niedziela, 22 kwietnia 2012

System Error

Jeśli nie będzie nas przez jakiś czas – to znak, że dopadła nas Siła Wyższa. W postaci rychłej (chyba) śmierci naszego końputra. Wróciły problemy, które były dopadły nas poprzednio jesienią: system się wiesza, domagając się restartu, a potem – nie potrafi się zbootować.


Wtedy „odjournalował“ się nam jeden z twardych dysków. Teraz wygląda na to, że od strony informatycznej nie dzieje się nic takiego, z czym zwykłe „Disc Utility“ by sobie nie radziło – tyle, że to g…o pomaga! By ile bym nie przeinstalowywał systemu, formatując przy okazji dysk startowy i ile bym nie naprawiał dysku lub też uprawnień („privileges“) na nim – objawy się i tak powtarzają od nowa, poprawa bywa tylko chwilowa.

Nie pomagają nawet wypróbowane harcerskie sposoby. Do tej pory bowiem, jak mi się system nie chciał zbootować, to otwierałem maszynę, wyjmowałem kabelek z „dysku B“ – końputer mruczał i burczał przez chwilę, a potem grzecznie startował z „dysku A“, gdzie – tak na wszelki wypadek – mam wgraną zubożoną, starszą wersję systemu. Potem wystarczyło wetknąć kabelek z powrotem, zrestartować czy to z „dysku A“, czy to z płytki systemowej – podziałać „Utilities“, ewentualnie – wgrać system – i szafa grała. A teraz niekoniecznie. Tzn.: owszem – bootuje z „dysku A“. Średnio raz na dwadzieścia prób…

Na mój – niedorozwinięty informatycznie, przyznaję – chłopski łeb, albo nie do końca jest prawdą, co mi przy poprzedniej katastrofie informatyk mówił, że „w tym modelu walą się dyski“ – albo oba dyski „walą się“ w tym samym tempie, niezależnie od tego, czy ciężko pracują dźwigając system – czy lenią się jak ostatnie obiboki, przechowując tylko dane. Wolałbym, mimo wszystko, ten drugi wniosek – choć wygląda mi na paradoksalny – bo w takim razie: starczyłoby przynajmniej jeden z tych dysków wymienić – i może kolejne 6 czy 7 lat maszyna by podziałała..?

Nie dowiem się tego przed wtorkiem. Przy odrobinie szczęścia. Wczoraj, niestety, była sobota – i zaprzyjaźniony zakład „nie rabotał“ (czego nie byłem w stanie sprawdzić bez internetu, więc wziąłem ze sobą złoma do stolycy, wytrząsł się trochę i teraz, zaskakująco długo, bo od wczorajszego południa – działa. Wyłączył go co prawda na chwilę impuls elektromagnetyczny przechodzącej mimo nas burzy – drugiej już w tym roku – ale podniósł się potem bez protestów… Tylko net sączył się, jak to zwykle bywa – kapryśnie i na ogół powoli, ja na lepsze połączenie nie trafiłem, kończąc ogradzanie – bo nam trochę drutu zostało – także Małego Padoczku, Pierwszy Padok skończyłem bowiem w piątek). A o żadnej poważniejszej naprawie i tak nie ma mowy przed powrotem Lepszej Połowy z Turkmenii, czyli – jak raz: przed Długim Weekendem.

Tak więc może nas nie być dłużej. Odpoczniecie Państwo…

1 komentarz:

  1. odłącz te dyski, przedmuchaj kable/gniazdka/wtyczki, przeczyść je szczotką do zębów (suchą), jeśli będą wyraźne zabrudzenia przeczyść denaturatem i dobrze wysusz, podłącz ponownie, prawdopodobnie będzie działać

    jeśli po wytrzęsieniu działał dalej, to wina styków

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...