niedziela, 29 stycznia 2012

Generał Mróz w natarciu

Koniowatym nic:

tylko zużycie siana JESZCZE wzrosło:
gorzej z nami. Już i tak, przez rodzaj zajęcia (być może, to się jeszcze okaże czy naprawdę...) zarobkowego, któremu ostatnio się oddaję, brakowało mi czasu na sen. Wraz z nadejściem mrozów, jest z tym coraz gorzej: kran pod wiatą trzeba rozmrażać regularnie co kilka godzin, inaczej nic z tego nie będzie:
już w tej chwili - tak, jak rok temu - kran zaczął też przeciekać: uszczelka inaczej niż metal zmienia objętość pod wpływem temperatury. Jak potrwa to dłużej niż tydzień - kran będzie do wymiany. A jeśli temperatura spadnie na dłużej niż kilka godzin poniżej -20 stopni: to już pewnie i wstawanie w nocy w celu dodatkowego rozmrożenia nic nie pomoże i przyjdzie nosić wodę koniom z chatki...

Okazało się przy tym, że i samochód zamarza. Zamarzała i stara, poczciwa Wendi (aktualnie, od ponad miesiąca - w remoncie!) - ale dopiero przy owych -20 stopniach, do których na razie nam wciąż ciut brakuje. Tymczasem Wunderbaum kaszle i chrypi już przy banalnych -10. Trzeba więc regularnie grzać silnik - i modlić się, żeby rozrusznik to wytrzymał, inaczej do roboty nie dojadę!
Ale najgorzej mróz znoszą posiadaczki najgęstszych futer! Wystarczy je na chwilę wyrzucić z chatki dla przewietrzenia i opróżnienia pęcherzy, a już krzywda, już rozpacz..:
poza tym, kończy się nam drewno. W związku z czym, mimo niedzieli, wstaję teraz i próbuję uruchomić piłę. Ponieważ Wendi w remoncie, trzeba będzie - o ile piła ruszy, to też nie jest takie pewne - użyć taczki, ale to nam nie pierwszyzna.

Wczoraj spędziłem upojny dzień w towarzystwie muszli (klozetowej), z gorączką i dreszczami - ale dziś jest o wiele lepiej, nie ma się zatem co lenić, bo zamarzniemy!

3 komentarze:

  1. No nie zazdroszczę! U nas też mróz daje do wiwatu. Hydrofor zamarzł skubaniec i okazało się, że puściła uszczelka. Trzy dni bez wody. Dopiero dzisiaj przyjechał szwagier z technicznym wsparciem. Drewno się skończyło i trzeba rozbierać elementy stodoły ( kiedyś i tak trzeba było to zrobić przed jej remontem...tylko czemu w mrozie?! Temperatura rano w domu sięga góra 10 st. ciepła, a instalację gazową w samochodzie trzeba przed uruchomieniem zalewać wrzątkiem. Wiosny!!!!
    Z mroźnym pozdrowieniem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście - macie hardcore w całej rozciągłości! U nas, gdyby nie grypa żołądkowa (wczoraj wywracało na nice mnie, dziś dopadło Lepszą Połowę) i gdyby nie słaby zapas drewna - nie byłoby się czym martwić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już noszę w wiaderkach wodę dla koni, które z powodu mrozu i wielkiej ilości siana wtłaczanej do brzuchów, zaczynają przejawiać właściwości smoka wawelskiego przed wybuchem.
      Braku snu i drewna nie zazdroszczę, Łucja

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...