sobota, 8 października 2011

Proroctwa mnie wspierały...

gdy pisałem jeśli chcesz zrobić dobrze swoim dzieciom i wnukom – dawaj im pieniądze, cukierki i ziemię póki żyjesz. Gdy umrzesz – zaiste owe przyszłe lucra, marną będą pociechą wobec doraźnej biedy! Otóż wśród spadkobierców pana W. nastał czas na działy spadkowe - skutkiem czego M., którego żona dziś nad odwiedziła z dziećmi, może stracić gospodarstwo, na którym pracował przez całe 26 lat swojego życia (no... odkąd był w stanie pracować - ma się rozumieć!).

A wszystko dlatego, że póki jego ojciec żył - M. nie chciał przystać na jego propozycje przepisania mu ziemi, traktując to jako zapowiedź rychłej swojego Ojca śmierci, której przecież nie pragnął... No i teraz - ma za swoją dobroć..!
Co u nas? U nas pierwsze tej jesieni rozpalenie kozy. Stąd trochę jestem... zaczadzony?

A prujki? Prujki prują. Wał Iwara pomógł na jedno popołudnie. Dodatkowe belki, które powiesiłem, wielkim nakładem sił (bo pogoda paskudna była) wczoraj - na jedno przedpołudnie. Jutro już trzeba albo kombinować kolejne wzmocnienie ogrodzeń w miejscu gdzie nauczyły się przerywać - albo czabanić. Ech, życie...

4 komentarze:

  1. A ponoć jest cisza wyborcza i nie można zamieszczać filmików nawiązujących do Platformy Obywatelskiej :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka już jest, brutalna i banalna zarazem, prawda że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach, i że nie ma takiej podłości, której ludzie nie popełniliby dla pieniędzy.

    Woody_90

    OdpowiedzUsuń
  3. mój dziadek w ten sposób stracił gospodarstwo - rodzina była bezlitosna

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłość miłością, ale rzeczywistość jest brutalna. Nikt nie chce śmierci swoich najbliższych, ale testament i sprawy spadkowe są bardzo ważną sprawą. Jak ważną, miałam okazję odczuć przy próbie zakupu gospodarstwa - brak dokumentów poświadczających prawo do ziemi obecnego właściciela nie pozwoliło nam osiedlić się w wymarzonym zakątku.
    Z rodziną można dojść do porozumienia, tylko trzeba spisać odpowiednie porozumienia i - jeśli zajdzie taka potrzeba - spłacić innych spadkobierców. Może nie będzie tragicznie u sąsiadów...?
    A autora bloga podziwiam. Nie byłabym w stanie trwać w takim uporze, by wciąż i wciąż naprawiać płot. Albo konie zostałyby powiązane, albo uwiązane, albo prąd zostałby skutecznie podłączony do ogrodzenia. Ostatnio zauważyłam, że przy pastwiskach, a raczej wokół nich, są przeciągane taśmy przewodzące prąd. Nie trzeba się natargać drutów w ilościach kosmicznych i nieziemskim ciężarze. Niestety, nie znalazłam cennika i nie wiem, czy finansowo jest równie atrakcyjny.
    Mam nadzieję, że konie wreszcie dadzą sobie spokój z wycieczkami poza przydzielony im teren.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...