piątek, 18 maja 2012

Boska Wola, 7.00 rano

No, może 7.15. W każdym razie: wyszedłem wywiesić ręcznik po porannym prysznicu - i zastałem widok skądinąd typowy i wiele razy już tu Państwu pokazywany. Za każdym razem jednak, pośniadaniowa sjesta naszych czterokopytnych, nieodmiennie mnie rozczula:


Jak widać: samiec osobno i w pewnym oddaleniu od haremu:

Skoro już wygrzebałem aparat i pomoczyłem chodaki w porannej rosie - a pierwszy taki słoneczny poranek dziś mamy od kilku dni - to i naszym roślinkom strzeliłem fotki. Dla dokumentacji. Państwu, żeby nie nudzić, tylko kilka pokażę. Oto nasza cebula (sam sadziłem jak Lepsza Połowa w Aszchabadzie bawiła!):
A to linia "Kiwaczków" (na samym końcu - pojedyncza żurawina):
Oprócz trawy i chwastów, intensywniej odbijają także pożyteczne rośliny, które dawniej rosły na terenie, obecnie zmienionym w "ogródek na miarą naszych możliwości" (po prawdzie, to dalej obsialiśmy ledwo połowę jego powierzchni...). Mięta i chrzan:

Wczoraj dzień był niełatwy. Większość "godzin roboczych" spędziłem biegając z lampami LED po "Mokotów Business Park". W drodze powrotnej do domu, podjąłem sadzonki, które nam omyłkowo przysłano na adres zameldowania (pokazuje się na przelewie), a nie do Boskiej Woli. Zdążyłem je jeszcze wieczorem - rzutem na taśmę - wsadzić, pieląc pierwej ten fragment ogródka. Sadzonki, mimo że mieliśmy nad ranem przygruntowy przymrozek - w większości chyba już podniosły głowy:


Padła za to bazylia Lepszej Połowy na spirali ziołowej (w głębi po prawej - i tak zresztą nic nie widać, poza rabarbarem - mutantem, obficie kwitnącym). Tu: pomidory wsadzone w większości w sobotę, w czasie deszczu.
Oraz szpieg z krainy deszczowców (Lepsza Połowa podpowiada zza ramienia, że raczej z "krainy dreszczowców", a może nawet i "dresowców" - masz dresy, to od razu oddasz...) na tle zagonu ogórków:
Na koniec: zdjęcie tylko dla dorosłych. Nasz Król, oprócz tego że ma dyspozycji swój harem, lubi  od czasu do czasu, hmm... pobawić się sam ze sobą:
Skądinąd - czy to aż takie niezwykłe albo dziwne..?

Co nieco jestem rozbity. Jak już skończyłem wczoraj pielić i sadzić, wydając z niejakim opóźnieniem kolację wszystkich czworonogom - pojawił się jeden z sąsiadów. A jakże! Z czteropakiem! Po co? Po to, żeby mu ogłoszenie o sprzedaży samochodu w necie umieścić. Zeszło się trochę. Za to - jakby ktoś z Państwa potrzebował części samochodowych - to mogę mieć. Jakie chcecie...

5 komentarzy:

  1. Mnie rozczula slonce na Twoich fotkach, ktore to z rzadka obserwuje na zywo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jacku, a kiedy się dowiesz, czy sekswczasy Króla zaowocowały?

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze napisz czteropak czego - bo to się różnicuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Słońce mamy dziś po raz pierwszy od jakichś pięciu dni.

    Co do efektów pożycia - to nie spieszę się ze sprawdzaniem. Kilka dni temu zaczęły objawiać ruję (we właściwym czasie i we właściwej kolejności) i... nie wzbudziły jakoś wielkiego entuzjazmu u Króla! Ot - raz czy dwa pokrył Melesugun (z tego co widzieliśmy), dwie pozostałe olał. To jest dobry znak - ale nie ma co gdybać na razie...

    Czteropak Warki. Bo czegóżby innego..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm, tankofermentatory i hgb, czyli przemysłowa produkcja napoju o smaku piwa :)

      no ale bez pieszczenia się - i taki czteropak ja też z chęcią spożyję, nie jestem francuskim pieskiem

      oczywiście docenić też należy lokalny patriotyzm :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...