czwartek, 24 listopada 2011

Modlin

Uważacie Państwo, że komedie Barei są przerysowane? Ja tak wcale nie uważam. Na co mam twarde dowody.

Umyśliłem sobie ci ja pojechać dziś rano do Modlina pociągiem. Dlaczego pociągiem? Bo podróż koleją skraca czas! No i taniej jest, zwłaszcza z biletem miesięcznym - przezornie jednak, nim takowy wykupię, chciałem trasę wypróbować...

Zjawiłem się zatem na stacji, jakieś dziesięć minut przed planowanym odjazdem pociągu, wcześniej w sieci wypatrzonego. Połowę z tych dziesięciu minut zużyła pani wybierająca smak landrynek, które chciała sobie kupić na podróż. Spoko! Dalej zostało przecież całe pięć minut, prawda..?

- Proszę Pani, poproszę do Modlina przez Warszawę Zachodnią i Warszawę Wolę.
- Modlin, Modlin... to gdzieś koło Wschodniego..?
- No nie do końca, raczej na północ bardziej - ZOO, Legionowo...
- Ale to są Koleje Mazowieckie..?
- Bezapelacyjnie, bez najmniejszych wątpliwości..!
- No szukam, szukam... ojej, komputer się wiesza...
Po chwili
- Ale jak pan chce tam dojechć?
- Proszę Pani do dworca Warszawa Zachodnia, stamtąd na piechotę do stacji Warszawa Wola i dalej pociągiem.
- Warszawa Wola... o - jest! Ojej, ale tam pociąg jedzie przez Warszawę Wschodnią i Gdańską...
- I właśnie dlatego przechodzę na piechotę z Warszawy Zachodniej...
- Ale pociąg już i tak panu odjechał...

No i nie oszczędziłem: pojechałem do Modlina samochodem. Ponownie spróbuję komunikacji publicznej w przyszłym tygodniu - jutro i tak musiałbym autem, mam spotkanie na mieście.

4 komentarze:

  1. Skąd ja to znam. Wracałam przedwczoraj z Poznania. I coś mnie podkusiło, żeby jechać pociągiem. Już w Poznaniu okazało się, że jest 40 min. opóźnienia. A w Olsztynie mam przesiadkę. Myślę sobie 55 minut od jednego pociągu, do drugiego - powinnam zdążyć. Zgłosiłam chęć przesiadki konduktorowi, który zapewnił mnie, że załatwi to i pociąg do Elbląga zaczeka. I zaczekał. Odjechał w momencie gdy postawiłam nogę na peronie wysiadając z pociągu poznańskiego. Zabrakło mi słów. Czekałam jeszcze godzinę...A trzeba było jechać pks-em...

    OdpowiedzUsuń
  2. od Polskiej Katastrofy Państwowej staram się trzymać z daleka

    ani to racjonalne, ani oszczędne

    no chyba że przebijanie się z południa Warszawki na jej północ koleją - jestem jeszcze w stanie zrozumieć

    OdpowiedzUsuń
  3. He he... Kiedyś próbowała do mnie dojechać dziewczyna ze Szczecina. Pani w okienku uparcie twierdziła, że nie ma takiego miasta, jak Jelenia Góra :-) Musiałam sama przez internet ustalić jej połączenia, aby mogła kupić bilet na konkretny pociąg.
    To straszne. Również nie korzystam z dobrodziejstwa, jakim są Polskie Koleje Państwowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i właśnie dlatego ciągle i niezmiennie, mimo wszystko wybieram własne auto! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...