sobota, 6 sierpnia 2011

Передышка окончена

Nikt z Państwa się nie odezwał - ale i tak czuję potrzebę się z wczorajszych wątpliwości co do wiadomego "samobójstwa" wytłumaczyć.

Wątpliwości te sprowadzają się do pytań:
- jak to możliwe, że osoba tak wielomówna za życia, postanowiła odejść w milczeniu, żadnego listu "do potomności" nie zostawiając?
- dlaczego powieszenie..? To nie miał były wicemarszałek Sejmu, były wicepremier, czy aby nie przypadkiem także myśliwy - ani jednej sztuki broni palnej pod ręką? Jeśli miał - to owo powieszenie, tak chłopskie, siermiężne, a co najważniejsze - bolesne przecież - zupełni mi wygląda nieprawdopodobnie...
- nie znałem osobiście Andrzeja Leppera - ale w mediach był przedstawiany jako narcyz ("Pierwszy Mulat RP" itp.) - do Jego publicznego wizerunku ten ostatni akt nie pasuje, stanowi ewidentny zgrzyt, jest niekoherentny z całokształtem!

No i najważniejsze: PIERWSZE doniesienia mediów w tej sprawie (ja akurat spojrzałem na Onet w jakąś godzinę po powrocie z mojej męki na moście w Górze Kalwarii, więc dość późno...) już zawierało tytuł: "samobójstwo Andrzeja Leppera". Jak to możliwe? To my mamy najlepszą policję na świecie, jeśli to prawda! Bo przecież skoro nie znaleziono żadnego listu, to dopiero żmudne badanie wszystkich śladów i poszlak może - zawsze tylko z pewnym prawdopodobieństwem zresztą - WYKLUCZYĆ udział "osób trzecich". Znaczy się, że od godziny 16.00, kiedy to podobno "napłynęło do Policji pierwsze doniesienie w tej sprawie", do godziny mniej - więcej 18.00, nasza przewspaniała Policja zdążyła już wszystkie te żmudne badania przeprowadzić i można było stąd ogłosić światu "samobójstwo", tak..?

A ponieważ skądinąd dobrze wiem, że wcale nie mamy najlepszej Policji na świecie - owe nagłówki brzmią mi fałszywie jak melodia którą ktoś w zbyt szybkim tempie wygrywa, mieszając przy tym nuty...

8 komentarzy:

  1. Mnie zastanowił fakt, że lekarz policyjny orzekł jednoznacznie: "śmierć samobójcza poprzez powieszenie"- (takie słowa przekazał rzecznik prasowy), a nie ustalił nawet przybliżonej godziny zgonu. Od kiedy lekarz ma kompetencje wypowiadać się w kwestii czy to samobójstwo, czy nie, zamiast skupić się na swojej najważniejszej, podstawowej funkcji- ustalenie czasu zgonu.
    Ale cóż, mnie się przecież tylko wydaje, że coś wiem, zatem czekam na dalsze informacje, nie snując teorii spiskowych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez jaj, nie zniżaj się do poziomu "ataku helowego". Ja wiem, że reżim wręcz prowokuje teorie spiskowe, ale trzeba znać umiar.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Gregor

    Nic bym nie pisał, gdyby tytuły doniesień o śmierci Andrzeja Leppera brzmiały: "Andrzej Lepper nie żyje. Został znaleziony powieszony w swoim biurze. Trwa śledztwo w sprawie okoliczności zdarzenia". Bo taka jest prawda. Ale skoro w 2 godziny po zdarzeniu już "coś" stwierdziło, że to samobójstwo mimo braku bodaj tak trywialnej rzeczy jak list samobójczy - to ja tej wersji nie kupuję!

    Nie dlatego, że wierzę w jakiś jeden, wielki, wszechogarniający spisek. Bo nie wierzę. Spisków jest wiele. Sam w kilku uczestniczyłem - w lepszych dla mojego portfela czasach. Po prostu trzymam się zdania, że dla wyjaśniania zjawisk z pozoru tajemniczych najprzydatniejsze są najprostsze hipotezy. W przypadku "katastrofy smoleńskiej" hipoteza śmiertelnego w skutkach bałaganu jest o wiele prostsza i przez to o wiele łatwiejsza do przyjęcia niż hipoteza zamachu - dlatego, póki nie ma na to dowodów, w zamach nie wierzę. W bałagan wierzyć nie muszę, bałagan po prostu znam!

    Jednak w sprawie śmierci Leppera hipoteza samobójstwa jak na razie brzmi karkołomnie, a zadziwiające zupełnie unisono "merdiów" w tej sprawie dyskredytuje ten sposób tłumaczenia Jego śmierci...

    OdpowiedzUsuń
  4. Samobójstwo Leppera to jeden z powodów, dla których coraz mniej bawi mnie zajmowani się polityką.

    Przypuszczam, że Leppera skłoniono do tego samobójstwa. Już ONI wiedzą gdzie nacisnąć.

    Zgodnie z resztą z obietnicą złożoną tutaj - na moim własnym blogu polityki bieżącej raczej nie będzie (do odwołania).

    OdpowiedzUsuń
  5. Powieszenie łatwo sfingować. Wystarczy zajść ofiarę od tyłu, zarzucić linkę na szyje i mocno pociągnąć. Linka blokuje tętnice szyjne, wieć momentalnie następuje utrata przytomności i ofiara nie może się bronić. Jedyne co pozostaje, to powiesić denata.
    Wiadomo że Lepper był umówiony z kimś tuż przed śmiercią, jeżeli uda się ustalić z kim, może to wiele wyjaśnić. Jeżeli pozostanie to niewiadomą, naturalne będą wątpliwości co do samobójstwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Artur xxx
    To akurat nie tak łatwo. Różnice przy różnych sposobach powieszenia są widoczne na pierwszy rzut oka. Notatki z czasów mojej słuzby dla III RP już dawno poszły z dymem, a i dokładnie nie pamiętam, ale: przy długim sznurze (jak np. na szubienicy), zazwyczaj łamie się kręgosłup w części szyjnej, przy zadzieżgnięciu, które opisujesz, przyczyną śmierci jest zablokowanie żył szyjnych (i dalej czyba wylew?), a przy tzw "powieszeniu samobójczym"- czyli krótki sznur i wykopany stołek- przyczyną śmierci zazwyczaj jest uduszenie wskutek zablokowania tętnicy szyjnej i ew. tchawicy, mozliwe też jest przerwanie rdzenia kręgowego, ale bez złamania kręgosłupa.
    Przy okazji- to media tylko zaczęły trąbić od razu o samobójstwie, kiedy lekarz na miejscu stwierdził właśnie "powieszenie samobójcze"- czyli określony sposób zgonu, ale nie ma to żadnego związku z udziałem lub nie osób trzecich. Czyli to nie żadne przesądzanie wyniku śledztwa, a zwykła nazwa przyczyny śmierci- jak np. utopienie, zawał, czy coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  7. A- i jeszcze jedno- na pierwszy rzut oka znaczy naprawdę na pierwszy. Przy zablokowaniu tętnicy, krew nie dopływa do głowy, za to częściowo odpływa i efektem jest kompletna bladość. Przy zablokowaniu tylko żył, krew dopływa, ale nie odpływa i wiadać to nałatwiej po przekrwieniu lub nawet pęknięciu gałek ocznych. Każdy odróżni to dokładnie w pierwszym spojrzeniu.
    O więcej szczegółów się nie pytać bo nie pamiętam, zresztą jest to w razie czego w powszechnie dostępnych podręcznikach od medycyny sądowej (bo te bardziej zaawansowane od kryminalistyki chyba nie są dostapne w powszechnym obiegu)

    OdpowiedzUsuń
  8. @ artur & Maczeta

    Nie widzę ani podstaw, ani sposobności, aby wyręczać w tej sprawie śledczych. Jednak, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym w tej sprawie - owi "śledczy" koncentrują się na udowadnianiu z góry założonej tezy o samobójstwie i nic innego ich nie interesuje.

    Rozumiem, że zdarzenie nastąpiło w piątek po południu, więc w weekend: ale naprawdę nie można było jednego medyka z asystentem ściągnąć do pracy i trzeba czekać z sekcją do poniedziałku? Nawet w lodówce wiele substancji zdąży się przez ten czas ulotnić bez śladu...

    Poza tym, mam wrażenie, że praca policjantów i prokuratorów powinna była się w tym momencie koncentrować na drobiazgowym zabezpieczeniu i zbadaniu śladów pozostałych na miejscu zdarzenia w celu możliwie jak najdokładniejszego odtworzenia jego przebiegu. Tymczasem czego się dowiadujemy z konferencji prasowej prokuratury? Że denat miał problemy finansowe..!

    Gdzie Rzym - gdzie Krym? Na problemy finansowe jakby póki co ciut za wcześnie - to będzie miało znaczenie najwcześniej za kilka dni, kiedy już po naprawdę dokładnym zbadaniu śladów rzeczywiście da się wykluczyć ów "udział osób trzecich"...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...