sobota, 26 maja 2012

Śledztwo

Co wiemy? Wiemy, że nieznani (na razie) sprawcy przejechali naszą piaszczystą drogą. Być może znawca byłby w stanie łatwo określić w którą stronę, ale ja tego nie potrafię. W każdym razie - przejechali nią od jednego (świeżo położonego) do drugiego (starego i dziurawego) asfaltu, na całej długości zostawiając nader charakterystyczny, niemożliwy do pomylenia ślad bieżnika. 

Przy (nowo położonym) asfalcie od strony południowej ślad ten jednoznacznie wskazuje, że nieznani (na razie) sprawcy albo jechali od strony Dąbrówek lub Augustowa, albo w tym kierunku podążali. Przy (starym i dziurawym) asfalcie w Boskiej Woli kierunek który obrali nie jest już tak łatwy do identyfikacji - ale wydaje mi się że raczej skręcili w lewo, a więc w kierunku Bożego (co pozwalałoby zamknąć kółko, bo z Bożego da się przejechać na Augustów...) - i że byli obciążeni, bo ślad, nim skręcił w lewo, dobił prawie do prawej skrajni gruntowej drogi (i tamże odcisnął się, unikając późniejszego zakrycia świeższymi tropami). Nieco bardziej prawdopodobne jest zatem, że przyjechali z Dąbrówek i pojechali do Boskiej Woli - niż odwrotnie...

Czym byli obciążeni nieznani (na razie) sprawcy? Ano - oczywiście - naszymi słupkami ogrodzeniowymi:


Jak ustalił skrupulatnie licząc pozostałe dziury w ziemi policjant, zginęło nam 21 słupków z grubościennej stali o średnicy 2,5 cala, wysokości 210 cm każdy. Oprócz tego dwa słupki drewniane zostały połamane, a trzy - wyciągnięte z ziemi i porzucone. Osikowe poprzeczki zostały porozrzucane po pastwisku, a sizale - pocięte.

Ponadto, tej samej nocy ktoś połamał (ale nie stało się to na skutek kolizji samochodowej, bo brak tego rodzaju śladów - ktoś więc zrobił to celowo...) naszemu najbliższemu sąsiadowi barierki, którymi oznaczył poprzednio skrajnię skręcającej w tym miejscu drogi, żeby mu nie rozjeżdżano działki:
Niewykluczone, że złożone na samochodzie słupki wystawały z bagażnika i nieznani (na razie) sprawcy, pragnęli zgodnie z przepisami kodeksu drogowego oznaczyć ich kraniec czerwoną szmatą. Takową bowiem znaleźliśmy naprzeciw naszego podjazdu - wczoraj wieczorem jeszcze jej tam z całą pewnością nie było:
W miejscu, gdzie nasze słupki ładowane były na samochód nieznanych (na razie) sprawców - najwyraźniej ustawiali się w poprzek drogi, żeby sobie ułatwić załadunek. Zostawili w ten sposób wyraźny i bardzo charakterystyczny podpis:

Ten sam ślad ciągnie się na całej długości naszej piaszczystej drogi, np. w pobliżu miejsca, gdzie sąsiadowi połamano barierki:
oraz tuż przed wjazdem na asfalt w Boskiej Woli:



Mechanik samochodowy, który zrządzeniem losu mieszka akurat o wylotu naszej piaszczystej drogi na asfalt w Boskiej Woli twierdzi, że o wpół do dwunastej w nocy obudziło go głośne rzężenie benzynowego silnika wyjeżdżającego z naszej strony - był to, jego zdaniem, silnik BMW.

Wnioski? Wnioski jakie wysnułem, są następujące:

1. Jest to najoczywiściej ten sam sprawca, który już raz dokonał takiej samej kradzieży takich samych słupków w styczniu.

2. Absolutnie niemożliwym jest, aby sprawca mieszkał daleko. Nikomu by się nie chciało jechać nie wiadomo jak wielki kawał drogi - w nocy - żeby przywozić jakieś tam słupki ogrodzeniowe.

3. Osobiście uważam, że sprawca/sprawcy potrzebuje tych słupków po to, aby zbudować ogrodzenie. Gdyby chciał je sprzedać na złom - dlaczego nie ruszył 50 takich samych słupków, które mamy po drugiej stronie Wielkiego Padoku, w miejscu gdzie nie tylko od nas, ale i od wsi - absolutnie nic nie widać..? Sprawca zabrał te słupki, które zabrać mu było najwygodniej - bo najwyraźniej regularnie tędy przejeżdża, czy to w drodze do pracy, czy z jakichś innych względów - i tyle, ile mu było akurat potrzebne. Nie rozebrał nawet całej frontowej ściany Wielkiego Padoku - tylko połowę...

4. Uważam też, że sprawca buduje to ogrodzenie właśnie dzisiaj. Po co miałby kraść słupki, gdyby planował budowę dopiero w poniedziałek, czy jeszcze później..?

M. wskazał nam potencjalnego sprawcę - z kryminalną przeszłością, dostatecznie niskim ilorazem inteligencji i rodzinnymi powiązaniami po obu stronach drogi, którą przejechało hipotetyczne BMW (tj. i w Dąbrówkach - i w Boskiej Woli). Na razie jednak - choć mniej lub bardziej dyskretnie przeszukałem podejrzane obejścia - niczego nie znalazłem. Nikt też ani w jednym, ani w drugim miejscu, nie buduje w tej chwili ogrodzenia.

Wszystko jest zatem możliwe. Biorąc pod uwagę wysoce charakterystyczny bieżnik i oczywiste już w tej chwili - upodobanie owego sprawcy/sprawców do cudzej, czyli mojej własności - jest niemal pewnym że wcześniej czy później się spotkamy. A wtedy - boskowolańska gleba wzbogaci się o sporą dawkę cennych substancji odżywczych...

Pod względem prawnym bowiem - sprawcy/sprawcom - prawie nic nie grozi. Z uwagi na nikłą wartość materialną moich słupków (wycenioną przez panów policjantów na łącznie 100 złotych...) - jest to drobne wykroczenie, zagrożone co najwyżej mandatem karnym, jeśli nie upomnieniem. Sprawa z całą pewnością zostanie po niedzieli umorzona. Panowie policjanci zgodzili się co prawda ze mną, że to zaledwie początek dłuższej serii występków - skoro sprawca/sprawcy "zabezpieczył" już słupki, to przecież teraz potrzebuje siatki..! Niewiele jednak mogą zrobić, a prawdę pisząc - to jasnym jest, że nie zrobią nic. Sprawę zatem tak, czy inaczej - trzeba wziąć w swoje ręce.








30 komentarzy:

  1. Kałasznikow, bejsbol, grupa zaprzyjaźnionych sasiadów i nogi z dupy powyrywać ! :/
    No w mordę! Ja nie wiem co mozna takim bydlakom zrobić? Jaka mała szkodliwośc czynu? Przeciez zagrożone były bezposrednio konie, które maja konkretną wartość. Jakby co to zgłaszm sie do lania po psykach :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic tylko lać i patrzeć czy równo puchnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to 100 zł ??!!!
    A praca włożona przez Was w postawienie tych słupków to co ??
    Słupki same się kupiły, przywiozły - płacąc za paliwo, wkopały, względnie wbetonowały i nie patrząc na pogodę i takie tam inne poświęciły swój czas na te prace ???
    Rany, jaja bym ukręciła tym złodziejom !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Konie na Wielki Padok pójdą dopiero po sianokosach. Spokojnie zdążę odbudować ogrodzenie.

    Oczywiście, że trzeba lać i na żadne prawo się nie oglądać - jakbym dopadł drania już w styczniu i wtedy skuł mu dupę - to bym nie miał kłopotu w tej chwili. O żadnej zatem proporcjonalności winy do kary - i mowy być nie może, bo nie o to wcale chodzi.

    Tylko najpierw trzeba tego drania znaleźć. Najlepiej: razem ze słupkami...

    OdpowiedzUsuń
  5. słyszałem u mnie na blokach, że ponoc te stare modele BMW lubią załapać zwarcia i się czasem w nocy spalić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Radzę kupić hałaśliwego psa.
    A tak swoją drogą to draństwo.
    Pozdrawiam i życzę aby już ci dranie nie wrócili,
    Tomek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cholerne złodziejstwo!
    Gdyby można było podłączyć je do prądu to dobrze by takim zrobiło małe kopsnięcie.
    Lej, ile wlezie, jak tylko znajdziesz.

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  8. Moralność - ot, idea, która nie istnieje poza naszymi umysłami... Jeden powie, żeby pobić złodzieja, inny - by go zabić, jeszcze inny - by podać do sądu...

    A jakie są FAKTY? Ano takie, że jak skujesz mu mordę, to się na Tobie zemści. Albo poda do sądu - i wygra. Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. Chyba że go porządnie zastraszysz - ale czy jesteś w stanie NAPRAWDĘ ubrudzić sobie ręce?

    Ja bym - gdybym tylko miała taką możliwość - zrobiła coś, co ocierałoby się o psychopatię. Nie zabiłabym, ale porwała, może okaleczyła, a na pewno wywiozła tak daleko, że pewnie by już nie wrócił. Ludzie mogą zniknąć, trzeba tylko wiedzieć, w czyje ręce ich oddać.

    Oczywiście to tylko fantazje, bo jestem za słaba, by zrobić coś takiego z potencjalnym złodziejem.


    Gorsi od złodziei są wandale. Tacy niszczą własność z czystej złośliwości. Na maleńkiej działce, którą kupił mój chłopak, stał sobie kran z wodą. Między jedną wizytą a drugą ktoś dokopał się do jakiegoś ważnego pokrętła (jakieś 30 cm pod ziemią), uciął je (metal!) i zakopał na nowo, tak, że dopiero z bliska można było zobaczyć, że ktoś coś majstrował (po naruszonej ziemi). Ot, ścierwa... Ale jak ich złapać? I - jak ukarać? Chyba tylko ostracyzmem - nie tylko ich, ale i ich rodzin. Tylko że ostracyzm "działa", kiedy "składa" się nań całe otoczenie, a nie tylko poszkodowana osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. I tu się zresztą kłania Twój tekst o tym, by darować sobie walkę ze złem. Ja uważam bierność za przyzwolenie na zło, niezależnie od tego, czy dotyczy to dręczenia (swojego) zwierzęcia czy kradzieży.

      Usuń
  9. Zaraz, zaraz! Niedziałanie to ja zalecam na forum, by tak rzec - publicznym. Konkretnie - w d..e mam demokratyczną politykę i demokratycznie stanowione prawo.

    Co do "naszego" złodzieja - to mam nieprzepartą ochotę zaspokoić atawistyczne pragnienie zemsty. Innymi słowy: odpłacić za zło - złem stokroć gorszym! Wrrrr! Nic to nie ma wspólnego z ŻADNĄ moralnością, ani polityką.

    Tym bardziej - że ani mi w głowie tych ludzi "poprawiać", "wychowywać", czy temu podobne. Nie mam też najmniejszego zamiaru rozwiązywać jakichkolwiek "problemów społecznych"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka postawa prowadzi właśnie do eskalacji bezczelności złodziei. Bez surowego prawa stanowionego złodzieje będą często krzywdzić ludzi, tak jak wielu bydlaków krzywdzi zwierzęta. A to, że jakaś tam jednostka będzie miała jaja, by im odpłacić pięknym za nadobne, nie ma znaczenia - bo wiele nie będzie w stanie pomścić swoich krzywd.

      Dlatego właśnie ci wszyscy "pożyteczni idioci" są i tak o wiele mądrzejsi od tych, którzy uważają, że państwo powinno dać ludziom swobodę.

      Usuń
    2. Kira przecież żyjemy w państwie prawa, zatem dlaczego to nie działa (Jacka jednak okradli), skoro jest takie dobre?

      Usuń
    3. Wcale nie tak dawno za kradzież obcinano rękę - a za kradzież konia (dziś pewnie - samochodu!): wieszano.

      Bardzo wielu "pożytecznych idiotów" życie poświęciło, aby te tradycją uświęcona prawa przodków - obalić!

      Jesteś na pewno pewna, że chcesz ich powrotu..?

      Usuń
    4. Akurat TE zmiany są złe.

      Każdy, kto wpada w skrajności typu: "Wszystko, co nowe/stare, jest lepsze niż stare/nowe" powinien trzymać się z daleka od funkcji publicznych. ;)


      DAIMYO, jeśli za takie rzeczy się nie karze, to wątpię, czy jest to naprawdę państwo prawa.

      Usuń
  10. Mnie się nie zgadza rachunek ekonomiczny. 21 słupków z grubościennej stali wysokości 210 i grubości 2,5 cala nie może być warte 100 zł. Złom to ponad 1 zł w skupie za kilogram. Wychodzi mi, że kupa kasy Wam zaginęła. Mimo wszystko radzę spenetrować okoliczne skupy złomu. Złodziej musiałby być upośledzony umysłowo, aby budować sobie w Waszym sąsiedztwie płot z tych ukradzionych i łatwych do identyfikacji słupków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złodzieje na ogół do elity intelektualnej się nie zaliczają. Tym bardziej w tym przypadku - przecież nie zginęły nam diamenty czy obraz Da Vinci, a trochę stali z rozbiórki szklarni (przyznałem się - co zresztą łatwo było sprawdzić - że kupowałem w cenie 2 zł/mb - stąd wartość tak niska straty: robocizna nie ma znaczenia...).

      W żadne zatem intelektualne wyrafinowanie tego występku, w żadne skomplikowane strategie jego ukrycia nie wierzę. Tym bardziej, że nie sądzę, aby złodziei w ogóle spodziewał się, że ktokolwiek go szuka! W styczniu ukradł przecież dwa takie słupki i poza tym, że sobie ulżyłem werbalnie - nic z tego nie wynikło.

      Teraz też nie sądzę, aby udało mi się go znaleźć ot tak, po prostu. Przecież nie będę jeździł od gospodarstwa do gospodarstwa - kiedy miałbym to robić? W czasie, gdy będę reperował ogrodzenie..?

      Tak, jak pisałem w styczniu: złodziej jest z tego czynu dumny - absolutnie nie widzę powodu, aby miał się wstydzić, czy też, aby miał powód lub potrzebę ukrywania się. Złodziej przecież okradł obcego i w dodatku bogatego (bo tylko bogaty - i głupi w dodatku - może się taką bzdurą jak jakieś tam chude konie zajmować...). Zrobił zatem dobrze. A słupki prawie na pewno zostały już wczoraj wmurowane. Sądzę raczej, że od frontu - bo co komu tak solidne od strony gumna..?

      Dowiem się o tym, jak się idiota sam pochwali. A pochwali się - przecież ma czym! Wszyscy jego sąsiedzi na pewno doskonale wiedzą, skąd te słupki się wzięły - pytanie tylko, kiedy ta wiedza dotrze do mnie..?

      Swoją drogą, do kolekcji mitów na nasz temat dodaliśmy kolejny. Otóż jeden z podejrzanych (jak nie nasze słupki, to coś na pewno mają na sumieniu, bo strasznie byli przestraszeni...) próbując się wypytać skąd przyjechaliśmy, użył na określenie - ewidentnie naszych padoków - terminu "Sielankowe działki" - że niby, skoro konie się tam pasą, to musi to należeć do nieodległej "Farmy Sielanka". A "Sielanka" to luksusowy, drogi ośrodek - tym bardziej, jeśli złodziej te słupki z "Sielanką" kojarzy, to może być z siebie tylko dumny...

      Usuń
    2. Rozumiem, ale taka sytuacja nie tylko demoralizuje złodzieja (myślę, że jednak mu nie przywalisz, bo Ci złość minie, o konsekwencjach nie mówiąc) ale i policję. Uczy ich, że nie warto zajmować się sprawami przeciętnego obywatela. Wartość skradzionych słupków nie określa się na złomie. W sklepie za takie gotowe słupki zapłaciłbyś, w sumie nie wiem, ile to może ważyć, ale jakieś 1500-2000 zł na pewno.
      Aby zmusić policję do jakiegokolwiek ruszenia tyłka i poprawienia sobie samemu samopoczucia, zaniosłabym zgłoszenie kradzieży na piśmie i poczekała, czy policja potraktuje sprawę poważnie. Jeśli dadzą Ci odmowę na piśmie, można to zaskarżyć.
      Wiesz o co mi chodzi? Jeśli nie będziemy sami siebie szanować i walczyć o swoje, to jak wymagać od innych, żeby nas szanowali, nie okradali, nie lekceważyli?

      Usuń
    3. myślę, że pośród naszych nieco emocjonalnych komentarzy odpowiedź Riannon jest najlepsza

      wartość słupków to nie złom, tylko właśnie ok 2k złotych i na tej podstawie trzeba zrobić w okolicy "wiatrak" i "sąd boży"

      założę się, że wartość skradzionych poprzednich słupków według ceny sklepowej przekroczyła 200 zł i na tamtej podstawie trzeba było nadać sprawie bieg oficjalny

      a tak zachęciłeś złodzieja - poczuł się bardzo pewnie i bezkarnie

      Usuń
    4. Pewnie racja. Z drugiej strony - teraz nie rozumiem, po co właściwie wczoraj zawiadamiałem policję? To całkiem wbrew moim zwyczajom... Wygląda na to, że ta sytuacja wyprowadziła mnie z równowagi o wiele bardziej, niż sam bym chciał w pierwszej chwili przyznać...

      Usuń
  11. Ja zawsze zawyżam w protokole policyjnym wartość straty, a jestem okradany regularnie z racji posiadania pewnej liczby nieruchomości zabudowanych, niezamieszkanych w różnych lokalizacjach. Wysiłek policji jest często proporcjonalny do wartości mienia skradzionego, choć nie zawsze. Zwykle po pierwszym wszczęciu śledztwa kradzieże ucichają w danym miejscu. Policja robi rekonesans w terenie i to płoszy złodziei, choć oczywiście jeszcze nigdy nikogo nie złapali i zawsze umarzają sprawę po jakimś czasie.

    Podstawa to kazać czy prosić policjantów, by zrobili jakiś nalot na kogoś na wsi. Najlepiej powiedzieć, że podejrzewam X-a. Wtedy oni wpadają do X-a na posesję o piątej rano po cywilu, to jest chyba na pół legalne, zglądają tu i tam i po wiosce idzie, że ten okradziony to ma chody na policji, bo policja działa i się boją dalej kraść. Tylko najważniejsze to żeby to nazwisko podejrzanego znalazło się w protokole, wtedy policjant musi to zweryfikować. Jak nie będzie to palcem nie kiwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obić plecy słupkiem, ewentualnie porwać i przegonić przez wieś na golasa, czy w ostateczności - nawet i to zwarcie w BMW... to, niezależnie od niejakiej abstrakcyjności takich dywagacji (ostatni raz się biłem... w szkole podstawowej. I o ile dobrze pamiętam - dostałem wciry...) - jakoś brzmi i wygląda...

      Ale napuszczać policję - jeszcze na przypadkowego sąsiada, co do którego mam ewentualnie tylko jakieś niesprecyzowane podejrzenia..? Nie, wiesz - jakoś: dziękuję!

      I dlatego sam się sobie dziwię, że jednak wczoraj wybrałem ten numer 112. Widać: nie miałem się komu wygadać nawet..?

      Usuń
    2. artur xxxxxx28 maja 2012 00:24

      Jeżeli znajdziesz sprawcę, nawet nie myśl o uszkodzeniu ciała, czy ograniczeniu wolności. To działanie z premedytacją i wątpię żeby nie skończyło się odsiadką bez zawiasów i jeszcze procesem cywilnym wytoczonym przez poszkodowanego.
      Niszczenie mienia też raczej możesz sobie odpuścić. Za to raczej są zawiasy, ale w odwecie mogą zrobić Ci to samo, do tego otruć jakieś zwierzę. Pewnie skrupułów by nie mieli.

      Usuń
  12. @BoskaWola,@Dayimo,@Racjonalne Oszczedzanie

    Czyzby filozofia niedzialania skonfrontowana z RZECZYWISTOSCIA wlasnie stala sie passe?"Podpalic samochod","skuc morde","obciac reke"-hmmm widze ze kiedy znikaja miliardy w Zusie albo zamiast autostrad mamy wille politykow to jest OK i nie daj Bog zeby cos z tym zrobic bo to wbrew historycznym trendom MOZE BYC a konsekwencje sa nie do przewidzenia.Kiedy jednak sprawa robi sie "powazna" i znika pare slupkow o "kosmicznej" wartosci sto zeta to filozofia niedzialania idzie w kat i nagle dysponujemy szklana kula ktora pozwala nam zobaczyc wszystkie konskekwencje tych dzialan typu podpalanie i obcinanie.Echh,jednak pisanie na blogu to jedno a zycie POMIEDZY ludzmi to zupelnie inna sprawa.To tyle na temat SWIATOPOGLADU na zycie i na tym zakoncze te DROBNA zlosliwosc choc nalezaloby sie wiecej.

    Natomiast zupelnie osobiscie to oczywiscie zycze pozytywnego zalatwnienia sprawy bo cos ten zlodziej strasznie bezczelny.Jesli przedklada Pan "zemste" nad koszty to prywatny detektyw za taka sprawe wezmie z tysiac zeta-kosztuje ale jest potem satysfakcja i spokoj na dlugo(wiem bo sam kiedys uzylem tego srodka i polecam).


    P.S.Mozna sie powyzywac i nazwac zlosliwym trollem-przezyje.


    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - jak już chyba wszyscy zgodnie zauważyli i w jednym i w drugim przypadku - chodzi tylko o to, żeby sobie ulżyć werbalnie, bo ani raczej nie będę nikogo bił (no chyba, że jednak znajdę i złapię...) - ani też, nie mam najmniejszego zamiaru wychodzić na ulicę i rzucać kamieniami w Pierwszego Piłkarzyka III RP.

      Różnica jest tylko taka, że z całą pewnością nikt z Państwa nie znajdzie i nie pobije tego złodzieja za mnie, skoro ja nie potrafię.

      Natomiast od namawiania na blogach Pierwszemu Piłkarzykowi III RP - faktycznie, może się krzywda stać, bo rzadko bo rzadko, ale ludziom czynu też zdarza się przeczytać i zainspirować się...

      Po drugie - posiadanie kwoty tysiąca złotych "na zbyciu" absolutnie mi nie grozi. Wczoraj przez cały dzień ciężkiej fizycznej pracy zarobiłem całe 280 zeta - i to musi do końca tygodnia starczyć. Głównie zresztą - na paliwo...

      Co oczywiście nie zmienia faktu, że w porównaniu z moim złodziejem jest bogaczem: nie muszę, wyobraźcie sobie Państwo - kraść!

      Po trzecie wreszcie - nie potrzeba żadnej szklanej kuli aby wiedzieć, że skutkiem bicia są sińce, a podpalania - pożar. Co do owych prawnych konsekwencji itp. - to bym już tak daleko w przyszłość nie wybiegał. Mimo wszystko nasyłanie na sąsiadów policji czy wytaczanie procesów - to jeszcze NIE JEST popularna rozrywka na wsi. I chwała Bogu zresztą!

      Natomiast jakie mogą być skutki obalenia Pierwszego Piłkarzyka..? Tylko interwencja "sił pokojowych" i rozbiór - czy może coś gorszego..?

      Na koniec wreszcie - wyraźnie napisałem, że "niedziałanie" dotyczy właśnie forum publicznego - polityki. Zwłaszcza: demokratycznej. Tak na co dzień to "nie-działać" ze wszystkim się nie da. A już z całą pewnością - nie da się nie narzekać i nie przeklinać...

      Usuń
    2. Szanowny Piotrze34,

      również zwrócę uwagę na to, co Jacek powiedział - chodzi o sferę publiczną. W jednym z poradników bodajże "7 nawyków bardzo skutecznych ludzi" działania ludzkie zostały podzielone na 3 sfery w zależności od Twojego oddziaływania. I tak jest strefa Twojej kontroli (np. wypiję teraz kawę czy herbatę), strefa wpływu (np. przekonam kolegę by razem ze mną zaczął rano biegać) i ogromna sfera będąca poza naszą kontrolą czy wpływem (jak np. nasz wpływ na pogodę lub wynik meczu Chicago Bulls vs. Los Angeles Lakers). Im więcej działań przeprowadza się w strefie kontroli, tym skuteczniejsi (i moim zdaniem szczęśliwsi) możemy być. Przestrzeń publiczna to obszar na granicy strefy wpływu i szerokiej strefy poza nią.

      Odkąd skupiłem się na tym co jest w moim zasięgu jestem o wiele bardziej szczęśliwy. Myślę również, że Jackowi większą przyjemność przyniosło by skopanie tyłka temu konkretnemu złodziejowi, niż fakt, że statystyki kradzieży drobnych w ostatnim roku spadły w PL o 3,84%...

      Usuń
  13. Różnica jest taka, że urzędnika, policjanta czy sądu na wsi boją się jak ognia (no chyba, że policjant swój od Nowaków chłopak), a pobicia się nie boją. Jak ich się pobije, to wrócą i otrują konie albo podpalą chatę. A jak się naślę policję, to stwierdzą, że z takim nie warto zaczynać, bo to przedstawiciel tego innego świata, który nie boi się urzędników, policjantów, etc. a do tego oni jeszcze mu pomagają.

    OdpowiedzUsuń
  14. Złodziejstwo budzi we mnie złe instynkty...
    Co do wyceny- panowie policjanci ani chybi posiłkują się podobnym IQ co złodziej.
    Chciałoby się tym słupkiem przywalić- to taki odruch- przynajmniej u mnie, choć zapewne w praktyce odbyłoby się to inaczej.Najgorsze, że rzeczywiście, nawet przy ujęciu sprawców czyn okaże się mało szkodliwy...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ano chce się przywalić! Wku..wiająca do n-tej potęgi jest zwłaszcza dysproporcja między zyskiem złodzieja (niewielkim - w sumie...), a moją stratą (właśnie skończyłem wkopywać nowe słupki - drewniane - ale jasnym jest, że te góra kilka lat postoją i trzeba je będzie wymieniać...), a zwłaszcza - stratą potencjalną (bo gdyby na Wielkim Padoku pasły się konie..?). Tu nie ma miejsca na żadne "wychowywanie", "poprawianie", czy inną "prewencję". Złodziej nie uważa mnie w ogóle za człowieka - i nie będzie mnie za człowieka uważał, co bym nie zrobił (a napewno nie zacznie mnie szanować jeśli na niego policję naślę - to już szybciej: po solidnym mordobiciu...). Skoro on mnie nie uważa za człowieka, to i ja nie mam powodu jego za człowieka uważać - mamy zatem do czynienia ze złośliwą bestią. A co się robi ze złośliwymi bestiami?

    Złośliwe bestie się zabija...

    OdpowiedzUsuń
  16. Współczuję kradzieży, toż to nóż się w kieszeni otwiera na taką bezczelność!
    U mnie na wsi był kiedyś włam, zginęła wygodna drabina i równie wygodny zestaw narzędzi, bo nic innego cennego w domu nie było. Aha i ćwiartka wódki żołądkowej.
    Szkoda, że policja u nas nie każe bardziej surowo takich występków, chociażby pracą społeczną, może to by nauczyło, że cudze to nie moje!
    Powodzenia, może uda Ci się wyśledzić tych drani (tego drania).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...