wtorek, 6 grudnia 2011

Złe oko

Jedno zdarzenie - trzy możliwe interpretacje.

Zajechałem ci ja wczoraj pod gabinet weterynaryjny do którego miałem dostarczyć aparat. Dostarczyłem, próbuję wyjechać a tu d..pa! Lewy przedni kapeć sflaczał... Wymieniłem na dojazdówkę i ruszam, modląc się duchu, żeby mi bodaj tej dojazdówki do najbliższej wulkanizacji starczyło, bo już słaba była. Modlitwa nie została wysłuchana: doczołgałem się tylko do salonu Jaguara na Waszyngtona i tam stanąłem definitywnie. Na szczęście, pomogła mi nasza przyjaciółka, dr Batog, która ma lecznicę i mieszka stosunkowo niedaleko: wymieniłem lewy przedni kapeć w ostatnim jeszcze czynnym serwisie i późną już nocą dotarłem do domu.

Takie są fakty. A interpretacje?

No cóż: interpretacja najprostsza - statystyczna. Lewy przedni kapeć od dawna się marnie prezentował, a że dużo ostatnio jeżdżę - miał prawo w końcu sflaczeć. Dojazdówka, jako się rzekło, słaba już była, więc też miała prawo wyzionąć ducha. Po prostu, całkowicie przypadkowo, oba te zdarzenia nastąpiły jeden po drugim - z efektem jak opisany powyżej.

Interpretacja kryminalna - też prosta, choć tylko częściowo tłumacząca zdarzenie. Otóż zajeżdżając pod ten gabinet weterynaryjny, napotkałem na wąskiej, prowadzącej doń dróżce z miejscami parkingowymi po obu stronach (przy tym, dobrze ciemno już było!) stojące auto, mrygające lewym kierunkowskazem. Ponieważ akurat pomiędzy mną a nim było sobie (po lewej stronie, a owszem...) wolne miejsce, a do lecznicy było już niedaleko, to niewiele myśląc - tamże wjechałem. Dopiero kiedym wysiadał, obarczony aparatem i papierami, zauważyłem, że po moim manewrze tamten się cofnął i odkręcił szybę:
- Co to ma znaczyć..?
- Ale co?
- Ja tu chciałem wjechać!
- Najmocniej przepraszam, nie zauważyłem, ja tylko na chwilkę, zaraz stąd spadam...
- Życzę powodzenia...
Mógł pomóc mojemu lewemu przedniemu kapciowi sflaczeć? Ano mógł! W takim ujęciu przypadkowa pozostaje już tylko śmierć dojazdówki. A że przypadek, jak dobrze wiemy, burzy bezpieczeństwo naszego oglądu rzeczywistości, przez to właśnie, że nie poddaje się nie tylko naszej, ale w ogóle niczyjej woli - z taką interpretacją, jakkolwiek by nie była karkołomna (dlaczego akurat lewy przedni, który i tak najsłabszy był..?), niejeden z nas poczułby się lepiej...

Jest jednak i trzecia możliwość - całkowity już zapewniająca komfort, bo ową statystykę, ów niepodległy niczyjej woli i przez to tak drażniący przypadek usuwająca bez reszty. Interpretacja magiczna. Ot: spojrzał facet złym okiem - i co się dziwić, że z tego zaraz cała seria nieszczęść wynikła..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...