wtorek, 10 stycznia 2012

Łubudu


Co zajadę do pana Stanisława w Warce, za każdym razem pyta mnie – kiedy to wszystko pie..pnie? Kolega Woody_90 z forum historycy.org, któremu zostało jeszcze trochę do tytułu inżyniera też pyta – czy zdąży ów tytuł zdobyć, czy jednak lepiej od razu wiać do Kanady?

Odpowiem Państwu hurtem. I nawet biblijnie, jak na proroka in spe przystało: otóż bardzo bym chciał, żeby pie..pło jak najszybciej! Albowiem napisane jest: Przyszedłem puścić ogień na ziemię, a czegóż chcę, jedno aby był zapalon? (Łk 12,49).

A poza tym, gdyby wreszcie pie…pło, to bym się przynajmniej nie musiał przejmować, co mi zrobi bank, jak mu po raz kolejny nie zapłacę ani grosza mimo telefonicznych gróźb (a nie zapłacę – i nic, ale to kompletnie nic na to nie mogę poradzić…). Bo co, jak co, ale bank to tego pie..nięcia na pewno nie przetrzyma! Przestałbym się stresować smutnym losem komiwojażera (fajny towar mam w tej chwili, od paru dni dosłownie…  nawet powiedziałbym, że racjonalnie oszczędny – na chemii gospodarczej w każdym razie, pozwala oszczędzić radykalnie! – ale coś czuję że to nie ostatnia zmiana branży…), niepewnego dnia ani godziny – bo przecież, kiedy już wszystko pie..pnie, to się cała niepewność bytu skończy i jasnym będzie, że gorzej już być nie może – nieprawdaż..? W ogóle: wszystko stałoby się jasne, proste, poukładane – można by zacząć od początku nie oglądając się na przeszłość, a w czym jak w czym, ale w zaczynaniu od początku, od karczowania pierwotnej puszczy i orania nieużytków – jestem, było nie było – doświadczony… Czyż to nie jest piękna perspektywa?

A gdyby nawet przyszło i głowę położyć – to i cóż z tego? Nic to – jak mawiał Mały Rycerz.

Problem jest tylko jeden. Nic z tego! Żadnych marzeń proszę Państwa! Żadnych złudzeń. Nic nie będzie czyste, proste i jednoznaczne. Nie będzie żadnego „wielkiego pie..pnięcia“, tym bardziej zaś – nowego początku.

Skądinąd sytuację obecną trafnie przewidział Mistrz Herbert (od razu odpowiem malkontentom: w sztuce nie ma żadnej demokracji, równouprawnienia i równości – w sztuce panuje zasada my home is my castle i na TYM BLOGU Mistrzami są Stanisław Lem i Zbigniew Herbert – natomiast  Paulo Coehlo to grafoman: w życiu nie zdołałem przebrnąć przez więcej niż kilka stron jego napuszonych psuedomądrości – i jeśli to się komuś niepodoba, to mogę jedynie wyrazić ubolewanie, ale zdania nie zmienię!), chociażby w znanym wierszu „Potwór Pana Cogito“, jakże trafnie opisującym naszą obecną egzystencję:

„potwór Pana Cogito
pozbawiony jest wymiarów

trudno go opisać
wymyka się definicjom

jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem

nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznią“

Cały bowiem problem – jak skądinąd słusznie i lapidarnie zauważył u siebie kolega Racjonalne Oszczędzanie – polega na tym, że człowieka niewoli jego własna słabość. Jesteśmy z natury leniwi, pazerni i zawistni. I dlatego zrobimy co w naszej mocy, żeby żyć za darmochę, mieć możliwość łupienia innych – i żeby nikt inny przypadkiem nie miał od nas lepiej! My – to znaczy jakieś 93% populacji. 93%, bo zwykle odchylenia od przeciętnej przy normalnym rozkładzie cech to właśnie 7%: a cechy, które wymieniłem powyżej, to cechy normalne człowieka. Wcale nie tylko Polaka, choć oczywiście Czytelnicy – emigranci zaraz zaczną prostować, że tak jest tylko między Bugiem a Odrą, a gdzie indziej to ludzie gotowi zasłodzić bliźnich z życzliwości, a sukces sąsiada cieszy ich jak własny.

To są złudzenia moi kochani! Po prostu gdzie indziej lepiej się maskują. No i większy dobrobyt skłania do niejakiego rozluźnienia – także w tak fundamentalnych sprawach. Niech no jednak bieda wyjrzy z kąta – a zobaczymy, jak z tą dyscypliną społeczną, poczuciem odpowiedzialności za ogół i życzliwością będzie…

Co zatem przewiduję w najbliższej przyszłości? Jak już panu Stanisławowi dzisiaj mówiłem, na razie wszystko wskazuje na to, że zgodnie zmierzamy w kierunku Związku Socjalistycznych Republik Jewropiejskich, toczka w toczkę przypominającego Koreę Północną. Jest to kierunek zmian najbardziej prawdopodobny – bo wymagający najmniej energii, a zarazem: zgodny z ogólnym trendem zmian we Wszechświęcie, a więc – ze wzrostem entropii.

To by się pewnie Szanowny Profesor Bobola oburzył, bo wedle jego koncepcji entropii społecznej, stan bardziej uporządkowany – a niewątpliwie społeczeństwo północnokoreańskie uporządkowane jest aż do przesady – cechuje mniejsza entropia niż stan bardziej anarchiczny – a te resztki wolności, jakie obecnie jeszcze tu i ówdzie mamy (przez niedopatrzenie, przez niedopatrzenie moi drodzy…). zdają się trącić anarchią. Chyba jednak łatwo możemy to nieporozumienie rozwiązać wskazując na fakt, iż stosunki społeczne w Korei Północnej są może i bardzo uporządkowane – ale też i: niezmiernie monotonne! W ramach zrealizowanej tamże Tyranii Doskonałej, wszystko i wszyscy podlegają w takim samym stopniu absolutnej dominacji rządzącego klanu: zanim ktokolwiek jest synem, ojcem, sąsiadem, szefem czy podwładnym – jest najpierw i przede wszystkim: poddanym dynastii Kimów. I ta jego „etykieta“ wszystkie pozostałe zmazuje i wypiera.

Zupełnie inaczej było w Europie (i w Ameryce też…) drugiej połowy XIX wieku, czyli w krótkiej bardzo i dawno już zapomnianej Epoce Wolności, przez którą dawno temu przeszła nasza cywilizacja: człowiek mógł być poddanym tego lub owego cesarza czy króla, ale zarazem – był też potomkiem swego rodu, członkiem jakiejś lokalnej społeczeności regionalnej lub sąsiedzkiej, przedsiębiorcą lub pracownikiem, mógł być też członkiem tej lub owej partii – w każdym z tych układów odniesienia podlegając sztywnym regułom etykiety i ścisłej dość zależności, był zarazem o wiele bardziej wolny niż my obecnie – i, mimo że żadna z tych zależności nie mogła prawomocnie rościć sobie bezwzględnej przewagi – jednocześnie był też byt jego społeczny uporządkowany w sposób nierównie bardziej subtelny i skomplikowany, niż to jest w jakiejkolwiek Tyranii możliwe!

Stopniowe tworzenie się Tyranii Doskonałej polega na kompresji wszystkich tych społecznych „układów odniesienia“ do jednego tylko, totalnego. Jest to naturalne. Jak już pisałem, stan jaki wytworzył się na skutek liberalnego przewrotu w wieku XIX, był pewnym wyjątkiem – zwykle bowiem, jakiś jeden wymiar, jakiś jeden punkt odniesienia, dominował nad pozostałymi, składającymi się na drogowskazy ludzkiego życia. Tyle tylko, że przed rewolucją liberalną, tym dominującym układem odniesienia były raczej więzy krwi – stosunek pokrewieństwa. Co dla zaprzedanych „klasycznych“ liberałów do tej pory jest kamieniem obrazy – bo wszak stanowi podstawę kumoterstwa, nepotyzmu i innych występków przeciw Bożkowi Równych Szans. W Tyranii nowoczesnej natomiast, dominują więzi sztuczne: takie, które mają POZÓR stosunku pokrewieństwa (pozór tylko więzów krwi ma przynależność narodowa! Owszem: w 99,97% Polakiem jest ten, kto się Polakiem urodził: jednak wcale z tego nie wynika, że wszyscy Polacy są ze sobą spokrewnieni – i że nie-Polacy nie mogą być spokrewnieni z Polakami!), albo i – żadnych zgoła pozorów już nie mające, jak właśnie – przynależność do Eurokołchozu. Czy wcześniej – komunizm sowiecki.

Skoro jednak więzy krwi (jako ta podstawa kumoterstwa, nepotyzmu i innych występków przeciw Bożkowi Równych Szans) zostały wyśmiane, zachwiane i zniszczone – a ludzie widać LUBIĄ, gdy całe ich życie podporządkowane jest jednej i tylko jednej hierarchii i jednemu i tylko jednemu systemowi wartości – to cóż innego można zrobić? Tyranie rodzą się na takiej glebie spontanicznie. Nic ich wzrostu i rozkwitu nie powstrzyma – nie prawo przecież, które jest tylko narzędziem w rękach gosudarstwa, a każde gosudarstwo ze swej natury – dąży do przekształcenia się w Tyranię właśnie!

Oczywiście mrzonką zupełną, nie wartą właściwie szerszej dyskusji, są różne projekty anarchistyczne, prawe, lewe, kapitalistyczne czy syndykalne – to są brednie po prostu! Człowiek jest zwierzęciem stadnym, a zwierzę stadne nie może żyć bez hierarchii, bez władzy i prawa.

Jedynym właściwie remedium na wzrost i rozkwit Tyranii jest przeciwstawianie więzom sztucznym – więzów naturalnych. Nie Rodziny nawet (koniecznie pisanej przez wielkie „R“!) – bo to by wymagało od ludzi heroizmu, to by było promowanie cnót: a czyż można wierzyć w sukces przedsięwzięcia, które zależy od ludzkiej cnoty..? Jakoś trudno mi znaleźć przykłady takiego sukcesu… Nie Rodziny zatem (pisanej przez wielkie „R“) – tylko: nepotyzmu, kumoterstwa i innych występków przeciw Bożkowi Równych Szans. Nie heroizmu i cnót – a słabości, lenistwa i samolubstwa genów, które zmuszają ustawionych tatusiów, by popierali kariery nawet swoich nieudanych synów… a niejedno imperium już dzięki takiemu ojcowskiemu zaślepieniu upadło! Miejmy nadzieję, że imperium Kimów też upadnie, jak nie przy wnuczku, to może chociaż przy prawnuczku założyciela..?

Nie ma co liczyć, żeby nas nawet nasze słabości od stania się jedną z jewrosojuznych republik uchroniły. W końcu Greków raczej w nepotyźmie, kumoterstwie czy innych występkach przeciw Bożkowi Równych Szans nie przegonimy, nieprawdaż..? A nic nie wskazuje na to, żeby im się, przy całej ich, jakże naturalnej i radosnej postawie prorodzinnej, wszystkimi tymi występkami manifestowanej, udało wierzgnąć przeciw ościeniowi… Może jednak, podobnie jak paru innym, zbliżonym kulturowo nacjom, uda się nam przynajmniej zająć pozycję jednego z weselszych baraków tego obozu?

O to zresztą chyba trwa obecnie walka buldogów pod dywanem. Nie o żadną tam niepodległość – ta została przehandlowana już dawno (czy zresztą jesteśmy aby pewni, że kiedykolwiek po 17 września 1939 roku było CZYM handlować..?). Tylko o to, kto będzie w tym obozie barakiem weselszym, a kto – mniej wesołym. Na szczęście – ta sprawa tylko w niewielkim stopniu zależy od rozstrzygnięć jakie zapadają we Frankfurcie! Jeszcze się taki nie urodził, który by Greków czy Włochów do roboty zagonił – na Polaków też pod tym względem nie ma bata, sroceśmy spod ogona nie wypadli! Nieprawdaż..?

Nic tu się w każdym razie nie stanie nagle. Jeśli nawet przyjdzie odrzucić pozłotkę blichtru i luksusu i zaprzestać życia na kredyt – to przecież i to się nie stanie z dnia na dzień! Ot, znowu VAT wzrośnie o punkt procentowy. Cena ropy podskoczy o kolejne 20 groszy na litrze. Lista leków refundowanych się skróci. Komiwojażerom będzie z miesiąca na miesiąc coraz trudniej sprzedawać niknącej w oczach klasie średniej dobre nawet towary (jak rewelacyjne naprawdę urządzenie do mycia parą przegrzaną, z którym jeżdżę po domach i firmach teraz). Takie tam. Zaiste – nie ma się co bać o dokończenie studiów inżynierskich czy bilet do Kanady. Za rok ten bilet będzie oczywiście droższy. A za lat pięć czy sześć może się okazać, że kto nie odpracuje lub nie odda w inny sposób kosztów swojej edukacji, biletu za Ocean legalnie nie dostanie. Jednak – ludzie potrafili wyjechać zagranicę z Polski nawet w roku 1950 czy 1951. Myślicie że komputery, czytniki linii papilarnych i inne gadżety to jest aż tak wielka różnica..? Narazie to są tylko narzędzia w rękach ludzi, żadna sztuczna inteligencja nimi nie zarządza – kto będzie chciał, ten wyjedzie. Kto będzie chciał i umiał – może nawet część majątku ocali. Nie ma się co martwić na zapas!

Czy ludzie się przeciw temu zjazdowi w dół nie zbuntują..? Dajcie spokój, dorośli ludzie i w takie bajki wierzyć..? A kiedyż to ludzie się zbuntowali, jeśli tylko władzuchna kochana umiała jak należy „przejściowe trudności“ wytłumaczyć – i winnych przykładnie ukarała..?

I tym, jakże optymistycznym akcentem, pozostaje mi czytanie na dziś zakończyć. Chętnie bym dodał jeszcze coś, co by stworzyło bodaj pozór usprawiedliwienia dla zilustrowania tekstu tak fajną panią, jak to ostatnio kolega Racjonalne Oszczędzanie robi – ale wybaczcie: brak mi fantazji. A to dlatego, że od dni kilku rodzę. Rodzę kamień. Może nawet już go urodziłem – właśnie próbuję to sprawdzić patrząc, ileż to wytrzymam bez piguły? Póki rodziłem, musiałem brać regularne co 6 godzin, inaczej skręcało mnie w ósemkę. Teraz mija już dziesiąta godzina i jakoś mnie nie skręca. Może zatem poród już za mną? Zobaczymy do rana.

To mój drugi poród, więc można powiedzieć – rutyna. Niestety, nie zdołałem zastosować rady lekarza sprzed dziesięciu lat. Wtedy pomogło mi urodzić kilka piw w wannie z gorącą wodą. Nawet nie o to chodzi, że nie mamy wanny ani gorącej wody – nie przesadzajmy, coś tam mamy, nawet woda odkąd po raz trzeci wymieniłem podgrzewacz, wcale ciepła. Po prostu: odkąd rodzę – mam wstręt do piwa. Pierwszy raz w życiu! I to jest właśnie nieszczęście – a nie żadne tam łubudu, którego i tak nie będzie…

20 komentarzy:

  1. Sto tysięcy ludzi walczących ramię w ramię liczy się o wiele więcej niż sto milionów kulących się ze strachu.

    Rewolucji nigdy wbrew pozorom nie robia masy tylko zdeterminowana mniejszosc(nawet komunisci przejeli wladze w ten sposob).W PL jest okolo 30 milionow doroslych obywateli-7% z tego to 2.1 miliona-malo?
    A po drugiej stronie-100 tysiecy policji(z czego polowa da noge jakby co),100 tysiecy wojska(w tym 70 tysiecy oficerow-w wiekszosci pierdzistolkow oraz 30 tysiecy szeregowcow z dolow spolecznych ktorzy nie wiadomo jak zareaguja),wreszcie 100 tysiecy ochroniarzy(z czego polowa to studenci,emeryci lub na grupie inwalidzkiej),wreszcie jak pokazal ostatni Marsz Niepodleglosci moze kilka tysiecy lewackich bojowkarzy-to niby ma byc miazdzaca sila panstwa?To moze POlandia sformuuje "szwadrony smierci" ze spasionych pracownikow ZUSu lub urzedow miejskich?Bez jaj-wladza jest SLABA.

    Gdyby sytuacja byla naprawde zla a panstwo to pancerny moloch(jak to bylo za komuny)to moze i zgdzilbym sie z diagnoza ze nalezy wykorzystac przeciw panstwu nasze ogolnoludzkie slabosci(nepotyzm,korupcja,lenistwo itp)ale w mojej opini sytuacja NIE jest az tak zla-wladza jest zwyczajnie slaba.Nawet znacznie brutalniejsza niz obecny system komuna upadla(a przynajmniej musiala sie zreformwoac i przepoczwarzyc bo juz ekonomicznie i politycznie bokami robila)a coz dopiero taki pokraczny i bezideowy systemik(bo przeciez nie zaden to powazny system).Powtarzam-bardzo ciekawe uwagi na temat GNICIA systemow ale to trwa dekady albo i wieki-obecny system jest zwyczajnie slaby-wystarczy porzadnie kopnac a rozleci sie jak stara buda(no przeciez panie Jadzie z urzedu ani skorumpowani prokuratorzy czy lekarze bronic go wlasna piersia nie beda tylko spieprzac beda jak sie tylko da-tchorze tak do siebie maja).

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko przed kim niby mają "spieprzać"? Kto będzie tym "przodującym oddziałem klasy kapitalistycznej", który przewrotu dokona? I niby dlaczego ten, kto obecny "systemik" pokona, zaraz miałby jakąś tam wolność wprowadzać? Czyż nie o wiele lepiej (i bezpieczniej!) dla niego będzie utrwalić swoją władzę w formie Tyranii Doskonałej..? I czyż to w efekcie nie na jedno wychodzi?

    OdpowiedzUsuń
  3. Sęk w tym, że to nie ja, ale autor dzieli ludzi na czytujących Lema, a cała reszta to biedni idioci. Mnie zupełnie nie przeszkadza, że ktoś nie może przebrnąć przez Paulo Coelho, który akurat mnie wciąga w swój świat. Jest wielu autorów, ze wspomnianym Lemem włącznie, przez których ja nie mogę przebrnąć i wcale się tym nie przejmuję, ani nie mam kompleksów z tego powodu. Jesteśmy różni i już. To co jest dobre dla mnie, nie musi takim być dla innych. Dla mnie to prawda oczywista.
    Ale żeby tak zaraz i od razu "biedny idiota"?
    Nie czepiam się, bo słusznie zauważyłeś, to Twój blog i Twoje zasady. To tylko taka moja refleksja.
    Współczuję "rodzenia". Mnie akurat pokręciło w kręgosłupie, zatem też jadę na prochach.
    P.S. Bardzo lubię Herberta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Liberalizm nigdy nie zdobędzie się na nic lepszego nad siedzenie w zgarbionej pozycji w głębi fotela z rękami w kieszeniach i zżymanie się, i wyrzekanie na działalność małowartościowych, lecz za to energicznych osobników, których ambitne zabiegi doprowadzą niechybnie świat i ludzkość do ruiny.
    Jedyną jasną nadzieją, jaka liberalizmowi pozostała to przypuszczenie, że niebawem nastąpi Sąd Ostateczny.
    H.G.Wells

    OdpowiedzUsuń
  5. @Boska Wola

    Roznie w historii bywalo-to nie jest tak iz jest coraz gorzej a kazda zmiana tylko jeszcze pogarsza stan rzeczy.Bywaly zmiany i rewolty na lepsze i na gorsze-kiedy(JESLI)nastapi takowa w naszych czasach to sie zobaczy czy bedzie lepiej czy gorzej.Biorac pod uwage ze mamy do czynienia z rodzaca sie antynarodowa i antychrzescijanska dyktatura lewakow i korpofaszystow to latwo zauwazyc iz ewentualnego przewrotu moga dokonac sily nacjonalistyczne o silnym zabarwieniu religijnym-coz-patrzac na ich ideologie watpie aby ta grupa wprowadzila system gorszy i bardziej zamordystyczny niz obecny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytelnik-emigrant czuje sie wywolany do tablicy.

    Wszyscy ludzie sa leniwi, pazerni i zawistni, tyle ze miedzy Bugiem a Odra przez x-lat zachodzily zjawiska wzmacniajace te postawy, a oslabiajace inne.
    Dzieki temu przecietna reakcja Polaka-szaraka na sasiada, ktoremu ciezka praca udalo sie dorobic czegos jest:
    - o patrz, jaki ma samochod - kradl przez tyle lat to i nie dziwne, ze sie dorobil, uczciwy czlowiek nie dalby rady;

    A sasiada z Kalifornii jest:
    - John, zajebisty masz samochod. Tez bym taki chcial ale nie wiem czy dalbym rade tyle godzin dziennie bez urlopu przez 3 lata pracowac...chyba zadowole sie moim starym fordem.

    A wracajac do rewolucji: jak zwykle ludzie wyjda na ulice wtedy, jak juz zabraknie im srodkow na papu.

    OdpowiedzUsuń
  7. prędzej,
    jak zabraknie na wódzię i papierosy

    OdpowiedzUsuń
  8. @Boska Wola:
    Moim zdaniem dużo szybciej wykończy nas demografia. Za kilkadziesiąt lat nie będzie kogo i komu rządzić, co zresztą tyczy się nie tylko Europy jako takiej, a większości rozwiniętych krajów- zresztą, Tyranii (mniej lub bardziej) Doskonałych także(wiem, że dane z internetu można zwykle sobie o kant d... rozbić- ale prawdopodobnie pokazują prawdziwą tendencję). Wariant Korei Płn. będzie raczej przejściowy- w przeciwieństwie do Eurabii.

    Woody_90

    OdpowiedzUsuń
  9. @futrzak,@admin

    No ja wlasnie o tym pisze.Nie chodzi o to co my mozemy zrobic ale co sie STANIE.Za znacznie twardszej komuny jak cena miesa szla w gore to ludzie wychodzili na ulice,wiec niby dlaczego mieliby nie wyjsc teraz kiedy wladza jest znacznie slabsza i miekksza?To czym my tu mowimy tak naprawde nie ma zadnego znaczenia dla toku wydarzen-wydarzenia potocza sie niezaleznie od tego TYPOWO i jak ZAWSZE czyli krotko mowiac-pusta micha=rewolucja.Ja nawet nie mowie iz to przyjemna perspektywa bo zycie w czasach rewolucji do przyjemnychh nie nalezy ale wedlug mnie jest to zwyczajnie NIEUNIKNIONE.

    OdpowiedzUsuń
  10. piotr34:
    za znacznie twardszej komuny byl dosc jasny podzial na "my" i "oni" i nikt normalny nie mial watpliwosci co do ustroju i rzadu.
    Teraz lemingi daly sobie wmowic, ze jest demokracja, sa wolne media, jestesmy w UE slowem - Polska pana boga za piety zlapala.
    To, ze place jakos stoja w miejscu a koszty zycia ida w gore ludzie tlumacza sobie tym ze "to moja wina" "za slabo sie staram" i tak dalej.
    Wieksza bezwladnosc systemu i wieksze wypranie mozgow.
    Do tego dochodzi tez fakt, ze ludzie najbardziej przedsiebiorczy, mlodzi, wyksztalceni wyjechali z tego kraju. Slowem, ubylo grupy, ktora zwykle jest najbardziej niezadowolona i sklonna wychodzic na ulice.

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo... znów się z futrzakiem zgadzam, choć na ogół mamy zdecydowane różnice poglądów

    co więcej z tej przedsiębiorczej grupy, która została tacy jak ja są skłonni olać "walkę o ustrój" i walczyć jedynie o swój własny dobrobyt (i ewentualnie kilku przyjaciół/kręgu znajomych/kręgu rodziny)

    OdpowiedzUsuń
  12. @futrzak

    Tu masz racje ale to tylko znaczy ze cala sprawa zamiast "peknac" teraz to "peknie" nieco pozniej.A im pozniej tym bardziej sie system do tego czasu zdazy zdegenerowac wiec tym wiekszy bedzie wybuch spoleczny i bardziej krwawy.

    OdpowiedzUsuń
  13. piotr:
    prawda. Na szczescie mnie tam nie bedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziś słuchałem pewnego programu, mówili w nim m.in. o badaniu które przeprowadzono kilka lat temu. Polegało ono na tym, że brano dwie osoby i te osoby miały podzielić między siebie 100$. Pierwsza osoba decydowała ile każdy dostanie, np. ja 50$ druga osoba 50$, albo np. 60, 40. Druga osoba zgadzała się na dany podział (i dane osoby dostawały konkretną sumę) albo mogła się nie zgodzić i wtedy nikt nic nie dostawał (nie było drugiego podejścia). Zwykle dzielono się 50-50 i było ok, ale gdy pierwsze osoby chciały dzielić 70-30 to drugie osoby zwykle się na to nie zgadzały. Uwzględniając, że i tak 30$ by za darmo dostały! Badający myśleli, że to dlatego, że to USA i tutaj 100$ to nie jest dużo pieniędzy, więc pojechali przeprowadzić badanie do krajów 3 świata. Tam sytuacja była podobna. Ludzie woleli nie dostać nic, niż jakby mieli dostać 30$ a druga osoba 70$! Nawet uwzględniając, że to 30$ to równowartość MIESIĘCZNEJ pensji... Oto prawdziwa natura człowieka!

    OdpowiedzUsuń
  15. 1. Teza, że pogorszenie warunków życia automatycznie wywołuje wybuch gwałtownego niezadowolenia moim zdaniem wymaga dopiero uzasadnienia. Nie widzę w historii takiego automatyzmu! Mało tego, cokolwiek by kol. Piotr34 nie pisał - nie dostrzegam też w historii ŻADNYCH zmian na lepsze wynikłych z takich gwałtownych przewrotów...

    2. Teza, że obecny "systemik" jest słaby, też wymaga uzasadnienia. Sam TVN wart jest ze 20 dywizji...

    3. O demografii dyskutował nie będę. To nie jest temat do dyskusji tylko... sami wiecie..! Poza tym, o tym co będzie za 30 lat i więcej i tak sensownie nic się powiedzieć nie da... Dlatego m.in. system emerytalny to ZAWSZE jest absurdalne przedsięwzięcie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jacek:
    nie ze pogorszenie warunkow zycia automatycznie powoduje wybuch niezadowolenia.
    Pogorszenie warunkow do TAKIEGO stopnia, ze ludzie nie maja co jesc albo sie czym ogrzac. Wtedy nie maja nic do stracenia, a BYC MOZE moga cos zyskac.
    Zaczyna sie oczywiscie od rozbojow i kradziezy sklepow.

    OdpowiedzUsuń
  17. I to nie jest wcale takie pewne. Jest wiele przykładów sytuacji gdy ludziom było zimno i głodno, a wcale się nie buntowali - i wiele przykładów na to, że wcale nie musiało im być zimno i głodno, aby się zbuntowali!

    OdpowiedzUsuń
  18. No dobrze, nie znam az tak historii swiata, ale wydaje mi sie, ze jesli ludzie zaczynaja umierac z glodu to przed wybuchem chroni jedynie zbrojna pacyfikacja. Przynajmniej w krajach, w ktorych wczesniej bylo lepiej - bo inaczej reaguja ludzie, ktorzy od pokolen byli biedni i przymierali glodem (vide niektore rejony Afryki) a inaczej ci, co nie dalej jak jedno pokolenie wstecz czy nawet dekade przed zyli we wzglednym dobrobycie.

    Co do drugiej czesci wypowiedzi sie zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Boska Wola

    1.A ja tam taki automatyzm widze-wystarczy popatrzec na komune-co podywzka cen miesa czy chleba to zaraz zamieszki.Kiedys czytalem ze nawet Rewolucja Francuska zaczela sie od zamieszek na tle wzrostu cen chleba i bodaj wina.Zdaje mi sie takze ze zarowno po angielskiej Wspanialej Reowolucji jak i po Rewolucji Amerykanskiej oraz Rewolucji Lutowej w Rosji ludzie zyli lepiej niz przed-fakt ze to dosc rzadkie przypadki ale coz to ma do rzeczy?-kiedy glodni ludzie wychodza na ulice to nikt nie mysli czy bedzie lepiej czy gorzej a tylko o tym zeby obecne wladze powywieszac na latarniach.Fakt polepszenia czy pogorszenia poziomu zycia w trakcie i po rewolucji nie ma ZADNEGO znaczenia dla prawdopodobienistwa owej rewolucji wybuchu.

    2.Oczywiscie ze systemik jest slaby.TVN?-a czy komuna nie miala TVP?Wyborcza?-a czy komuna nie miala Trybuny Ludu?itp,itd.Tym bardziej ze ze WSZYSTKICH statystyk(takze i tych oficjalnych)wynika iz popularnosc TVNu oraz Wyborczej spada a rosnie Rydzykowi oraz Gazecie Polskiej.Troche danych na ten temat(nieco stare bo je skopiowalem z innej dyskusji ktora tam,gdzies kiedys prowadzilem ale z grubsza aktualne jak sadze)

    http://tiny.pl/hrqmn
    http://tiny.pl/hrqmk
    http://tiny.pl/hrqms
    http://tiny.pl/hrqm2
    http://tiny.pl/hrqm8

    Obecny systemik opiera sie TYLKO na klamstwie i manipulacji-ale co bedzie jak ludzie sie obudza?Komuna tez klamalac i manipulowac umiala ale miala jeszcze w odwodzie dywizje pancerne i zmechanizowane(uzyte chocby w 1970 oraz 1980)-obecny systemik ma tylko ochroniarzy z prywatnych firm(tyle tylko ze wiekszosc to emeryci i rencisci-o ile dobrze pamietam 70% ochroniarzy w PL ma grupe inwalidzka-kiedys pracowalem w ochronie i moge powiedziec iz w wiekszosci wypadkow ma ja RZECZYWIOSCIE a nie tylko na papierze).

    JESLI wladza nie zmieni spsobu dzialania to rewolta spoleczna jest tylko kwestia czasu-i calkiem mozliwe iz bedzie to rewolta udana.Mnie sie nawet ta perspektywa srednio podoba i wolalbym sprawne rzady ktore ludzi do desperacji nie doprowadzaja ale ja takowych sprawnych rzadow na horyzoncie nie widze.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Boska Wola

    Off topic.

    Bardzo ciekawa strona-szczegolnie w kontekscie Projektu Agepo(co dalej z tym?)oraz wlasnego gospodarzenia.

    http://tiny.pl/hjjv7

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...