poniedziałek, 27 lutego 2012

Skaryszew 2012

Jarmarki konne to relikt dawnych czasów - i, jak wszystkie inne tego rodzaju imprezy - także i skaryszewskie "Wstępy" ("Wstępy" od "wstępnej", czyli pierwszej niedzieli Wielkiego Postu, po której zawsze - od 1633 roku - targ się odbywa) nieuchronnie czeka zagłada. Wcale nie z powodu ckliwo - łzawych akcji różnych nawiedzeńców! 

Tego rodzaju akcje budzą odzew głównie wśród laików. Fakt, że laików mamy 99,97% w społeczeństwie, więc ustalając cokolwiek "demokratycznie" - zakaz np. hodowli koni rzeźnych (czy zakaz "męczenia" koni jazdą wierzchem...) - mamy jak w banku i tzw. "środowisko" ani zipnie. Niezależnie od tego, że samo raczej już się od nalotu ckliwo - łzawego sentymentalizmu uwolniło. O czym łatwo się przekonać zaglądając na moje ulubione forum.

"Wstępy" nieuchronnie czeka zagłada nie tylko z powodu malejącej populacji koni (napotkani znajomi zgodnie twierdzili, że w tym roku koni było o wiele mniej niż w latach poprzednich...). Po prostu: w Polsce i w całej Europie odchodzi nieubłaganie w przeszłość kultura handlu "targowiskowego" - takiego, jaki panował tu co najmniej od Średniowiecza. W to miejsce popularność zdobywa kultura "bazarowa" - wcześniej typowa dla Azji.

Na czym polega różnica? Na terenie rzadko zaludnionej w Średniowieczu Europy było zaledwie kilka miast, w których był sens handlować dłużej niż kilka - kilkanaście dni w roku. Większość kupców zatem - krążyła od miasta do miasta, od miasteczka do miasteczka, od wsi do wsi - wystawiając swoje towary na sprzedaż w coraz to nowych miejscach. Z czasem uregulowały to przywileje władców ustalające w jakie dni w roku w danym miejscu odbywa się targ (w te dni handel zwolniony był od części opłat i ograniczeń, jakie dotykały go przez resztę roku). Na ogół starano się, aby na obszarze mniej - więcej jednego dnia drogi konno jakiś targ odbywał się codziennie - w każdy dzień tygodnia (poza niedzielą) w innym miejscu. Przechowały to nazwy miast takich jak "Piątek", "Środa", "Sobota" (środa i sobota to były najpopularniejsze dni targowe).

Ta metoda handlu wytworzyła specyficzną kulturę. Wynikłą z interakcji pomiędzy wędrownymi kupcami (w przypadku handlu końmi - Cyganami!) - a miejscową ludnością osiadłą, dla której jarmark był wielkim świętem. I jest wielkim świętem dla niektórych nadal - np. dla naszego sąsiada i przyjaciela M., z którym odwiedziliśmy w tym roku "Wstępy".

Ale to już są relikty, resztki, pozostałości. Europa się zaludniła. Miejsce targowisk zajmują bazary (i supermarkety). Działające permanentnie. I wytwarzające zupełnie inną kulturę: personel bazaru to ludność tak samo osiadła jak jego klienci - często jednak, tworząca specyficzne getto, bo bazarowym handlem zawsze i wszędzie chętnie zajmują się mniejszości. W Imperium Ottomańskim handlem końmi zajmowała się gildia kupców - opanowana przez kilkanaście cygańskich rodzin rezydujących na stałe w Stambule. Mieli swoją uliczkę na "suku", czyli krytym bazarze imperialnej stolicy. Przez tę uliczkę i przez kieszenie (i księgi handlowe) tych kilkunastu rodzin przechodził prawie cały handel końmi na terenie Imperium rozciągającego się na trzech kontynentach!

I to jest właśnie - przyszłość. Jeśli "Wstępy" pozostaną, to już nie jako impreza handlowa - a: folklorystyczna. Zresztą - jak twierdzą wtajemniczeni znajomi - od dawna już zwiedzający (tacy jak my - z aparatami fotograficznymi i kamerami) przytłaczają liczebnie potencjalnych kupców. Kto by zresztą kupował konia w takim miejscu? Nieuchronnie się przecież przepłaci! A wystarczy wziąć namiary od potencjalnego sprzedawcy i poczekać do środy ("Wstępy" trwają dwa dni: poniedziałek i wtorek...). Koń, który nie poszedł w poniedziałek za 10 tysięcy, we wtorek za 6 - w środę pójdzie za 4...

A oto nasze fotograficzne impresje z dzisiejszego (wietrznego i chmurnego) poranka:














Wróciliśmy do domu z nowymi obcęgami do pielęgnacji kopyt oraz (prawdziwym, przywiezionym z Litwy) litewskim chlebem i słoniną. A że święto - "takie jak Boże Narodzenie" (jak rzekł M.) - wymagało uczczenia - to tekst dla "KT" napiszę jednak raczej jutro...

26 komentarzy:

  1. Zgodzę się z Panem w temacie perspektyw istnienia takich miejsc, chociaż gdzieniegdzie próbują reaktywować końskie targi jak ma to miejsce w Pietrowicach Wielkich koło Wodzisławia. Targ ten został stworzony w miejsce końskiego targu z Żorach, ponieważ było duże zainteresowanie lokalnego środowiska hodowców. Może wielu transakcji na miejscu nie dokonuje się ale osoby, które poważnie rozważają zakup konia (nie na rzeź) oglądają konie w miejscu gdzie można z jakimś prawdopodobieństwem sprawdzić jak koń zachowuje się w obcym sobie miejscu i w towarzystwie obcych koni. Jak długo utrzyma się ta inicjatywa czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie o polityce atez bardzo ciekawe;)Zainteresowalo mnie zdanie o cyganskich rodzinach handlujacych konmi w Imperium Otomanskim-moglby Pan podac jakies ciekawe(i wiarygodne)zrodlo informacji na ten temat?-chetnie poczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście mam jednak mieszane uczucia w stosunku do wszelkich targów zwierzęcych. Jakoś tak mnie odrzuca...Chociaż folklor to jest faktycznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Anonimowy

    Teoretycznie celowi o którym Pan/Pani pisze służyć powinny przeglądy hodowlane, próby dzielności i inne imprezy, które POWINNY organizować związki hodowców. Że może się to odbywać przy okazji folklorystycznie traktowanego jarmarku - to oczywista oczywistość...

    @ piotr34

    A kiedy to ja pisałem o polityce, bo nie pamiętam..? Więcej informacji o funkcjonowaniu i życiu codziennym Imperium Osmańskiego przede wszystkim w książkach Halila Inalchika. Poza tym, pisałem o tym osobno tutaj: http://boskawola.blogspot.com/2010/12/koni-achatekinskich-historia-sekretna_19.html

    @ RO

    Komentarz był knajacki i wyleciał. Na drugi raz się zastanów co piszesz - nie siedzimy w barze nad piwem i orzeszkami i nie obgadujemy cycatej barmanki...

    @ Asia i Wojtek

    De gustibus... Ale dla wielu miejscowych to jest nadal dzień, na który czekają cały rok: spotyka się wtedy wszystkich znajomych (gęsto z każdym z osobna i z wszystkimi naraz przypijając...), można obejrzeć co kto trzyma i dowiedzieć się - co planuje... Gość "z boku", bez znajomków wśród sprzedawców i publiczności - nie dostrzeże i dziesiątej części tego, co się w tym miejscu dzieje!

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo cenzura... no no... kumam kontekst :->

    ale zwykłem zawsze i wszędzie szanować prawo gospodarza, drogi kolego, więc się dostosuję do życzeń jego

    miłego dnia życzę

    OdpowiedzUsuń
  7. Odnośnie "nawiedzeńców" - tak można nazwać każdego, kto popiera ideę, z którą się nie zgadzamy. We mnie podobne odczucia budzą obrońcy życia nienarodzonego, którzy sprzeciwiają się aborcji z każdego powodu. Za to budzi podziw każda akcja, która ma na celu ukrócić męczenie zwierząt. (Bo jedni traktują swój żywy towar lepiej, inni - gorzej.) Ktoś inny z kolei ma odwrotnie... I może dobrze, że ludzie się różnią.

    Pozdrawiam,

    Kira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tekście dla "KT" potraktowałem "nawiedzeńców" o wiele surowiej niż w tym krótkim opisie, pisanym na gorąco i bez znajomości ohydnie kłamliwej, obrzydliwie mijającej się z prawdą relacji "GW" i TVN ze Skaryszewa.

      Jak zwykle "nawiedzeńcy" dzielą się na dwie kategorie: na pożytecznych idiotów, którym łza się w oku kręci na widok smutnych oczu jadącego na rzeź konia - i na cwanych manipulatorów, którzy na karkach tych pierwszych idą do władzy. Ani się oglądając na koszty tego marszu...

      Usuń
    2. Cóż, ja sprawy nie znam, pisałam ogólnie, bardzo ogólnie - o ludzkiej skłonności do REAGOWANIA na to, co się uważa za zło. Owszem, ludzie są skłonni do dawania wiary różnym nieprawdziwym teoriom, gdyż często sami nie mają możliwości sprawdzić autentyczności zdobytych informacji. Ale dlatego należy im pokazywać prawdę. Wielokrotnie słyszeliśmy o wiezieniu koni na rzeź w fatalnych warunkach. Nic dziwnego, że ludzie zaczęli reagować nerwowo na każdy - nawet niepotwierdzony - przypadek.

      Usuń
  8. Sprzeciwiają się aborcji nie z każdego powodu tylko z jednego. Z tego samego, z którego sprzeciwiam się legalności zamordowania niejakiej Kiry. Po prostu ludzi się nie zabija.

    To wy doszukujecie się tysięcy usprawiedliwień dla tej zbrodni.

    Nie chcesz wychowywać dziecka, nie masz kasy - w porządku, oddaj je do adopcji po porodzie i więcej o nim nie usłyszysz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kira, chcesz skrobać/zabijać noworodki - żywych ludzi, jakby nie patrzeć, jednocześnie broniąc koni?

    Buahahaha!

    Niezły trolling... łoo kurcze... mało się piwem nie zachłysnąłem...

    ...a myślałem, że to ja tu zbytnio przegiąłem podejmując temat polityczny wbrew ostrzeżeniom Autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy, ludzi SIĘ zabija. W samoobronie, na wojnie, etc. Tylko jest to POWSZECHNIE akceptowane. Aborcja też - z powodu gwałtu, z przyczyn zdrowotnych.

    Racjonalne Oszczędzanie, sorry, myślałam, że jesteś osobnikiem na poziomie. Nie pisałam nic o noworodkach.

    Kira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie jestem osobnikiem na poziomie, bo nie zgadzam się z twoim zdaniem.

      Usuń
    2. Można się nie zgadzać, ale łgarstwa + zarzut trollingu? Bo co? Bo ośmieliłam się wyrazić swoją opinię? Wow... Jednak porażka.

      Kira

      Usuń
    3. Zmieniam zdanie. Kirę jednak można zabić.

      Zwolennikami aborcji są zwykle osoby, którym ona już nie grozi. Ja bym wprowadził takie prawo, że aborcja jest OK, ale w zamian wyskrobać trzeba też matkę, najlepiej jakąś tępą łyżką.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. mały błąd techniczny... mój komentarz jest skierowany do użytkownika Kira:


      Swoim, komentarzem udowadniasz, że jednak trollujesz i to stosując prymitywne psychologiczne sztuczki.

      Ale starego misia na sztuczny miód nie weźmiesz.

      Nie zamierzam "karmić trolla" i się do tego w żaden sposób dalej odnosić.

      Życzę miłego dnia i chwili konstruktywnego relaksu.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Anonimowy, jeśli nie dopuszczasz aborcji w ŻADNYM wypadku, to widocznie brakuje Ci wyobraźni. No ale Tobie ciążą nie grozi, prawda? Ot, hipokryzja...



      R-O, szkoda. Myślałam, że jesteś człowiekiem na poziomie, który NIENAWIDZI wmawiania komuś, że napisał, czego NIE napisał. Teraz sam się przyczepiłeś do mnie jak - sorry - końska kupa i obrażasz mnie. I jeszcze przypisujesz mi jakieś "sztuczki". Wybacz, piszesz arcyciekawego bloga, ale jednak zachowujesz się jak nawiedzony. Radzę się leczyć.

      Żegnam na zawsze. I jeśli masz odrobinę honoru, to nie przyplączesz się już do mnie tutaj... ani nigdzie.

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ale dla wielu miejscowych to jest nadal dzień, na który czekają cały rok: spotyka się wtedy wszystkich znajomych (gęsto z każdym z osobna i z wszystkimi naraz przypijając...), można obejrzeć co kto trzyma i dowiedzieć się - co planuje... Gość "z boku", bez znajomków wśród sprzedawców i publiczności - nie dostrzeże i dziesiątej części tego, co się w tym miejscu dzieje!"

      W sumie to bardzo interesująca impreza i dobrze jest, że dotrwała do dzisiejszych czasów. Oczywiście szkoda mi koni idących na rzeź i chciałbym im tego oszczędzić. Jednak wiem, że taka impreza to nie tylko skup zwierząt rzeźnych ale przede wszystkim okazja do spotkań i transakcji pomiędzy koniarzami.
      Dobrze jest znać osobiście uczestników targu,
      taka impreza to wspaniała okazja do spotkań.

      Sam nieraz bywam na targowiskach tyle, że staroci, przyjaźnie się z wieloma z osób które tam bywają. I wiem, że wtedy jest ciekawiej.

      Osoba z zewnątrz może być obserwatorem, może nawet coś kupić ale będzie to dla niej jedynie ciekawe widowisko.

      Pozdrawiam, Tomek.

      Usuń
  12. Oczywiście, że sprawdzeniu koni powinny służyć imprezy zorganizowane przez związki hodowców ale wiemy jak to wygląda w rzeczywistości.Z tego powodu lokalne środowisko hodowców, handlarzy i osób zainteresowanych doprowadziło do próby reaktywacji targu końskiego w nowym miejscu.
    Jadwiga D. ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytając niektóre komentarze ( do do Was - @RO i adwersarze) zaczynam rozumiec Autora że zaczyna rwać włosy z głowy o całkowite offtopy w komentarzach.. a RO chyba mniej pij gdy piszesz, to widać bo robisz się zaczepny...
    Do meritum - mnie szkoda, że takie "akcje" nie są cześciej i właśnie tak w starym stylu - bo to jest duża część naszej tradycji i całe spektrum zachowań ludzi - takie stary handel, przybijanie i przepijanie - ludzie wtedy inaczej na siebie patrzyli, handel w stylu "marketów" (też handel internetowy) nas tutaj znacznie zubożył. Ale trzeba zejść z utartego szlaku, twdy się to zobaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z powyższą wypowiedzią. Współczesny handel bywa bezosobowy, nie ma w nim głębszych interakcji międzyludzkich. Niestety klimat dawnych lat zanika.
      Oczywiście szkoda mi koni idących na rzeź i to jest bardzo trudne ale sam targ nie jest niczym złym.
      Uważam, że konie nie zasługują na cierpienia. Jednak nie powinno się walczyć z targiem, nie tędy droga. Gdy ktoś chce aby nie zabijano koni to niech walczy o zmianę upodobań kulinarnych w niektórych społeczeństwach. To będzie bardziej skuteczne.

      Usuń
  14. Targowiska to już niestety relikt przeszłości. A szkoda. Nie ma nigdzie takiego klimatu jak tam :D
    Pamiętam stary bazar w Otwocku w końcówce lat 70-tych. Zadaszone drewniane lady z oskubanym lub nie drobiem. Półtusze, ćwiartki świń, krów. Drabiniaste wozy z przywiązanymi do nich końmi, z pyskami zanurzonymi w workach smakowicie żującymi obrok. A na nich w klatkach prosięta, kaczki, gęsi. Harmider niemożebny :D I cycate babcie z wiklinowymi koszami pełnymi jajek kurzych, kaczych i gęsich. Baby w zapaskach, chustach i chłopi w walonkach. Ech... nic nie odda tego klimatu. Te zapachy .. i smrodki unoszące się w nagrzanym porannym powietrzu. Nawoływania, zachwalanie towaru, dmuchanie w kurzy kuper w celu sprawdzenia tłustości drobiu. Ech... to se ne wrati :( Biała i Złota

    OdpowiedzUsuń
  15. A właśnie może powinno wrócić? W swiecie, który jest dla ludzi takie rzeczy nadal się zdarzają - tam osoba sprzedającego albo jest rzetelna (jest marką?) albo nie handluje. Dawniej rzemieślnik własną osobą świadczył o jakości towaru. Do czasów obecnych nawet to przetrwało - ale dotyczy tych, którzy mają towar wysokiej jakości.
    Dlatego chyba warto odwiedzać takie targowiska - nic innego, jak kupujący decydują o sensowności takich miejsc.
    @Jedliska - słuszna uwaga.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...