poniedziałek, 11 czerwca 2012

Czym jest państwo?

Państwo jest zorganizowaną grupą ludzi roszczącą sobie monopol używania przemocy w granicach określonego terytorium. Pomiędzy tym roszczeniem a rzeczywistością zawsze istnieje rozbieżność – jeszcze nigdy żadnemu państwu nie udało się wyeliminować przemocy „prywatnej“, czy to spontanicznej i indywidualnej, czy też – grupowej.

Rozbieżność ta bywa większa lub mniejsza. Na ten przykład tzw. „rząd londyński“ rościł sobie prawo do monopolu na używanie przemocy na terenie Polski sprzed września 1939 roku.  Roszczenie to było mniej – więcej skuteczne w odniesieniu do części cywilnej populacji – ale kompletnie nieskuteczne wobec przebywających na tym samym terytorium członków niemieckich sił zbrojnych i formacji policyjnych. W chwili zaś, gdy nowa „zorganizowana grupa trzymająca władzę“, narzucona przez Stalina zniszczyła ostatnie organizacje konspiracyjne skłonne podporządkować się emigracyjnym władzom – jakakolwiek możliwość egzekucji owego roszczenia ustała. I już nigdy nie udało się jej przywrócić – obecne władze Polski są pod względem prawnym i biograficznym kontynuacją PRL, a nie II RP.

Nigdy jednak, aż do samego końca swojej egzystencji, emigracyjny „rząd“ nie zaprzestał rościć sobie prawa do monopolu na użycie przemocy na terenie Polski. Nie jest zresztą pod tym względem niczym nowym ani wyjątkowym w dziejach. Przez 270 lat z okładem po zdradzie i zaprzaństwie wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna, który – z pełnym poparciem swojego suzerena, króla Polski i wielkiego księcia Litwy, Zygmunta I zwanego Starym – zdefraudował powierzone sobie mienie Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w postaci Prus i ogłosił się ich świeckim księciem, dokonując jednocześnie apostazji od Świętej Wiary Rzymskiej i przyjmując obrzydliwą herezję luterską – bracia zakonni pozostali przy wierności wobec Stolicy Apostolskiej konsekwentnie podtrzymywali roszczenie do władzy nad Prusami, przyjmując tytuły komturów tamtejszych zamków i posiadłości. Dopiero niejaki Napoleon Bonaparte przerwał im tę zabawę – jak wiele innych zresztą…

Nie da się precyzyjnie określić, kiedy roszczenie „zorganizowanej grupy używającej przemocy“ do monopolu na określonym terytorium jest już na tyle bliskie rzeczywistości, by mówić o państwie, a kiedy jeszcze nie. Ta sprawa na zawsze musi pozostać kwestią praktyki, albowiem formułowanie tu jakichkolwiek abstrakcyjnych reguł nieuchronnie prowadzi na manowce. Historia zna wiele przykładów na to, że sama tylko groźba użycia przemocy przez takich lub innych separatystów prowadziła – w sprzyjających temu okolicznościach – do powstania państwa. I równie wiele przykładów na to, że organizacje obficie i z wielkim poświęceniem używające przemocy – mimo to: państwa sobie nie stworzyły. Niestety: zaskakująco wiele przykładów tej drugiej przypadłości – zdarzyło się Polakom!

Generalnie – oprócz takich lub innych interesów, które dość często skłaniają utrwalone i dobrze okopane „grupy trzymające władzę“ do popierania różnych separatystów u faktycznych lub potencjalnych rywali – istnieje pewna zasadnicza solidarność pomiędzy państwami. Która sprawia, że nie jest łatwo stworzyć nowe państwo, ani też – zlikwidować państwo istniejące (likwidacja I Rzeczypospolitej oprócz, najbardziej znanego, protestu tureckiego, spotkała się też z protestami Danii, Wielkiej Brytanii, różnych państewek niemieckich i włoskich…). Tym niemniej, kwestię tzw. „uznania prawnomiędzynarodowego“ możemy uznać za wtórną i mało istotną. Tak samo jak nie jest państwem ten, kto tylko rości sobie ów monopol użycia przemocy, a nie potrafi go choćby w minimalnym stopniu wyegzekwować – tak i nie przestaje być państwem ten gang, który robi to skutecznie – niezależnie od tego, czy inne gangi uznają oficjalnie ten stan rzeczy, czy nie!

Państwa rodzą się spontanicznie. Nie dlatego, że ktoś się umawia, że od tej pory będzie uznawał władzę pana XYZ, a już nie będzie uznawał władzy pana ZYX! Jeśli podawałem jakiś czas temu przykład nurków śmietnikowych jako dobrą egzemplifikację pewnych „skutków ubocznych“ istnienia państwa – to i tu trzeba pamiętać, że raczej niespotykanym jest, aby kolektyw nurków zwołał sobie zebranie, powołał komisję skrutacyjną, komisję wolnych wniosków oraz komisję statutową i w wyniku wolnej i nieskrępowanej dyskusji – wybrał Dożywotniego i Dziedzicznego Przewodniczącego, któremu od tej pory wszystkie nurki znoszą co lepsze kąski ze śmietników, w zamian za co on pilnuje, by nie podkradali sobie rewirów. Bardziej prawdopodobne jest, że wśród bijących się ze sobą o śmietniki nurków był jeden lub kilku takich, którzy wygrywali te bijatyki na tyle często – że reszta po prostu wolała zacząć się z nimi dzielić, niż regularnie obrywać w skórę. A podział rewirów to był już skutek, a nie przyczyna – po prostu: dokonując takiego „podziału pracy“, mógł się król nurków spodziewać maksymalizacji swojej „działki“…

Najbliżej jeszcze do „umowy społecznej“ było organizacjom jawnie i programowo bandyckim – piratom czy Kozakom na ten przykład. Z tym, że różne „pakty“, czy „konstytucje“ pirackie nader często były łamane – gdy ustawały okoliczności które stały za ich spisaniem. Tak też i przewodzenie Kozakom dość było niebezpiecznym zajęciem.

W każdym razie teoria „contract sociale“ nie znajduje potwierdzenia w faktach – nigdzie i nigdy takiego zdarzenia nie stwierdzono. Zaś jako pewne „założenie porządkujące“, które nie pretenduje do tłumaczenia zdarzeń historycznych, a tylko do wyjaśniania ludzkich motywacji – jest po prostu: zbędne.

Oczywistą oczywistością jest, że członkowie „grupy stosującej przemoc“ nie rodzą się na kamieniu, tylko dorastają wśród ludzi. Czasem – wśród sobie podobnych, „pasterzy ludzkiej trzody“ (jak w Imperium Osmańskim, którego ludność dzieliła się na askari – „wojowników“ i raja – „bydło“ – czy jak w I Rzeczypospolitej, gdzie tożsamość „grupy trzymającej władzę“ i „właścicieli państwa“ była wręcz absolutna: albowiem wobec słabości „wyspecjalizowanych“, obsadzonych przez zawodowców, „organów przemocy i porządku“ – takim organem była kolektywnie występująca „konno i zbrojno“ szlachta – niezależnie od tego, czy chodziło o egzekucję wyroków sądowych lub decyzji administracyjnych, czy o wojnę…). Czasem – wśród poddanych, z szeregów których się rekrutuje.
 


Zasady tej rekrutacji mogą być różne, jak zresztą różne mogą być formy organizacji, która jest państwem bo stosuje przemoc i uważa, że słusznie należy jej się monopol pod tym względem. W każdym razie – nie można być jednocześnie panem i sługą, władcą państwa i tegoż państwa poddanym. To są logiczne, a więc absolutne sprzeczności. Tym samym – tzw. „demokracja“ – z konieczności musi być tylko i wyłącznie fikcją i niczym innym!

Władcą i właścicielem Imperium Osmańskiego był ród Osmanów – wspierany w tym przez poddany mu gang cieszących się licznymi przywilejami askarich (po części – dziedzicznych, a po części – rekrutowanych spośród „bydła“ – np., poprzez przymusowy pobór chrześcijańskich chłopców do janczarskiego „nowicjatu“…). Właścicielem I Rzeczypospolitej była szlachta – i było to oczywiste: przywileje fiskalne i osobiste szlachty mówiły same za siebie.
 


Kto jest władcą i właścicielem III RP? Ten, kto cieszy się największymi przywilejami: służby specjalne, pracownicy aparatu przemocy, elita polityczna i klasa urzędnicza wraz z „zaprzyjaźnioną“ częścią biznesu i niektórymi, szczególnie uprzywilejowanymi grupami zawodowymi (jak np. pracownicy KGHM – czy: absolwenci SGH..?). To jest „nowa szlachta“.

Ponieważ żyjemy w epoce podłej i skarlałej, której najważniejszą cechą jest hipokryzja – „nowa szlachta“ nie nosi szabel, nie wyróżnia się strojem i nawet (a może: przede wszystkim..?) nie pretenduje do posiadania jakiegoś szczególnego etosu, czegoś, co by usprawiedliwiało jej wyniesienie ponad tłum maluczkich (czegoś zatem, co by odpowiadało gotowości tureckich askarich, czy polskiej szlachty do poniesienia śmierci na polu bitwy…). Nic też dziwnego, że sądząc po efektach jej panowania (po owocach ich poznacie…) – radzi sobie nie lepiej, a może nawet gorzej niż stara szlachta.

Ów szczególny etos, który potrzebny był askarim czy szlachcie dla usprawiedliwienia jej panowania nad „bydłem“, w naszej podłej i skarlałej epoce zastępują media. A także szkoła i tzw. „opinia publiczna“ – wmawiając ludziom, całkiem bez sensu, że to przecież oni są „suwerenami“ III Rzeczypospolitej, a rządzący gang rządzi nimi z ich własnego nadania. No czyż to nie paradne..?

Co się dziwić, że potem przy okazji takich czy innych igrzysk, zaraz pojawiają się dyskusje – a cóż lud ma z tego..? Czy należy się cieszyć z dróg pobudowanych w tym celu – czy żałować, że najdroższe w Europie (a może nawet i na świecie…) i najdłużej się budują?

Otóż: takie dyskusje są bzdurne. Państwo nie jest od tego, żeby robiło dobrze komukolwiek poza samym sobą – czyli: gangowi, którym jest. Przekonanie, że „to my jesteśmy państwem“, że „wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za jego jakość“, itp. – to jedne z najszkodliwszych i najniedorzeczniejszych fałszów, jakimi karmione są nasze zmysły, by ukryć rzeczywistość jaskrawo z nimi sprzeczną.

Co więcej: inaczej być nie może! Albowiem logicznie nie do pomyślenia jest, by ktoś był jednocześnie panem i sługą, władcą i poddanym – to są sprzeczności nieusuwalne.

Nie można żyć bez państwa – gdziekolwiek tylko powstają po temu warunki, państwo rodzi się spontanicznie – nie sposób temu zaradzić. Taka po prostu jest kondycja ludzkiego bytu – i już. Zupełnie nie rozumiem, skąd właściwie takie wysilone, jawnie przy tym fałszywe i pełne hipokryzji maskowanie tej jednej jedynej rzeczywistości jaka może być nam dana?

Sposób owego perfumowania i tapirowania rzeczywistości jest przy tym obrzydliwy! Od jakich 200 lat mamy bowiem tyranię tzw. „postępu“ i tzw. „racjonalizmu“. Askarim wystarczyła gotowość śmierci za Islam. Polskiej szlachcie – gotowość śmierci za Wiarę i Ojczyznę. Rzeczy proste, jasne, łatwe do zweryfikowania.

Współczesne rządy z konieczności MUSZĄ być postępowe i racjonalne. Co w przełożeniu z onetowego na polski oznacza, że z konieczności – muszą się wtrącać we wszystko i wszystko ulepszać. Co najgorsze przy tym – jest to „postępowość“ i „racjonalizm“ najgorszego możliwego sortu. Taki w XVIII – XIX wiecznym stylu, z epoki Newtona i maszyn parowych. Nie uwzględniający w ogóle złożoności, nieliniowości ogromnej większości zjawisk z którymi mamy do czynienia w codziennym życiu.

Sztandarowym przykładem tego kretynizmu jest oczywiście polskie Ministerstwo Finansów. Dawno, dawno temu, kiedy chadzałem służbowo do Sejmu poznałem nawet jedną, z całą pewnością wartą cielesnego grzechu urzędniczkę tej instytucji – ale dalej nie wiem: mają jakiś specjalny test przy naborze, eliminujący zdolnych do wyjścia poza cztery podstawowe działania matematyczne..? Do tej pory bowiem – świętością i kanonem dla polskiego Ministerstwa Finansów jest spiżowe przekonanie, że każda podwyżka STOPY opodatkowania, musi z konieczności dać przyrost przychodów państwa – a każda ich obniżka, jest tegoż państwa stratą… Nawet realnie przeprowadzony za Millera eksperyment, kiedy to obniżka stawki akcyzy na wódkę dała, ku chóralnemu zdziwieniu całego grona „ekspertów“, efekt zgoła przeciwny – nic w tej sprawie nie zmienił!

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Współczesne państwo wierzy, że jeśli nada kobietom przywileje materialne kosztem mężczyzn – to los kobiet się poprawi. A jeśli zakaże maltretowania zwierząt – zwierzęta nie będą maltretowane. Czy ja naprawdę muszę tu Państwu tłumaczyć, że oba te założenia są całkowicie oderwane od rzeczywistości? Muszę? To proszę bardzo – kto nie rozumie, wydruk swojego pełnego niezrozumienia komentarza w garść – i pędem do kolejki, w Ministerstwie Finansów jak nic – dadzą etat!

Nie wierzę, że można żyć bez państwa i bez klasy próżniaczej, czerpiącej dywidendy z istnienia tegoż państwa. Ale przykładów na to, że można żyć bez oczywistego kretynizmu przy władzy – jako historyk – amator znam tyle, że w nieuchronność obecnej „formacji ustrojowej“ – uwierzyć mi jakoś trudno…
 


Tyle tylko – że oderwanie się od tego szaleństwa, wymagałoby też zmiany cywilizacyjnej. Ludzie musieliby przestać wierzyć w „postęp“ w „rozum“, a w konsekwencji też i w to, że państwo z konieczności musi się do wszystkiego i wszystkich wtrącać, wszystko i wszystkich ulepszać. Zaprawdę: utrzymanie bojowego ducha wśród askarich, czy wysokiego morale wśród szlachty – to są zadania, na pewien przynajmniej czas – wykonalne. Ale utrzymanie zdrowego rozsądku przy całym tym „racjonalistycznym“ szaleństwie – jak pokazuje doświadczenie: po prostu – nie wchodzi w grę!


19 komentarzy:

  1. Mysle, ze powinien Pan raczej koncentrowac sie na hodowli swojej stadniny. Bo rozwazania historiozoficzne nie sa najmocniejsza strona Panskich, ciekawych zreszta w gruncie rzeczy, felietonow. Panstwo nie sprowadza sie wylacznie ani nawet glownie do funkcji represyjnej. Ma ono znacznie szersze zadania. Istotnie , panstwo broni istniejacych stosunkow wlasnosci i jest to jedna z jego rol. Wazniejsza jednak funkcja jest obrona calosci terytorium oraz organizowanie wysilku w celu jego powiekszenia. Podstawowym celem panstwa (a raczej jego wladcy czy wladcow) jest jednak racjonalne ekonomicznie wykorzystanie jego zasobow ludzkich i materialnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zasadniczo prawda ale "grupy trzymajace wladze" obecnie dziela sie na "mafie" oraz "gangi"(za cynikiem9).Mafie sa w panstwach powaznych(Niemcy,UK itp)a gangi w niepowaznych(Polska itp).Roznica miedzy mafiami oraz gangami jest taka ze mafie uwazaja siebie za PERMAMENTNYCH WLASCICIELI i traktuja poddane sobie terytoria jako BAZE wlasnej potegi co powoduje ze staraja sie nie eksploatowac ich nadmiernie a nawet dbaja o pewien przynajmniej ich rozwoj.Gangi natomiast sa tylko TYMCZASOWYMI ZARZADCAMI powierzonych sobie terytoriow co oczywiscie sklania je do prowadzenia gospodarki RABUNKOWEJ zarzadzanego kraju.Prosze zauwazyc ze tacy Niemcy czy Brytole u siebie spoleczenstwa zbyt mocno nie cisna natomiast poprzez zarzadcow w PL(obecnie PO)wyciskaja z Polski ostatnie soki.Latwo takze zauwazyc iz obecnie co niektore mafie sprowadzane sa na poziom gangow(w Grecji czy Hiszpani itp)-wynika to jak sie zdaje z tego ze obecnie wojna ma charakter finansowy oraz kulturalny(rozklad spoleczenstwa przeciwnika itp)i niektore kraje wlasnie sa sprowadzane z poziomu wyzyskujacych do poziomu wyzyskiwanych(ogolnie mowie to o tzw.PIIGS)-po prostu zarzadzajace nimi mafie przegraly z mafiami z Niemiec czy UK i obecnie staja sie wyzyskiwnaymi prowincjami zarzadzanymi przez miejscowy gang(zwany takze czasem burzuazja kompradorska).Oczywiscie owa wojna spowodowala takze upadek etosu w "krajach powaznych"(jak Niemcy,UK czy USA)poniewaz ich elity takze w czasie owej wojny kulturowej zostaly nadwatlowne.Zreszta skadinad wiadomo iz tego rodzaju wojna kulturowa jest prowadzona przez ZSSR/Rosje przeciw Zachodowi od dekad.Obecnie owa wojna wyglada mniej wiecej tak jak w ponizszych linkach opisano.

    http://tiny.pl/hp3hf
    http://tiny.pl/hp3hd

    P.S.Mozna jednak owa klase posiadaczy panstwa rozszezyc do maksimum(demokracja bezposrednia)a samo panstwo uczynic niezbyt upierdliwym dla obywateli i dosc slabym w polityce wewnetrznej(decentralizacja,federalizacja,odbiurokratyzowanie itp itd.).Ale oczywiscie "klasa wlascicieli panstwa"chocby w takim PL nie odpusci swoich przywilejow wiec nie widze obecnie mozliwosci przemiany PL juz nawet nie wspomne w demokracje bezposrednia ale nawet i chocby w kraj zarzadzany przez rodzima mafie-obecnie z nadania obcyh mocarstw rzadzi w PL gang rabusiow-sadze takze ze spodziewany przez mnie reset polskiego zycia politycznego w najblizszych latach bedzie resetem POZORNYM-kilka postaci(moze i Tusk)zostanie masom rzucone na pozarcie ale systemowo nic sie nie zmieni na lepsze.Obecnie dla Polski szansy na REALNA zmiane systemowa nie widze(sytuacja geoolitycnza oraz wewnetrzna musialaby byc zupelnie inne).

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
  3. @Bobola

    "Podstawowym celem panstwa (a raczej jego wladcy czy wladcow) jest jednak racjonalne ekonomicznie wykorzystanie jego zasobow ludzkich i materialnyc"

    Wszystko zalezy co przez to rozumiemy-moim zdaniem historia pokazuje ze centralne zarzadanie choc jakos tam dziala to jednak nie jest zbyt efektywne i lepiej zostawic to oddolnej samoorganizacji(nie pisze rynkowi bo to nie do konca to samo).

    "Wazniejsza jednak funkcja jest obrona calosci terytorium oraz organizowanie wysilku w celu jego powiekszenia. "

    Tu sie zgodze ale prosze zauwazyc iz do tego nie potrzeba scentralizowanej wladzy-Szwajcaria poradzila sobie z tymi zadaniami bez wladzy centralnej.Zreszta sredniowieczna Islandia czy starozytne zwiazki panstw-miast w Grecji tez jakos sobie dawaly rade.

    P.S.Jednak nie da sie u Pana na blogu komentowac jako anonimowy(a u boskiejwoli mozna-musi byc jakas opcja w ustawieniach).

    P.S.S.A Gajowy Marucha to wedlug mnie ruski agent wplywu.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę w możliwość "demokracji bezpośredniej" na skalę większą niż mała gmina lub związek gmin - ani w możliwość realnie (i długoterminowo) działającej "demokracji bezpośredniej", jeśli nie będzie ona ograniczona do uzbrojonych głów rodzin. W każdym innym przypadku, tj. zarówno w razie prób zwiększania skali działania, jak i poszerzania "bazy wyborczej" - taka "demokracja" z konieczności musi się stać tak samo fasadową i fałszywą, jak nasza obecna. Po prostu: nie można być jednocześnie panem i poddanym...

      Co do rozróżnienia między "mafią" a "gangiem" - to jest nader dowcipne. Dalej tylko nie do końca rozumiem, jak to właściwie się dzieje, że nas Niemcy czy Amerykanie "wyzyskują"? Przecież 20 lat temu byliśmy niewątpliwie o wiele biedniejsi niż teraz - doskonale to sam pamiętam! Owszem, gdybyśmy nie szli na pasku MFW, Banku Światowego, a potem Jewrosojuza - bylibyśmy dzisiaj zapewne bogatsi niż jesteśmy. Można uznać, że jakaś część tej "potencjalnej nadwyżki" nawet została wytworzona - jak nie u nas, to np. w Niemczech, bo głównie niemieckie firmy sprzedają nam różne udziwniające produkcję zabawki, jak to aparatura do wychwytywania CO2, czy temu podobne. Jednak zdecydowana większość owej "nadwyżki potencjalnej" w ogóle nie powstała - bo jej brak to skutek stosowania głupich przepisów, które nam wzrost ograniczyły.

      Jak można zawłaszczać coś - co nie powstało i czego nie ma?

      I jaki w ogóle jest sens rabować biedniejszych od siebie?

      Jeszcze rozumiałbym, gdyby nam pod przymusem i za byle grosze wywożono jakieś wydarte ziemi skarby - ale nie: specjalnie wielu amatorów na nasz węgiel i nawet na naszą miedź nie ma...

      Więc o co chodzi? O te 3 czy 4 miliony (zresztą nie wiem dokładnie ile...), które wyjechały na Zachód i tam pracują? No tak - to niewątpliwie coś: i to jest realny skutek braku owej "potencjalnej nadwyżki", która nie powstała. Skądinąd jednak - nie da się udowodnić, że gdybyśmy nie szli na pasku banksterów itp. - to bylibyśmy AŻ TAK zamożniejsi, żeby takie zjawisko nie wystąpiło...

      Owszem: jasne, że banki są zagraniczne, a Polacy są niewolnikami banków. Tylko pytanie - czy to ma w ogóle jakieś zauważalne konsekwencje dla właścicieli tych banków? Jaki jest stosunek zadłużenia Polaków - do ogólnej sumy należności tych grup finansowych? Obawiam się, że maleńka Dania czy większość niemieckich landów ma większą "wartość" z punktu widzenia banksterów - niż jakaś tam dziadowska Polska - bo więcej tam udzielili kredytów i większego spodziewają się zysku...

      Usuń
    2. @BoskaWola

      "Nie wierzę w możliwość "demokracji bezpośredniej" na skalę większą niż mała gmina lub związek gmin - ani w możliwość realnie (i długoterminowo) działającej "demokracji bezpośredniej", jeśli nie będzie ona ograniczona do uzbrojonych głów rodzin"

      No to jest jakis argument ale coz Szwajcaria jakos funkcjonuje od stuleci wiec da sie to zrobic.Oczywiscie dla jasnosci trzeba sobie powiedziec ze Szwajcaria przez wiekoszosc tego czasu wcale nie byla demokracja tylko republika bezposrednia i tak tez sobie wyobrazam optymalny ustroj-choc wszyscy powinni miec tam glos oraz prawo "awansu" to jednak sila glosow powinna byc oczywiscie zroznicowana(kryteria moga byc rozne-chocby cenzus majatkowy lub wyksztalcenia czy wiekowy itp itd-mozliwosci jest wiele).

      "I jaki w ogóle jest sens rabować biedniejszych od siebie?
      Jeszcze rozumiałbym, gdyby nam pod przymusem i za byle grosze wywożono jakieś wydarte ziemi skarby - ale nie: specjalnie wielu amatorów na nasz węgiel i nawet na naszą miedź nie ma..."

      Dla rabusia oczywiscie wygodniej jest aby ofiara byla zamozna ale w koncu z masy biedakow tez cos mozna wycisnac a dawne demoludy nawet nie liczac ZSSR to 100 milionow ludzi.100 milonow ludzi ktorzy w wiekszosci kupuja towary wytworzone na Zachodzie a wiec sa rynkiem zbytu dla zachodnich korporacji,w dodatku najczesciej kupuja na kredyt wiec to kolejny zysk dla Zachodu.Kiedys czytalem ze majatek pokomunistycnzy zostal sprzedany za okolo 10% jego realnej wartosci(pierwszy taka teze postawil profesor Poznanski w ksiazce "Wielki przekret" a po nim wielu powtorzylo)-od upadku komuny "sprywatyzowano" majatek za okolo 140 miliardow zlotych z czego okolo polowe wzieli inwestorzy zagraniczni-jesli uznamy teze profesora Poznanskiego za prawdziwa(a tak twierdzi wielu szanowanych ekspertow)to znaczyloby to ze ow majatek sprzedany zagranicnzym inwestorom warty byl jakies 700 miliardow zlotych-skoro zaplacili za to okolo 70 miliardow to znaczy ze nas obrobili na okolo 630 miliardow zlotych przez ostatnie 22 lata(drugie tyle wzieli nasi rodzimi zlodzieje).Do tego dodajmy kilkadziesiat miliardow zlotych co roku wyprowadzane z Polski w dywidendach z owych kupionych za poldarmo zakladow oraz z odsetek z kredytow-sa tacy ktorzy szacuja ze za granice wyplywa 60% polskiego PKB.Co do emigracji to wartosc ekonomiczna zycia jednego Polaka wyliczana jest na okolo milion zlotych(wklad wniesiony do PKB,zaplacone podatki itp)-jesli na stale wyjechal tylko jeden milion Polakow to Polska utracila w kapitale ludzkim okolo jeden bilion PLN-poniewaz to sie rozklada w czasie to liczac od 2005(kiedy wyjazdy na masowa skale sie zaczely)-7 lat i kazdego roku okolo 1/40 z powyzszej kwoty(ten bilion glownie liczony jest od lat pracy)to Polska kazdego roku traci w kapitale ludzkim okolo 25 miliardow-narazie sie tego nie czuje bo emigranici podsylali do PL co roku ponad 20 mld PLN ale obecnie juz przestaja to robic wiec juz rok w rok zaczynamy tracic kilkanascie miliardow PLN.Lacznie szacuje ze nas przez ostatnie 22 lata Zachod obrobil na jakis bilion PLN i nasi rodzimi zlodzieje na drugie tyle.

      Piotr34

      Usuń
    3. @BoskaWola

      "Przecież 20 lat temu byliśmy niewątpliwie o wiele biedniejsi niż teraz - doskonale to sam pamiętam! "

      Ja tez pamietam ale to tylko po czesci prawda.Wiele rzeczy wynika zwyczajnie z postepu technicznego-kiedys szczytem techniki byl kolorowy telewizor obecnie jest to laptop,kiedys pralka frania a dzis automat-ale to tylko technika(zreszta obecna technika ze wzgledu na masowa produkcje w krajch III Swiata jest strasznie zawodna i niskiej jakosci-kiedys kupowal Pan pralek co 10 lat a obecnie MUSI Pan ja kupic co 3-4 lata-zreszta temat spisku zarowkowego i jemu podobnych na pewno pan zna-KIEPSKI to postep i "wzrost poziomu zycia"- a jeszcze po tym jak zmarnotrawia na ta masowa produkcje smieci surowce KAZA mi sortowac smieci-a nie laska to robic rzeczy ktore dzialaj DLUZEJ jak niegdys?).
      Ostatnio czytalem ze Polakom bardzo sie polepszylo bo ceny od 1990 roku wzrosly 13 razy a zarobki 26 razy.Tylko ze....jest to liczone do SREDNIEJ pensji-za komuny najnizsza krajowa zarabialo okolo 5% spoleczenstwa a miediana byla niemal rowna ze srednia,obecnie co prawda srednia wynosi okolo 3800 brutto ale juz mediana okolo 2100 brutto czyli zaledwie okolo 1400 netto.Latwo zauwazyc ze jesli ktos zarabia owa mediane to finansowo polepszylo mu sie od czasow komuny o jakies 20%-niezbyt ten wynik imponuje szczegolnie jesli wezmiemy pod uwage stres zwiazny z wysokim bezrobociem(srednio okolo 12-13% przez ostatnie 20 lat).Prosze do tego dodac istniejce za komuny stolowki pracownicze,darmowa sluzbe zdrowia oraz wczasy pracowniczne a powiedzialbym ze obecnie w Pl kazdy kto ma mniej niz jakies 2 tysiace na reke w prownaniu do czasow komuny MA GORZEJ-a z mediany i rozkladu plac w IIIRP wynika ze dotyczy to jakies 70% mieszkancow IIIRP.Oczywiscie sa grupy ktore zyskaly:mieszkancy kilku duzych miast jak Warszawa czy Poznan,grupy zawodowe takie jak prawnicy,lekarze czy kadra kierownicza-o tak oni maja lepiej ale jakies 70% spoleczenstwa ma to samo co mialo za komuny.A ze jedza szynke na ktora ich za komuny nie bylo stac?-hmmm a czy to aby na pewno szynka czy tylko wyrob szynkopodobny napompowany chemia tak ze moze rok lezec poza lodowka?-za komuny nikt by tego nie dopuscil do sprzedazy.Nie zebym gloryfikowal komune bo to byl siermiezny i niewydajny system i musial upasc ale obecny system takze jest niewydajny i upadnie.A co bedzie potem?-pokolenie Polakow ktore wyszlo z komuny przynajmniej ma WLASNE mieszkania podczas gdy obecne ma tylko kredyty-kiedy ten system walenie(a walnie tak samo jak komuna-chyba wie Pan ze obecnie Polska zadluza sie w tempie okolo 250 milionow DZIENNIE)to podczas gdy po komunie zostaly zaklady przemyslowe(w koncu cos "prywatyzowalismy" przez ostatnie 20 lat)to obecnie zostana tylko hipermarkety oraz dlugi na hipotekach.A ze SB nie puka rano do drzwi-do przecietnego Kowlaskiego za komuny tez nie pukalo a tylko do tych co sie buntowali,jesli jednak mysli Pan ze obecnie jest inaczej to prosze popelnic na blogu post o aferach ekipy rzadzacej a spotka Pana to samo-najpierw ABW Pana odwiedzi z rana a potem zniszcza Pana w sadach za "znieslawienie"-a ze zrobia to "legalnie"?-coz komuna tez skazywala zgodnie z kodeksem kranym i zupelnie "legalnie".Powtarzam-nie gloryfikuje komuny bo to byl zbrodniczy system ale obecnie panuja w polsce ODMIANA kapitalizmu kompradorskiego NIE jest dla przecietnego Kowalskiego w czymkolwiek lepsza.

      Piotr34

      Usuń
    4. Jest dość wątpliwym, aby jakikolwiek majątek przejęty "za 10% jego realnej wartości" (co to właściwie jest "wartość realna"..? Jak to liczyć..?) przynosił wielkie dywidendy. Po prostu: ukradzionego się nie szanuje. I jakoś, po majątkach Kulczyka, Solorza czy innych takich - wcale a wcale nie widać, żeby przejęli z kolegami za free aż 630 miliardów pln! Znakiem tego, jeśli nawet nie przepłacali - to potem to, co tak tanio kupili: koncertowo poprzepierdzielali...

      To samo dotyczy też i kredytów, tak ochoczo udzielanych Polakom przez zagraniczne banki: przyjdzie dzień, gdy tak jak ja - Polacy gremialnie przestaną te kredyty spłacać. I co wtedy? Przecież bank nie zabierze mieszkań z Tarchomina i nie wywiezie ich do Niemiec... Przy odpowiedniej wielkiej skali bankructw - nawet eksmisje przestaną się opłacać, boż nikomu się tego nie sprzeda!

      Dlatego zresztą, wyglądam owego nieuchronnego (podobno...) Wielkiego Resetu jak zbawienia. Obawiam się jednak, że jeszcze trochę bank będzie do mnie dzwonił codziennie z pogróżkami - bo jakoś system, jak na złość - nie bankrutuje i nie bankrutuje...

      Szwajcaria jest malutka. I jest konfederacją kantonów, które same z kolei - są federacjami małych gmin. Poza tym, jest wysoko w górach, jest uzbrojona po zęby i od dawna nikomu nie nastąpiła na odcisk. Jakiekolwiek porównania do Polski wydają mi się niezmiernie ryzykowne.

      Pomijając wszystko inne, nic nie wiem, aby tak przez Pana uwielbiany Jarosław Kaczyński kiedykolwiek wypowiadał się pozytywnie o Szwajcarii i jej ustroju. W ogóle - nic nie słyszałem o jakiejkolwiek tzw. "poważnej" partii politycznej, która by cokolwiek mówiła o "demokracji labilnej", czy "republice bezpośredniej". W Polsce tzw. "scenę polityczną" tworzą bez żadnego wyjątku partie lewicowe - spadkobiercy najbardziej skrajnych ruchów z roku 1789. Jarosław Kaczyński nie jest nawet narodowym socjalistą - o "re-industrializacji" i protekcjoniźmie, w którym tak się ostatnio nieprzytomnie zakochał kolega Maczeta, ma takie samo zdanie jak o obniżaniu podatków czy wycofywaniu państwa z edukacji. On jest całkiem zwykłym, normalnym socjalistą "starej daty", przyznającym się do antenatów z PPS. Z kim Pan zatem chce robić swoją "rewolucję narodową"? Bo Giertych, o ile mi wiadomo, głównie w tej chwili pociesza zamożne rozwódki...

      Usuń
    5. @BoskaWola

      Nie uwielbiam Kaczynskiego a tylko wole go od Tuska-zwyczajnie mniej kradl co pokazal podczas kilku lat rzadow a bywalo ze i zlodzieji zamykal-na poczatek dobry i on.W najgorszym przypadku-beda dwie bandy zamiast jednej-zawsze to jedni beda drugim patrzyli na rece(chocby z czystej zazdrosci)jak to bylo do 2005 wiec nieco mniej ukradna.

      Szwajcaria nie jest taka malutka-to 8 milionow ludzi-wcale nie tak malo.A ze uzbrojona po zeby?-alez ja wlasnie uwazam ze Polska powinna byc rowniez po zeby uzbrojona a posiadanie broni i przechodzenie regularnego szkolenia wojskowego powinno byc OBOWIAZKIEM obywatelskim(kto nie bierze udzialu ten NIE ma prawa glosu w wyborach oraz ograniczony dostep do jakiejkolwiek pomocy panstwa).Do tego arsenal broni ABC(i pal licho miedzynarodowe konwencje)-mozna to bylo zdobyc w latach 90tych z ruskich arsenalow niemalze za pare flaszek-tak wlasnie zrobil Izrael w latach 70tych-OBRABOWAL amerykanskie zaklady wzbogacania uranu oraz o ile dobrze pamietam brytyjskie statki przewozace uran.

      Mysle ze tyle wlasnie ukradli-majatek tylko stu najbogatszych Polakow wynosi ponad 100 mld PLN-wiekszosc z nich uwlaszczyla sie na roznych aferach i zlodziejskich prywatyzacjach-prosze do tego dodac kolejne tysiace kolesiow z nomenklatury ktorzy uwlaszczyli sie po znajomosic i za poldarmo(OSOBISCIE kilku takkich znam)a latwo sobie te kwote wyobrazic.Sadze ze takze kwota zagrabiona przez Zachod jest mniej wiecej taka-trzeba by sie tu wdac w dlugie wyliczenia ale wielu ekspertow podaje podobne kwoty.A ze zarowno nasi rodzimi zlodzieje jak i Zachod wiekszoasc z tego przeputali?-nawet i prawda ale to tylko swiadczy o tym ze wiekszosc z nich to glupcy,co zreszta widac zarowno po tym jak "nasi" rzadza Polska jak i po tym jak Zachod wpieprzyl sie w globalny kryzys wlasna chciwoscia-ale to sa wlasnie pochodne owej wojny kulturowej o ktorej pisalem powyzej-Zachod tu tez nie wyszedl bez szwanku.


      Piotr34

      Usuń
    6. Problem polega na tym, że nic z tego co Pan pisze nie wymaga jako wytłumaczenia jakiejś "wojny kulturowej" czy innego "wielkiego spisku". Nie jest prawdą, że "nie ma przypadków - są tylko znaki". W rzeczywistości ogromna większość wielkich procesów historycznych miała bardzo przypadkowe i trywialne korzenie.

      Nie przyszło Panu do głowy, że Pierwszy Piłkarzyk i jego akolici zachowują się tak, jak się zachowują nie dlatego, że się komuś sprzedali (żeby się komuś sprzedać - trzeba mieć co sprzedawać... a nie jestem pewien, czy cokolwiek takiego kiedykolwiek było w zasięgu tej bandy!) - tylko dlatego, że po prostu i zwyczajnie - są głupimi bucami? I że zdecydowana większość całej tej naszej "nowej szlachty" - to takie same farmazony, mocne tylko w gębie..?

      To się zaczęło już od Piłsudskiego: selekcja negatywna w konkursie "do żłobu". Mianowańcy Stalina to już tak żałosna i podła banda kanalii rangi powiatowej - że żal dupę ściska o takich "mężach stanu" w ogóle rozprawiać! I ten system się utrwalił, w końcu żaden szef nie chce, żeby jego podwładny był od niego cwańszy - i póki może: takowych tępi.

      Tzw. "opozycja", która przejęła władzę po 1989, to przypadkowa mieszanina z łapanki, gęsto inkrustowana agenturą - no i mamy to co mamy...

      Usuń
    7. "Nie przyszło Panu do głowy, że Pierwszy Piłkarzyk i jego akolici zachowują się tak, jak się zachowują nie dlatego, że się komuś sprzedali (żeby się komuś sprzedać - trzeba mieć co sprzedawać... a nie jestem pewien, czy cokolwiek takiego kiedykolwiek było w zasięgu tej bandy!) - tylko dlatego, że po prostu i zwyczajnie - są głupimi bucami? I że zdecydowana większość całej tej naszej "nowej szlachty" - to takie same farmazony, mocne tylko w gębie..?"

      Jak najbardziej mi przyszlo i sam nie wiem ktora mozliwosc bylaby gorsza.Choc przeciez jedno(bycie bucem i jelopem)wcale nie wyklucza drugiego(bycia sprzedawczykiem i zdrajaca).Ogolnie rzec zbiorac widze "nasza" "elit" jako wlasnie mieszanine zdrajcow z roznymi pozytecznymi idiotami i innymi drobnymi cwaniaczkiami.

      Piotr34

      Usuń
  4. Centralne zarzadzanie sprawami dotyczacymi panstwa jako calosci istnialo od wiekow. W Polsce zapewne bylo juz za Piasta Kolodzieja na co mamy jednak tylko dowody w postaci posredniej. Natomiast Imperium rzymskie pozostawilo po sobie liczniejsze slady planowania w skali imperialnej. Nie oznacza to tez mikrozarzadzania do poziomu rodziny czy majatku. Po prostu wladca musi pamietac, ze caly powierzony jego pieczy tereni ludnosc musi byc zatrudniona w sposob przynoszacy panstwu w calosci i jego obywatelom korzysc. Pamietajmy bowiem, ze ludnosci pozbyc sie jest trudno, a czesto prawnie nawet nie jest to mozliwe, i ze ludzie zuzywaja dobra wytwarzane na terytorium panstwa i takze to terytorium zanieczyszczaja sama swoja obecnoscia. To sa naturalne obciazenia i wladca panstwa musi dbac o to aby cala ludnosc jego terytorium przynosila takze jemu i wspolobywatelom pewna korzysc. Na przyklad w postaci rosnacego dobrobytu , wzrostu poziomu bezpieczenstwa czy tez lupow wojennych zdobytych na sasiadach. Jesli o to nie zadba to wkrotce bedzie mial klopoty z wlasnymi poddanymi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Było już wczoraj późno, gdy to pisałem i zjadło mi się zakończenie:

    Żeby nie było, że porzucam integralny pesymizm: uważam, że jest to (przynajmniej w dającej się rozsądnie przewidywać perspektywie) niemożliwe. Władcy bowiem, nie rodzą się na kamieniu, tylko dorastają wśród ludzi. I kiedy staną się władcami – robią to mniej – więcej, czego ludzie się po nich spodziewają. Nie wynika to ani z żadnej szczególnej dobroczynności (bo ta bynajmniej do istoty państwa nie należy…), ani z chytrości czy wielkiego spisku – tylko zwyczajnie z faktu, że oni też tak właśnie wyobrażają sobie, że działać powinni. Sułtan osmański powinien szerzyć prawdziwą wiarę (czyli Islam), zachowując jednakowoż tolerancję wobec „ludzi księgi“, a także – zakładać fundacje dobroczynne, pomagać ubogim, a w życiu osobistym – zachować skromność i pracowitość. I zdecydowana większość sułtanów – tak właśnie robiła, bo tak zostali wychowani.

    Pierwszy Piłkarzyk III RP zapewne od maleńkości wyobrażał sobie, że Władza zajmuje się przede wszystkim organizacją turniejów piłkarskich. Z wyobrażeniem tym zresztą, znakomita większość Polaków w zupełności się zgadza. Co w takim razie dziwnego, że Pierwszy Piłkarzyk rządzi – i że organizuje turniej piłkarski..? Dziwne byłoby, gdyby tego nie robił…

    Ponieważ zaś do istoty państwa „postępowego“ i „racjonalnego“, należy również i to, że wychowuje sobie poddanych – system ten ma wszelkie cechy trwałości: władza robi to, czego się po niej spodziewają poddani, a poddani spodziewają się po władzy tego, czego władza ich nauczyła.

    OdpowiedzUsuń
  6. A swoja droga jak to sie dzieje, ze ludzie w koncu wydawaloby sie wyksztalceni nie maja najwyrazniej pojecia o tym czym jest panstwo nawet w sformulowaniu marksistowskim. Jak wam sie udalo ominac lekcje Wiadomosci o Polsce i Swiecie Wspolczesnym czy ich pozniejsze ( po roku 1990) odpowiedniki? Chyba tego typu przedmioty nie zostaly wyrzucone z liceum?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Profesorze

      Idea "państwa - gospodarza", to właśnie "gosudarstwo". Jest to szczególna forma rządów, u Engelsa (co mu potem ocenzurowano za Stalina...) zwana "azjatyckim systemem sprawowania władzy" - i bardzo podobna do tego, co właśnie obecne rządy robią. Dlatego często tego wygodnego i odpowiednio pejoratywnie brzmiącego terminu używam.

      Jest to jednak zjawisko historycznie ograniczone i wcale nie pokrywające się z istotą, czy też definicją "państwa jako takiego".

      Egipcjanie tak robili - bo ich do tego zmuszała sama przyroda. Ale Rzymianie? Owszem, pobudowali drogi - bo im były potrzebne przy ich sposobie wojowania. Za "inżynierię społeczną" i "zarządzanie zasobami ludzkimi" wzięli się jednak dopiero pod koniec III wieku n.e., kiedy okazało się, że opróżnienie - na rzecz rosnących kosztów obrony Imperium i jego rozrastającej się biurokracji - skarbców municypalnych prowadzi do kryzysu. Nie wymyślili zresztą niczego specjalnie oryginalnego: przywiązanie chłopa do ziemi, a rzemieślnika do warsztatu, kontrola cen i rynków hurtowych. Na chwilę to "usztywniło" ich sypiące się Imperium - ale na dłuższą metę mogła tak funkcjonować tylko wydajniejsza część wschodnia, na prymitywnym wówczas Zachodzie koszt takich regulacji okazał się wyższy niż zyski, jakie przynosiły - to i Zachodnie Imperium padło.

      Co do naszych sarmackich przodków, to Przebóg - ale śladów na to, że próbowali w makroskali czymkolwiek zarządzać - nie dostrzegam! No chyba, że spontaniczne zbiegostwo nad Dniepr uznać za przejaw planowania :-)

      Usuń
  7. Najlepiej szkolą w tym zakresie w Moskwie. I na innych odpowiednio ukierunkowanych uczelniach. Pfff... w liceum marksizm, ekonomia? wolne żarty!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobre bo polskie


    biurokracja biurokracja
    wielce arystokratyczna
    rodzima nasza nacja
    z kazdym rokiem liczna

    juz nie frakcja
    gdzies uliczna
    i nie akcja
    sporadyczna

    nie ruchawka
    to fabryczna
    ani czkawka
    malaryczna

    pelna morda
    wladcy swiata
    zwarta horda
    wprost na brata

    sie rozrasta
    i sie pleni
    chciwa kasta
    byla w sieni

    teraz basta
    czas sie mieni
    w sile wzrasta
    i juz sie pieni

    jeszcze starcza jej omasta
    chciwosc jednak ja odmieni
    forsa lekko sobie szasta
    znajdujac jeleni

    szuka nowych niewolnikow
    przeszukuje katy
    stawia tyle nowych wnykow
    wszedzie weszy maty

    ustawia pulapki
    dopatruje zlego
    lepkie sa jej lapki
    rujnuje niejednego

    wszedzie weszy
    podejrzewa
    najlacniej ten mniejszy
    bo plecow nie miewa

    wiec gdy dopadnie takiego
    to i swiety nie pomoze
    skore zywcem zdziera z niego
    albo na obroze

    bezduszna bestia
    z lbem czlowieka
    to jej gestia
    z tlumu sie wywleka

    zyje z haraczy
    pozera oszczednosci
    krwawizne wyhaczy
    ale sobie mosci

    skad to sie wzielo
    taka lafirynda
    idee prawosci scielo
    obluda to jej winda

    wszedy i wobec
    i tylko puste slowa
    w obronie nie mozesz dobiec
    scieta kolejna glowa

    o co walczylim
    dlaczego umieralim
    biurokracji wladze dalim
    same niwollne od swojech sie s
    talim

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam,

    Co do umowy społecznej, to umowa na statku Mayflower.

    Pozdrawiam
    Mark0wy

    OdpowiedzUsuń
  10. "dokonując jednocześnie apostazji od Świętej Wiary Rzymskiej i przyjmując obrzydliwą herezję luterską – bracia zakonni pozostali przy wierności wobec Stolicy Apostolskiej konsekwentnie podtrzymywali roszczenie do władzy nad Prusami, przyjmując tytuły komturów tamtejszych zamków i posiadłości."

    Czy aby tylko bracia katoliccy sobie rościli? W pewnym momencie Zakon był trójwyznaniowy (bo oprócz katolików pozostała w nim część braci luterańskich, a baliwat Utrechtu przeszedł na kalwinizm) - wcale możliwe, że wszystkie odłamy uznawały się za prawowitych władców Prus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko. Ci, którzy przeszli na luteranizm szybko porzucili Zakon i zostali świeckimi rycerzami (a póki tego nie zrobili, faktycznie rządzili Prusami, więc nie musieli doń "rościć"...). A baliwat Utrechtu pozostał dalej "baliwatem Utrechtu", do "tożsamości ogólnozakonnej" się nie poczuwając, więc i nie roszcząc nic odnośnie majątku innych jego struktur.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...