poniedziałek, 10 października 2011

Zachód słońca

Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Właśnie zaszło, to chwalę: dzisiaj, po raz pierwszy od... czterech tygodni? - nasi podopieczni ani razu nie opuścili wyznaczonej strefy zamkniętej mimo, że nikt ich nie pilnował. Bogobojnie skubali sobie trawę pełne 12 godzin, od 6 rano do 6 wieczór - z przerwą na obiad - i ani im w głowie były wycieczki na gruszki, kukurydzę czy świeże kiełki zboża.

Wszystko dzięki pani Beacie, która użyczyła nam elektryzatora z oprzyrządowaniem. Najczęściej atakowana ściana została wzmocniona prądem - i na razie jest spokój. Na pewno nie na długo, już one coś tam wymyślą - ale i to się liczy. Będziemy zresztą owo elektryczne ogrodzenie rozszerzać w miarę wolnych środków i czasu.

W każdym razie: miałem dziś czas zawieźć M. do Kozienic, przesadzić kasztanowce i porzeczkę, skończyć rąbanie drewna, rozsiać na Pierwszym Padoku lucernę (w nocy ma padać!) i złożyć reklamację w sprawie ogrzewacza wody...

No i właśnie - przez ten ogrzewacz wody, mimo tak pomyślnego wyniku dnia, mamy tu oboje z Lepszą Połową
Ogrzewacz odmówił definitywnie współpracy wywalając korki w sobotę wieczór. W niedzielę nabyłem w Praktikerze całkiem podobny, tej samej firmy, tylko o 2 kW mocniejszy - a, jak to natychmiast obliczył mój Ojciec - elektryk: pobierający o 1 A prądu więcej, niż to producent oficjalnie przyznaje, przez co nasze korki oczywiście - wyleciały natychmiast tak samo, jak przy ogrzewaczu zepsutym.

Co było robić? Zmostkowałem inkryminowane zabezpieczenie - przecież w niedzielę wieczorem nigdzie nie kupię większego! Przy czym, żeby to zrobić, musiałem sforsować kompletnie zardzewiałe (jak się okazało...) zamknięcie naszej "kozienickiej" skrzynki licznikowej, żeby odłączyć prąd. To się łatwo pisze, ale ile się nabiegałem od chatki do słupa, gdzie owa skrzynka wisi (circa about 500 metrów)? Gdzie się nie nadzwoniłem, żeby kluczyk do skrzynki pożyczyć, bo gdy nasz uparcie skrzynki nie otwierał, choć do zamka pasował, zwątpiłem, czy to prawidłowy, a innego znaleźć się nie dało? Jak w końcu wpadłem na genialny pomysł, że jedynymi nowymi osiedleńcami, a więc posiadaczami identycznej skrzynki z takim samym zamkiem, których można się spodziewać w domu, są nasi najbliżsi "konni" sąsiedzi, dwie wioski dalej? Z tego w sumie największa wyszła korzyść, bo się wreszcie zgodzili wpaść do nas na kawę i oglądanie koni - w przyszłą niedzielę...

Więc zmostkowałem - korków nie wywala, woda leci, diody się świecą... i tylko temperatura owej lecącej w świetle diod wody - nic a nic się nie różni od wyjściowej! G...o nie grzeje...

Wydałem przy tym wszystkie pieniądze własne i Lepszej Połowy - i nie mogę znaleźć paragonu, który na pewno miałem pod ręką w samochodzie, gdy wiozłem sprzęt ze sklepu - wcisnąłem go do (rozerwanego i nieszczelnego, bo to była ostatnia sztuka!) tekturowego opakowania i od tamtej pory - nie widziałem. A nie biegałem z tym sprzętem po polu, tylko najpierw zaniosłem z samochodu na "warsztatowy" stół za chatką, a potem - już bezpośrednio na miejsce montażu, we wnęce kuchenno - łazienkowej naszej chatki...

Rano domailowałem się do producenta, producent oddzwonił, ma przysłać montera, podobno jeszcze w tym tygodniu. Ale do tego czasu, o ile niczego genialnego nie wymyślę - myjemy się w zimnej! To chyba mamy prawo do odrobiny depresji - prawda? No i - jak zwykle - kasy brak, w dodatku zimno, w kozie trzeba palić, a tu czad... się sączy ze szpar.

No to wyżaliłem się. Ze specjalną dedykacją dla kolegi "Racjonalnego Oszczędzania" - i na zgodę, mam nadzieję? - jeszcze nasza ulubiona piosenka zespołu "Kury", z tej samej płyty:

10 komentarzy:

  1. offtop: a skoro jesteśmy w zgodzie, to ja sie w sumie zapytam - jak tam sytuacja z Agepo?

    OdpowiedzUsuń
  2. No macie prawo do odrobiny depresji... Ale tylko odrobiny, OK ? Najgorsze (czyli - zima ) jeszcze przed nami.... My już też w kominku palimy popołudniami i wieczorami - ogrzewania gazowego - ze zwykłej oszczędności - jeszcze nie włączamy. Ale my w tej - przeważnie - cieplejszej części naszego pięknego kraju mieszkamy - jest 22,52 a temperatura ok.14 stopni C :-)
    A jakiś komentarz powyborczy ?? Tak na rozgrzewkę ??
    Pozdrawiam jak zwykle - Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  3. no proszę, oszczędność chodzi niektórym po głowach :>

    ja się już dogrzewam - elektrycznie

    a powyborczo? co tu komentować? Tusk wydoi podatników z resztek oszczędności bo przecież ktoś musi zapłacić za "Polskę w budowie" i te posadki dla kolesi od Mira i Zdzicha.

    Idę o zakład, że wkrótce Tusk dobierze się do tyłka właścicielom tych pięknych domków na przedmieściach - dowali podatek katastralny, że hej, a 25% vat mamy jak w banku.

    Zbuntowani nabrali się na paligłupa (de facto przybudówka PO; secesja paligłupa z PO na zlecenie Tuska), lemingi zagłosowali na PO i wystarczyło do katastrofy wyborczej :>

    OdpowiedzUsuń
  4. @ R - O

    Napisz coś na Agepo, to zamieścimy... Albo zachęć kogoś?

    @ Aniu B,

    Widzisz, jak bym 4 lata temu wiedział, że stracę robotę w Warszawie, to bym od razu szukał ziemi w tej cieplejszej części kraju... Ech!

    A wydarzeń nieistotnych nie widzę powodu komentować...

    OdpowiedzUsuń
  5. "A wydarzeń nieistotnych nie widzę powodu komentować... "
    Ooooo !!! I tu się z Wacpanem zgadzam !!! To była tylko prowokacja... :-))
    Z deszczowego zachodniopomorskiego głaski dla kotowatych - Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do Agepo - nawet o tym myślałem,

    ale powiedzmy szczerze - jaki jest poziom jakościowy, literacki i stylistyczny moich postów, a jaki postów kolegów z Agepo?

    skuterkiem miejskim nie wybierasz się na rajd terenowy

    natomiast zachęcić do odwiedzin Agepo /znajomych, i gości na blogu/ i przyłączenia się do idei, jak najbardziej mogę - dajcie jakąś oficjalną zachętę do publikacji w formie nowego posta /wiem ze w menu też jest/

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tak trochę z innej beczki - bo praktycznie nie ma postu, żeby się nie okaząło ze konie gdzieś uciekły bo porozrywały sznurki na płocie. Czy nie można zrobić jakiegoś żywopłotu z czegoś kolącego (dzika róża na przykład - rośnie do jakiś 3 m, sadzonka kosztuje 0,5 gr i przyjmują się wszystkie) lub posadzić wierzbę energetyczną w linii i zmajstrowac z tego takie zasieki? Pytam, bo nie wiem czy na konie taka przeszkoda zadziała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Żywopłoty są naszym marzeniem i rozwiązaniem docelowym. Niestety - pierwszy, założony ponad rok temu, konie nam... po prostu zjadły nim wyrósł! Trzeba to przemyśleć...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzika róża jest kolczasta, można z niej zjeść tylko korę (no i owoce - ale można z nich zrobić wiele innych rzeczy np. wino, nalewki, dżemy), co zresztą nawet dość często się zdarza (wiem z doświadczenia). Natomiast akurat to roślinie w ogóle nie przeszkadza, ani jej się śni usychać.
    Natomiast jak rozumiem taki odpowiednio wysoki żywopłot skutecznie konie powstrzymuje? Bo sobie wymyśliłem, że puszczenie wierzby sadzonej na skos, jakieś jej potem posplatanie a w środku kolczaste krzewy jak dzika róża będzie dobrą barierą.
    A tak poza tym, zgodnie z tym co Wojtek Majda zawsze promował - trzeba po prostu odpowiednio dobrać rośliny, żeby osiągnąc skutek.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...