środa, 10 sierpnia 2011

Sex & violence


Miało być romantycznie. Chciałem napisać o cierpieniach prawdziwego kochanka, który za swoje przywiązanie gotów jest zapłacić wysoką cenę. A co wyszło? Pornografia wyszła, Proszę Państwa! Uprasza się Czytelników nieletnich o przerwanie lektury i opuszczenie tej strony…

Jeden z przybyszy, Neptun, od kilku dni kręcił się w pobliżu Dalii wlkp. Co już przy kolacji spowodowało trudności logistyczne, bo trzeba go było doprowadzić do właściwego miejsca wydawania posiłku (dotychczas parą do Neptuna był Iwar…). Kolację wydawaliśmy we dwoje z Lepszą Połową – jakoś to poszło. Przy śniadaniu, które wydawałem sam, wprost się zbuntował i odmówił jedzenia z niedawnymi przyjaciółmi – a miłujące pokój stado też nie odpuściło, oberwał więc w konsekwencji i od jednych i od drugich, a owies z sieczką zjadł w końcu w samotności, po drugiej stronie wiaty niż reszta.

Po śniadaniu zarówno miłujące pokój stado, jak i przybysze zgodnie i razem udali się na trawę. Pod wiatą została Dalia wlkp i poobijany Neptun. Aż im dałem siana z saradeli, tak mi się biednego, zakochanego Neptuna zrobiło żal…

No i wykoncypowałem sobie dla Państwa taki podniosły, romantyczny tekst – a żeby go jakoś zilustrować, to nakarmiwszy koty wziąłem aparat i poszedłem pod wiatę. Minęło dosłownie 10 minut – a tu całkowita zmiana scenografii. Neptun już daleko na padoku, a pod wiatą odbywa się…

Brutalna gra wstępna, której ważnym elementem było wyrzucenie wybranki spod wiaty i odebranie jej saradeli!

I dziki seks (dla przyzwoitości – zza krzaczka cyknąłem!)

Jeszcze tylko buzi na „do widzenia“ – i po zabawie.

Czyste porno, żadnego romantyzmu… Jedyny plus, że nie ulega wątpliwości, iż do penetracji nie doszło. Ulga! Znakiem tego możemy się spodziewać na przyszłość tylko śladów kopyt na grzbietach – a to nam nie nowina, powinniśmy sobie poradzić.

To już cyknąłem i mój dadaistyczny przepęd:

A Wspaniała Czwórka? Cóż: chipsy w towarzystwie Frontiera, wróciły z Wielkiego Padoku tuż przed śniadaniem. Widać zdemolowanie prawie całej frontowej ściany, którą wczoraj pracowicie naciągałem, zajęło im trochę więcej czasu niż poprzednie wycieczki. Melon trzymał się tyłka Starszej Pani – która po prostu ma ruję i stąd ten cały Neptunowy romantyzm, hałaburdy przy posiłkach, tudzież zaobserwowa scena erotyczna. W sumie: dobrze, że to od niej się zaczyna – choć mam wrażenie, że przybycie tylu przystojnych wałachów namieszało nam w kalendarzykach, bo przysiągłbym, że dwa tygodnie temu ruja Starszej Pani dopiero się kończyła…

5 komentarzy:

  1. Cóż, starsze panie też mają swoje potrzeby, jak się okazuje :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy obserwacja była tak dokładna, że jesteś pewny, że do penetracji nie doszło?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak mnie zastanawia dlaczego to takie ważne, że nie doszło? Przecież jak panowie jaj nie mają to chyba dla obydwu stron sam przyjemność?

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Wojtku

    Chodzi o ryzyko infekcji - no i uszkodzeń mechanicznych, może nie w przypadku Dalii, ale przecież tekinki zaraz też będą miały ruje!

    Swoją drogą, Ramzes to jednak ewenement. Żeby 16-letni wałach skakał na kobyły..? Młody tak - bo czy ma testosteron, czy go nie ma - behawior przecież zostaje. Ale po takim czasie, wedle zdecydowanej większości podręczników - nie powinno mu się już chcieć. A chce się...

    @ Iw

    Zapewniam Cię: było widać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma reguły.. mój 17letni wałach w zasadzie do dnia odejścia z tego padołu używał sobie regularnie. I to nie raz dziennie, a nawet nie raz na godzinę, tylko w dzień rui kobylej potrafił co 15 minut skubany gorszyć otoczenie. Inna sprawa że trafił na amatorkę ;)

    Nie macie szans na pociągnięcie taśmy z prądem? Wiem, jakie to koszta :( Ale fakt faktem, że odpowiednio mocne kopnięcie prawie każdego kombinatora nauczy rozumu już za pierwszym razem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...