wtorek, 27 marca 2012

Żądza mordu

Krystyna przyniosła przed chwilą lekko przyduszonego króliczka. O, takiego mniej więcej:

niestety - było już za ciemno, żeby jej łup, którym się oczywiście chwaliła fotografować. A teraz, to już się i do fotografowania za bardzo nie nadaje: obaczym rano, czy uda się jej go wszamać w całości?

Żądza mordu u młodszego z naszych koćkodanów systematycznie rośnie. Z tego co nam przynosi do pokazania, prawdziwą hekatombę jaszczurek i myszy można by złożyć - a wiemy skądinąd, że zwykła przynosić tylko część łupów.

Krystyna, po tym jak obejrzeliśmy turniej kabaretowy na rosyjskiej "Jedynce", z zespołem "Raisy" z Irkucka w roli głównej - doczekała się ostatnio przydomka "Raisa Iwanowna". Z twarzy do niejednej z tych zacnych niewiast podobna...

Bo Sylwestra od dawna zwana też bywa "Eufrosinią Pietrowną" - przez wzgląd na gadatliwość!

25 komentarzy:

  1. matko myślałam że Krystyna to imię żony i aż od nowa przeczytałam - bo dlaczego ta żona taka drapieżna?.. człowiek zmęczony jest..

    OdpowiedzUsuń
  2. no no, taki krótki wpis, że to aż niepodobne do Autora

    a ja dziś jadłem królika z ryżem i grochem na obiad

    przesympatyczne stworzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. a ja bym zjadł kiełbaskę na ostro z Twojego psa

      po co takie prowokacje na końskim blogu?

      Usuń
    3. Bo @RO ma mentalnosc dresika, czego czasem nie udaje sie ukryc

      Usuń
    4. Durny tekst od jednego, czy drugiego Anonima ani mnie ziębi, ani mnie grzeje.

      Odpowiadam nie tym idiotom powyżej, ale ewentualnym czytelnikom, których mógłbym urazić.

      Nie uważam jedzenia koniny czy królika za prowokację. Nie jestem wegetarianinem.

      Pierwsze mięso jest smaczne i chude, drugie podobnie, poza tym są to mięsa dobre jakościowo, w przeciwieństwie do całej chemii, którą faszerują nas w kurczaku.

      Oczywiście jestem za tym, aby zwierzę rzeźne cierpiało jak najmniej i było zabite w sposób możliwie szybki. Mięsożerstwo może być połączone z szacunkiem dla zwierząt.

      Usuń
    5. @RO - jeden, drugi czy nawet trzeci Anonim również uwielbia gości, którzy rozmawiają w teatrze przez komórkę żeby pochwalić się że ich stać na najnowszy model..
      Niestety jestem pewien, że nie zrozumiesz aluzji - więc prosto z mostu -sprowadzasz każdą dyskusję do swojego, onetowego poziomu. Więc będę traktowac cię jak trolla, bo nie mam zamiaru sięgać takiego dna - i tak pokonasz mnie doświadczeniem na tym poziomie.
      A idiotów sobie daruj, może się okazać za kilka lat że sam nim byłeś i co wtedy? Przeprosisz?

      Usuń
    6. Jedzenie koniny prowokacją nie jest. Natomiast pisanie o jedzeniu koniny, ni z gruszki ni z pietruszki, na stronie na którą wchodzą "koniarze" - oczywiście prowokacją jest.

      To tak jakby kanibal wszedł na blog o dzieciach i zaczął pisać, jakie to smaczne i zdrowe są te dzieci. I nie oczekuj jałowych dyskusji o szacunku do zwierząt.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. och, nie musisz o tym wspominać - widać aż nadto gdzie się wychowałeś...
      A "wiocha" to stan umysłu, nie miejsca zamieszkania...
      Brakuje mi natomiast w komentarzu informacji nt kłopotów gastrycznych po zjedzeniu koniny i jak sobie z nimi tanio (racjonalnie) radzić.

      Usuń
    9. steku bzdur powyżej szkoda czytać i się odnosić

      jedno jest pewne - ja przynajmniej mam odwagę podpisać się pod swoimi poglądami

      Usuń
    10. Jak było do przewidzenia - nie rozumiesz w czym problem. Wcale nie w poglądach na temat jedzenia koniny, tylko na miejscu, sposobie i kontekście ich wygłaszania. Ale takie wyczucie trzeba mieć - i z nim się urodzić.
      A Gospodarzowi i tak zrobiliśmy wstyd, ze zamiast napisać coś ciekawego i być może inspirującego na temat jego felietonu (lub jeżeli ma to być li tylko zaznaczenie swojej obecności i linku do bloga - nic nie pisać) próbujemy kogoś nauczyć odrobiny taktu. Jak dotąd nikt ciebie nie nazwał idiotą i owłosioną małpką - a ty ostro szafujesz tymi epitetami w stylu żulika spod budki z piwem. Jakby nie było - obrażasz innych gości tego samego Gospodarza. Oni też mają prawo do swoich poglądów, i nie możesz ich obrażać.
      Panie Jacku - ze swojej strony przepraszam, że czasem nie staje nam "dowcipu" i obiecuję więcej pogryzać siemię i popijać winem, aby nie zasłużyć na miano wieprza z perłami.
      A co do podpisu - proszę bardzo, jestem Admin Racjonalny Upierdliwiec. Może być czy trzeba reklamy swojego bloga? Nie mam konta google, inaczej nie mogę się podpisać.
      Adam

      Usuń
    11. heh ja się przenoszę chwilowo na bloga 'racjonalnego' i świetnie się bawię dyskutując z nim ;)

      Usuń
    12. ponieważ racjonalny wymięka i usuwa posty twierdząc że są wulgarne wrzucam je tutaj dla oceny czytelników:

      AnonimowyMar 28, 2012 11:45 AM
      Jako popapraniec dodałbym więcej - jedzmy g...o, miliardy much nie mogą się mylić! Łatwo dostępne, w każdych w zasadzie ilościach! Brak konkurencji dużych g...ożerców.
      A tabu? Kto RZECZYWIŚCIE RACJONALNY NA TO PATRZY!

      OdpowiedzUsuń na zawsze
      OdpowiedziAnonimowyMar 28, 2012 11:58 AM
      teza dobra, dobra ale ma kilka dziur logicznych które 'racjonalny' zaraz wytknie. na przykład: brak odpowiedniego układu pokarmowego. mucha nie ma krótkiego układu. mucha ma bardzo krótki. zaś człowiek tylko krótki. dodatkowo nie używajmy słów kulturowo uznanych za brzydkie. przecież na tradycji i kulturze dyskusja stoi. nie wiem, jest tyle zamienników, odchody fekalia guano..
      proponuję zatem drążyć temat psa. może to zwierzątko jakoś bardziej przemawia do autora, widać słowa szacunek do zwierząt to za wysoka abstrakcja, ale pieska każdy kiedyś tam widział.

      Usuń
    13. W tej dyskusji RO usunął komentarze, które były kopią jego własnych wypowiedzi powyżej. Wiem o tym, bo sam je tam wklejałem.

      Usuń
    14. nie czaję. mnie się zdawało że usuwa m.in. moje komentarze np ten że usuwanie postów to się nazywa cenzura i ma u nas szerokie tradycje. nic nie rozumiem, najpierw chce kolega dyskutować potem zaś nie chce..

      Usuń
    15. Już dość!

      To w ogóle nie miał być post do dyskutowania. Cały dzień przeinstalowywałem system i całość oprogramowania i to miała być taka "próba klawiatury". O czym tu w ogóle dyskutować? Że kot upolował małego zajączka? Nie pierwszy i nie ostatni to taki przypadek!

      Usuń
    16. No staramy się jak możemy zaskakiwać..
      Adam

      Usuń
  3. Niestety- z jednej strony instynkt łowcy, nasze uwielbienie dla domowych drapoli, z drugiej małe ptaki, młode zajączki. Zawsze się wściekałam, kiedy jedna z moich kotek zasadzała się na jaskółki tuż przy oknie, którym wylatywały ze stajni. Całe szczęście nie udało jej się żadnej skrzywdzić, bo futro by się posypało...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie uważam jedzenia koniny za prowokację. Sam bym chętnie zjadł!

    A Krystynę oczywiście za króliczka pochwaliliśmy - przecież po to przyniosła nam go pokazać, żebyśmy ją pogłaskali i pochwalili!

    Po króliczku - wielkości tak 1/3 kota - nie znalazłem rano ani śladu. A jeszcze z wielkim apetytem zostało pożarte śniadanie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Swoją drogą mam wątpliwości, czy kot jest w stanie zjeść takie duże zwierzę. Mam 2 koty i mają problem nawet z małymi kośćmi - mysz jest chyba ich limitem. A zjedzenie całego - trudno mi uwierzyć. Może to nie kot domowy, ale jakiś karłowaty lew :)
    Albo w nocy zmienia się w takiego, widziałem coś podobnego w jakimś horrorze...
    Dla pocieszenia królikoentuzjastów - pewnie uciekł, koty nie zawsze zabijają, czasem myszy również im uciekną bo koty często chcą tylko polować, nie zjeść.
    Adam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajączek istotnie żył jeszcze, gdy został przyniesiony. Chwilę potem jednak (akurat dawaliśmy kolację koniom, stąd obserwacja), był już na tyle sfatygowany, że przestał być zabawny nawet w charakterze surogatu kłębka włóczki - i zaczęła się jak najbardziej regularna konsumpcja. Od tylnych nóżek...

    Więcej nie widzieliśmy - wróciliśmy do chatki. Żadnych pozostałości po króliczku do tej pory znaleźć się nie udało. Fakt, że specjalnie nie szukaliśmy, bo i po co?

    Myszy dzisiaj zostały przyniesione dwie. Z czego jedna leży sobie nietkniąta, a druga - zniknęła. Ale to są bardzo powierzchowne obserwacje...

    OdpowiedzUsuń
  8. Może to niepolitycznie, ale chciałbym widzieć jak kot zjada królika... musi mieć paszczę jak wąż - nawet trudno mi sobie to wyobrazić. Właśnie dlatego trudno, że widzę jak moje koty sobie niezbyt radzą. Od razu dodam - to wcale nie są domowe miejskie pieszczochy.
    Rany, co wy macie za koty... sprawdzaliście poziom radiacji? :)
    Adam

    OdpowiedzUsuń
  9. Skąd wniosek, że kot połknął zajączka w całości? Nawet myszy i ptaszki są zwykle najpierw rozszarpywane i zjadane po kawałku. Normalnie, tak samo, jak by to człowiek z kawałkiem mięsa zrobił, używając noża i widelca...

    Krystyna ewidentnie odgryzła tylną nóżkę. Więcej w tym akurat przypadki nie widzieliśmy.

    Zamykam dyskusję pod tym wpisem.

    OdpowiedzUsuń
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...