł by miała notka w gazecie:

    "Bloger XYZ popełnił samobójstwo, nie jest to dla psychiatrów nie jest to zaskoczeniem, albowiem rozważania o samobójstwie XYZ prowadził od dawna..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem. A lemingi przecież we wszystko uwierzą. I jeszcze będą jadem pluć i oburzać się, że ktoś śmie wątpić!

      Prawdę pisząc: "seryjny samobójca" już trochę przesadził. Pomijając drobniejsze sprawy, którymi się nie interesowałem - to w przypadku katastrofy samolotu w Smoleńsku raczej od początku nie miałem wątpliwości, że to wypadek. W samobójstwo ekstrawertyka, chama i narcyza Leppera nie uwierzyłem i nie uwierzę. Po "samobójstwie" takiego samego narcyza, "żołnierzyka - samochwała w operetkowym mundurze" (jak go nazywano jeszcze wczoraj...) Petelickiego - zaczynam wątpić w przypadkowość smoleńskiej katastrofy... No, po prostu: za dużo tego wszystkiego jak na czyste przypadki!

      Usuń
    2. Tych przypadków jakby je pozbierać do kupy - a ktoś to już zrobił, łącznie z gościem z Kancelarii Najmiłościwszego są już dziesiątki. To są fakty. A z faktemi się nie polemizuje.

      Usuń
  7. tym bardziej, że generał wsadzał kij w mrowisko i podważał "oficjalne" wersje Smoleńska

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...