wtorek, 25 października 2011

TerraQuant

No dobra - wygadałem się wczoraj czym handluję, to nie będę dłużej tego ukrywał. Chodzi o TerraQuant. Oryginalnie jest to urządzenie do leczenia ludzi. Myśmy jednak doszli do wniosku, że ludzkim lekarzom w Polsce sprzedać go będzie bardzo trudno.

W efekcie drugi tydzień jeżdżę po weterynarzach - oczywiście tam, gdzie tylko jest to możliwe, próbując się umawiać także z fizjoterapeutami na przykład. Jeżdżąc po weterynarzach jako ten "przedstawiciel medyczny" - utwierdziłem się w przekonaniu, że postępujemy słusznie. Z rozmów z moimi potencjalnymi klientami wynika bowiem dość jednoznacznie, że żeby coś sprzedać sługom Eskulapa, niemało trzeba w to zainwestować. To oczywiste - lekarze zwykle pracują w dość dużych strukturach organizacyjnych i kontraktując dla nich sprzęt - nie swoje pieniądze wydają. A na co chętniej wydadzą nie swoje pieniądze? Oczywiście na taki sprzęt, z zakupem którego wiążą się jakieś korzyści...

Wyjaśnia to doskonale, dlaczego najbliższy polski odpowiednik TerraQuant (acz nie posiadający wszystkich jego funkcji), jest około dwukrotnie droższy - w ten sposób, jest się czym dzielić, nieprawdaż..?

W ostatecznym rachunku za wszystko i tak płaci NFZ, więc kto by się tam przejmował cenami sprzętu?
W takim systemie koszty leczenia mogą tylko rosnąć! A ja ponownie zazdroszczę zwierzakom: kiedyśmy do naszej przyjaciółki, dr Moniki Batog przywieźli zabraną z ulicy Sylwestrę, w ciągu doby kot miał zrobione usg, wyrwane trzy zmurszałe kły, wyleczone zaropiałe oko i oba zajęte przez pasożyty uszy, był odrobaczony, odpchlony, wykąpany i miał obcięte pazury. To jest standard obsługi - przy tym, a nie tylko dla przyjaciół... Nie ma jak wolna konkurencja!

Nie, żeby zły przykład nie zarażał. Jedna z pań doktor chciała się ze mną umówić w restauracji sushi... Ale cóż: to akurat była młoda gwiazda fizjoterapii, miała słuszne prawo do odrobiny wody sodowej - a że mój "fundusz reprezentacyjny" na takie ekstrawagancje nie pozwala..? Tym gorzej dla mnie...

A konie drugi dzień uprzedzająco grzeczne. Coś knują - ja je znam! Jutro rano przyjeżdża pani doktor ze szczepionkami. Czy powinienem się już bać..?

7 komentarzy:

  1. Uniwersalnosc tego aparatu budzi pewne podejrzenia. Czy wytestowal go Pan osobiscie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Profesorze - marketingowych tekstów producenta to nawet nie ma i po co czytać, bo zaraz się okaże, że tylko kawy nie robi, a poza tym, to starczy regularnie się naświetlać i zaraz człek czy zwierz będzie piękny, młody i bogaty... Skądinąd - tego właśnie nie lubiłem przy sprzedaży ziółek. Takiej przesady. Bo prawdą jest, że jak ludziom powiedzieć prawdę - tak, jak to zrobiłem odnośnie Lepidum meyenii w komentarzu pod poprzednim postem - to nie kupią. Ludzie z przyczyn, których nie jestem w stanie zrozumieć (i pewnie dlatego nie jestem dobrym sprzedawcą...) pożądają teatralnej przesady, emfazy, zachwytu...

    To co TerraQuant ma robić - robi. Tj. dość efektywnie dostarcza do tkanek energię. Efektywniej niż większość do tej pory używanych w tym celu urządzeń - co w wielu wypadkach pomaga na różne przypadłości. Oczywiście nie na wszystkie i nie każdemu.

    A oprócz tego mryga światełkami i piszczy. Dzięki czemu, z czym sami zainteresowani się zgadzają, co któryś człowiek odwiedzający gabinet weterynaryjny zaordynuje taką kurację swojemu pupilowi i zostawi w kieszeni weterynarza o stówę więcej niż zostawiłby w innych okolicznościach. Żeby zakup urządzenia był opłacalny starczy, że takich klientów będzie w miesiącu - pięciu...

    OdpowiedzUsuń
  3. A nie wstyd tak ciemnote ludziom wciskac? I to jeszcze na kosyzt NFZ... Rzeczy ktore migaja i mrugaja jest duzo w sklepie z zabawkami, i to tansze. Polecam
    http://www.aetna.com/cpb/medical/data/300_399/0363.html

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Anonimowy

    Masz w ryj. Za niezrozumienie tekstu. W ryj możesz odebrać w dowolnie wybranym momencie, tylko się musisz zgłosić do Boskiej Woli, albo umówić się gdzieś, gdzie i tak będę, bo specjalnie w tym celu - nie pojadę.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, Anonim, podpadłeś i uważaj. Bloga nie czytasz, czy co?

    Chłopaki z Boskiej Woli mają jaja z betonu i są dobrze odkarmieni na zdrowej żywności, a jak taki strzeli bombkę to jak z atomówki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra, bede uwazal, musi to faktycznie dobry aparat jest skoro w jego obronie chca bic w ryj. Sam chetnie dam byl w ryj za probe wciskania go wetom. Jeszcze jakiegos KONIA ktos bedzie probowal tym "leczyc". No skandal.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Anonimowy

    W ryj masz nie za TerraQuanta (je..ł go pies!) - tylko za to, że nie rozumiesz co piszę. Nic a nic. Jedno z dwojga: albo jesteś wyjątkowo głupi - albo ja jestem w wyjątkowo słabej formie. Oba powody są całkowicie wystarczające do dania w ryj. Albo zasłużyłeś - albo mam szansę lepiej się poczuć...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...