piątek, 2 marca 2012

Doomerski quiz

Zrobiło się ostatnio ciekawiej, ale mam wrażenie, że P.T. Komentatorom i Czytelnikom potrzeba odrobiny rozluźnienia. A ponieważ i tak transfer cieknie mi jak krew z nosa (w dalszym ciągu nie jestem w stanie dostać się do własnej skrzynki mailowej...), to wątpliwym jest, abym zdołał Państwa zabawić jakimś dłuższym postem - przy tym zresztą, cała ta wiosenna chujoza i skoki temperatury skończyły się tym, czym musiały się skończyć, tj. przeziębieniem, w związku z czym postrzegam świat z pewnego oddalenia (no, może nie aż z Księżyca, ale zza gęstej mgły - to tak...) i zwyczajnie niezdolny jestem do precyzyjnego myślenia.

Tylko dodam - w tej formie, bo pisanie komentarzy jest niemal równie trudne, jak otwieranie skrzynki mailowej: jak na razie nikt z Państwa nie zdołał mnie zaskoczyć. To, że Anonimowa Kira trwa przy swoim, a nawet unosi się moralną wyższością i domaga się odpowiedzi na rzekome argumenty których NIE PRZEDSTAWIŁA - jest oczywiste i normalne. Skoro dyskutujemy, to przecież nie po to, żeby ktokolwiek przyznał się do błędu czy zmienił zdanie. Dyskutuje się po to, żeby każdy z dyskutantów umocnił się w swoich przekonaniach - czyż nie?

Prosiłbym natomiast kolegę Racjonalnie Oszczędzającego, żeby już sobie dał spokój z tą zabawą w "równego kolesia spod bloku" - ani to śmieszne, ani straszne, dorosłemu facetowi po prostu nie przystoi.

Wymyśliłem dla Państwa zabawę na rozluźnienie. Bardzo proszę o wypowiedzi na temat:

- czego mi najbardziej zabraknie gdy naszą cywilizację dobrobytu szlag trafi?

Wszystko jedno, czy naszą cywilizację dobrobytu szlag trafi bo zabraknie energii dla utrzymania istniejącej infrastruktury, czy dlatego że bomba megabitowa załamie nam naukę i zatka przepływ informacji, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Szlag ją trafił i koniec. Czego będziemy najbardziej żałować?

W tej chwili - choć to może stan przejściowy (mam nadzieję!) - najbardziej bym żałował jednorazowych chusteczek higienicznych. Oczywiście, pamiętam doskonale czasy, gdy takowych nie było - smarkało się w chusteczki z materiału, wielokrotnego użytku (prać je trzeba było po całkowitym zasmarkaniu) - w związku z czym przez cały sezon grypowy chodziłem jako smarkacz z czerwonym i poobcieranym nosem, który w dodatku piekł (kremów do posmarowania też nie było, bo to były czasy "gospodarki niedoborów"...).


Skądinąd, jak o tym myślę w tej chwili - to chyba jeszcze bardziej byłoby mi żal... papieru toaletowego! Tego towaru w wiadomym okresie też czasami brakowało - ale nigdy nie brakowało "Trybunu Ludu" (potwornie z niej schodziła farba, malującą na czarno siedzenie...), więc tak naprawdę czasów, kiedy ludzie musieli sobie radzić bez tej higienicznej pomocy - nie pamiętam. Jak to się robi bez papieru..? Ktoś się podzieli pomysłem?

Bardzo proszę o wypowiedzi. Będą ciekawe - to może zrobię potem ankietkę i przekonamy się, czego spośród zdobyczy cywilizacji technicznej powinniśmy bronić najusilniej? A może jakiś tekścik na Agepo (już działające!) z tego powstanie..?

62 komentarze:

  1. A co jest dobrobytem?
    BiZ

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie tam nic nie bedzie brakowalo, no moze oprocz internetu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No skoro do skrzynki nie możesz się dobrać to się wysilę i napiszę tutaj.
    Jestem ze wsi i mogę podsunąć pomysł na naturalny papier, he he. Przynajmniej w okresie nie-zimowym świetnie nadają się do tego liście łopianu.
    Trudno powiedzieć czego by mi najbardziej brakowało...Ciepłej wody w kranie? Mam tylko nadzieję, że nie walnie tak od razu, z nienacka, tylko stopniowo, to się jakoś dostosujemy. Przeżyliśmy bez tylu rzeczy w "czasach niedoborów", że nic nas nie powinno przerażać.
    Justyna, też zza mgły

    OdpowiedzUsuń
  4. Drogi Autorze!

    W cywilizowanych krajach już się od papieru toaletowego odchodzi. Pupa powinna być myta, nie szorowana.

    Dlatego mi jednak żal by było chusteczek. I maszynek do golenia nóg. ;)


    "Anonimowa Kira [...] domaga się odpowiedzi na rzekome argumenty których NIE PRZEDSTAWIŁA [...]"

    Nie chcę się powtarzać, bo jak ktoś nie chce widzieć... Cóż, pytania, wątpliwości - precz! Prawda? ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej odwrotnie, w krajach muzulmanskich papieru toaletowego zabrania religia.

      Prawa reka sie je, a lewa myje. I to w wiaderku, bo prysznic tez niereligijny.

      Mozna tez na zasadzie: jak sie wysuszy, to sie wykruszy ;-))))

      Usuń
  5. Jacku... zabawę w równego kolesia kończę... i tak wiadomo, że nie jestem równy, tyle co wredny.

    Jednak słowo się rzekło, prośbę właściciela blogu muszę uszanować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale naprawdę rozbawiła mnie wizja małpy golącej swoje nogi...

      ledwo trafiam w klawisze ze śmiechu :>

      dobra, dobra, Autorze, już cicho sza i buzia na kłódkę!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Heh, a mnie rozbawił wściekły kundelek piszący o patriotyzmie. ;) Ot, pijacki bełkot i tu, i u siebie. Nic dziwnego, że patriotyzm się zdewaluował...

      Na słowo dane przez trolla bez honoru bym nie liczyła. Ale może mama odetnie dostęp do Internetu.

      Usuń
  6. Niczego :DDDDDDDDDD
    ZiB

    OdpowiedzUsuń
  7. Prądu&internetu; odpada ściągnie muzyki, gier, filmów, książek, łatwa, szybka i tanie komunikacja ze znajomymi, produkowanie się na forach itp; ach, dobrze, że walka o przetrwanie zabije mi czas- inaczej padłbym chyba z nudów...

    Aha, mi też szkoda będzie, że kobietom zabraknie maszynek do golenia nóg; równie dobrze mógłbym pić z herbatą brom...

    Woody_90

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wyginiemy niechybnie! Jak się z nas łanie porobią i panom chędożyć odechce ;)

      Justyna

      Usuń
  8. O co chodzi? Gdzie się nie ruszyć to albo dziwne dźwięki albo GMO albo trzęsienia ziemi albo w tv programy survivalowe albo draka o ACTA albo ufoludy albo syfiasta sól a teraz Pan z tym wyborem. Może juz dosyć? Biała i Złota

    OdpowiedzUsuń
  9. O sory! Zapomniałabym o najważniejszym :-/ 2012 i Kalendarz Majów. Pakować się już czy za chwilę ? Tylko gdzie? Bo za chwilę z powodu nadmiaru informacji naprawdę zapragnę końca tego "dobrobytu " !!!!!!!!!BiZ

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba najbardziej brakowaloby mi bieżącej cieplej wody (kapiel w wannie jest zajebista...) oraz PRALKI. No i jednorazowych podpasek higienicznych.
    Pamietam doskonale czasy komuny, gdy takowych brakowalo. TRAGEDIA. Co miesiac po prostu tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futrzak, co do ciepłej wody i pralek- to akurat nie jest tak źle. Oczywiście z dużo mniej dostępną energią byłby to pewien luksus, zdecydowanie nie dla każdego- ale nie są to rzeczy uzależnione od istnienia cywilizaćji przemysłowej na wielką skalę.

      Usuń
  11. Widzę, że jest interes do zrobienia: podobnoż dałoby się już produkować takie maszynki do golenia, które by się za życia jednego pokolenia nie stępiły - z węglików spiekanych. Ale się tego nie robi, bo to nieopłacalne. Ale może: limitowana, survivalowa seria dla zaprzedanych doomerów i doomerek..? Taki "zestaw pierwszej pomocy" na naprawdę trudne czasy..?

    W końcu, to poważna sprawa: szkoda by było, żeby resztki ludzkości, ocalałe z katastrofy, wymarły na skutek... nieogolonych nóg?

    Co do podpasek, to znajoma opowiadała, że miała w ręku podrącznik gospodyni domowej sprzed półwiecza ze szczegółową instrukcją, jak sobie takowe uszyć. Ale fakt faktem: to JEST problem! Zaiste: prawdziwa kwadratura koła - jak to zrobić, żeby prania nie wymagało..?

    No cóż: miejmy nadzieję, że jakiś głowacz wygłówkuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast podpasek jest "kubeczek" silikonowy. Prać nie trzeba, tylko wypłukać. Raz w miesiącu wysterylizować i z głowy.
      J.

      Usuń
    2. Jakos nie moge sie przekonac do wsadzania kubeczka wiadomo gdzie... no sorry. Poza tym jak piszesz to silicon - chyba sie nie da zrobic w warunkach domowych...

      Usuń
  12. Internetu mi będzie brakowało najbardziej...

    OdpowiedzUsuń
  13. a mnie leków antydepresyjnych..

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm, w sumie ludzie depilują się od tysięcy lat, a przecież maszynek nie znali. Ba! W pięknej powieści "Egipcjanin Sinuhe" (akcja dzieje się w czasach Amenhotepa IV) opisane są zwyczaje rozmaitych ludów, w tym - Kreteńczyków. Przypuszczam, że autor nie zmyślał, pisząc o powszechnej wśród OBYDWU płci depilacji CAŁEGO ciała. Przyznam, że bardzo mi się taki zwyczaj podoba. Włosy na ciele człowieka (poza tymi na głowie, brwiami oraz rzęsami) to obrzydlistwo.

    OdpowiedzUsuń
  15. alez sposob na depilacje - i to skuteczna!! - bez maszynki jest prosty jak drut. WYSKUBAC.
    Przy znieczuleniu naturalnie dostepnymi srodkami (np. marichuana, opiaty, grzybki...) nawet nie bedzie bolalo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam gdzieś przepis arabski na depilację miodem zmieszanym z cukrem (i gotowanym): robi się z tego kulkę i toczy i kula, czysta przyjemność ;)
      Justyna

      Usuń
    2. To chyba jednak wosk lepszy....

      Usuń
  16. @Jacek:
    w ogole okazuje sie, ze takie urzadzenie jak pralka - nawet zwykla, napedzana "recznie" w warunkach nie istnienia fabryk nastrecza ogromne problemy. Bo jak i z czego zrobic szczelny zbiornik? Jak to ustabilizowac tak, ze przy szybszych obrotach (wirowanie niewazne ze z napedem np. noznym, a przeniesienie napedu lancuchem do kola rowerowego i pedalow) sie nie rozwali? Jak zastapic taka trywialna i tania rzecz obecnie jak plastik - stosunkowo niereaktywny od strony chemicznej? Czy w warunkach garazowych zrobisz odlew z nierdzewki?
    Drewno zrobisz, ale ile ci pociagnie przy wodzie zmieszanej z detergentem a nawet zwyklym mydlem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamienne koryto i drewniana tara...

      Usuń
    2. o nie, to juz lepiej w tym korycie nogami robic deptu-deptu do glosu slowika wieczornego i przy zakrapianiu domowej roboty nalewka :)

      Usuń
  17. artur xxxxxx3 marca 2012 05:30

    Ciepłej wody, w ogóle bieżącej wody. Black outy jakoś znoszę, ale gdy brakuje wody w kranie (u mnie z 10x w roku), robi się nerwowo.
    Brak samochodu, czy też paliwa również byłby dokuczliwy.
    Brak możliwości robienia interesów (jestem z branży energoelektrycznej) chyba by mnie dobił.

    OdpowiedzUsuń
  18. artur:
    a ze sie tak zapytam: gdzie mieszkasz? Bo ten brak wody w kranie JUZ iles tam razy do roku jakos tak nieszczegolnie wyglada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. artur xxxxxx3 marca 2012 10:55

      W W-wie na Wawrze. :) Wody nie ma bo przyłączają nowe budynki, wtedy odłączają na kilka godzin, ale zdarzyła się niedawno jakaś awaria i 2 dni jej nie było.

      Usuń
  19. Moi Drodzy: po dzisiejszych pogaduszkach z Wojtkiem pewnie na podstawie Waszych i własnych strachów coś wysmażę na Agepo.

    Chciałbym tylko zauważyć, że naprawdę nie potrzeba wielkiego "Doomsday", żeby tego czy owego nagle zabrakło: jest taka stara, bodaj czy nie XIX-wieczna jeszcze, amerykańska opowiastka o ołówku. Którego to ołówka nikt na świecie nie potrafi zrobić. Dlaczego? Dlatego, że aby monter w jakiejś fabryce złożył ze sobą grafit i drewno, potrzebna jest tak naprawdę praca tysięcy ludzi - wytwarzających to drewno i grafit, ale też dostarczających drwalom kawy czy fasoli, a górnikom w kopalni węgla - maszyn. Itd, itd. - na koniec okazuje się, że do wytworzenia owego ołówka potrzebny jest tak naprawdę cały świat. I jest w tym głęboka mądrość.

    Oczywiście - były w nie tak dawnych dziejach przykłady krajów niemal samowystarczalnych. Właśnie przez tą komunistyczną samowystarczalność mieliśmy "wyroby czekoladopodobne", czy inne, temu podobne wynalazki. Jednak: nikt nie jest w stanie przejść na (prawie) autarkię z dnia na dzień. Tymczasem światowa wymiana handlowa - to ład subtelny i podatny na zakłócenia. Zakłócenie bardzo brutalne - jak kolejna wojna w Zatoce Perskiej - może tym ładem zachwiać tak, że skutków tego zachwiania nie przewidzimy...

    To taki element serio w naszej (żartobliwej przecież: mam wrażenie, że powinienem dodawać śmiech z offu, jak w sitcomie, bo jeszcze Państwo gotowi się na serio zniechęcić...) dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. artur xxxxxx3 marca 2012 11:13

      Na szczęście rynek oparty na wielu firmach i różnych kanałach dystrybucji jest dosyć elastyczny i odporny na całkiem spore problemy. Może wyjątkiem, choć poważnym, jest sprzedaż i dystrybucja paliw.
      Jasne że w razie WSHTF typu globalna wojna czy upadek asteroidy mało co by przetrwało, tylko mamy małą "szansę" zobaczyć takie wydarzenia.
      Natomiast w razie blokad dróg, protestów oburzonych czerwonych etc., wojny na Bliskim Wschodzie jakoś gospodarka będzie funkcjonowała. Każdy chce w końcu zarobić. Jeżeli tysiące ludzi z jakiś powodów przestaną wytwarzać grafit do ołówków czy sznurki do snopowiązałek, zastąpią ich następne tysiące, tu lub gdzie indziej.

      Usuń
  20. Autorowi gratuluję perfidii - taka długą szpilę nam wsadził w ... każdy wie gdzie. Niby proste pytanie, ale gdybym był UFO-lem, to po odpowiedziach zadał bym sobie pytanie - WTF? Co to za "cywilizacja" której największym osiągnięciem jest maszynka do golenia nóg i pralka...no i net do ściągania mp3.
    Sam myślałem chwilę i ..nic. Nic sensownego, wielkiego nie przychodzi mi do głowy. Nic za co warto by umrzeć. Wygląda na to, że nawet lepiej by było, gdybyśmy zniknęli. Być może jedyna wielka rzecz, którą ludzkość wyprodukowała jest...metan. Jako "pneuma" procesów trawiennych..Nawet "koćkodan" ma więcej sensu niż my.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że sam o tym nie pomyślałem w ten sposób... Może dlatego, że jakoś wizja zagłady ludzkości mnie szczególnie nie pasjonuje..? Ale to jest ciekawe zagadnienie: jaki jest sens tego naszego bytowania, wciąż nowym przekazywanego pokoleniom..? Poznałem w piątek bardzo sympatycznego benedyktyna, może on coś poradzi...

      Natomiast koćkodan to dzisiaj się popisał! Nadeszła bowiem kara na bezczelną złodziejkę kocich chrupków - głośną, złośliwą i nader gibką mysz. Wlazła do wanny i nie umiała z niej wyjść, choć potworny robiła hałas, przebierając nóżkami szybciej niż szybko (por. "Alice in Wonderland..."). Najpierw wpuściłem jej Sylwestrę. I żałuję, że nie wpadłem na pomysł fotografowania tej akcji: mysz siedziała na kocie, obwąchali się nawzajem, kot ją kilka razy pacnął chowając pazury, w paszczę złapać się nie dała. No... porażka!

      Musiałem zacząć dzień od własnoręcznego zabójstwa: utopiłem Mickey Mausa. Choć, swoją drogą, bardzo z niej była honorna mysz, cześć jej pamięci!

      Usuń
  21. Anonimowy:
    odnosnie pralki to zmienilby pan szanowny zdanie jakby musial co drugi dzien prac w rekach WSZYSTKO. Zapewniam.
    A prac niestety trzeba, bo w klimacie polskim nago chodzic sie nie da (oprocz moze miesiaca czy dwoch letnich), a brud generuje takie nieprzyjemne skutki uboczne jak wszawica, pchly i inne - przenoszace przy okazji dosc niemile choroby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pralka to jeden ze wspanialszych wynalazków ludzkości. :) Oczywiście z punktu widzenia naszej WYGODY. ;) Dlatego jeśli pan powyżej obrusza się, że to takie przyziemne, to odpowiem, że TUTAJ pisze się o tym, czego by nam - czytelnikom - brakowało, a nie o wynalazkach pchających ludzkość do przodu.

      Osobiście uważam, że najwspanialszego wynalazku, jakim może poszczycić się ludzkość, nie da się chyba nigdy unicestwić.

      Jest nim...

      ...no ale to nie ten temat. ;)

      Usuń
  22. Zreszta... proponuje zrobic nastepujacy eksperyment myslowy, a najlepiej WCIELIC GO W ZYCIE.

    Na dwa tygodnie prosze wyjechac w glusze w gory do drewnianego domku, gdzie nie ma elektrycznosci, biezacej wody ani w ogole NIC.
    Wode trzeba nosic wiaderkiem ze strumienia dajmy na to 100 metrow. Trzeba pojsc do lasu narabac sobie drewna po to, zeby owa wode zagrzac na jakikolwiek posilek czy napalic w piecu/kominku/palenisku. Trzeba miec jakas lampe naftowa czy tluszczowa, ktora dawalaby jakies swiatlo bez elektrycznosci. Trzeba wykopac sobie dolek do sr*** albo zbudowac latrynke. Trzeba wreszcie UPOLOWAC sobie zarcie albo wyhodowac pod chalupa.

    Ciekawa jestem, jakie bylyby najbardziej pilne potrzeby po takim pobycie.
    Ja swoje typy (biezaca ciepla woda i pralka) umiescilam juz PO cwiczeniu jak wyzej (aczkolwiek i tak nie trwalo tyle czasu..).

    Zreszta, wszystko sprowadza sie do jednego: w dzisiejszym swiecie NADAL energia jest bardzo tania i to dzieki niej mamy bardzo duzo wynalazkow polepszajacych zycie codzienne. Owszem, ludzkosc zbudowala skomplikowane technologie umozliwiajace podroze w kosmos, przemieszczanie sie na drugi koniec kuli ziemskiej, leczenie wiekszosci chorob zakaznych ktore wycinaly populacje jeszcze nie dalej jak 200 lat temu.
    Tyle, ze najbardziej uciazliwie w zyciu codziennym sa takie wlasnie "glupie pierdoly" ktore trzeba powtarzac again and again and again.

    OdpowiedzUsuń
  23. He, he a gdzie Futrzaku znajdziesz źródełko z wodą zdatną to picia? Lampa nie potrzebna-mozna się bez niej obejść :D
    A co mnie dziwi najbardziej, to fakt, że nikomu nie brakowałoby jedzenia. I śmieszne i straszne :D BiZ

    OdpowiedzUsuń
  24. @Futrzak - ale Ty wynajdujesz sztuczne problemy. Skoro uważasz, że Twoim największym osiągnięciem jako Człowieka byłby sposób na pranie, ale nie ręczne oraz golenie nóg - to proszę, pobawię się w Zbawiciela i dam Ci ten sens życia:
    1. pranie - bierzesz dowolny pojemnik z szerokim wlotem, który da się zamknąć. Może być beczka, gliniany garnek, cokolwiek. Upychasz do niego pranie, wlewasz wody. Dodajesz trochę mydlnicy (takie zielsko, lub jak woli W.Majda "akumulator biodynamiczny"). Troczysz sobie to do konia i jedziesz podziwiać krajobrazy. Jak wrócisz - masz wszystko uprane.
    2. golenie - bierzesz jakieś ostrze, które masz pod ręką. Może być maczeta. Jeżeli jest trochę tępa, zamykasz w pokoju i dajesz dużo książek. Będzie czytał, odświeżał umysł aż będzie k..wa jak brzytwa. Teraz przypominasz mu "Od zmierzchu do świtu" i mówisz że masz trochę tequili (może być wino) i też chcesz spróbować, ale prawidłowy spływ zaburza Ci futerko. Dalej już pójdzie łatwo...

    Może być?

    I nie muszę robić żadnego eksperymentu, wiem o czym piszesz. To wszystko albo potrafię, albo robię.

    Ale moja odpowiedź o sensie cywilizacji tak naprawdę skupia się na pytaniu - gdyby ogłoszono Międzygalaktyczny Turniej Osiągnięc Cywilizacji - to co byśmy wystawili?. Pizzę pepperoni z podwójnym serem?

    Adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adam:
      z tej odpowiedzi:
      "bierzesz dowolny pojemnik z szerokim wlotem, który da się zamknąć. Może być beczka, gliniany garnek, cokolwiek. Upychasz do niego pranie, wlewasz wody. Dodajesz trochę mydlnicy (takie zielsko, lub jak woli W.Majda "akumulator biodynamiczny"). Troczysz sobie to do konia i jedziesz podziwiać krajobrazy"

      - widac jasno, ze NIGDY czegos podobnego nie robiles.

      Usuń
    2. Dokładnie to użyłem plastikowego wiadra po farbie i była w samochodzie. Dlaczego? Bo miałem pod ręką. Nie wolno przesadzić z pianą, bo się może wylać.
      A Ty sobie pokombinuj, przyda się. Opisałem jako przykład, że wystarczy przestać trzymać się schematu, a wszystko da się obejść. Bo ważny jest człowiek i jego charakter, a nie otoczenie. Myśleniem że "u nas w Argentynie zawsze będzie prąd bo bla, bla, bla" daleko nie zajedziesz. Ale to Twój problem i niech takim pozostanie.

      Usuń
    3. Tak, plastikowe wiadro - do ktorego zrobienia trzeba fabryki.
      Do tego nieszczelna pokrywka (przy przewroceniu juz sie zacznie wylewac) oraz oczywiscie samochod.

      To teraz sobie wyobraz, ze nie masz ani plastikowego wiadra, ani samochodu, ani nawet konia, a drzewo na opal trzeba pozbierac dookola a potem przez dwie godziny grzac wielki gar z woda.
      Nadal uwazasz, ze to takie zabawne i latwe bedzie?

      Hint: garnka glinianego nie da sie szczelnie zamknac, za to rozwalic latwo oraz jest bardzo ciezki. Wez sobie w lapki i popotrzasaj przez pare minut, potem pogadamy :)))

      Usuń
    4. Pax, pax między chrześcijany - a jak nie, to biblią bez łeb zdzielę!

      1. Nawet, gdyby nasza cywilizacja dobrobytu upadła z dnia na dzień (co jest samo w sobie mało prawdopodobne) - to czego, jak czego, ale plastikowych wiader i temu podobnych trudno rozkładających się utensyliów, nie zabraknie jeszcze przez czas dłuższy.

      2. W ostateczności można zedrzeć skórę z kozy, jakoś tam wyprawić - i zszyć, pozostawiając otwór. Będzie szczelny, niemały i lekki przy tym - bukłak.

      3. To i tak nie ma znaczenia. Albowiem w takim przypadku istotniejsza od konkretnych okoliczności jest sama wola przetrwania. O ile nie mam wątpliwości że żadna katastrofa poza naprawdę kosmicznym wydarzeniem nie jest w stanie zagrozić naszemu gatunkowi - o tyle w każdym jednostkowym przypadku: różnie to może być... Na przykład: wieleśmy dyskutowali i tu i na Agepo o możliwości zastąpienia koniem ciągnika. Jednak, w gruncie rzeczy - jest to utopia. 95% chłopów będzie wolało umrzeć z głodu niż cały dzień w spiekocie i kurzu łazić po polu za końskim ogonem...

      Usuń
    5. No nie, tutaj chyba przesadziles :)
      Nie umra z glodu tylko ewentualnie powybijaja sie o te resztki paliwa i czesci do ciagnikow....

      Usuń
    6. @Futrzak - czy znasz pojęcia "przykład" i "antykonformista" i jak się w nim znajdujesz?
      I faktycznie wróćmy do meritum, "po co nasze swary głupie..."
      Adam

      Usuń
    7. Anonimowy:
      jesli zaczniesz zadawac sensowne pytania, nie podwazajace mojej inteligencji, to ewentualnie wtedy mozemy wrocic do meritum.

      Usuń
    8. Czyli się nie znajdujesz...a szkoda.

      Usuń
  25. DZieła sztuki :D
    BiZ

    OdpowiedzUsuń
  26. Częściową odpowiedź na wątpliwości Anonimowego Adama przynosi, mam nadzieję, mój dzisiejszy wpis - o Tadeuszu Kotwickim. Oprócz niezmierzonych pokładów przyziemnej małości, miałkości, dojutrkostwa, zadowolenia z siebie i temu podobnych przywar - czasem w co poniektórym człowieku budzi się odrobinka przynajmniej - wielkości. Takiej, która pozwala zapomnieć o praniu, goleniu i podcieraniu tyłka. Czy owa wielkość skutkuje "Pietą" Michała Anioła, czy przedreptaniem połowy świata w pogoni za horyzontem - to już akurat najmniej istotne.

    W każdym razie: z tak mizantropiczną oceną ludzkości - zgodzić się nie mogę. Są z nas, na ogół - straszne świnie. Ale i świniom czasem - wyrastają skrzydła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem - to dobre okreslenie. Jednak doswiadczenia z psychologii spolecznej (a i przyklad np. II wojny sw.) pokazuja, ze po przekroczeniu pewnego progu skurczenia zasobow wiekszosc (niestety) zamienia sie w swinie i bezpardonowo walczy o byt a nie dostaje skrzydel...

      Skadind to jak najbardziej normalny instynkt, panuje w calym swiecie ozywionym, niby dlaczego u czlowieka mialby wziac gore po raptem paru tysiacach lat wlazujacej i upadajacej ciagle cywilizacji...

      Usuń
  27. Właśnie o tym piszę. Chodzi o to, że zycie to nie matematyka. Każde równanie życia w naturze ma nieskończenie wiele rozwiazań. Ich wymyślenie ogranicza tylko ludzka pomysłowość. Kto powiedział, że pralka w obecnej postaci to najlepsze rozwiązanie? Najbardziej popularne, ale przecież można na poczekaniu wymyślić sporo równie dobrych zamienników.
    W razie SHTF każdemu będzie brakowało tych prostych, codziennych ułatwień. Ale można je przecież zbudować na nowo, tylko inaczej. Z czegoś innego. Kto zabroni?
    Więc nie to IMO jest problemem. I uważam, że pytanie Autora jest bezzasadne - bo po prostu nie przetrwamy tego czasu. Gdy zabranie pralki, ludzie zamiast wymyślić rozwiązanie, skoczą sobie do gardeł żeby wydrzeć innym tą resztkę starego świata. Za wszelką cenę, a wystarczy przecież pomyśleć inaczej. Fiksacja to nie jest dobry sposób. Coś się wymyśli, ale czy będzie dla kogo?

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się o tyle, że:
    - w skali makro widoczne już w tej chwili problemy z dostępem do (tanich) surowców energetycznych motywują mocarstwa do walki o kontrolę nad znanymi zasobami - zamiast do poszukiwania nowych rozwiązań - i ta walka prędzej nas wykończy jako cywilizację niż sam tylko spadek wydobycia ropy naftowej, który jako taki żadnym wielkim problemem nie jest,
    - w skali mikro - wiadomo: człek człeka w łyżce wody utopi - a już jak chodzi o wygodę, to dla znakomitej większości - jest ona cenniejsza od przetrwania!

    Ale nie zgadzam się, że jako gatunek nie przetrwamy. To by już musiał być naprawdę solidny impakt albo inne Nibiru, żeby nas załatwić! Upadek handlu międzynarodowego na ten przykład - mało chyba obejdzie Amiszów..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako gatunek przetrwamy, tyle ze prawie napewno nastapi kolejna zapasc cywilizacyjna. Jak duza - oto jest pytanie.

      A wracajac do ankiety: nie wsadzalabym w jednym rzedzie takich rzeczy jak pralka i maszynka do golenia. Bez tego ostatniego mozna zyc i nic specjalnego sie nie bedzie dzialo. Bez jakiegos prania/czyszczenia ubran ciezko, bo narazamy sie na przyspieszony zgon z powod chorob przenoszonych przez robactwo chodowane w brudzie.
      Zreszta, ten przyklad pokazuje ze czlowiekowi najlepiej zyc w tropikach.... ubran nosic nie musi, do morza/oceanu blisko, jeden polow dziennie, do tego to, co wyrosnie na okolicznych drzewach i przez wiekszosc dnia mozna bujac sie na hamaku :)

      Usuń
    2. Widać że pierzesz, a nie golisz się :) dla każdego coś miłego
      Adam

      Usuń
  29. Jest już obiecana ankieta. Zachęcam do głosowania. I, oczywiście - do dalszych komentarzy, bo robi się to coraz ciekawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zagłosowałem i wybrałem internet - ponieważ uważam, że mimo iż funkcjonalnie niewiele się to różni od greckiej agory, to jednak powoduje większe otwarcie na świat siedząc w jednym miejscu. No i trudno będzie ot tak go szybko czymś zastąpić. Tylko dzięki niemu mogę sobie poczytać posty takie jak ten na przykład.
    Niestety - aktywność słońca się wzmaga, i przewidywane są burze słoneczne ( w ciągu najbliższych 2 lat)większe niż ta, która cały Quebec przestawiła na off-line. Więc czytajmy i piszmy, póki można!
    @Futrzak - Argentyna nie ma tak nowoczesnej sieci, żeby to przetrwała - gdybyś chciała dać jakąś kontrę. Tak więc już teraz zbieraj plastikowe wiadra!
    Adam

    OdpowiedzUsuń
  31. Chciałam zagłosować, ale żadna z odpowiedzi mi nie pasuje: brakować będzie może wielu rzeczy (wygód i internetu ;)), ale nie są one absolutnie niezbędne do przetrwania. Prać można i bez pralki, proszku, itp. może z powodu chorób wymrą zatem leniuchy, którym się nie będzie chciało. Trzeba się będzie po prostu bardziej wysilić.
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że moje dzieci nie będą już wtedy potrzebować pieluch.
      ;)
      Justyna

      Usuń
  32. muzyki, moich ulubionych "kawałków".

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...