czwartek, 1 marca 2012

Leniwa środa

Nagły atak ciepła kompletnie nas wczoraj rozłożył: temperatura w ciągu doby wzrosła o dziesięć stopni. Ani nam, ani żadnym z podopiecznych zwierząt nic a nic się nie chciało. Zresztą, jak przytomnie zauważyła Lepsza Połowa, grunt był zbyt grząski, żeby jeździć po drewno. To, korzystając z faktu że w kąpieli błotnej paznokcie im trochę zmiękły, zrobiłem dziewczynkom manicure:



Przy okazji cyknęliśmy im kilka fotek:
Osman Guli (popularnie zwana "Bubą")

Margire (zwykle reaguje na słowo "Maleństwo")

Melesugun (czyli piękny i dzielny koń Lepszej Połowy)

Dzisiaj wywiozłem trochę więcej guana - koniecznie trzeba rozmrozić kran pod wiatą, a wygląda na to, że póki nie stopnieje lód skuwający okolice kranu, sam kran też nie rozmarnie. Zostało jeszcze około 30 cm zlodowaciałej ściółki tuż przy ścianie, w którą wbudowany jest kran... Przyjechało też siano. Jesteśmy zatem w pełni zatowarowani zapasami, możemy się oddać stanowi zwanemu popularnie "chujozą wiosenną". Jak taki stan wygląda? Ależ proszę bardzo, tak właśnie:


Wczoraj wieczorem nagle i bez uprzedzenia siadł nam transfer danych. Nie wiem dlaczego. Możliwe, że to kwestia aury (wilgotno i niskie ciśnienie...), może coś grzebią przy nadajnikach. W każdym razie - w dyskusji, która rozwinęła się pod poprzednim postem mogę brać udział tylko z najwyższym trudem, a już świętej cierpliwości wymaga korzystanie ze skrzynki pocztowej (wszystkie googlowe usługi ładują się najwolniej i najtrudniej). Dlatego przepraszam za nieodpisywanie czy to na komentarze, czy na maile - ale póki się transfer nie poprawi - nie wyrabiam.

Moje stanowisko wobec zmian wszelakich wyłożyłem dawno temu. Mogę je tylko przypomnieć: chcesz, Człowieku Dobry, zrobić coś dobrego dla bliźnich..? Tu usiądź chwilkę i poczekaj - może Ci przejdzie..?

7 komentarzy:

  1. Pikne koniki. Aż chce się żyć, patrząc na nie.

    A co do wywodów o zmienianiu świata, to - jak zwykle - racja jest jak siedzenie: każdy ma swoją. Liczą się fakty, ktoś powie. Tylko że ich ocena jest różna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kira,masz rację, swoją. Nie nauczyłaś się jeszcze patrzeć z innej perspektywy, wyższej, skąd więcej widać i zrozumienie inne się staje.
      Jacek patrzy z perspektywy np. księżyca i ma rację, wyższą rację.

      Usuń
    2. Hmm, z tego, co WIDAĆ, światem rządzą silniejsi, sprytniejsi, etc. I dostosowują świat do SWOICH zasad, a nie do jedynie słusznych. Ani status quo, ani tzw. postęp nie są same w sobie słuszne bądź niesłuszne. I nie ma jednego przepisu na to, jak żyć. Lub nie żyć. A jak ktoś krzyczy "Moja racja jest najmojsza", to od razu wiem, że trzeba wiać. Ludzie mądrzy operują argumentami. Ludzie przeciętni - hasłami, sloganami, "mądrościami ludowymi".

      Usuń
    3. a jak nazwać tych, którzy argumentów nie słyszą i nie widzą, bo nie potrafią patrzeć i analizować globalnie,z pespektywy wyższej niż własny nos?

      Usuń
    4. Często ci, którzy patrzą dalej niż własny nos, należą do tych "uszczęśliwiaczy" ludzkości", o których pisze Autor. ;) To tak odnośnie prostych recept na życie. ;)

      Ale zostawmy ten temat. Rzuciłam ogólną uwagę, nie chcąc budować kolejnej dyskusji.

      Usuń
  2. Kira:
    przypatrywalam sie dyskusji pod poprzednim postem Jacka.
    On napisal prosto, wyraznie i jak najbardziej rzeczowe argumenty: zakaz hodowli koni na mieso zaowocuje usmierceniem wiekszosci populacji koni w Polsce.
    Tak po prostu JEST. Mozesz sobie dyskutowac w nieskonczonosc o tym ile jest przepisow na zycie, jak zyc etc. ale tego, ze slonce wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie, nie zakrzyczysz i nie zmienisz.
    Tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Futrzaku,

      W prawdziwej dyskusji argument ściera się z kontrargumentem. Więc proszę, odnieś się do tego, co napisałam wcześniej.

      Pozdrawiam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...