piątek, 17 lutego 2012

Prognoza się sprawdza, albo Dzień Kota

Z godziny na godzinę coraz cieplej - i coraz gęściej sypie coraz bardziej mokrym śniegiem. I bardzo dobrze! Tak właśnie miało być: jutro biorę się za rozmrażanie kranu pod wiatą...

Tymczasem z okazji Dnia Kota, Lepsza Połowa cyknęła kilka fotek naszym ośnieżonym futrom, nieustannie szturmującym chatkę:




Lepsza Połowa chora, nie pojechaliśmy więc po nowy piecyk. Generalnie, jedyne co można zrobić, to - posprzątawszy pod wiatą, napoiwszy i nakarmiwszy czterokopytnych - grzać się przy naszej starej kozie (o ile to w ogóle możliwe, bo zostało tylko świeżo ścięte drewno, które na razie za wiele ciepła nie daje... Swoją drogą: tej zimy - za sprawą łagodnej bardzo długo aury - i tak przetrwaliśmy "o suchym drewnie" wyjątkowo długo! Naszej pierwszej boskowolańskiej zimy, zapas suchego drewna skończył się około Nowego Roku, a drugiej - jeszcze przed Bożym Narodzeniem... Skądinąd - najwidoczniej nie tylko my mamy taki problem, bo właśnie nas minął ciągnik, pracowicie wlokący za sobą przez śnieg przyczepę pełną świeżo ściętych brzózek...). W oczekiwaniu na odwilż...

4 komentarze:

  1. Ja u mnie w mieście widzę okolicznych wioskowych szabrujących okolice śmietników, jeśli pojawią się np. stare wyrzucone meble, płyta wiórowa, itp.

    własnie w tej chwili widzę jak sąsiedzi pakują starą boazerię i kawałki mebli kobiecie ze wsi do rozklekotanego vana (widziałem jak kobieta wcisnęła im parę złociszy za te odpady)

    ta kobieta zapewne zahaczy jeszcze o supermarket, w którym obsługa wystawia wszelkie artony dla ludności

    OdpowiedzUsuń
  2. "kartony" miało być

    tak czy inaczej pali się wszystko "co się pali"

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no, drewna ci u nas nie brak - tak w ogóle - było tylko w czas ściąć, porąbać i poskładać: jak widać, nie tylko mnie się ta prosta przecież sztuka, mimo wszystko - do końca nie udała!

    OdpowiedzUsuń
  4. oj trzeba na przyszłość pociągnąć setkę gorzały i się dodatkowa energia znajdzie na rąbanie

    piszę bez przekory,

    zeszłego weekendu byłem tak pozbawiony energii i wyprany że hej, o zziębnięciu na kość nie mówię już, pomyślałem o wychwalaniu przez ciebie zbawiennej złotej lochy, lochy nie było w pobliżu - ale pociągnąłem dwie setki z żabki i dostałem takiego speeda i energii że kupę roboty (fizycznej) przez cały dzień zrobiłem

    warto było

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...