czwartek, 14 czerwca 2012

„Do białogłowy przystępuj śmiało“

Jakiś czas temu, goszcząc naszego przyjaciela Wojtka, rozmawialiśmy (przy raczej milczącej obecności Lepszej Połowy…) o kwalifikacjach niezbędnych do jako – takiego radzenia sobie z końmi i z kobietami. Wysnułem wtedy – nie bez wpływu mojego ulubionego Jacka Danielsa, w którego zacną butelczynę nasz przyjaciel był łaskaw mnie zaopatrzeć – tezę, że generalnie kwalifikacje te są dość podobne.

I w przypadku koni i w przypadku kobiet, trzeba wiedzieć czego się chce i być zdecydowanym. Wahanie, niepewność – z koniem kończy się nieszczęściem bardzo szybko, z kobietą może trochę wolniej, bo po latach – ale inaczej skończyć się nie może. Tylko zdecydowany i śmiało sięgający po przywództwo człowiek, może dać koniowi poczucie bezpieczeństwa, a tym samym sprawić, że zwierzę będzie się w jego towarzystwie czuło komfortowo.

No i proszę, szukając dla pewnego celu końskich aforyzmów z czasów sarmackich znalazłem potwierdzenie tej, w tak luźnych okolicznościach sformułowanej teorii. Mawiano bowiem w wieku XVII: do konia i do białogłowy przystępuj śmiało.

Dlaczego do konia należy przystępować śmiało (aczkolwiek nie nerwowo! Bez gwałtownych, nieskoordynowanych ruchów…) – to chyba wytłumaczyłem. Dlaczego tak samo należy przystępować do białogłowy, to stanowczo lepiej niż ja mógłbym kiedykolwiek zrobić – wytłumaczył Wojtek.

Aforyzm zatem wydaje się niekontrowersyjny. W porównaniu do następnego! Który brzmi:

Po nieśmiałym jeźdźcu konia
                                                  }    szkoda dostać
Po śmiałym mężu wdowy       
                                            
Dlaczego strach wsiadać na konia znarowionego przez nieśmiałego, niepewnego siebie jeźdźca – łatwo chyba sobie wyobrazić, prawda? Jest to po prostu niebezpieczne – bo taki koń uczy się od swojego pana zachowań panicznych i nieodpowiedzialnych (co oczywiście nie znaczy, że pochwalam bezmyślną brawurę: no chyba że na arabach, araby tak tanie – że wszystko jedno, czy jeden kark skręci, czy skręci ich kark dziesięć…).

Dlaczego jednak „śmiały mąż“ miałby narowić żonę? O co tu chodzi? Czyżby już w czasach Sobieskiego mężowie odczuwali niepokój na myśl o możliwości porównania własnej sprawności łóżkowej z konkurencją? Coś może być na rzeczy – bo niewątpliwie rozluźnienie obyczajów wśród społecznej elity, którego egzemplifikację niedawno Państwu dość obszernie podawałem – właśnie się zaczynało (co nie znaczy, że wcześniej było inaczej! Ależ nie było – tyle, że przed końcówką wieku XVII jednak było to nasze rodzime „zepsucie“ dość przaśne, wiejskie i swojskie – nie tylko dlatego, że na sianie zwykle konsumowane, a nie w miejskich apartamentach…). Najlepszym przykładem jest tu sam Sobieski i jego romans z Marysieńką jeszcze za życia jej pierwszego męża (też bynajmniej nie ascety! Pan Sobiepan Zamoyski bowiem, ten od „Niderlandów“ i Pana Zagłoby, na syfilis umarł, który mu jedna z licznych bardzo utrzymanek sprezentowała – a lubił zarówno wiejskie dziewuchy spod Zamościa, jak i egzotyczne Persjanki czy Murzynki, przez umyślnego wysłannika z dalekich krain sprowadzane…)
 


Wcale jednak nie jestem tego wytłumaczenia pewien. I dlatego zapraszam Państwa do dyskusji. Ma ktoś lepszy pomysł – jak ten zagadkowy aforyzm rozumieć? Czym takim „śmiały mąż“ żonę psuje, że strach ją po nim odziedziczyć..?

7 komentarzy:

  1. Twoja interpretacja wydaje mi sie sluszna... Moze jeszcze chodzi o to, ze jesli nie bedzie sie rownie smialym (w kwestiach pozalozkowych), to taka pani, ktora zaznala lepszego przywodztwa na pewno nie bedzie szczesliwa. A co sie z tym wiaze nie da szczescia zaznac mezowi..?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, te rzeczowe męskie rozmowy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no wiesz, naprawdę nie co dzień i nie co godzina można się tak od razu brać do rzeczy. Pogadać czasem też warto! Może zaproponuj lepiej jakąś własną wersję..?

      Usuń
    2. Iii tam. Nie lubię uogólnień, przepisów na życie, schematów. ;)

      Usuń
  3. Po śmiałym mężu odziedziczyć żonę oznacza, że trzeba się bardziej od niego wysilić, a to często wymaga nadzwyczajnych zdolności, tak to rozumiem :)
    I to nie tylko w kwestiach seksu, ale i w pozostałych dziedzinach życia, to trochę jak z powiedzeniem, że ktoś zawiesił nam wysoko poprzeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo być może - ale to jednak trochę smutna interpretacja. Wynikałoby z tego, że Sarmaci bali się wyzwań i unikali "wysoko zawieszonych poprzeczek". A przecież - nie takimi chcielibyśmy ich widzieć, nieprawdaż..?

    Szukając przykładów historycznych, jeden znalazłem pani, która była niewątpliwie wdową po kilku "śmiałych mężach": http://boskawola.blogspot.com/2011/11/sia-przyzwyczajenia.html

    Jak widać, nie powstrzymywało to kolejnych przed podejmowaniem tego wyzwania!

    A sądzę, że jakby na spokojnie poszukać, to by się więcej i wdów po śmiałych mężach i niewiast śmiałych samych z siebie - znalazło...

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawy temat, może przyciągnie rózne "kobiety wyzwolone"

    jak dla mnie temat jednak oklepany i oczywisty na takiej zasadzie - spotykam sądiada rano i ten wyjeżdża z tekstem:

    "...dobryyy, ciepło dzisiaj sąsiad, no nie?... a słyszałem, że padać będzie w niedziele..."

    no i dziś na blogu Boska Wola jest to samo, tyle że o przysłowiowej d***e Maryni :)

    ok, ok, nie jest źle, ale ja powiem, że czekam ja jakiś prawdziwy hardkor tematyczny tutaj

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...